Gość: Agnes_Magnes
IP: *.st.elpoinformatyka.pl / 217.97.137.*
10.08.04, 13:29
Witam serdecznie.
Kiedyś już pisałam o moim problemie. Właściwie sytuacja jest jasna i jedyne
wyjście to odejść. Jestem z kimś już troszke czasu. Miedzy nami jest super,
to rewelacyjny chłopak. Właściwie odbieramy na tych samych falach. Nigdy nam
sie nie koncza tematy, chociaż pomilczeć też lubimy. Niestety jest jedno
ale...Ta druga sfera naszego wspólnego życia jest nie najlepsza. Coz
probowałam roznych różności. Niestety do niczego nie doszliśmy. Tylko coraz
bardziej się oddalamy. Walczyłam. Bardzo dlugo. Starałam się być wyrozumiała.
Ale niestety problem mnie przerasta.
Przypadkiem (??) spotkałam się z moim byłym kolega (?), trudno to określić.
Mieliśmy kiedyś mały romans. Nie dałam rady, nagle coś we mnie pękło. I stało
się. Tak bardzo mi tego brakowało.
I tu zaczyna sie moj dramat. Bo z jednej strony jestem z kimś z kim
chciałabym spędzić moje życie, a z drugiej sex, który nawet nie mieści sie w
skali o 1 do 6. Jest ponad tą skale...
Pewnie ktoś pomyśli, że jestem niemoralna. Jednak nie.