Od paru dni widziałam w firmie, że coś się dzieje. Nikt nic nie
mówił, ale czuło się, że coś się święci. No i padło na mnie. Wchodze
do pokoju i słyszę, jak moja pani prezes mówi o mnie, że narobiłam
jakiś baboli, czy jak ona to zwie. Chcialam wyjaśnień, nie dostałam.
Więc dzis zaządałam ich po raz kolejny. Nie bardzo wiedziała jak mi
wyjaśnić, próbowała mnie zbyć, więc wygarnęłam jej, że mi dupę
obrabia po pokojach, że nie potrafi nic wyjaśnić z pracownikiem,
tylko trzyma palec...