Hej,
tak sobie myślę, że to dobre miejsce,żeby zapytać się co sądzicie o pewnej
sprawie.
Jestem sobie zwyczajną kobietą.Poznałam mojego przyszłego męża,
zamieszkaliśmy sobie razem i w końcu hajtnęliśmy się. Trwało to mw rok.
Fakt czasem coś mi tam niebezpiecznie pipkało w serduchu, żebym uważała ale
jak to zakochana baba, dusiłam w zarodku. No i wyszło szydło z worka po
ślubie. Okazało się że mój mąż to hazardzista,potrafiący przepuścić każdy
dostępny grosz.Krył się dobrze za...