Dodaj do ulubionych

Tablica tablicą...

11.01.06, 08:46
A wczoraj wieczorem ktoś stał na trawniku przy wjeździe do garaży w "B".
Niestety nie był na tyle odważny by stanąć na nim czterema kołami więc
uniemożliwiał mijanie się samochodów. To nie jest kwestia zazdrości tych co
mają garaż o "zaradność" tych którzy w miejsce garażu kupili większe
mieszkanie czy lepszy samochód. Ta uliczka prowadzi do wjazdów i wyjazdów z
dwóch poziomów garażu wielostanowiskowego. Mijanie się na niej samochodów
jadących w przeciwnych kierunkach jest oczywiste, zwłaszcza w godzinach
nasilonego ruchu. Pomijając parkowanie na trawniku za który wszyscy płacimy -
zastawianie tego wjazdu UTRUDNIA RUCH KILKUDZISIĘCIU POJAZDÓW, prowadzi do
sytuacji potencjalnie niebezpiecznych /np. zmuszając do cofania w główną
uliczkę osiedlową/. Jeden z sąsiadów miał pomysł napisania komentarza na
temat kierowcy. Gwoździem. Na jego masce. Połączonego z przebiciem opon.
Odradziłem. Nie wiem tylko czy dobrze zrobiłem. Skoro znaki i zdrowy rozsądek
nie wystarczają?
Obserwuj wątek
    • zzrobert Re: Tablica tablicą... 11.01.06, 09:01
      Jak czytam takie posty to zachodzę w głowę jak bardzo zarządca kocha ochronę że
      uchodzi im to płazem.
      Bo to że boi się mieszkańców postępujących w ten sposób to uznałem juz dawno.
      No ale cóż w tym szaleństwie jest metoda: po co zadzierać z jednostkami które
      działają - łamią prawo, jak można podpadać tylko narzekaczom którzy tylko sobie
      pomarudzą i dadzą spokój.


      A za zniszczoną nieruchomość przecież mieszkańcy zapłacą więc o co ten lament?
      O brak odpowiedzialności (w tym finansowej) zarządcy i ochrony za zniszczenia?

      --
      a kasa za zarządzanie cyka.
    • przemek.c Re: Tablica tablicą... 11.01.06, 09:29
      Po godzinie 21:00 uliczkę blokowały nawet dwa samochody. Jeden przy wylocie
      uliczki, drugi przy samych garażach, utrudniając manewrowanie. Ot, widać nie
      było gdzie zaparkować. indifferent

      A przy okazji... Owa uliczka "główna" wcale nie jest główną. Jest równorzędną.
      Uliczkę dojazdową mamy jedną, lecz nic nie stanowi o jej "główności"
      (nadrzędności nad innymi).
      • zzrobert to po co w ogóle ochrona i zarządca? 11.01.06, 09:39
        przecież wystarczy zamontować szybkie szlabany to żaden gość nie wciśnie się za
        tutejszym na amerykańskie osiedle a zaoszczędzone na ochronie i zarządcy środki
        przeznaczać na rekultywację osiedla.

        Ps. Na AMERYKAŃSKIM osiedlu to ochrona (przynajmniej ta z filmów i opowieści
        bywałych w świecie) zainteresuje się co się dzieje, po co stoi nietutejszy
        samochód, dlaczego sąsiadowi tarasujesz wyjazd, niszczysz trawnik. Kurcze po co
        i dlaczego to robią? Są rozliczani z pracy czy co? Ta Ameryka to dziwny kraj.

        Bo tu to można po prostu robić przelew zarządcy i ochronie co miesiąc a zwolnić
        ich z obowiązku świadczenia pracy. Po cholerę mają jeszcze prąd zużywać na
        osiedlu.
        • maimu Re: to po co w ogóle ochrona i zarządca? 11.01.06, 10:04
          To amerykańskie osiedle zmierz w kierunku ameryki łacińskiej albo południowej.
    • zzrobert Martinie 11.01.06, 14:43
      Z Twoich wypowiedzi wynika że wg Ciebie:
      - ochrona jest ślepa, debilna i nie rozumie po co została tu zatrudniona, nie
      potrafią czytać ani pisać.
      - kierowca samochodu parkującego na trawniku jest kretynem i nie wie że to
      trawnik i czym różni się trawnik od parkingu. Nie potrafi czytać ze
      zrozumieniem własnego aktu notarialnego ani myśleć logicznie.

      Jeśli jest tak jak piszesz to nie ma sensu nic mówić ochronie bo i tak nie
      pojmą, podobnie z kierowcą tegoż pojazdu.
      Natomiast jeśli oni myślą i wiedzą o co chodzi to oznacza to tylko tyle że
      świadomie i celowo robią to co robią (lub nie robią w przypadku ochrony). Więc
      co im chcesz uzmysławiać? Że Cię walą w rogi z uśmiechem na ustach? Oni to
      wiedzą.
    • maimu Re: Tablica tablicą... 11.01.06, 15:04
      Miły i uśmiechnięty do wszystkich zzczlowiek- u,
      Pocieszajace jest, ze sa na swiecie ludzie z Twoim sposobem myslenia.
      Niestety istnieja i tacy, dla ktorych twoj usmiech stanowi jedynie przyzwolenie
      na to co robia. W pelni sie z toba zgadam, ze bicie piany, jak to nazwales, nie
      ma wiekszego sensu. Z drugiej jednak strony forum jest po to by dzielic sie
      spostrzezeniami i o ile tak owe zostaja bez odzewu, znaczy problem nie
      istnieje. Jak widac parkownie byle gdzie i "na sepa" do takich nie nalezy.
      Daj Ci Boze by nie spotkalo Cie zadne nieszczesci i bys nie musial wzywac
      karetki lub strazy - bo dzieki "lagodnosci" dla stajacych byle gdzie, nie
      bedzie to mozliwe by do Ciebie dojechaly. Oczywiscie mozesz mi zarzucic
      przesade ale musisz przyznac, iz taki scenariusz moze sie zdazyc.
      Abstrachujac od pesymistycznych scenariuszy, zamieszkalem na tym osiedlu z
      wizja milego, uporzadkowanego osiedla i chcialbym by tak bylo. Niestety
      kilku "sasiadow" burzy ta wizje i jestem stanowczo za znalezieniem efektywnego
      sposoby eliminacji tego typu zachowan.
    • moni242 Re: Tablica tablicą... 12.01.06, 17:44
      ostatnio takze mozna bylo zaobserwowac postój na ulcy wyjazdowej na, waskim z
      powodu zalegajacego sniegu, zakrecie ktory to znajduje sie tuz przy budce
      ochrony. oni chyba nie wylaza z tych swoich "kanciap" bo im za zimno! albo cos
      innego . a samochod wg mnie stal w dosc newralgicznym punkcie osiedla i
      stwarzal duze zagrozenie dla zmotoryzowanych. do tego stal tuz przy znaku o
      ewentualnym zholowaniu pojazdu. no coz widac do zadan ochrony niewiele nalezy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka