Shirley Bassey ma może niski głos i żyjemy w czasach o nieco mniej ostrych
granicach między płciami, ale wydaje się, że ona zwykła się uważać za kobietę
i nie jest to jej widzimisię bynajmniej - trochę szkoda, że w GW nie ma
redaktorów, któzy sprawdzają teksty dziennikarzy pod względem faktograficznym.
Może agora uważa, że w dobie internetu dziennikarz sam może to zrobić?