Wskutek dyskusji o feminizmie przyszla mi do glowy pewna mysl i jestem ciekawa
co o tym myslicie. Czy ktoras z Was UZYWA waszej kobiecosci, zeby osiagnac cos
w pracy, w domu, w urzedzie ... gdziekolwiek? Czy to sie kloci z feminizmem?
I jak Wam sie to kojarzy?
Czy uwazacie, ze to ma sens, czy moze jest ponizej godnosci kobiety?
Mi "kobieca bron" kojarzy sie z lozkiem, ale zupelnie nie o to w tym watku mi
chodzi, ale o cos innego? Czy ktos wie o czm mowie?