m.maska 10.06.12, 18:05 "Cien wiatru" - jak czyta sie ksiazki, ktorych akcja rozgrywa sie w miejscach, ktore sie zna. Glowne postaci bywaja w parkach na ulicach, ktore mozna przywolac w pamieci, mozna je sobie wyobrazic... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 10.06.12, 18:51 Aaaa.... zeby nie bylo, ze to tylko zagranica.... chetnie tez czytam ksiazki, ktorych akcja dzieje sie we Wroclawiu... moja Mama, ktorej Krakow szczegolnie zapadl w serce, ma chyba juz wszystkie ksiazki Czumy i Mazana. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 10.06.12, 22:21 A pamiętasz, Maseczko, jak to było w Paryżu? I nie o książki tu chodzi tylko o filmy. Co rusz natykałyśmy się przecież na zakątki, ulice, domy właśnie z filmów nam znane. Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 10.06.12, 22:55 Tak...ale w Paryzu to nic wlasciwie dziwnego, tyle bylo tych filmow. Jak wiesz, mnie urzekla Lizbona juz dawno i "Nocny pociag do Lizbony" przywoluje te wszystkie miejsca... kiedy bohater idzie Avenida de Libertade, to widze te droge przed soba...kiedy jedzie do najstarszej dzielnicy Alfama, tez wiem gdzie. To tak jakbym podazala tuz obok niego. AL - namawiam Cie goraco na to miasto.... -- Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 10.06.12, 22:58 m.maska napisała: > AL - namawiam Cie goraco na to miasto.... Ale tylko z Tobą, a Rzym to Ty tylko ze mną -- > Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 10.06.12, 23:24 Hm... no nie wiem AL... Lezioxa namawialam na Lizbone Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 10.06.12, 23:30 A jak się okaże, że on też ma lęk wysokości? Pozostaję znowu ja, bo dam się namówić na drogę lądową....i dłuuuuuuuuuuuuga to droga. Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 10.06.12, 23:44 Ja lek mam a i to polece.... Bohater ksiazki jechal z Berna do Lizbony ponad 24 godziny(przez Paryz)... masz szanse znowu zahaczyc o Paryz - osobiscie wolalabym Lyon... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 10.06.12, 23:47 Tylko nie Paryż, zawsze powtarzam, że to miasto mi się nie podoba Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 00:08 Pociag zatrzymuje sie w Biarritz - to moze tam dosiadziesz Ja Ci juz trase planuje - bo nie mysl sobie, ze bede sie pchac samochodem przez cala Hiszpanie - w Lizbonie samochod do niczego potrzebny nie jest.... Odpowiedz Link
izydor88 Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 08:18 Wyobrażałam sobie,że na ulicach Lizbony będzie słychać fado.A zamiast tego łubudubu z okien samochodów. Ale nagle gdzieś z góry usłyszałam Amalię.Na pięterku mieścił się sklep z płytami i książkami.Może raczej antykwariat,bo wszystko było trochę przykurzone.Właściciel i jego tupecik też.Poprosiłam o płytę Amalii Rodrigues.Rozjaśnił się cały,pogrzebał w jakimś kartonie i ...mam. To moje wspomnienie z Lizbony + Sintra z ogromnymi hortensjami. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 10:09 izydor88 napisała: > Na pięterku mieścił się sklep z płyta > mi i książkami.Może raczej antykwariat,bo wszystko było trochę przykurzone.Właś > ciciel i jego tupecik też.Poprosiłam o płytę Amalii Rodrigues.Rozjaśnił się cał > y,pogrzebał w jakimś kartonie i ...mam. Mniam, post godny samego mistrza Marqueza. Antykwariaty mają coś w sobie, prawda? Zapach starych kartek zmieszany z echem myśli przerzucających je niegdyś ludzi. Czas w antykwariacie płynie wolno, leniwie. I musi tak być, bo pośpiech w takim miejscu bezcześci przeszłość i godność cennych słów. Od mniej więcej roku, do mojego wyobrażenia antykwariatu należy stateczny kot. Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 11:34 "Nocny pociąg do Lizbony" - Klaro odnajdziesz tam wszystko, ulice Lizbony, "pedzace" stuletnie tramwaje, zakurzone antykwariaty z rownie zakurzonymi wlascicielami a nawet troche medycyny Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 11:35 Sintra...ale po drodze jeszcze Queluz, rozowe jak landrynka Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 11:38 Jeszcze bedac w Granadzie, kupilam sobie "Opowiesci z Alhambry" byli tam zaopatrzeni na okolicznosc turystow z Niemiec... tutaj mogloby sie okazac, ze naklad jest wyczerpany zapewne wywieziony do Granady Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 13:18 A tak w ogóle to sam tytuł "Nocny pociąg do Lizbony" ma już w sobie coś. Właśnie poszperałam w tym kierunku w wiki i zafascynowało mnie zdanie z tej książki, gdy główny bohater prosi sprzedawcę o przetłumaczenie fragmentu portugalskiego tekstu: "usłyszał słowa, które wywarły na nim oszałamiające wrażenie, ponieważ brzmiały tak, jakby zostały napisane tylko dla niego, i to nie tylko dla niego, ale dla niego w to właśnie przedpołudnie, które wszystko zmieniło" Lubię takie opisy nagłego rozpoznania Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 18:51 CARAS FUGAZES NA NOITE, ULOTNE TWARZE W NOCY "Często mamy wrażenie, że spotkania między ludźmi są niczym mijanie się szaleńczo rozpędzonych pociągów głęboką nocą. Rzucamy szybkie, pobieżne spojrzenia na innych, siedzących w słabym świetle za mętnym szkłem i zaraz znikających z naszego pola widzenia, ledwie mieliśmy czas ich dostrzec. Czy rzeczywiście to mężczyzna i kobieta przemknęli niczym przywidzenie w rozświetlonych ramach okna, które wyłoniło się z niczego i zdawało się bez sensu i celu wycięte w bezludnej ciemności? Czy się znali? Czy rozmawiali ze sobą? Śmiali się? Płakali? Można powiedzieć, że jest tak, gdy obcy przechodnie mijają się w wietrzny deszczowy dzień, wtedy porównanie to ma pewien sens. Ale w wielu przypadkach siedzimy naprzeciw siebie dłużej, jemy razem i pracujemy, leżymy obok siebie, mieszkamy pod wspólnym dachem. Gdzie podziewa się wtedy ta ulotność? Przecież wszystko sprawia wrażenie stałości, bliskości, intymnej zażyłości – czy nie jest to stworzona dla naszego spokoju ułuda, przez którą próbujemy ukryć i odrzucić migoczącą, niepokojącą ulotność, ponieważ niemożliwe byłoby stawić jej czoło w każdej chwili? Czyż każde spojrzenie innego człowieka, każda wymiana spojrzeń nie przypomina ulotnego spotkania podróżnych, którzy mijają się oszołomieni nieludzką prędkością i uderzeniem powiewu sprawiającego, że wszystko drży i dzwoni? Czy nasze spojrzenia nie uciekają wciąż od innych ludzi, jak dzieje się to w rozpędzonym nocnym pociągu, i nie zostawiają nas jedynie z domysłami, skrawkami myśli i błędnymi osądami? Czyż w rzeczywistości nie jest tak, że spotykają się nie ludzie, lecz cienie które rzucają ich wyobrażenia?" Pascal Mercier Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 19:06 "Czyż w rzeczywistości nie jest tak, że spotykają się nie ludzie, lecz cienie które rzucają ich wyobrażenia?" Piękne zdanie....cień, kryje w sobie nieskończoną ilość wyobrażeń. Im więcej wyobrażeń, tym bardziej obraz kogoś staje się nieostry i chybiony. Ale lubimy przecież złudzenia, niektóre złudzenia są jedynymi barwami życia. Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 19:40 Ale to przeciez prawda... wielu jest takich ktorzy wrecz otaczaja sie uluda i twierdza nawet ze sa szczesliwi... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 19:45 m.maska napisała: > Ale to przeciez prawda... wielu jest takich ktorzy wrecz otaczaja sie uluda i t > wierdza nawet ze sa szczesliwi... Muszą tak twierdzić, przekreślenie ułudy bywa bardziej bolesne niż trwanie w niej. Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 20:08 Autor ksiazki jest profesorem filozofii - wiec jakos to nie dziwi... al-szamanka napisała: > Muszą tak twierdzić, przekreślenie ułudy bywa bardziej bolesne niż trwanie w ni > ej. To nie tak.... czy mozna tesknic za czyms czego sie nie zna? Kann man etwas vermissen, was man nicht kennt? Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 20:13 m.maska napisała: >czy mozna tesknic za czyms czego sie nie zna? > > Kann man etwas vermissen, was man nicht kennt? Moze wtedy tęskni się za czym nieokreślonym, za jakaś zmianą po prostu Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 21:47 Właśnie wyszperałam w necie, że książka jest filmowana. W roli głównej Jeremy Irons...ach, jak mi się ten aktor nie podoba, już wiem, że filmu nie będzie mi się chciało obejrzeć, właśnie z powodu obsady. Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 22:06 A co przeszkadza Ci ten czy inny aktor? I tak raczej nie bede ogladac filmu - jakos nie potrafie sobie wyobrazic tej wlasnie ksiazki jako adaptacji filmowej... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 22:09 m.maska napisała: > A co przeszkadza Ci ten czy inny aktor? No akurat temu to tak dziwnie z oczu patrzy, poza tym ma niesamowicie twarde usta, czego znieść nie mogę. Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 23:19 I tak doradzam Ci ksiazke... i juz sobie zamawiam druga ksiazke tego autora "Das Handwerk der Freiheit". Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 23:35 hihi... a skad Ty wiesz, ze ma twarde usta? Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.06.12, 23:41 Ha, to się czuje na odległość Odpowiedz Link
izydor88 Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 12.06.12, 09:26 Książkę kupię i przeczytam. Jeremi Irons ma bardzo fajne usta i oczy. Różnorodność upodobań - to był dobry pomysł,dzięki temu różne geny mają szansę się zaprezentować. Bo pomyśleć,że po świecie grasowaliby sami faceci z miękkimi ustami.... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 12.06.12, 10:06 izydor88 napisała: > Jeremi Irons ma bardzo fajne usta i oczy. > Różnorodność upodobań I dobrze > Bo pomyśleć,że po świecie grasowaliby sami faceci z miękkimi ustami.... No tak, co za dużo...to się na to uwagi nie zwraca Odpowiedz Link
leziox Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 18:36 Informacja wstepna:nie mam leku wysokosci. Nie mam zreszta pojecia,w jakim celu mialbym go nie miec,ale nie posiadam rowniez choroby lokomocyjnej a i na falach po setce nie oddaje Neptunowi ofiary. W kazdym razie to na tyle,gdyby mnie kto uprowadzic chcial do Lizbony. Watpliwosci rozwialem. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 18:47 leziox napisał: > na falach po setce nie oddaje Neptunowi ofiary. W zupełnie identycznej sytuacji ktoś oddawał ofiarę mewom. To nie byłam ja. Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 19:02 AL, w Lizbonie to akurat mozna prom ominac, ale wtedy pociag/tramwaj podwieszony pod mostem pozostaje - i co Ty na to? A tramwaje jezdza z tak zawrotna predkoscia, ze bez znieczulaczy, to zupelnie odpada... Porywamy Lezioxa, zdaje sie, ze wyspecjalizowal sie w znieczulaniu Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 19:10 m.maska napisała: > AL, w Lizbonie to akurat mozna prom ominac, ale wtedy pociag/tramwaj podwieszon > y pod mostem pozostaje - i co Ty na to? Jeżeli to parę metrów nad ziemią, to może wytrzymam > Porywamy Lezioxa Ponoć to silny goryl, może się skutecznie bronić. Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 19:25 al-szamanka napisała: > > > Porywamy Lezioxa > > Ponoć to silny goryl, może się skutecznie bronić. > > Przed NAMI? Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 18:56 .... Lissabon mit Dir? to by znaczylo Lissabon unsicher zu machen... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 19:19 No pewnie, że unsicher, bo jakby mogło być inaczej, gdyby po ulicach biegał sobie Święty Mikołaj? Odpowiedz Link
leziox Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 20:44 Musialbym sie przebrac za kogos,kto dzieci odstrasza w takim razie. Kwestie obrony przed wilkami w owczej skórze jeszcze przemysle. Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 20:56 Swiety Mikolaj - odpada.... moze Stary Niedzwiedz - takiego to sie nawet nie budzi, bo bedzie zly.... tak bylo w dzieciecej piosence - czy to jeszcze jest aktualne? Odpowiedz Link
leziox Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 21:02 A no to po co jechac do tej Lizbony?Zeby tam spac?Nie ma takiej sytuacji.A za niedzwiedzia tez sie przebierac nie bede,bo potem beda do mnie mowic:misiu. Bleee,nie lubie tak. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 21:38 leziox napisał: >A za n > iedzwiedzia tez sie przebierac nie bede,bo potem beda do mnie mowic:misiu. > Bleee,nie lubie tak. Wiadomo ".Misia nie wolno nazywać misiem bo go trafia wtedy szlag!" Odpowiedz Link
leziox Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 22:00 O!Wlasnie!Chociaz jedna kobieta to zrozumiala! Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 22:09 leziox napisał: > O!Wlasnie!Chociaz jedna kobieta to zrozumiala! Bo szamanka jest, czyli inaczej bardzo kąśliwa jędza z haczykowatym nosem i uszkami nietoperza. Odpowiedz Link
leziox Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 22:49 No prawie juz sie zakochalem. Na pohybel zazdrosnikom! Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.06.12, 22:51 A co, z tłumu zawsze się wybijam Odpowiedz Link
leziox Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 14.06.12, 00:17 Zwlaszcza oryginalna uroda bardzo mnie pociaga. Odpowiedz Link
izydor88 Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 14.06.12, 08:27 To dziwne,że faceci nie lubią być różnymi zwierzątkami.Zwłaszcza małymi. A znam takiego co może być nawet żuczkiem. Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 14.06.12, 11:22 Ooooooooooo.... Klaro, to niemozliwe, ze myslimy o tym samym... ale jeden to chcialby byc i zuczkiem i chomikiem. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 14.06.12, 11:27 ....nawet białą, niewinną śnieżynką Odpowiedz Link
izydor88 Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 14.06.12, 13:20 Chyba nie myślimy o tym samym...żuczku Mojemu babcia wytłumaczyła,że jest najpiękniejszy w całej Wielkopolsce i tej wersji się trzyma. I dlatego może być nawet żuczkiem Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 14.06.12, 13:25 AS SOMBRAS DA ALMA. CIENIE DUSZY "Historie, które opowiadają o nas inni, i historie, które opowiadamy o sobie sami - które są bliższe prawdy? Czy to takie oczywiste, że te własne? Czy człowiek jest autorytetem dla samego siebie? Jednak nie ta kwestia naprawdę mnie zajmuje. Właściwe pytanie brzmi: czy w owych historiach istnieje w ogóle różnica między prawdą i fałszem? W historiach, które opowiadają o rzeczach zewnętrznych - tak. Ale jeśli wyruszamy, aby zrozumieć czyjeś wnętrze? Czy ta podróż kiedykolwiek dobiega końca? Czy dusza jest miejscem faktów, czy też rzekome fakty są tylko złudnymi cieniami naszych historii?" Pascal Mercier Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.07.12, 02:29 O BÁLSAMO DA DESILUSÁO. BALSAM ROZCZAROWANIA. Rozczarowanie uchodzi za zło. To nieprzemyślany przesąd. Przez co jeśli nie przez rozczarowanie, mamy odkryć, czego oczekiwaliśmy i na co mieliśmy nadzieję ? I w czym, jeśli nie w tym odkryciu, ma się kryć poznanie samego siebie? Jak zatem możemy bez rozczarowania zyskać jasny pogląd na swój temat? Nie powinniśmy przyjmować rozczarowań z westchnieniem, jako czegoś, bez czego nasze życie byłoby lepsze. Powinniśmy ich szukać, czuć je, gromadzić. Dlaczego jestem rozczarowany tym, że wszyscy aktorzy, których uwielbiałem w młodości, noszą teraz ślady starości i rozkładu? Czego uczy mnie rozczarowanie, tym jak mało wart jest sukces? (...) Ktoś, kto naprawdę chciałby dowiedzieć się, kim jest, musiałby być nieustającym, fanatycznym kolekcjonerem rozczarowań, a szukanie rozczarowujących doświadczeń musiałoby przypominać uzależnienie determinujące wszystko, uzależnienie, ponieważ człowiek taki widziałby wyraźnie, że rozczarowanie to nie paląca, niszczycielska trucizna, lecz chłodny uspokajający balsam, który otwiera nam oczy na prawdziwe oblicze nas samych. Takiemu człowiekowi nie mogłoby zależeć tylko na rozczarowaniach, jakie dotyczą innych ludzi lub okoliczności. Jeśli odkryliśmy rozczarowanie jako nić prowadzącą do samego siebie, jesteśmy spragnieni doświadczyć, jak bardzo rozczarowaliśmy się sobą: na przykład naszym brakiem odwagi i uczciwości albo niezwykle wąskimi granicami, które wyznaczają nasze czucie, działanie i język. Czegóż zatem oczekiwaliśmy od siebie i na co mieliśmy nadzieję? Że będziemy pozbawieni granic albo że będziemy inni, niż jesteśmy? Ktoś mógłby żywić nadzieję, że ograniczenie oczekiwań spowoduje, iż będzie bardziej rzeczywisty, skurczy się do twardego, stałego jądra i to ochroni go przed bólem rozczarowania. Jednak jak by to było wieść życie, w którym wzbraniamy się od wszelkiego wybiegającego w dal, nieskromnego oczekiwania, życie, w którym istnieją tylko oczekiwania tak banalne jak to, że przyjedzie autobus? Pascal Mercier "Nocny pociag do Lizbony" -- Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 13.07.12, 20:12 m.maska napisała: > Jednak jak by to było wieść życie, w którym wzbraniamy się > od wszelkiego wybiegającego w dal, nieskromnego oczekiwania, życie, w którym i > stnieją tylko oczekiwania tak banalne jak to, że przyjedzie autobus? > > Pascal Mercier "Nocny pociag do Lizbony" Najgorsze, że tego typu banalne oczekiwania są także hamulcem marzeń. I życie staje się wtedy jeszcze bardziej banalną wegetacją zdnianadzień Odpowiedz Link
m.maska [...] 14.07.12, 12:05 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
m.maska JUVENTUDE IMORTAL. NIEŚMIERTELNA MŁODOŚĆ. 14.07.12, 12:07 JUVENTUDE IMORTAL. NIEŚMIERTELNA MŁODOŚĆ. W młodości żyjemy tak, jakbyśmy byli nieśmiertelni. Wiedza o śmierci otacza nas niczym cienka papierowa wstążka, ledwie dotykająca naszej skóry. Kiedy to się zmienia? Kiedy wstążka zaczyna opasywać nas coraz ciaśniej, a w końcu dusić? Po czy rozpoznać jej łagodny, lecz nieustanny ucisk, który wyraźnie daje nam znać, że nigdy nie ustąpi? Jak rozpoznać go u innych? I jak u siebie samego? Pascal Mercier "Nocny pociag do Lizbony" Odpowiedz Link
al-szamanka Re: JUVENTUDE IMORTAL. NIEŚMIERTELNA MŁODOŚĆ. 14.07.12, 13:03 m.maska napisała: >Po czym rozpoznać jej łagodny, lecz nieustanny ucisk, który wyraźnie daje nam znać > , że nigdy nie ustąpi? Jak rozpoznać go u innych? I jak u siebie samego? > > Pascal Mercier "Nocny pociag do Lizbony" Na razie tego ucisku jeszcze nie odczuwam, a może nie mam po prostu czasu, zbyt jestem zapracowana, aby go u siebie odkryć U innych jednak rozpoznaję go łatwo; opadające na rzęsy, zwiotczałe powieki, twarde skrzywienie w kącikach ust....zastałe, bezwzględne myślenie - bo to nieprawda, że wraz z wiekiem przychodzi też życiowa mądrość, większość ludzi zamienia się w skorupiaki z kamiennym wnętrzem Odpowiedz Link
m.maska LEALDADE POR 17.07.12, 01:06 Była to lista zatytułowana LEALDADE POR. Poniżej Prado i O'Kelly wypisali wszystkie powody, dla których rodzi się lojalność. Dług wobec kogoś, wspólnie pokonywane etapy rozwoju, dzielone cierpienie, dzielone radości, solidarność śmiertelnych, wspólnota poglądów, wspólna walka przeciw otoczeniu, wspólne mocne strony, słabości, wspólna potrzeba bliskości, wspólne gusta, wspólna nienawiść, dzielone tajemnice, dzielone fantazje, marzenia, dzielone zachwyty, dzielone poczucie humoru, wspólni bohaterowie, wspólnie podejmowane decyzje, wspólne powodzenia, niepowodzenia, zwycięstwa, porażki, wspólne rozczarowania, wspólne błędy. c.d.n. "Nocny pociag do Lizbony" Pascal Mercier Odpowiedz Link
m.maska Re: LEALDADE POR 25.09.12, 00:01 Gregorius zauważył, że na liście brakuje miłości. Ciało O’Kelly’ego napięło się i przez chwile pomimo upojenia był zupełnie trzeźwy. - Nie wierzył w miłość. Unikał wręcz tego słowa. Uważał je za kiczowate. Istnieją trzy rzeczy i tylko te trzy, zwykł mawiać: pożądanie, upodobanie i poczucie bezpieczeństwa. I wszystkie przemijają. Najbardziej ulotne jest pożądanie, potem ustępuje upodobanie i, niestety, jest tak, że poczucie bezpieczeństwa, poczucie, że ktoś się nami opiekuje, także kiedyś przemija. Życiowe wyzwania, wszystkie te rzeczy, z którymi musimy sobie poradzić, są po prostu zbyt liczne i zbyt potężne, żeby nasze uczucia mogły je przetrwać niezmienione. Dlatego najważniejsza jest lojalność. Twierdził, że to nie uczucie, lecz wola, postanowienie, zajęcie strony przez duszę. Coś co przypadkowość spotkań i przypadkowość uczuć zmienia w konieczność. Powiew wieczności – jak mówił – tylko powiew, ale jednak. Później, po powrocie do Lizbony, często zajmowała go kwestia, czy istnieje też coś takiego jak lojalność wobec samego siebie. Zobowiązanie, by nie uciekać przed samym sobą. Ani w wyobraźni, ani w czynach. Gotowość trwania ze sobą, nawet jeśli już się siebie nie lubi. Mógłby opisać się na nowo, a potem sprawić by ten opis stał się prawdą. Toleruję samego siebie tylko wtedy, gdy pracuję, powiedział. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: LEALDADE POR 25.09.12, 20:03 - Nie wierzył w miłość. Jeżeli w ogóle w coś wierzę, to właśnie w miłość. Odpowiedz Link
m.maska [...] 21.07.12, 13:11 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
m.maska SOLIDÃO FURIOSA. WŚCIEKŁA SAMOTNOŚĆ. 21.07.12, 13:13 Czy jest tak, że wszystko, co robimy, robimy ze strachu przed samotnością? Czy to dlatego rezygnujemy ze wszystkich tych rzeczy, których żałujemy pod koniec życia? Bo dlaczego trzymamy się zrujnowanych małżeństw, zakłamanych przyjaźni, nudnych przyjęć urodzinowych? Co by się stało, gdybyśmy zrezygnowali z tego wszystkiego, powstrzymali podstępny przymus i pozostali wierni samym sobie? Gdybyśmy pozwolili wytrysnąć fontannie naszych uciskanych pragnień i wściekłości z powodu ich zniewolenia? Owa budząca lęk samotność - na czym właściwie ona polega? Na ciszy niewypowiedzianych zarzutów? Na braku konieczności, by ze wstrzymanym oddechem przekradać się przez pole minowe małżeńskich kłamstw i przyjacielskich półprawd? Na wolności polegającej na tym, że podczas posiłku nie widzi się nikogo naprzeciw siebie? Na pełni czasu, która otwiera się przed nami, gdy milknie dudnienie umówionych spotkań? Czy to nie cudowne rzeczy? Rajski stan? Dlaczego zatem się go lękamy? Czy koniec końców chodzi o lęk, który istnieje tylko dlatego, że nie zastanowiliśmy się nad jego przedmiotem? Lęk, który został nam wmówiony przez bezmyślnych rodziców, nauczycieli i księży? I skąd właściwie pewność, że inni ludzie by nam nie zazdrościli, gdyby ujrzeli jak wielka jest nasza wolność? I że w rezultacie nie szukaliby naszego towarzystwa? "Nocny pociąg do Lizbony" Odpowiedz Link
al-szamanka Re: SOLIDÃO FURIOSA. WŚCIEKŁA SAMOTNOŚĆ. 21.07.12, 17:39 Potrafię tygodniami być sama i nigdy nie jestem/byłam samotna....chyba to sprawa wypełniania sobie czasu tym, co najbardziej mnie pasjonuje. Nigdy tez się nie nudziłam Odpowiedz Link
m.maska Re: SOLIDÃO FURIOSA. WŚCIEKŁA SAMOTNOŚĆ. 21.07.12, 18:03 Ja tez.... ale jak widac bywaja tacy, ktorych samotnosc doprowadza do wscieklosci... Odpowiedz Link
m.maska DIGNIDADE. GODNOŚĆ. 27.07.12, 04:32 Gregorius powiedział, że może godność polega na tym, że istnieją rzeczy, których nie zrobiłby ani nie dopuściłby się za żadną cenę. Nie chodzi koniecznie o granice moralne, dodał. Można przegrać swoją godność także w inny sposób. Nauczyciel, który z posłuszeństwa odstawia w wodewilu piejącego koguta. Lizusostwo dla kariery. Bezgraniczny oportunizm. Zakłamanie i unikanie dla ratowania małżeństwa. Takie rzeczy. - A żebrak? - spytał Eça. - Czy może być żebrak pełen godności? - Może, jeśli w jego historii był jakiś przymus, coś nie do uniknięcia, na co nie potrafił nic poradzić. I gdy jest temu wierny. Wierny samemu sobie - powiedział Gregorius. Wierność samemu sobie - to także część godności. W ten sposób można godnie przetrwać publiczne rozszarpanie. Galileusz. Luter. Ale także ktoś, kto jest winny i opiera się pokusie, by temu zaprzeczyć. Coś zatem, do czego nie zdolni są politycy. Uczciwość, odwaga bycia uczciwym. Wobec innych i wobec siebie. Gregorius zamilkł. To co myślimy, wiemy dopiero, gdy to wymówimy. - Istnieje wstręt - powiedział Eça - szczególny wstręt, który odczuwamy, gdy mamy przed sobą kogoś, kto nieustannie się okłamuje. Może ten wstręt dotyczy właśnie braku godności.... "Nocny pociąg do Lizbony" Pascal Mercier Odpowiedz Link
al-szamanka Re: DIGNIDADE. GODNOŚĆ. 01.08.12, 10:15 m.maska napisała: > - Istnieje wstręt - powiedział Eça - szczególny wstręt, który odczuwamy, gdy ma > my przed sobą kogoś, kto nieustannie się okłamuje. Może ten wstręt dotyczy właś > nie braku godności.... > > "Nocny pociąg do Lizbony" Pascal Mercier Tak, z pełną świadomością siebie i innych, i jeszcze uważa za przestępcę tego, kto w jego kłamstwa nie wierzy.... Odpowiedz Link
m.maska CENA CARICATA. ŚMIESZNA SCENA. 01.08.12, 03:09 Świat jako scena, która czeka na to, żebyśmy odegrali na niej ważne i smutne, śmieszne i nieznaczące dramaty naszych wyobrażeń. Jakże pouczająca i urocza jest owa idea! I jakże nieunikniona! "Nocny pociąg do Lizbony" Pascal Mercier Odpowiedz Link
al-szamanka Re: CENA CARICATA. ŚMIESZNA SCENA. 01.08.12, 10:17 m.maska napisała: > Świat jako scena, która czeka na to, żebyśmy odegrali na niej ważne i smutne, ś > mieszne i nieznaczące dramaty naszych wyobrażeń. Jakże pouczająca i urocza jest > owa idea! I jakże nieunikniona! > > "Nocny pociąg do Lizbony" Pascal Mercier Najbardziej lubię dzielić się tymi ważnymi i śmiesznymi Odpowiedz Link
m.maska FRAUDE. OSZUSTWO. 02.08.12, 19:01 (To kolejne potwierdzenie tego, czego nieustannie uczyło mnie doświadczenie całkowicie wbrew początkowej skłonności moich myśli: że ciało jest mniej przekupne niż duch. Duch stanowi uroczą scenę dla oszustw wobec samego siebie, utkanych z pięknych łagodzących słów, które stwarzają poczucie zrozumienia siebie, przybliżają poznanie, znieczulają nas na niespodzianki, jakie sami sobie szykujemy. Jak nudno byłoby jednak żyć w takiej niewysilonej pewności co do swojej osoby!) Czy zatem naprawdę uczyniłem to dla siebie? By wydać się sobie dobrym lekarzem i odważnym człowiekiem, który ma siłę pokonać własną nienawiść? By święcić triumf z powodu zapanowania nad samym sobą i móc poddać się uniesieniu, że pokonałem siebie? A zatem przez moralną próżność i gorzej jeszcze - całkiem zwyczajną próżność? Doświadczenie tamtych sekund - nie było to doświadczenie samolubnej próżności, której jestem świadom, wręcz przeciwnie, było to doświadczenie działania wbrew sobie i niepozwalania na bliskie poczucie zadośćuczynienia i radości z cudzej krzywdy. Ale być może nie jest to dostateczny dowód. Może istnieje próżność, której nie jestem świadom i która ukrywa się za sprzecznymi odczuciami. "Nocny pociąg do Lizbony" Pascal Mercier Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 16.08.12, 21:23 Właśnie znalazłam w necie....i te słowa zauroczyły mnie Jeśli naprawdę jest tak, że możemy przeżyć tylko małą część tego, co się w nas znajduje - co dzieje się z resztą? (Pascal Mercier) Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 16.08.12, 21:27 ....i tak się zastanawiam, czy ta reszta jest podstawą naszych tęsknot....ciągle i na nowo formowanych Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 16.08.12, 21:49 Bo w tęsknotach, na mgielnych biegunach kołyska marzeń się kolebie, w snach, na rozgwieżdżonym niebie, czas palcem ją dotyka i tyka, i tyka Odpowiedz Link
m.maska "Rzemiosło wolności" - Peter Bieri 22.08.12, 14:29 To najbardziej znana książka autora "Nocny pociąg do Lizbony"... a główną jej tezą jest: "Nawet jeśli prawa natury decydują o tym co robimy i myślimy, możemy, uwzględniając indywidualne uwarunkowania uważać się za wolnych. W tym sensie jesteśmy wolni wtedy, jeśli postępujemy zgodnie z naszymi przekonaniami. Rozumienie wolności, które zakłada świadomą projekcję i świadomą decyzję, ale także przyjmuje ją za możliwą, nie stoi w sprzeczności z determinizmem. Idea „absolutnej wolności” skierowana przeciw determinizmowi, jest koncepcyjnie niekoherentna (niezgodna)". Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Rzemiosło wolności" - Peter Bieri 22.08.12, 14:44 ...możemy, uwzględniając indywidualne uwarunkowania uważać się za wolnych. Czy Ty uważasz się za wolną, Maseczko? Bo ja tak Odpowiedz Link
m.maska Re: "Rzemiosło wolności" - Peter Bieri 22.08.12, 15:05 Jak najbardziej... zgodnie z zasada, ktora wpoil mi moj starszy brat "nie mowic na g... papu" - nigdy nie probowalam sie nikomu przypodobac za wszelka cene i postepuje zgodnie z wlasnymi przekonaniami - nawet jesli to nie jest popularne, to nie ja mam problem tylko inni. W ubieglym roku mialam zjazd klasowy, po wielu wielu latach spotkalam swoja owczesna wychowawczynie, ktora powiedziala mi: zawsze bylas indywidualistka - a ja nawet nie wiedzialam, ze tak bylam postrzegana, po prostu zylam zawsze zgodnie ze soba... W czasach kiedy "pracowalam" w kraju, a nie bylo zadnych zlecen, czyli praca sprowadzala sie do podpisywania listy obecnosci rano i tego przestrzegano bardzo surowo, nie bardzo wtedy rozumialam po co to i na co to, skoro przez kolejnych osiem godzin po podpisaniu tej listy nudzilismy sie zbiorowo, czytajac ksiazki i robiac najdurniejsze rzeczy - w koncu poszlam do szefa i powiedzialam mu co o tym mysle i nastepnego dnia zlozylam wymowienie... wow... mialam szczescie, bo wlasciwie zostalam w tym momencie na lodzie, ale wlasnie zwolnilo sie miejsce w biurze konstrukcyjnym i tam sie przenioslam - pracy nie bylo akurat duzo wiecej, ale towarzystwo bylo fajniejsze Odpowiedz Link
m.maska Re: "Rzemiosło wolności" - Peter Bieri 22.08.12, 16:01 ups... a żeby nie było komentarzy... powyższe tłumaczenie, jest tłumaczeniem własnym, ponieważ z tego co wiem, książka nie była tłumaczona na jęz. polski. Odpowiedz Link
m.maska AMPLIDÃO INTERIOR. WEWNĘTRZNA DAL. 01.10.12, 22:30 Żyjemy tu i teraz, wszystko, co było wcześniej i w innych miejscach, jest przeszłością, w większości zapomnianą i w niewielkim stopniu dostępną jeszcze w nieuporządkowanych fragmentach wspomnień, które chaotycznie rozbłyskują i ponownie gasną. Jesteśmy zatem przyzwyczajeni, by tak o sobie myśleć. I jest to naturalny sposób myślenia, gdy kierujemy wzrok na innych ludzi: naprawdę stoją przed nami tu i teraz, nigdzie indziej i nie kiedy indziej, jak zatem mielibyśmy myśleć o ich stosunku do przeszłości, jeśli nie w postaci wewnętrznych epizodów wspomnień, których wyłączna rzeczywistość tkwi w teraźniejszości ich dziania się? Jednak z punktu widzenia naszego wnętrza dzieje się zupełnie inaczej. Nie jesteśmy tam ograniczeni do teraźniejszości, lecz sięgamy daleko w przeszłość. Dokonujemy tego przez nasze uczucia, te najgłębsze, czyli te, które decydują o tym kim jesteśmy i jak to jest być nami. Owe uczucia nie znają bowiem czasu, nie znają go i nie uznają. (...) cdn. Odpowiedz Link
m.maska Re: AMPLIDÃO INTERIOR. WEWNĘTRZNA DAL. 01.10.12, 22:34 Jesteśmy rozpostarci nie tylko w czasie. Także w przestrzeni rozciągamy się daleko poza to, co widoczne. Zostawiamy część siebie, gdy opuszczamy jakieś miejsce, zostajemy tam choć odjeżdżamy. I istnieją w nas rzeczy, które możemy odnaleźć ponownie tylko wtedy, gdy tam powrócimy. Jedziemy do samych siebie, podróżujemy wgłąb siebie, kiedy monotonny stukot kół zabiera nas do miejsca, gdzie przemierzyliśmy pewien odcinek naszego życia, jakkolwiek byłby krótki. Kiedy po raz drugi stawiamy stopę na peronie obcego dworca, słyszymy głosy z megafonu i czujemy niepowtarzalne zapachy, wtedy ponownie znajdujemy się nie tylko w tym dalekim miejscu, lecz także w głębi własnego wnętrza, w nierzadko bardzo odległym zakątku naszej istoty, który, jeśli przebywamy gdzie indziej, tkwi w całkowitej ciemności i jest niewidoczny. Z jakiegoż innego powodu mielibyśmy być tak podekscytowani, tak rozemocjonowani, gdy konduktor wywołuje nazwę miejscowości, gdy słyszymy pisk hamulców i nagle połykają nas cienie dworcowej hali? Gdy pociąg zatrzymuje się z szarpnięciem, dlaczegóż miałby to być magiczny moment, chwila bezgłośnego dramatyzmu? Jest tak, ponieważ od pierwszych kroków, jakie stawiamy na obcym i już nieobcym peronie, wznawiamy życie, które przerwaliśmy i opuściliśmy wraz z pierwszym szarpnięciem odjeżdżającego pociągu. Cóż może być bardziej ekscytującego niż ponowne podjęcie przerwanego życia wraz ze wszystkimi jego obietnicami? cdn. Odpowiedz Link
m.maska Re: AMPLIDÃO INTERIOR. WEWNĘTRZNA DAL. 01.10.12, 22:36 To błąd, bezsensowny akt przemocy, gdy koncentrujemy się na tu i teraz w przekonaniu, że ogarniamy to, co najistotniejsze. Słuszniej byłoby poruszać się spokojnie i pewnie, z odpowiednią dozą humoru i odpowiednią melancholią po tym czasowo i przestrzennie rozległym wewnętrznym krajobrazie, którym jesteśmy. Dlaczego nam żal ludzi, którzy nie mogą podróżować? Ponieważ skoro nie mogą się rozpostrzeć przestrzennie, nie mogą się też powielać, i w ten sposób zostaje im odebrana możliwość, by udawać się na wyprawy wgłąb samych siebie i odkrywać, kim i czym innym mogliby zostać. "Nocny pociąg do Lizbony" Pascal Mercier Odpowiedz Link
al-szamanka Re: AMPLIDÃO INTERIOR. WEWNĘTRZNA DAL. 02.10.12, 20:08 Pięknie napisane, takie słowa zawsze robią na mnie wrażenie Odpowiedz Link
m.maska Re: AMPLIDÃO INTERIOR. WEWNĘTRZNA DAL. 02.10.12, 20:33 Moze dobrze byloby przeczytac to w oryginale... pod warunkiem oczywiscie, ze autor pisal po niemiecku a nie Schwiizerdütsch Odpowiedz Link
al-szamanka Re: AMPLIDÃO INTERIOR. WEWNĘTRZNA DAL. 14.12.12, 14:46 Właśnie wpadło mi w oczy zdanie i "Nocnego pociągu do Lizbony" Życie nie jest tym, co przeżywamy, jest tym, co wyobrażamy sobie, że przeżywamy Zapewne już tu gdzieś jest, ale dzisiaj odkryłam je na nowo i musiałam o tym wspomnieć. Aha, im ktos piękniejszą ma wyobraźnię, giętką, elastyczną i niezbrukaną...ładniej żyje Odpowiedz Link
m.maska Re: AMPLIDÃO INTERIOR. WEWNĘTRZNA DAL. 14.12.12, 17:07 No tak, watek polecial w dol i prawie o nim zapomnialam... nadal uwazam, ze to jest swietna ksiazka i jest tam jeszcze kilka madrych fragmentow... Moze jest interesujaca wlasnie dla mnie, bo mam wyjatkowy sentyment do Lizbony... Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 06.01.13, 04:27 7 marca wejdzie na ekrany kin film zrealizowany na podstawie tej ksiazki... nie jestem wcale pewna, czy chce go obejrzec.... ksiazka bardzo mi sie podoba i zapewne bede do niej wracac, ale czy film nie zepsuje mojego wyobrazenia o bohaterach? chociaz kuszace jest znowu zobaczyc Lizbone...ale najchetniej realnie... W obsadzie: Jeremy Irons jako Raimund Gregorius Bruno Ganz jako Jorge O'Kelly Lena Olin jako Estefania Christopher Lee jako Father Bartolomeu W lutym ukaze sie ksiazka, do filmu - juz sobie zamowilam... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 06.01.13, 19:59 Z całej obsady pasuje mi tylko Christopher Lee. Do tego nie lubię chodzić na sfilmowane książki....chociaż parę wyjątków było Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 06.01.13, 20:08 Ksiazka bardzo mi sie podobala i wlasnie dlatego zastanawiam sie czy isc... jeszcze troche czasu jest...rajcuje mnie jednak to jak zostanie pokazana Lizbona... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 06.01.13, 20:20 Wcześniej czy później będzie w necie, można będzie sprawdzić, czy się podoba i ewentualnie wtedy wybrać się do kina. Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 06.01.13, 20:27 A kiedy juz bedzie w necie, to juz nie bedzie go w kinach... Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 11.03.13, 21:38 W czwartek na ekrany weszla ekranizacja tej ksiazki... juz jestem ciekawa jak sie udala... Jedno jest pewne - nie zawiedzie mnie na pewno Lizbona... ide w srode obejrzec ten film. Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 12.03.13, 17:35 Właśnie obejrzałam na YT migawki z filmu. Podoba mi się muzyka, ale już widzę, że recenzje są niespecjalne. Takie książki ciężko się filmuje... a do tego ja nie lubię Jeremy Ironsa - w moim mniemaniu źle mu z oczu patrzy, twardo. Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 12.03.13, 17:59 Ze wzgledu na wysyp sniegu przesunelam termin obejrzenia tego filmu na piatek... jeszcze dodatkowe faktory odegraly przy tej koazji role... Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 12.03.13, 18:00 Ja chce zobaczyc Lizbone - to miasto bardzo polubilam... gdzie tam Barcelona, w nosie mam Paryz... Lizbona ma ten flair... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 12.03.13, 18:27 m.maska napisała: > Ja chce zobaczyc Lizbone - to miasto bardzo polubilam... gdzie tam Barcelona, w > nosie mam Paryz... Lizbona ma ten flair... A ja chcę jeszcze raz do Rzymu... Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 12.03.13, 18:56 chcesz do Rzymu bo Lizbony nie znasz... Odpowiedz Link
m.maska "Nocny pociąg do Lizbony" - film 15.03.13, 20:39 po przeczytaniu ksiazki, jest rozczarowaniem.... Odpowiedz Link
al-szamanka Re: "Nocny pociąg do Lizbony" - film 15.03.13, 20:59 m.maska napisała: > po przeczytaniu ksiazki, jest rozczarowaniem.... Nie dziwię się. Jeszcze nigdy nie widziałam filmu lepszego niż książka na podstawie której był kręcony. W jednym przypadku prawie książce dorównał... mam na myśli "Imię róży" Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" - film 15.03.13, 21:53 Bylam ciekawa czy uda sie w filmie oddac to co bylo glownym przeslaniem ksiazki.... nie udalo sie. Wiele watkow zostalo pominietych, przede wszystkim nie ma nawiazania do tytulu... Odpowiedz Link
m.maska Re: "Nocny pociąg do Lizbony" 08.07.17, 11:51 To nie był ani trochę przypadek, że jako cel naszej podróży wybrałyśmy Portugalię - to nie była też jakaś okazyjna oferta biura podróży - taki wyjazd planowałam już od lat i pisałam o tym między innymi przy okazji tej książki. Odpowiedz Link