Dodaj do ulubionych

Przedostatni bój

09.12.11, 18:45
czekałam i się denerwowałam, że nie przychodzi powiadomienie o komisji ZUS.
przyszło i znów się denerwuję pójściem tam moim.
dodatkowo, zawsze łaziłam tam z kimś dla podparcia, a teraz zamiaruję, w ramach ćwiczenia, sama się tam dotargać.

i jest to kolejny powód do przygnębienia - nerwy te, choć doktor i t. przekonywali, że nie ma powodów do stresu, bo jest jak jest i fakty mówią za siebie.
na dodatek komisja tegoż dnia, gdy miałam termin sesji.
a kolejna dopiero po świętach i wcale nie wiadomo jak to będzie od roku nowego.
myślałam, że się jeszcze przed komisją tą wesprę u t. i uzbroję jakoś, a tu się samej trzeba zbroić, gdy sił raczej na zbrojenie brak i wciąż resztki wyciekają.

no i czy uda się potem z pracą ?
a jeśli się uda to, czy nie będzie tak, jak wtedy, gdy lekarz sam, bez porozumienia, do naczelnego zadzwonił i powiedział, że mają za nic nie naciskać, bym z L4 rezygnowała i robót żadnych nie wrzucać, gdym na zwolnieniu, ponieważ nie wolno mnie niepokoić dodatkowo.
no to wywalili za "przedłużającą się, usprawiedliwioną nieobecność."

jak się nie uda i tu, i tam, i ówdzie, no to już raczej po mnie.
Obserwuj wątek
        • czubata Re: Przedostatni bój 09.12.11, 21:42
          Olgo.
          Z komisją i rentą będzie ok, bo gdy psychiatra mówi, to wie co mówi. Nie rzucałaby słów na wiatr. Z pracą pomału. Dobrze sobie radzisz w innych sytuacjach. Może to być praca raz tu,raz ówdzie, prawdopodobne jest iż za pierwszym czy drugim razem przyjdzie zniechęcenie. Nie uda się tu,uda się gdzie indziej. Popróbujesz raz,drugi,trzeci.Ważne że ta praca będzie.
          Ja też jak sama wiesz, , nie wiem co będzie, bo nie mogę przewidzieć swojego stanu zdrowia. Ale na razie jest jak jest. Co będzie dalej, to dopiero później będzie. Nie zakładaj iż będzie po tobie gdy się coś nie uda. Może się nie udać, gdy się tak stanie, będziesz próbować aż do skutku, bo człowiek po to się potyka, by nauczyć się wstawać.
          Nie myśl proszę w ten sposób że wszystko albo nic. Rozumiem że lękasz się, ale jesteś silniejsza niż się tobie wydaje. Dajesz sobie radę.
          • olga_w_ogrodzie Re: Przedostatni bój 09.12.11, 21:48
            dziękuję, Czubateuszu.
            no widzę, że się Tobie udaje i to budujące.
            ale Ty wiesz dobrze, jak u mnie wciąż wszystko krucho wygląda.
            ja już tak jestem zmęczona tym, co jest, że faktycznie, o czym też wiesz,
            zaczęłam na jedną kartę stawiać, bo mi się zdaje, iż do kresu możliwości,
            wysiłku, nadziei i czego tam jeszcze dotarłam, a jeśli się nie poprawi,
            to dalej brnąć nie dam rady.
            • czubata Re: Przedostatni bój 09.12.11, 22:34
              Jestem przekonana że jak już przebrniesz przez etap komisji, to i wiary nabierzesz w to że może się udać cała reszta. Czasami jedna dobra rzecz powoduje reakcję łańcuchową dla innych dobrych rzeczy, i pozytywnych myśli. Nie dziwię się że myślisz o ostatnim gwoździu do trumny, bo też mi takie stany nie obce. Ale sytuacja życiowa potrafi się diametralnie zmienić w ułamku chwili, i tam gdzie nie widać perspektyw, tam się one pojawiają. Ja po porażkach z pracą, to myślałam że ja się zupełnie do ludzi i życia społecznego nie nadaje, aż w końcu,z naciskiem na w końcu trafiłam na bardzo dobre jak dla mnie warunki. I ja w grudniu też idę do psy i będziemy papiery wypełniać na komisję, by o niepełnosprawność postarać się. Przestałam się bać, bo ostatnio w moim zakładzie zatrudnili mojego chorego psychicznie kolegę, czyli uprzedzeń szczególnych nie mają. Więc nie widzę powodu aby czekać dalej.
              • olga_w_zdziwieniu Re: Przedostatni bój 13.12.11, 11:40
                to idę.
                się mi wszystko wywraca w środku.
                gardło i żołądek w zacisku ostrym i wymiotować się mi chce.
                może jakoś dopełznę.

                / to ja jestem, tylko : forum.gazeta.pl/forum/w,299,131501009,131501009,Dlaczego_nie_moge_wysylac_postow_.html /
                        • damakier1 Re: Przedostatni bój 15.12.11, 17:29
                          Ale co? Jakoś niekorzystne to orzeczenie, chciałabyś zmienić. Ja myślę, że jeśli z powodu złego wyboru tracisz, to możesz napisać o zmianę i muszą Ci zmienić. To saper może sie pomylić tylko raz, wszyscy inni mają prawo do poprawki.
                          • olga_w_ogrodzie Re: Przedostatni bój 15.12.11, 17:58
                            no po prostu mi zaproponowano wybór orzeczenia.
                            spytałam o pewne warunki, których nie znałam i mi odpowiedziano, że się jest lekarzem, a nie pracownikiem ZUS, więc się nie wie.
                            no i z dwóch możliwości wybrałam jedną, a teraz widzę, że źle wybrałam w kontekście pracy ewentualnej, gdyby się udało znaleźć i poradzić sobie z nią.
                              • olga_w_ogrodzie Re: Przedostatni bój 15.12.11, 19:37
                                chodzi o to, że ja właśnie nie wiem czy praca się znajdzie i to taka, że ja dam radę i że będzie ona tym, w co celuję.
                                a mi zaproponowano na komisji albo tak, jak miałam - całkowitą niezdolność do pracy ale okresową lub już stałą, ale z częściową niepełnosprawnością.
                                nie wiem czy są tu różnice finansowe.

                                mam ja jeszcze orzeczenie niepełnosprawności - II grupę ale też nie dożywotnio.
                                i ja wybrałam okresową rentę, ale to chyba źle.
                                może być tak, że, nawet, gdy robota będzie, to ja za jakiś czas wyląduję na L4 na przykład i mnie znów wywalą.
                                no to wtedy może lepiej, bym miała całkowitą niezdolność.
                                ale jeśli dam radę, to chyba bardziej rozumnie byłoby mieć stałą rencinę z częściową niepełnosprawnością.
                                nie wiem, bo się kompletnie nie znam na tym.
                                nie spodziewałam się postawienia na komisji przed takim wyborem i żądania natychmiastowej odpowiedzi.
                                gdybym o tym wiedziała, to wcześniej bym popytała kogoś, kto się zna.

                                na dodatek zawsze mnie ta komisja ogromnie dużo kosztuje.
                                teraz już ileś dni przedtem się po prostu zapadałam i z doła wygrzebałam bez takich konsekwencji, jak wiele razy przedtem, tylko dzięki stosowaniu innych mechanizmów, niż zwykle - takich, by za nic nie ulec pogłębianiu się spadku nastroju czyli zmuszaniu do choćby jako takiej aktywności.

                                do tego wszystkiego, to ja w ogóle nie wiem czy już dość silna jestem, by się podejmować nawet na pół etatu czegoś, zważywszy, że jeszcze bym chciała pewne edukacyjne poczynić też kroki.
                                może mi się w ogóle za dużo wydaje i to tylko mój wymysł, iż jest lepiej z racji porządnego pilnowania się, stałej, dobrej doktor, leków, psychoterapii i pozytywnej opinii n/t skutków leczenia tej doktor i t.
                                ale może ja sobie wymyśliłam Bóg wie co, bo się zrobiłam zbyt pewna siebie przez wolność od hospitalizacji już 4 lata.
                                no bo, np., pani orzecznik powiedziała mi, że, w moim przypadku lepiej nie będzie nigdy.
                                • tristezza Re: Przedostatni bój 15.12.11, 20:46
                                  to ciekawe, że daje się człowiekowi wybór w tak zawiłych kwestiach. orzecznik nie zna się na tym, nie potrafi doradzić, ale najbezczelniej w świecie wyrokuje, że lepiej nie będzie nigdy.
                                  też się oczywiście na tym nie znam, tu potrzebny jest specjalista.
                                  jeśli dobrze zrozumiałam moglabyś mieć już rentę stałą i przestać stawiać się na tych upokarzających i stresujących komisjach, ale zmniejszyliby Ci stopień niepełnosprawności. niezbyt to logiczne, ale mniejsza z tym.
                                  mnie się wydaje, że o ile nie jest to wyraźnie niekorzystne finansowo, to należy brać. możesz przecież pracować na umowę o dzieło czy zlecenie. a jeśli by Ci się stan zdrowia jakoś spektakularnie poprawił zawsze możesz wrócić do pracy, a rentę zawiesić.
                                  • olga_w_ogrodzie Re: Przedostatni bój 15.12.11, 21:28
                                    tristezza napisała:

                                    > to ciekawe, że daje się człowiekowi wybór w tak zawiłych kwestiach. orzecznik
                                    > nie zna się na tym, nie potrafi doradzić, ale najbezczelniej w świecie wyrokuje
                                    > , że lepiej nie będzie nigdy.

                                    otóż to.
                                    gdyby to było 2-3 lata temu, to ja bym się podłamała.
                                    a tak, to uznałam, że specjaliści, którzy mnie znają i ja sama też, wiemy lepiej.

                                    nie wiem.
                                    chyba, skoro to możliwe, to dobrze by było, bym się odwołała, wyjaśniła w jakiej sytuacji mnie postawiono itd.
                                    bo te komisje są okropne po prostu, choć niby u mnie sprawa jest jasna, ale to zbieranie papierów, łażenie tam, stres są paskudne.
                                    • damakier1 Re: Przedostatni bój 15.12.11, 22:49
                                      Znalazłam, że finansowo to tracisz 1/4 renty, bo renta przy częściowej niezdolności do pracy wynosi 75 % renty przyznawanej na niezdolność całkowitą. Wydaje mi sie, że 25 proc. do dość dużo, ale to już musisz sama rozstrzygnąć, czy za komfort, że to juz na stałe i nie będziesz więcej musiała stawać przed komisjami opłaca się tracic tyle pieniędzy.
                                      To, co znalazłam jest z roku 2005. nie jestem pewna, czy to aktualne. Może sama zerknij:
                                      www.zus.pl/default.asp?p=4&id=400
                                      Co do tej baby, która Ci to nigdy powiedziała, to ona jest głupia i ma wszy.
                                      • olga_w_ogrodzie Re: Przedostatni bój 15.12.11, 23:17
                                        dzięki, Damo Kochana.
                                        no właśnie się mnie też tak zdawało.
                                        gdy 4 lata temu dostałam całkowitą, to mi coś tam ta renta wzrosła.
                                        ale już nie wiedziałam w końcu czy to dlatego, że zmieniono mi z częściowej niezdolności na całkowitą czy przez jakąś rewaloryzacją czy co tam.
                                        no i dlatego też tę orzecznik pytałam, mówiłam, że dla mnie nawet kilkadziesiąt złotych aktualnie ma znaczenie.
                                        a ona mi przerwała i powiedziała, iż nie jest od tego, by na takie pytania odpowiadać.
                                        czyli jednak dobrze zrobiłam, choć kusiło mnie to, że bym już spokój z tymi komisjami miała.
                                        ponadto, jeszcze tak sobie myślałam, że, gdybym nie mogła znaleźć pracy w zawodzie czy też nie poradziła sobie, to mając całkowitą niezdolność i grupę II niepełnosprawności, to jeszcze może bym rozejrzała się za zakładem pracy chronionej.
                                        bardzo dziękuję.
                                        sama się nie dogrzebałam do tej informacji.

                                        • olga_w_ogrodzie Re: Przedostatni bój 16.12.11, 00:07
                                          muszę powiedzieć, iż się od razu lepiej poczułam i spokojniej.
                                          bo mam tak, iż lubię, gdy jest coś źle, mieć siłę, by nie próbować tego porządkować chaotycznie, tylko w sposób planowy i mieć czas na wybieranie rozwiązań optymalnych.
                                          i początkiem planu wyjścia z kryzysu finansowego była ta komisja.
                                          a orzeczniczka mi plan naruszyła, bo ja nie wiedziałam czy wybrałam optymalne wyjście.
                                          i teraz sobie myślę, że, skoro o 25 proc., bym mniej miała, no to jednak optymalne.
                                          teraz trzeba się dalej planu pilnować i szukać nie zrażając się, że ona mi nagadała, że nie będzie lepiej.
                                          co nie będzie, skoro jest, co doktorka i t. niezależnie od siebie mówią.
                                          no.
                                      • tristezza Re: Przedostatni bój 16.12.11, 03:39
                                        25% to jest właściwie rozbój. państwo proponuje czlowiekowi taki deal: przestaniemy cię już nękać komisjami, a ty nam odpalisz 1/4 renty. w dodatku nie mówi tego otwarcie, bo dla osoby na rencie to jest przecież ogromna różnica. tylko ktoś nieświadomy ile straci może w to wejść, ewentualnie symulant z lewymi papierami. a orzecznik chyba udaje, że nie wie o co chodzi, bo inaczej biznes by się nie kręcił. wredny pomysł oszczędności budżetowych kosztem najbiedniejszych, w gruncie rzeczy calkowicie niemoralna propozycja
    • kefirka.de Re: Przedostatni bój 26.12.11, 23:01
      Albo nieuważnie czytam, co jest możliwe, albo pomyliłyście całkowitą /częściową niezdolność do pracy z czasową/stałą niezdolnością do pracy.
      Częściowa niezdolność oznacza min. obniżenie renty do 75% ale daje możliwość podjęcia pracy.
      Rentę przyznaje się na czas określony (w perspektywie ozdrowienie lub kolejna komisja) bądź na stałe. Możliwe są więc 4 kombinacje.
      Jakby nie było rentę masz. W tych ciężkich czasach to sprawa niełatwa do osiągnięcia i powód do zadowolenia. Odwołanie można złożyć, trzeba jednak bezwzględnie pilnować terminu złożenia tegoż.
      Gratuluję odwagi samodzielnego zawleczenia ciała na komisję. Pozdrawiam.
      • olga_w_ogrodzie Re: Przedostatni bój 26.12.11, 23:38
        rentę to ja mam już kilkanaście lat.
        najpierw była częściowa niezdolność okresowa.
        potem całkowita na 4 lata.
        teraz do wyboru - częściowa na stałe albo całkowita na 2 lata, przy jednoczesnym wpieraniu mi, że lepiej to ze mną nie będzie nigdy.
        zatem faktycznie było to nie fair.

        prawo do podjęcia pracy mam w każdym wypadku.
        problem polega na tym, jak na to spojrzą na kolejnej komisji.

        co u Ciebie, Kefi ?
        • kefirka.de Re: Przedostatni bój 27.12.11, 07:56
          Co u mnie? Tak sobie. Sporo się dzieje, gubię się niestety w rzeczywistości, podejmuję ważne decyzje intuicyjnie, bezrozumnie i jak to zwykle ja, boję się przyszłości. Strasznie mi samotnie, czuję się jak porzucone dziecko we mgle. A mądra i samodzielna kiedyś byłam.
          Zdiagnozowano u mnie dość ciężką chorobę, której nie leczy się w Polsce na NFZ. Tylko prywatnie. Psychiatra stwierdziła, że to pewnie oszustwo i w uproszczeniu że jestem głupia podejmując leczenie. Ale przy tym nie chciała w żaden sposób podyskutować na temat mojej dolegliwości, choć są dostępne art. naukowe na ten temat. Nie ma w Polsce protokołu leczenia, znaczy choroba nie istnieje, koniec tematu. Internistka natomiast wie, że taka choroba istnieje, wie że leczenie jest b. trudne, długie i obciążające organizm, o kieszeni nie wspominając. Nie będę na forum pisała co to jest.
          Wybrałam leczenie, choć wątpliwości są wielkie.
          Z pozytywów to piesek wyrzucony w lato z samochodu, o którym tu pisałam znalazł dobry dom. Niedługo po tym innego, porzuconego psa na wsi brutalnie zamordowali. Trudno się pogodzić z ludzkim okrucieństwem i z tym, że się nie da uratować każdego biedaka o którym się usłyszy.

            • kefirka.de Re: Przedostatni bój 28.12.11, 01:02
              Kotyciska, kluchy moje ok. Jedna z nich od kociaczka malutkiego była z lekka autystyczna. Nie lubiła w nadmiarze dotyku ani ludzkiego ani kociego. Druga za to bardzo przytulaśna była. Miziająca wtulała się we mnie a bezdotykowa w pobliżu siedziała, patrzyła i muczała zadowolona z takiego układu. A teraz im się odmieniło, wtula się autystyczna a patrzy przytulaśna. Dziwnie, co nie? Koty psiarza zaskakiwać będą nieustannie.

              Co do opisu choroby, nie byłam precyzyjna. Przypadłość jest nazwana ale procedur jej gruntownego leczenia brak. Oficjalne zatwierdzenie jakiegokolwiek nowego sposobu leczenia to nie taka prosta i szybka sprawa. W kilku państwach ponoć ona leczona legalnie, u nas jeszcze nie. Lekarze muszą ciągle się dokształcać, aby wiedzieć co w medycynie aktualnie piszczy. Czytają najczęściej to co ich specjalizacji dotyczy. Moja przypadłość to działka internisty. Nie dziwię się więc ich wiedzy i niewiedzy, dziwi mnie raczej, że pogadać normalnie z psychiatrą nie mogłam i posądzona od razu byłam o wiarę w gusła i zabobony, jak dziecko naiwne i niesubordynowane potraktowana. Może przewrażliwiona jestem? Przykre to dla mnie było, tym bardziej, że decyzja czy się zacząć leczyć, czy też pozostawać w narastającym cierpieniu łatwa nie była i podejmowana w stresie obrzydliwym, który do dziś trwa. Ja straszna legalistka jestem, przy tym szkiełko i oko. Iść więc za garstką (kilkaset może kilka tysięcy osób w Polsce) co się zdecydowali na nowatorskie , ciężkie leczenie, łatwizną dla mnie nie jest. Jednak obok skutków ubocznych widzę już pewną poprawę, to mnie utrzymuje na obranej drodze.
                • kefirka.de Re: Przedostatni bój 30.12.11, 19:18
                  Mam wyniki badań i cały szereg b. uciążliwych postępujących objawów, poza tym konsultowałam się z internistką. Wie, że jest to tak leczone, jest zaniepokojona tylko skutkami leczenia w kontekście obciążenia wątroby. Leczenie przynosi efekty. Leczy lekarz, nie babka zielarka. W Polsce kilku lekarzy leczy to cholerstwo, są to lekarze, którzy sami chorowali lub chorują, trudno i b. długo się toto leczy. W sieci jest dużo wiarygodnych informacji na ten temat w rożnych językach.
                  Mimo to jestem pełna obaw. Wybrałam po długim namyśle, czas pokaże czy to dobra decyzja.
                  Nihilyst, dziękuję Ci za troskę.



              • olga_w_ogrodzie Re: Przedostatni bój 29.12.11, 14:00
                nie mogę o chorobie nic powiedzieć, bo nie wiem w czym rzecz.
                myślę, że dokuczliwe bardzo, skoro się decydujesz mimo kosztów ogólnie rozumianych.

                z kotami jest dziwnie.
                moja mała też wcale nie lgnęła kiedyś do głasków i nie miauczała.
                teraz wciąż jestem wrzaskami molestowana o tulenie.
                przylepa całą gębą z niej.
                  • olga_w_ogrodzie Re: Przedostatni bój 30.12.11, 22:05
                    Szczur ogromny, to i mankiet u niego duży.
                    forum.gazeta.pl/forum/w,69731,131265034,131265034,Piekny_szczur_jak_zywy.html
                    no i jeszcze - szczury, jak już wiemy, to altruiści, więc nie mają problemu z pomaganiem.
                    jak pomaga pochlipanie, to Szczur jest na posterunku i trwać będzie, mimo problemów z trwaniem tym.
    • olga_w_ogrodzie Re: Przedostatni bój 30.12.11, 22:11
      czekałam na rentę dziś, a papier przyszedł, że wstrzymana.
      z trwogą zadzwoniłam, a tam o to idzie, że bałagan i jakoś nikt się nie zorientował, iż była komisja, orzeczenie, a ja dotrzymałam wszelkich terminów.
      co tam dla nich.
      przecież dostanę potem wyrównanie.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka