A dlatego jest tak dużo zaburzeń lękowych bo ludzie utykają właśnie w tym stanie. > Przeanalizuję jeszcze z terapeutą te zachowania, kiedy sie wytworzyły. Nie popełniłaś przestępstwa, niczego nie zawaliłaś, nie zrobiłaś nic złego.
szeptucha.z.malucha napisała: > Oczywiście, że są dzieci bez zaburzeń SI i jest to zdecydowana większość - z 80 > %. Ponawiam pytanie. Znasz jakieś, któremu nie wyszły zaburzenia SI na diagnozie? Ja nie. > Narzucanie własnego zdania nijak się ma do cech przywódczych.
Rodzice chyba obecnie nie potrafią się bawić z dziećmi stąd wszyscy mają,zaburzenia si. Inna kwestia że na każdym kroku robi się diagnozy :) Pamiętam z dzieciństwa zawijanie w koc i ciągnięcie po podłodze, huśtawki do wyzygu ;( wciąż byłam na placu zabaw, piaskownica pod domem, gotowałam zupki z piachu, rower, hulajnoga, rzeka, staw...ganianie za psem, kotem 1 bajka o 19.
Nie mam pojęcia, ale kroki w tej sprawie juz poczyniliśmy. Nie wiem, czemu sobie wkręciłam, że on jest narcyzdm, bo równie dobrze może nim nie być. Nie byłam jeszcze nigdy w takim kryzysie, być może wtedy ludzie zachowują się wtedy pogardliwie, "narcystycznie", bo rok temu on definitywnie chciał...
Na pewno wypowiedzą się też mamy dzieci starszych, ale u nas sytuacja wygląda tak: kiedy syn miał około dwóch lat byliśmy na konsultacji z terapeutą SI ze względu na problemy z integracją sensoryczną. Wyszły może nie zaburzenia ale nieprawidłowości w obszarze czucia głębokiego. Może to też będzie dobry trop - nam terapeutka zaleciła pewne zestawy ćwiczeń, siłowanki, masaże, korzystanie z niektórych przyrządów na placach zabaw (huśtawki a zwłaszcza tzw. bocianie gniazda), dużo skakania.
Kobiety generalnie kłamią, mówią co innego niż naprawdę myślą,, ich realne oczekiwania nie mają nic wspólnego z feministycznymi ideałami (no chyba, że za owe ideały przyjmiemy to, aby facet siedział w domu cicho ze stuloną mordą i nie domagał się seksu - to tak!). Prawdziwe ciśnienie na seks , drogi kolego sabat4, mają psycholki, szajbuski, wariatki, dziunie z zaburzeniami odżywiania i inne zaburzone egzemplarze.
Święta to był koszmar, ona gotuje, piecze przez tydzień i 24 nie ma już siły otworzyć ust by cokolwiek przełknąć. Jaki był tego skutek ? Oczywiście obie z siostrą miałyśmy zaburzenia, nie chciałyśmy jeść, wyglądałyśmy jak śmierć na chorągwi, moment gdy trzeba było usiąść do stołu zaciskał gardło i nic nie mogłam przełknąć. Świąt nienawidziłam. Mogłam uzyskać od rodziców wszystko, wystarczyło ze nie jadłam przez 48h i miałam najnowsze dżinsy z pewexu (gnojek byłam okropny) Mama pracowała zawodowo bardzo dużo, miała zawód tzw męski, z duża odpowiedzialnością i wydaje mi się ze ona tym żarciem chciała uspokoić swoje wyrzuty sumienia za brak czasu spędzanego z nami.
Prawdę mówiąc, niszczenie, tłuczenie i produkowanie tym głośnych Bodźców dźwiękowych widziałam głównie u dzieci z zaburzeniami. Różnymi, ale najczęściej SI. Aqua, Nie pisz, ze to norma, bo to nie jest prawda. Dzieci „sprawdzają” rożne rzeczy, to fakt. Czymś sobie rzucą w złości. Jasne. Ale nigdy nie widziałam, żeby dziecko bez zaburzeń po wejściu do domu zabierało się za demolowanie chaty, zrzucanie telewizorów i wybijanie szyb garnkami i to najwyraźniej nie w złości, tylko w formie zabawy, z uśmiechem.
Pewnie próbowaliście, ale może nie :) szumy (szumisie, czy suszarki), tulenie, bujanie, zawijanie, głaskanie, mruczenie, spokojne mówienie, śpiewanie, może bujawka (taki kokon) albo miejsce zaciemnione (jakiś namiot) by się dziecko od bodźców odcięło. A może ona jest niedoboźcowana, sprawdzaliście słuch? Albo jakieś zaburzenia SI (teraz modne, więc pewnie łatwo znaleźć terapeutę i sprawdzić)? No i czas wolny dla rodziców by się przydał. Macie kogoś do pomocy, komu możecie podrzucić małą w jakiś wieczór i spędzić go we dwoje?
Wszystkie matki, które znam miały okazję odzwyczajać dziecko od pieluch i jakoś dawały radę. Przede wszystkim - przewidując, że będą dłużej pzoa domem z dzieckiem w sytuacji, gdzie nie bedzie mogło swobodnie skorzystać być moze na czas z WC - np. podczas podróży pociagiem - decydowały się jednak na pieluchę. Poza tym zwyczajnie czesto dziecko pytały, czy mu sie nie chce do toalety, np. podczas jego zabawy - bo wiadomo, dziecko zajęte zabawa może zignorować potrzebę i bawić się dalej i zwyczajnie zrobić w majtki.
Dziwne jest że forumka nie reaguje, nie tłumaczy, nie przeciwdziała (bo nie zwraca uwagi na zabawy dzieci i uznaje ze to ciotka ma moderować) i później dziecko zestresowane wraca do domu. Sorry ale jak sie ma w rodzinie dziecko w takim stanie to jednak trzeba sie bardziej postarać a nie iśc na żywioł (ciotka sobie wymyśla zasady, dziecko czuje sie szkrzywdzone, odreagowuje w domu).
Twoje dziecko denerwuje się tym, że w jego odczuciu jest niesprawiedliwie traktowane. Nie wie o zaburzeniach kuzynki. Skoro sama nazwa Asparger ma być tabu to mozesz swojemu dziecku powiedzieć np. wszscy sie różnimy, niektóre osoby/dzieci maja szczególne potrzeby albo ograniczenia np. są dzieci które potrzebują bardzo dużo uwagi, niekóre pomocy w czymś, inne długo sikają do pieluchy itp (dowolne dzieci i sytuacje opiszesz).