Hej dziewczyny,te z Was, które mnie pamiętają z wcześniejszych postów,
powiedzom,że znowu pesymistycznie. Doła nie mam, zapewniam, ale nie lubię
spraw niezałatwionych, bo mnie dręczą.
Jakiś czas temu pisalam o moich nieciekawych delikatnie mówiąc stosunkach z
matką i o tym, że ostatecznie byłam nawet u psychiatry, bo niemal mi wmówiła
depresję i nerwicę. A tenże człowiek kazał ją odizolować na amen.
Posłuchałam jego rady tylko po części. Zrezygnowalam całkowicie z pomocy mamy
(mam...