jest wątek żałobny, nie chcę tam mieszać. będę mieszał tutaj.
"odszedł wybitny człowiek, aktor, postać. płaczmy, płaczmy, biada !" - taki ton króluje po smierci niejakiego kolbergera krzysztofa [chyba]
mnie wcale nie jest smutno jakoś i się umartwiać nie zamierzam. mnie raczej ten cyrk zastanawia w kierunku żenującym.
jakby złapać w siatkę tysiąc przypadkowych polaków i zapytać o kolbergera, to by 99 % powiedziało, że to "był wielki człowiek, aktor i szkoda go bardzo". jakby zadać drug...