transsybir
24.07.05, 20:54
kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,66919,183213.html
Chory na depresję nie ma siły wstać z łóżka. Nie pozmywa, nie zajmie się
dzieckiem, nie chce się kochać. Jak pomóc bliskiej osobie cierpiącej na
depresję? Jak samemu przetrwać ten trudny czas?
Jak żyć z domownikiem, który cierpi na depresję?
Dariusz Wasilewski, psychiatra z Centrum Zdrowia Psychicznego w Warszawie: '
Trzeba go traktować jak każdą osobę chorą. Bo depresja jest chorobą, tak jak
zawał. Gdy stan jest ciężki, niech chory po prostu leży w łóżku.Od zawałowca
nic nie wymagamy, traktujmy więc tak samo chorego na depresję.
Nie musimy narzucać mu swojej obecności, wystarczy być blisko, podnosić na
duchu, pilnować, by przyjmował leki.
Leki? Czyli wcześniej potrzebna jest wizyta u lekarza?
Tak, u psychiatry. Można zamówić wizytę domową albo pojechać na konsultację.
Do psychiatry nie trzeba mieć skierowania.
Depresję trzeba leczyć, bo to poważna choroba, która w wielu przypadkach
prowadzi do samobójstwa.
A jeżeli chory nie chce iść do lekarza? Mam go namawiać?
Tak. Można powiedzieć: "Wydaje mi się, że gorzej sobie radzisz. Niepokoję się,
chciałbym, żeby zobaczył cię lekarz". Jeżeli to nie podziała, niech spróbuje
chorego namówić ktoś, kto jest dla niego autorytetem: zaprzyjaźniony lekarz,
przyjaciel... Ludzie w depresji potrzebują wsparcia, trzeba im dać do
zrozumienia, że chcemy ich wysłać do lekarza, bo troszczymy się o nich.
Co jeszcze mogę zrobić?
Przede wszystkim nie udawać, że nic się nie dzieje. Trzeba sobie powiedzieć
jasno: mamy w rodzinie problem, chorą osobę, ale ta choroba minie i za jakiś
czas wszystko wróci do normy.Trzeba powiedzieć choremu, że wiemy, iż on cierpi
i w tym cierpieniu jesteśmy z nim. Ważne jest, by zarazić go wiarą, że
depresja jest przemijająca i nie pozostawia śladu. I wspierać w leczeniu:
pilnować, żeby brał leki, spotykał się z lekarzem. Jeżeli wystąpią skutki
uboczne, które powodują niektóre lekarstwa, trzeba natychmiast powiadomić
lekarza. Samowolne przerwanie przyjmowania leków jest często przyczyną
nawrotów choroby.
Najbliżsi powinni jak najwięcej dowiedzieć się o tej chorobie, by zrozumieć,
co czuje bliska im osoba, jakie są objawy choroby, by w razie nawrotów je
rozpoznać. Rodzina musi sprawić, żeby chory nie czuł się dla nikogo ciężarem,
okazywać dużo cierpliwości, serdeczności i wyrozumiałości.
Bliscy chorego często nie dają sobie rady ze swoimi emocjami, reagują napadami
złości i irytacji ("Nie po to haruję, żebyś tu leżała i chorowała"). Myślę, że
wtedy może im bardzo pomóc rozmowa z psychologiem, który wytłumaczy, na czym
polega ta choroba, jaki może być jej przebieg, pomoże nam zrozumieć własne
zachowania. Można też rozmawiać z innymi osobami, które mają w domu chorego na
depresję i w ten sposób uzyskiwać wsparcie.
Czy należy walczyć z biernością i apatią chorego?
Trzeba starać się zrozumieć, że człowiek chory na depresję może nie być w
stanie podnieść się z łóżka, wykonać najprostszej czynności, choć pozornie nic
mu nie dolega. Czasami słyszę, że to kpina, czyste lenistwo, chęć robienia na
złość. Wtedy tłumaczę, że dla osoby w ciężkiej depresji wyjście do łazienki
jest takim wysiłkiem, jak dla kogoś po ciężkim zawale albo wylewie. Nie można
więc formułować kategorycznych żądań: musisz, powinieneś, bo istotą tej
choroby jest to, że on nie może, nie jest w stanie niczego zrobić. Zamiast
"musisz", lepiej mówić "Może byś spróbował...". Można proponować wspól-ne
wyjście do kina czy do znajomych, ale nie można oczekiwać, że choremu sprawi
to radość. Nie wolno go do tych rozrywek przymuszać, bo to może wzbudzić w nim
poczucie winy, lęk, może go to utwierdzić w przekonaniu, że się do niczego nie
nadaje.
Kiedy zachęcać do aktywności?
W miarę poprawy samopoczucia. Trzeba pamiętać, by proponować czynności na
miarę jego sił. Jeżeli boi się wychodzić z domu, to nie można oczekiwać, że
zapłaci rachunek na poczcie. Wtedy sukcesem będzie, że on pójdzie do łazienki
i umyje zęby.
W miarę polepszania się stanu chorego można go zachęcać do trudniejszych
czynności, na przykład ugotowania obiadu. Warto wtedy ofiarować pomoc.
Oczywiście może odmówić. Może nie wierzyć we własne siły albo może tych sił
jeszcze nie mieć. W pierwszym wypadku można delikatnie mobilizować, w drugim
trzeba odpuścić. Jak rozpoznać ten moment? To wszystko jest kwestią wyczucia,
obserwacji, wzajemnego zrozumienia. Czasami tę gotowość widać w żywszym
spojrzeniu. Kiedy chory wykona najprostszą czynność, należy go pochwalić. To
może znaczyć, że depresja zaczyna się cofać.
Depresji często towarzyszą myśli i próby samobójcze. Jak o nich rozmawiać?
Rzeczywiście, dziewięć na dziesięć osób dotkniętych depresją miewa myśli
samobójcze. Często lęk przed samobójstwem jest tak duży, że trudno tę myśl
wypowiedzieć wprost. Chorzy dają więc sygnały, np. gromadzą większą ilość
leków lub ostre przedmioty, wspominają o śmierci, odwiedzają rodzinę i
zaczynają się z nią żegnać. Czasem to my musimy delikatnie wywołać temat,
powiedzieć choremu, że wiemy, jak bardzo cierpi, i wiemy, o czym myśli. "Widzę
i rozumiem, jak bardzo źle się czujesz. W takim stanie człowiek może być tak
zmęczony, że chciałby nie istnieć". Często wtedy możemy usłyszeć potwierdzenie.
Jak na nie reagować?
Trzeba mobilizować chorego, by podjął kurację, bo leczenie stopniowo wygasza
te myśli. Warto wiedzieć, że jeżeli stan jest poważny i istnieje zagrożenie
życia, to zgodnie z Ustawą o ochronie życia psychicznego można chorego leczyć
wbrew jego woli. Wystarczy wezwać pogotowie, które ma w takiej sytuacji
obowiązek zawieźć chorego do szpitala psychiatrycznego. Tam zbada go dyżurny
psychiatra, później jego opinię o pozostawieniu chorego w szpitalu zatwierdza
jeszcze ordynator i sąd rodzinny.
Jeżeli myśli samobójcze pojawią się u osób już leczonych, trzeba natychmiast
skontaktować się z lekarzem. W takich przypadkach nie ma miejsca na żadne
domowe sposoby typu dyżury przy chorym, chowanie ostrych przedmiotów... Tylko
psychiatra może ocenić, jak duże jest ryzyko podjęcia próby samobójczej i jak
mu zapobiec.
Współmałżonkowie osób przeżywających depresję czują się czasami odrzuceni.
Zarówno kobiety, jak i mężczyźni w depresji odczuwają spadek lub całkowity
zanik zainteresowania seksem. Zdarza się, że zdrowy partner ma pretensje do
chorego, że nie współżyją ze sobą tak często jak kiedyś. Bardzo często zdrowi
szukają winy w sobie, uważają, że przestali być atrakcyjni dla chorego
partnera. A trzeba do tego podchodzić jak do objawu choroby, a nie aktu złej woli.
To odrzucenie nie dotyczy tylko sfery seksualnej. Trzeba zrozumieć, że osoba
przeżywająca depresję jest zamknięta w swoim dramatycznym świecie, w którym
sprawy bliskich zepchnięte są na margines. Dlatego nie ma sensu opowiadać mu o
naszych kłopotach z dziećmi czy zwycięstwach w pracy. Oczywiście, taki brak
wsparcia, zainteresowania sprawami rodzinnymi może być dla osoby zdrowej
trudny do zaakceptowania. Ale trzeba pamiętać, że wynika to tylko z choroby,
która mija.
Rozmawiali ' Marta Pietrzykowska i Jacek Tomczuk
Co to jest depresja
Depresja jest chorobą, leczy się ją farmakologicznie, a cierpiąca na nią osoba
dostaje zwolnienie lekarskie. Zwykle zwolnienie trwa kilka tygodni, może się
jednak przedłużyć. Psychiatra może zadecydować o konieczności leczenia
szpitalnego, jeśli jest zagrożenie, że chory podejmie próbę samobójczą.
Chandra czy przemęczenie tym różnią się od depresji, że nie zakłócają
codziennego funkcjonowania - nie przestajemy zajmować się pracą, rodziną. O
depresji możemy mówić wtedy, kiedy wypadamy z życiowych ról. Nie dajemy sobie
rady z czynnościami, które dotychczas wykonywaliśmy z łatwością, np.
obowiązkami domowymi, pracą. Depresja to totalna apatia, smutek, niemożność
doznania radości, poczucie, że życie jest pozbawione sensu, wresz