Dodaj do ulubionych

Moja emigracja

10.07.12, 15:42
Pierwszym krajem "zachodnim" no bardziej wschodnim jaki odwiedzilam byla Japonia - pojechalam tam, zobaczylam, bylo to tak, jak oglada sie muzeum - co nieco wiedzialam od samych Japonczykow jak sie tam zyje, ale co to znaczy i jak wyglada to w praktyce - tego nie poznalam....
Pamietam, jak uczulano nas na to, ze jesli chodzimy po ulicach Tokio, to zeby lepiej nie wyrzucac petow z papierosow na ulice, bo po raz: mozna za to skasowac niezly mandat, a po dwa: jesli nie bedzie w poblizu policjanta, to zwykly Japonczyk pojdzie za nami i podniesie tego peta, ot tak zwyczajnie, uznajac nas po prostu za zle wychowanych obcokrajowcow...
Rzutem na tasme(skoro dali mi juz raz ten paszport i lezal gotowy na komendzie), kilka miesiecy pozniej pojechalam na 2 tygodnie do brata do Niemiec - male czyste miasteczko, oczywiscie jezdzilismy troche po okolicy, wszedzie fajni przyjazni ludzie - jezyka nie znalam ani troche... pamietam jak moj brat byl strasznie zdziwiony, kiedy na jego pytanie, czy chcialabym zostac, powiedzialam NIE...ale w miedzyczasie polityka i warunki zycia w kraju sie zmienily, perspektywy jawily sie jak najgorsze i kiedy ponownie odwiedzilam go po poltora roku, juz taka pewna nie bylam... bylam tutaj kiedy w kraju nastal stan wojenny a Mama okreznymi drogami prosila, zebym nie wracala... w tym czasie mialam juz sporo kontaktow z Niemcami i Amerykanami z racji tego, ze moj brat pracowal w polskiej jednostce wojskowej, ktora jeszcze po wojnie powstala przy wojsku amerykanskim.
Po kilku miesiacach poznalam mojego przyszlego meza i wynioslam sie do srodowiska niemieckiego - musialam sie szybko nauczyc jezyka, co Niemcy mi bardzo ulatwiali, jednoczesnie sporo kontaktow z Amerykanami pokazalo mi, ze wprawdzie oni mieszkajac latami w Niemczech niezbyt chetnie uczyli sie niemieckiego, to jednak zawsze mieli mase cierpliwosci i jesli czegos nie rozumialam, powtarzali powoli i wyraznie - co oczywiscie ulatwialo porozumienie. Kontaktow z Polakami nie mialam juz wtedy, poza rodzina, zadnych - zaczelam sie powoli wtapiac w srodowisko niemieckie - obserwowalam, uczylam sie, jak sie zyje w demokracji... w tym czasie odwiedzilam raz kraj(IV.1983) od czasu do czasu jezdzilam do polskiego kosciola, ktory zostal zbudowany przez tych Polakow, ktorzy pozostali tutaj po wojnie - poznawalam nowych ludzi, ale poza jednym jedynym wyjatkiem, zadna znajomosc nie byla dla mnie na tyle interesujaca czy zachecajaca, zeby wyszla poza lakoniczna rozmowe pod kosciolem. Juz wtedy czulam, ze myslimy inaczej, ze oni pozostali mentalnoscia tam za Odra, ciazyli ku sobie, spotykali sie - ja wymawialam sie zwykle a to brakiem czasu, a to niemoznoscia pozostawienia dziecka samego...przepasc miedzy nami rosla. Jedna znajomosc, ktora zaowocowala dlugoletnia przyjaznia, ktora nadal trwa - to z byla znajomosc z Basia... oczywiscie, ze nadal jezdzilam do kraju, spedzalam tam wakacje, spotykalam ludzi, ale widzialam, ze sposob myslenia wiekszosci, bo nie wszystkich, mimo tego ze nastala juz demokracja, odbiega od sposobu myslenia tej demokracji jaka jest tutaj... pojawilo sie tam niczym nie ograniczone chciejstwo, chec pokazania sie, imponowania, na zasadzie: wy to jestescie tam, ale MY tutaj tooooooo... tutaj nikt nikomu nie stara sie imponowac, tutaj wazniejsze jest byc niz miec.. przyjechalam do Niemiec z przekonaniem ze Polacy to Narod madry, ktory doznal wielu krzywd i potrafil wyciagnac z tego wnioski i nauczyl sie tolerancji - no i przyszedl czas wojny w Iraku i Afganistanie - kraje, ktore nie uczynily nam niczego zlego, ruszylismy na nich w imie zle pojmowanej solidarnosci z zadna wladzy USA... a potem bylo forum, obserwowuje nieustannie wieczne zamiatanie pod dywan rzeczywistosci i zaklamywanie faktow... Gazety, tytuly... mowia same za siebie - ale przeciez nie chcemy o tym dyskutowac - najlepiej jest zamknac oczy i skoro sie tego nie widzi - to tego nie ma...

Nie ma sensu wiecznie wychwalac tego co zmienilo sie na lepsze - bo to jest oczywiste, ze sie zmienilo i tak ma byc...to zaden powod do chwaly, ale nalezy mowic, pisac, wrzeszczec nawet o tym co nalezy zrobic...co trzeba naprawic, co trzeba zmienic i dopoki bedziemy sie zachlystywac takimi osiagnieciami jak Euro 2012 to nic sie nie zmieni.
Od poczatku to byl poroniony pomysl - cale to Euro... kraj w ktorym potrzeba na kazdym narozniku kasy, laduje miliardy w cztery stadiony, ktore po kilku dniach uniesien nikomu juz do niczego nie beda potrzebne, ale trzeba je bedzie latami utrzymywac - czyli nie jednorazowa inwestycja a wieloletnie doplacanie... ale to dla wielu powod do wielkiej dumy - pokazalismy sie - tylko jakim kosztem?...

Czy ta emigracja mnie zmienila? to trudno nawet ocenic - faktem jest, ze nigdy nie uwazalam, ze malpia milosc to dobra milosc - robi wiele zlego i nie mobilizuje nawet do szukania nowych rozwiazan...

Na forum spotkalam kilka osob, ktore kraju nie opuscily - a jednak mysla tak samo - tzn. ze nie trzeba koniecznie emigrowac, zeby trzezwo spogladac na rzeczywistosc...
Obserwuj wątek
    • 1zorro-bis Re: Moja emigracja 10.07.12, 16:10
      big_grinbig_grinbig_grin
      tak....zaczynalismy?smirk
      www.youtube.com/watch?v=H3Ylvm4njEY
      • m.maska Re: Moja emigracja 10.07.12, 16:27
        Moze Ty tak zaczynales, ja NIE!
        • 1zorro-bis Re: Moja emigracja 10.07.12, 16:34
          NIE?big_grin
          To mialas weselej?big_grinbig_grinsmirk
      • 1zorro-bis Re: Moja emigracja 10.07.12, 16:38
        bylo ....tak?big_grinbig_grinbig_grin
        www.youtube.com/watch?v=wykQ6B_jlQ8&feature=related
        • m.maska Re: Moja emigracja 10.07.12, 16:40
          Zorro, nie uwazam zeby to byl temat do obsmiania akurat - myslalam, ze moze napiszesz cos od siebie, jakies wlasne przemyslenia...
          • 1zorro-bis Re: Moja emigracja 10.07.12, 16:42
            ja?!
            Ja sieeeee tylko moge smiac.....smirk
            Bo chyba nie myslisz, ze bede plakal nad soba? I tak by nikt nie uwierzyl.....big_grinbig_grinbig_grin
            • m.maska Re: Moja emigracja 10.07.12, 17:10
              Alez ja nie placze... po prostu zastanawiam sie jak daleko odeszlismy mentalnie i dlaczego...

              Co chwile czytam na innych forach analizy naszych postaw(emigrantow) dokonywane przez Rodakow w kraju i tylko pusty smiech mnie ogarnia... takie przemyslenia, ze to co piszemy to objaw uwaga!!!! zazdrosci... jakiej zazdrosci? a czego mozemy zazdroscic? ano tego, ze oni mieszkaja w kraju - no to w czym problem, skoro wg nich szarpie nami nostalgia, to przeciez trzeba spakowac manatki i wracac... tylko po co? wyglada na to, ze wg nich nie mamy do czego - ano i tu sie zgadzam, wprawdzie prawie kazdy z nas ma tam solidna baze i nie musialby spac pod mostem - niektorzy maja mieszkania do dyspozycji i to nawet spore - ja mialabym np. 3 pokoje i 98m²... ktore obecnie zajmuje moja Mama - wiec tloku by raczej nie bylo... ale jesli kiedys, w erze zanim weszlam na forum i zetknelam sie z mentalnoscia przewazajacej czesci Rodakow, nawet bralam pod uwage mozliwosc powrotu, to wlasnie oni skutecznie mnie z takich pomyslow wyleczyli...
              • 1zorro-bis Re: Moja emigracja 10.07.12, 17:26
                lubisz pisac do betonu?smirk
                Mnie szkoda czasu.big_grin
                • m.maska Re: Moja emigracja 10.07.12, 17:39
                  Alez ja nie pisze do nich... mnie betonowe wywody nawet nie ruszaja - chcialam poznac zdanie Wasze na ten temat... a slowo zazdrosc, w ktorym sie tak lubuja, mnie osobiscie smieszy... bo tak naprawde to nie potrafie sobie wyobrazic czego moglabym zazdroscic, nawet gdybym bardzo tego chciala.
                  Kiedys przeczytalam taki wywod: a kiedy bede umierac, to spojrze i pomysle, ze to wszystko juz splacone - luuuuuuuuuuuuuuuudzie i po to mialabym zyc, zeby splacac tylko... to moze lepiej w ogole sie nie zadluzac....
                  • al-szamanka Re: Moja emigracja 10.07.12, 19:33
                    m.maska napisała:

                    > Kiedys przeczytalam taki wywod: a kiedy bede umierac, to spojrze i pomysle, ze
                    > to wszystko juz splacone - luuuuuuuuuuuuuuuudzie i po to mialabym zyc, zeby spl
                    > acac tylko... to moze lepiej w ogole sie nie zadluzac....


                    Niesamowite, gdyby nie to, że zawsze mówisz prawdę, to w takie bzdury nigdy bym nie uwierzyła. Przecież to paranoja podporządkować swoje życie spłacaniu własnego chciejstwa. I co takiemu komuś na koniec zostanie? Świadomość, że spłacił?
                    A świadomość, że w ogóle żył to gdzie?
              • al-szamanka Re: Moja emigracja 10.07.12, 18:52
                m.maska napisała:

                > a czego moz
                > emy zazdroscic? ano tego, ze oni mieszkaja w kraju - no to w czym problem, skor
                > o wg nich szarpie nami nostalgia
                , to przeciez trzeba spakowac manatki i wracac.
                > .. tylko po co? wyglada na to, ze wg nich nie mamy do czego - ano i tu sie zgad
                > zam, wprawdzie prawie kazdy z nas ma tam solidna baze i nie musialby spac pod m
                > ostem - niektorzy maja mieszkania do dyspozycji i to nawet spore



                Też miałabym do czego wrócić, wybudowałam tam dom pod miastem, 250 m kwadratowych, 10 arów pięknego ogrodu , cisza i spokój. Marzyłam, że będąc na emeryturze wrócę i będę się cieszyć kwiatami. Teraz wiem, że nie da rady, bo jeżeli jestem gdziekolwiek dłużej niż dwa tygodnie tęsknię....ale do kraju, w którym mieszkam, do mojego miasta, tu, nad piękną rzeką w kolorze jadelitu, do znajomych dróg i ścieżek, do śniegu na pobliskich szczytach, do odgłosów dzwonów kościoła Sankt Andrä, a nawet do corocznych parad High Society podczas Festspiele.
                • m.maska Re: Moja emigracja 10.07.12, 19:01
                  Mysle jednak, ze takie wmawianie nam nostalgii to tez sposob na poprawienie sobie nastroju...
                  • al-szamanka Re: Moja emigracja 10.07.12, 19:22
                    A przecież zrozumiale jest, że tęskni się za krajem, w którym spędziło się dorosłe, odpowiedzialne życie. Ja w Polsce chodziłam do szkoły...drugi raz chodzić do szkoły bym nie chciała.
          • m.maska Re: Moja emigracja 10.07.12, 16:43
            idziesz na latwizne.... troche jednak czasu poswiecilam, zeby to napisac, nie ograniczylam sie do znalezienia linku.... ktorego nawiasem mowiac nawet nie ogladam - bo mnie nie dotyczy... nie ogladam Kiepskich z zalozenia...
        • 1zorro-bis Re: Moja emigracja 10.07.12, 16:41
          a potem bylo...tak!smirk
          www.youtube.com/watch?v=lS4PQOedxOA&feature=related
          • izydor88 Re: Moja emigracja 11.07.12, 08:14
            Dzisiaj problem emigracji wygląda zupełnie inaczej.To nie jest już paniczna ucieczka przed komuną.
            Z mojego podwórka - Izby Lekarskie każdego miesiąca przysyłają każdemu lekarzowi Gazetę Lekarską.Omawiane są aktualne problemy,a na końcu ogłoszenia - firmy poszukujące lekarzy do pracy w Skandynawii,Wielkiej Brytanii i Niemczech.Najwięcej ogłoszeń z Niemiec - chcą zatrudnić nawet lekarzy bez specjalizacji,zapraszają na rozmowę kwalifikacyjną,zwracają koszty podróży,oferują bezpłatne kursy językowe.
            I bardzo dobrze,przecież jesteśmy w UE i każdy może sobie wybrać miejsce zamieszkania i pracy.Wielu lekarzy wyjeżdża,zdobywa nowe doświadczenia,część wraca.
            A dla polskich decydentów to wyraźny sygnał,że lekarzy trzeba cenić,bo gdzie indziej ich docenią.
            Podobnie jak inżynierów i informatyków.
            • 1zorro-bis Re: Moja emigracja 11.07.12, 08:29
              a do czego mialbym wracac? Do wspomnien z mlodosci? Bez sensu....smirk
              Tu mi DOBRZE!!!big_grinbig_grinbig_grin
              • 1zorro-bis Re: Moja emigracja 11.07.12, 08:31
                do tego?!big_grin
                W zyciu !smirk
                www.youtube.com/watch?v=xklf9mKHx0s&feature=related
                • janzpola Re: Moja emigracja 11.07.12, 08:51

                  a podział na wy i my
                  jest dla mnie chłodny

                  nie przywiązuję zbyt dużej wagi do
                  przynależności do tej czy innej grupa plemiennej
                  • janzpola Re: Moja emigracja 11.07.12, 08:57
                    https://static.polityka.pl/_resource/res/path/f5/73/f573d2af-0d62-451d-b04a-ff0b358339b3_665x665
                    • janzpola Re: Moja emigracja 11.07.12, 09:01

                  • m.maska Re: Moja emigracja 11.07.12, 12:52
                    janzpola napisał:

                    >
                    > a podział na wy i my
                    > jest dla mnie chłodny
                    >
                    > nie przywiązuję zbyt dużej wagi do
                    > przynależności do tej czy innej grupa plemiennej
                    >

                    Ty moze nie, ja takze nie, ale jesli czytam pelne ubolewania wypowiedzi niektorych Rodakow w kraju, w rodzaju: mnie tylko zastanawia fakt, ze emigranci tak duzo pisza o pracy(kto? i gdzie? - ja nie mrowcze) a nigdy nie o tym, ze spotykaja sie z ciekawymi ludzmi - no tak sie sklada, ze na co dzien nie spotykamy sie akurat z ciekawymi ludzmi - ale od czasu do czasu owszem... albo: zastanawiam sie, dlaczego emigranci podczas świąt bywaja w necie... ano dlatego, ze swieta tutaj polegaja na czyms innym niz siedzenie przy stole i obzeranie sie bez konca... itd.itd.... szczerze mowiac takie wypowiedzi mnie rozsmieszaja...
                    Kiedys mowilo sie, ze Francuz pracuje zeby zyc a Niemiec zyje zeby pracowac - to nastawienie bardzo sie zmienilo... natomiast ci ktorzy w taki sposob sie wypowiadali, pracuja najczesciej po to zeby miec, na zycie juz nie maja czasu - ale nawet tego nie zauwazaja...
                    • janzpola Re: Moja emigracja 11.07.12, 13:17
                      ja to widzę jeszcze inaczej
                      nie mówię o pokoleniu 40+

                      ale o młodych
                      Internet dokonał rewolucji,i my chyba tego nie widzimy lub nie chcemy widzieć

                      młody Polak,Niemiec,Francuz,Anglik,Rosjanin itd
                      nie mówię o obszczymurkach,bo ci to są w każdym kraju,

                      piją te same piwo,oglądają te same filmy,słuchają tej samej muzyki
                      podobnie się ubierają

                      inaczej myślą o seksie,niż generacja 40+
                      są inni

                      Masko,podział na emigrację,i tych żyjących w Polsce
                      chyba nie istnieje

                      a jeżeli istnieje
                      to mam problem z kol.Zorrkiem
                      ale on to raczej sobie tak pisze dla jaj
                      jak np. wasza prasa (tzn.polska)
                      • 1zorro-bis Re: Moja emigracja 11.07.12, 13:19
                        a jak mam pisac? Moja prasa?big_grin No, nie moja.....smirk
                        • janzpola Re: Moja emigracja 11.07.12, 13:21
                          Zorrek


                          tamta też nie jest Twoja
                          • 1zorro-bis Re: Moja emigracja 11.07.12, 13:23
                            moja. Bo mam ABO i place.big_grin
                      • janzpola Re: Moja emigracja 11.07.12, 13:20
                        nie zadam pytania
                        jak często bywacie w Polsce

                        a ja też nie powiem
                        ale moja odpowiedź była by dla was niewiarygodna
                        i dlatego nie powiem (bo mi się nie chce)
                        • 1zorro-bis Re: Moja emigracja 11.07.12, 13:23
                          mozesz zadac. Odpowiem....smirk
                          • 1zorro-bis Re: Moja emigracja 11.07.12, 14:21
                            smirk
                            www.humanist.de/kriminalmuseum/stu3315k.gif
                        • al-szamanka Re: Moja emigracja 11.07.12, 19:06
                          janzpola napisał:

                          > nie zadam pytania
                          > jak często bywacie w Polsce


                          Żadna to tajemnica, najczęściej jestem dwa razy w roku w Polsce. Od paru lat wykorzystuję wszystkie moje urlopy tylko i wyłącznie na bycie z moją Mamą.
                          Wiedzę o Polsce czerpię właśnie z jej relacji, jak również tych bardzo dobitnych mojego Brata
                • m.maska Re: Moja emigracja 11.07.12, 12:44
                  1zorro-bis napisał:

                  > do tego?!big_grin
                  > W zyciu !smirk
                  > www.youtube.com/watch?v=xklf9mKHx0s&feature=related

                  Zorro, zauwazyles moze, ze tam nad tym videoclipem jest 1975? jak tutja bylo w tym czasie - tego nawet nie wiesz... to wydaje mi sie mocno nielogiczne, porownywanie roku 2012 w Niemczech z rokiem 1975 w kraju.... bez sensu...
                  • 1zorro-bis Re: Moja emigracja 11.07.12, 12:56
                    wiem. Bo akurat w 1975 roku tutaj bylem.big_grin
                    • m.maska Re: Moja emigracja 11.07.12, 13:10
                      byc a zyc to moze niewielka ale roznica....
                      • 1zorro-bis Re: Moja emigracja 11.07.12, 13:10
                        bylo lepiej. Latwiej.smirk
                        • m.maska Re: Moja emigracja 11.07.12, 13:23
                          No i co chcesz porownywac? okupacje rosyjska i amerykanska? to byly inne czasy - dla mnie wazne jest to co Polska zrobila z demokracja, jak Rodacy wykorzystali te szanse i dlaczego uparcie staraja sie zaklamywac rzeczywistosc....a nam probuja wmowic, ze im czegos zazdroscimy.... big_grinbig_grinbig_grinbig_grin i to jest smutne, bo w ten sposob probuja siebie pocieszac, zaslaniajac sie patriotyzmem, zarzucajc nam w podtekscie zdrade...

                          Jasne, ze latwiej sie zylo - kazdy mogl sobie tutaj za jedna pensje kupic kolorowy telewizor na przyklad, podczas gdy w kraju w ogole takich nie bylo itd... tylko co to ma do rzeczy - przeciez twierdzisz, ze to historia i ta sie nie liczy... wiec rozmawiajmy o terazniejszosci... juz Ci wczoraj powiedzialam, jak bylo kazdy wie i pamieta i tego sie nie zmieni wiec debatowanie o tym nie ma sensu.
                    • izydor88 Re: Moja emigracja 11.07.12, 13:21
                      No,to jeszcze o emigracji z pozycji rodaka krajowego.
                      Na ostatniej imprezie było kilka młodych - oczywiście - babć i dziadków.Problem w tym,że ich wnuki urodziły się i mieszkają w Wielkiej Brytanii lub Irlandii.WSZYSTKIE!
                      Podobnie w pracy - nie ma dnia,żebym nie wypisywała recept na dłuższy czas,bo "jadę do Anglii,Szkocji,Irlandii odwiedzić wnuki".
                      Zupełnie inaczej wygląda to w kraju:
                      - Dzieci - może kiedyś,może nigdy...
                      • janzpola Re: Moja emigracja 11.07.12, 13:40
                        Klaro

                        jak pięknie przeszłaś do tego tematu

                        warto do tego wrócić,koniecznie
                        • janzpola Re: Moja emigracja 11.07.12, 13:50

                          mam słowo którego nie wypowiem
                          a jakie ??????????...............

                          bo będzie mi to wypominane,jak nie dziś to jutro

                          to trochę inaczej

                          Jezus jest bardzo ładnym i sympatycznym bogiem

                          ale dopiero Piotr to całe żydowskie towarzystwo (naród)
                          wyprowadził w świat

                          św.Piotr jest ciekawszy
                          takie multi kulti

                          1:0 dla św.Piotra
    • m.maska Moja emigracja c.d. 11.07.12, 22:45
      Kiedy przyjezdzalam do kraju, nigdy nie staralam sie wyrozniac z tego powodu, ze mieszkam za granica... jesli nie stalo sie to przez przypadek, nie przyznawalam sie do tego - bo niby po co? jaka miala byc niby roznica miedzy mna a Rodakami w kraju?

      Pamietam jak bedac na wczasach poznalam faceta, ktory spedzal tam urlop ze swoja mama i coreczka, ja bylam tam ze swoja mama, z Juniorem i z moja bratanica... kilka dni siadywalismy wszyscy razem na plazy a pewnego wieczoru kiedy dzieciaki poszly juz spac rzucilam propozycje zeby sie wybrac na dyskoteke - tam gdzie bylismy nie bylo kompletnie nic... i dopiero kiedy zobaczyl rejestracje samochodu, zdziwil sie, ze mieszkam za granica i jestem taka normalna... nie bardzo nawet wiedzialam o co mu chodzilo... ale... zawsze przestrzegalam jednej zasady, ze jesli nie musialam, jesli nie wyszlo to gdzies w rozmowie z dzieckiem, ktore czasami mieszalo slowa polskie i niemieckie to nikomu nie oglaszalam, ze mieszkam poza granicami kraju... ale nadszedl czas forum i dopiero Rodacy w kraju pokazali mi, ze dzielimy sie na MY(w kraju) i WY(poza granicami) - pokazano nam wyaznie, ze nawet jesli ci mieszkajacy w kraju cos krytykowali a my tylko odezwalismy sie popierajac te krytyke, natychmiast zmieniali zdanie, zwierali szeregi i urzadzali lincz emigrantow...

      To nie ja wymyslilam MY i WY... to nie ja wymyslilam my wspaniali Polacy i oni...wstretni Niemcy i Austriacy... wielu ma zaslugi na tym polu... moze nawet zbyt wielu....oczywiscie nie rusza sie z roznych powodow Anglikow czy Amerykanow...z powodow, ktore nielicznym, byc moze, ale sa znane...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka