Bardzo pozytywna, sympatyczna historia. Kotek jest przeuroczy. Ponad rok temu też wziąłem takiego biedaka z parkingu przed domem, bo ciemno i zimno się robiło, a jego chyba ktoś wywalił, bo bardzo pchał się do ludzi... I dziś jest u mnie. Ciekawe, gdzie tak naprawdę Heńkowi byłoby bardziej optymalnie - na małej przestrzeni u kogoś w prywatnym domu czy na etacie kota od wszystkiego w "Politechniku"... :) W każdym razie trzymam za niego kciuki.