Czy prysłowie "Każdy jest kowalem własnego losu" jest obowiązujące? Czy
naprawdę sami decydujemy o sobie? Czy Polacy rzeczywiście są fatalistami? Czy
to nam najbardzieej przeszkadza w dogonieniu świata? A moze rzeczywiscie ktoś
kieruje naszym życiem? Czemu tłumnie wybieramy SLD, a nastepnie w 80 procentach
nie ufamy rządowi? Czy podział "my" - maluczcy i "oni" - decydenci jest słuszny?
Z tymi pytaniami zwracam się do Was i zapraszam do dyskusji.