Gość: zilka
IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl
28.11.01, 19:37
Mam pytanie - czy to jest normalne, że lubiąc seks nie lubię się kochać wtedy
kiedy jest to oczywiste, że będziemy się kochać? Np. spotykam się ze swoim
stosunkowo nowym facetem, obydwoje dużo pracujemy więc rzadko się widujemy, nie
mogę się doczekać spotkania, jedziemy samochodem, wystarczy, że on mnie dotknie
a ja już 'odpływam', idzimy na kolację, atmosfera coraz bardziej gorąca, po
drodze do domu mam ochotę go wciągnąc w jakąś bramę a jak przychodzimy do domu
i już możemy to zrobić to wtedy rozpacz. Totalna blokada, nie chcę żeby mnie
dotykał. Jak on już zrezygnuje i wiadomo, że idziemy po prostu spać to ja od
nowa jestem gotowa i bardzo chętna. Dodam, że problem ten mi powraca wcześniej
lub później w różnych związkach, więc nie dotyczy tego konkretnego mężczyzny.
Oczywiście takie moje zachowanie nie jest regułą ale powraca za często żebym
mogła przejść nad tym do porządku dziennego. Czy ktoś ma podobne przeżycia?