Typowe spychanie problemu pod dywan:
- Sześcioro z nich to uczniowie z pana szkoły? - pytamy kilka godzin po jego
wizycie w komendzie miejskiej policji.
- To przecież nie dużo. W szkole uczy się 800 osób, odpowiada dyrektor.
Dlaczego umniejsza problem? Przecież to nie jego wina.