Przepraszam, że się wtrącam, bo nie mam w zwyczaju pisać o
filmach, a wolę je oglądać. Eurekę akurat widziałem jakiś czas
temu i wydaje mi się, że ta recenzja w Gazecie to jakieś
nieporozumienie. Za długi film? Jest taka scena w Amadeuszu
Mozarta, gdzie Cesarz mówi do Amadeo o operze Don Giowani - jest
piękna, tyle że jakby...za dużo nut. Za długi film? Gdyby nie
to, utraciłby ten wspaniały rytm, o który chodziło chyba
reżyserowi. Eureka to nie film, a filmowe przeżycie i wyzwan...