m.maska
30.10.21, 18:12
Artykul z 2012 roku...
Cień Orwella nad Wisłą, czyli salon nie pyta, dlaczego 31 lat temu nie internowano również Donalda Tuska
Prof. Sławomir Cenckiewicz
„Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość” – miał powiedzieć dawno temu George Orwell. Jego słowa jak rzadko pasują jak ulał do systemu III RP i sposobu, w jaki jej warszawski salon postrzega naszą najnowszą historię.
Ostatnim akordem tej niekończącej się politycznej operacji z historią w tle jest medialna wrzawa, jaką wywołał wywiad Jarosława Kaczyńskiego dla „Gazety Polskiej” (12 XII 2012), poświęcony po części wspomnieniom ze stanu wojennego.
Zawsze wtedy, gdy chodzi o Jarosława i Lecha Kaczyńskich, powtarzany jak mantra przez polityków slogan „Zostawcie historię historykom”, przestaje obowiązywać. Stąd też już następnego dnia pojawił się sławetny wpis Piotra Piętaka na Salonie24.pl: „Jarku – dlaczego obrażasz brata, siebie, nas?”, w którym zasłużony ongiś działacz środowiska skupionego wokół Antoniego Macierewicza, pod pozorem upominania się o prawdę na temat warszawskiego podziemia, załatwia jakieś swoje porachunki z Kaczyńskim, kwestionując przy okazji jego działalność po 13 grudnia 1981 r. Z marszu Piętak, który do niedawna jeszcze miał być obciążeniem dla rządu kierowanego przez Kaczyńskiego, staje się bohaterem salonowych mediów. Występuje u Anity Werner w „Faktach po Faktach”, jest cytowany przez mainstream i kontynuuje swoje wynurzenia w blogosferze. W sprawę angażują się dawni partyjniacy i agenci bezpieki, oportuniści rodem z PRL, kabareciarze, a nierzadko zwykli wariaci, którzy autorytatywnie mówią o „obciachu” i „kompromitacji” Kaczyńskiego, a spór ostatecznie rozstrzyga komunistyczny dyktator i konfident stalinowskiej wojskówki – Wojciech Jaruzelski. Złożony na łożu boleści informator „Wolski”, ale z uśmiechem na ustach wyznaje całą prawdę o Kaczyńskim, zgadzając się z opinią asystującego mu Janusza Palikota:
„Zdaniem ówczesnych służb Kaczyński był bardziej niebezpieczny dla opozycji na wolności niż jako internowany”.
Oliwy do ognia dolewa „legendarny bohater podziemia i »Solidarności«” Władysław Frasyniuk, sugerując podpisanie przez Kaczyńskiego lojalki. To zresztą stały repertuar „argumentów” „żywej legendy”. Już w maju 1992 r., na wieść o zbliżającej się pierwszej próbie lustracji, Frasyniuk i Zbigniew Bujak publicznie oskarżyli Antoniego Macierewicza, że w czasie stanu wojennego wyszedł z podziemia na skutek porozumienia z gen. Czesławem Kiszczakiem. Z kolei Piotrowi Naimskiemu „legendy” również zarzuciły podpisanie lojalki.
Media to wszystko promują i bezmyślnie, do znudzenia cytują, gawiedź rechocze, historycy nie zabierają głosu, słowa rozsądku stają się marginesem.
c.d.n.