czekałam i się denerwowałam, że nie przychodzi powiadomienie o komisji ZUS.
przyszło i znów się denerwuję pójściem tam moim.
dodatkowo, zawsze łaziłam tam z kimś dla podparcia, a teraz zamiaruję, w ramach ćwiczenia, sama się tam dotargać.
i jest to kolejny powód do przygnębienia - nerwy te, choć doktor i t. przekonywali, że nie ma powodów do stresu, bo jest jak jest i fakty mówią za siebie.
na dodatek komisja tegoż dnia, gdy miałam termin sesji.
a kolejna dopiero po świętach i wca...