jak Ty nie rozumiesz o co biega...
Mnie zwisa i powiewa czy jakis polski film dostal Oskara, czy byl to film australijski, francuski, wloski a moze szwajcarski czy angielski... to wylacznie osobisty sukces rezysera, scenarzysty, aktora/aktorki - to nie promieniuje ani na Ciebie, ani na niego, na nia, na nich, na kraj, na spoleczenstwo... ten kto nie mial pracy, mial jej dzieki temu nie bedzie, ten kto nie ma co wlozyc do garnka mial nie bedzie, ten kto podjal decyzje o emigracji nie zmieni jej dlatego, ze polski film dostal Oskara czy dlatego, ze polski naukowiec dostal Nobla... to jest absolutny margines i zapewniam Cie, ze gdybys znalazla sie dzisiaj gdziekolwiek na swiecie(poza swiatkiem filmowym) nikt nie wspomnialby o tym "z podziwem": O! polski film dostal Oskara!.
Nie rozsmieszaj mnie.
Pamietam jak kilka lat temu cala Polska urzadzala festyny w zwiazku z przejeciem przez Polske prezydencji Rady UE na pol roku... festyny, uroczystosci, wielkie hurra... stanowisko rotacyjne, ktore kazde panstwo obejmuje, wiec zadne wyroznienie - smieszne to bylo... ale skoro to uwazane jest za sukces, to swiadczy wylacznie o tym, ze propaganda sukcesu ma sie dobrze