Na pewno każdy miał chociaż raz bliskie spotkanie 3go stopnia z takim
jegomościem, ktory nieskrępowanie splunął sobie od serca obok Was. Dziś takowy
szedl przede mną niecaly metr, po czym wciągnął nos, chrząknął zdrowo i
splunął siarczyście, aż musiałem żone podtrzymać zeby nie zemdlała:-D Nie był
to wcale żaden pijaczek czy lump. Ot niepozorny, starszy pan. Odnosze wrażenie
że wśród tego pokolenia w dobrym tonie jest tak sobie splunąć od serca.