Moja suka siedziała sobie pod moim fotelem, cichutko i grzeczniutko. Nagle
zaczęła wydawać alarmujące odgłosy. Zaniepokojona zajrzałam i zobaczyłam, że
ma szeroko otwartą paszczę, a w niej coś tkwi. Okazało się, że był to
ustawiony na sztorc kapsel od butelki. Dobrze, że nie utkwił głęboko i dał
się łatwo wydobyć. Musiała znowu grasować w koszu na śmieci, bestia jedna!