Dodaj do ulubionych

Nie lubię "oczywistego" seksu, w Wy?

IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.11.01, 19:37
Mam pytanie - czy to jest normalne, że lubiąc seks nie lubię się kochać wtedy
kiedy jest to oczywiste, że będziemy się kochać? Np. spotykam się ze swoim
stosunkowo nowym facetem, obydwoje dużo pracujemy więc rzadko się widujemy, nie
mogę się doczekać spotkania, jedziemy samochodem, wystarczy, że on mnie dotknie
a ja już 'odpływam', idzimy na kolację, atmosfera coraz bardziej gorąca, po
drodze do domu mam ochotę go wciągnąc w jakąś bramę a jak przychodzimy do domu
i już możemy to zrobić to wtedy rozpacz. Totalna blokada, nie chcę żeby mnie
dotykał. Jak on już zrezygnuje i wiadomo, że idziemy po prostu spać to ja od
nowa jestem gotowa i bardzo chętna. Dodam, że problem ten mi powraca wcześniej
lub później w różnych związkach, więc nie dotyczy tego konkretnego mężczyzny.
Oczywiście takie moje zachowanie nie jest regułą ale powraca za często żebym
mogła przejść nad tym do porządku dziennego. Czy ktoś ma podobne przeżycia?
Obserwuj wątek
    • tassman Re: Nie lubię 29.11.01, 10:29
      Gość portalu: zilka napisał(a):

      > Mam pytanie - czy to jest normalne, że lubiąc seks nie lubię się kochać wtedy
      > kiedy jest to oczywiste, że będziemy się kochać? Np. spotykam się ze swoim
      > stosunkowo nowym facetem, obydwoje dużo pracujemy więc rzadko się widujemy, nie
      >
      > mogę się doczekać spotkania, jedziemy samochodem, wystarczy, że on mnie dotknie
      >
      > a ja już 'odpływam', idzimy na kolację, atmosfera coraz bardziej gorąca, po
      > drodze do domu mam ochotę go wciągnąc w jakąś bramę a jak przychodzimy do domu
      > i już możemy to zrobić to wtedy rozpacz. Totalna blokada, nie chcę żeby mnie
      > dotykał. Jak on już zrezygnuje i wiadomo, że idziemy po prostu spać to ja od
      > nowa jestem gotowa i bardzo chętna. Dodam, że problem ten mi powraca wcześniej
      > lub później w różnych związkach, więc nie dotyczy tego konkretnego mężczyzny.
      > Oczywiście takie moje zachowanie nie jest regułą ale powraca za często żebym
      > mogła przejść nad tym do porządku dziennego. Czy ktoś ma podobne przeżycia?

      ************************
      Jestes 'goraca' chwilowo. Jesli twój facet to wyczuje -bedziecie mieli wspaniały
      seks. nakieruj go delikatnie, pomóz mu to stwierdzić ale wszystko bardzo
      delikatnie....

      tass

    • Gość: ryżyamłp Re: Nie lubię IP: 195.116.167.* 29.11.01, 10:51
      Ma to samo!!!! Odechciew mi się w takich razach zupełnie. Sex ma byc
      spontaniczny. Panie doktorze!!!! To powaażna sprawa. Doczekamy sie porady
      eksperta????
      • Gość: zilka Re: Nie lubię IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.11.01, 12:44
        No właśnie, seks ma być spontaniczny ale jak ma być zawsze spontaniczny jesli
        mieszkasz z kimś? W stałym związku chyba czasami (z czasem?) musi być tak, że
        nie zawsze jest to spontaniczne a mimo to nie powinno powodowac blokady.
    • Gość: DSD Re: Nie lubię IP: 212.33.88.* 29.11.01, 15:23
      Zilka, w innym swoim watku (tym 'zmaxowanym' :-))) piszesz o braku orgazmu w
      kontaktach z facetem, choc wychodzi Ci to niezle podczas masturbacji. Czy to
      sie nie wiaze z obecnym problemem? Moze udaloby Ci sie osiagnac orgazm podczas
      spontanicznego sexu np. pod chmurka? (poczekajcie lepiej do kwietnia... :-)))
      • Gość: zilka Re: Nie lubię IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.11.01, 15:33
        Ale ja próbowałam seksu pod chmurką, pod księżycem i w innych interesujących
        sytuacjach... Uwielbiam to ale niestety kwestii orgazmu to nie zmienia...:( I
        to chyba nie chodzi o ten "dreszczyk emocji" tylko o to, że takie sytuacje (np.
        kino, choć to dość banalne) są właśnie ostatnimi w jakich można pomyśleć o
        seksie, nic wtedy nie muszę. A ja nienawidzę się kochać wtedy kiedy 'muszę'
        (np. niedzielny poranek). Ale dzięki.
    • frugo3 Re: Nie lubię 30.11.01, 16:50
      Ja mam to samo, cały dzień sie cieszymy z żona na ten moment- bo wiemy że
      będzie czas i super okazja, i nagle mi sie odechciewa , wręcz sie robie
      niedobry żona to wyczuwa i po okazji, szlag mnie trafia , ale nie lubie
      tego "przymusu" kochania wywołanego sprzyjajacą okazją. Inny problem to taki że
      żona ma cały czs ochote , i to tez mnie irytuje, ciągle słysze że inni musza
      wprost błagac o sex a ja sie wprost "musze" kochać.pozdr.
      • Gość: zilka Re: Nie lubię do frugo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.11.01, 18:49
        Frugo, to jest bardzo cenny MĘSKI głos. Znalazłam jakieś dziewczyny - w życiu i
        jak widać na forum - które tak mają ale nie przypuszczałabym, że mężczyzna może
        mieć taki problem. Wydawało mi się, może nie aż tak że Wy się zawsze chcecie
        kochać no ale jak już jest sprzyjająca okazja...:))) A tu proszę,
        niespodzianka, niekoniecznie.
        Tylko, że niestety nic to nie wnosi do rozwiązania problemu, jeśli jest on w
        ogóle rozwiązywalny. Ale może P. Doktor (jak już się kiedyś pojawi na forum...)
        nam coś pomoże, może taka niechęć w sprzyjającej okazji o czymś świadczy???
        pozdr.
        • Gość: abee Re: Nie lubię do frugo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.11.01, 20:10
          Mam pewna hipoteze w zwiazku z tym co powiedzial Frugo.
          Nikt nie lubi sie kochac pod presja, a on czuje ciagle
          pewna presje ze strony zony, no i jak juz jest okazja
          to ma swiadomosc tego ze ona i sytuacja WYMAGAJA od
          niego seksu. Dziewczyny, czy wy czasem tez nie czujecie
          takiej presji ze strony faceta i czy to nie z tego sie
          bierze problem? Tez kiedys mialam troche podobny efekt
          (chociaz raczej rzadko bo jako mlodka bylam raczej
          napalona a do tego mialam wielkie problemy "lokalowe" i
          wykorzystywalam kazda okazje jak moglam), kiedy moj
          facet mial wiekszy temperament, choc ta roznica nie
          byla taka znow duza. Czulam czasami pewna presje,
          przymus, mimo ze on nie dawal mi tego bardzo odczuc to
          jednak czulam, ze to jest to czego OCZEKUJE, a ze
          jeszcze w dodatku sytuacja dogodna, no to po prostu
          jest prawie obowiazek seksu (a ja bardzo nie lubie
          ograniczania mojej woli). Teraz kiedy oboje jestesmy
          dosc umiarkowani pod tym wzgledem (mamy swoje lata), to
          wrecz lubie takie planowanie, podnieca mnie ono, mysle
          ze dlatego, ze juz czuje pelna kontrole nad sytuacja,
          uczestnicze w tym planowaniu i nikt mnie na nic nie
          namawia ani sytuacja nie "zmusza", przeciwnie, to ja
          czesto wychodze z inicjatywa.
          Spokojnie, czlowiek to nie maszyna do seksu i ma ochote
          wtedy, kiedy ma ochote, a nie wtedy, kiedy okolicznosci
          pozwalaja :-)
        • Gość: Bona Nie wiem, czy to to samo... IP: *.zgora.dialog.net.pl 30.11.01, 21:01
          ...ale miałam podobny problem. I chyba chodziło o tę spontaniczność. Gdy seks
          był "oczywisty" i poprzedzony rytuałem typu: "teraz jest wieczór (inna
          sprzyjajaca pora) , zatem zgodnie z konwencją bierzemy kapiel, ścielimy łóżko,
          kładziemy się, przytulamy, najpierw całujemy się, coraz bardziej się
          przytulamy...". Faktycznie jest w tym coś takiego, co człowieka straszliwie
          zniechęca, bo czuje się jak marionetka postępująca zgodnie z jakimś
          scenariuszem odgrywanym nie wiadomo ile razy, nie wiadomo przez kogo napisanym
          i jako marionetka - myślacy i czujący człowiek, podobno samostanowiący o sobie -
          buntuje się wobec scenariusza który nie od niego pochodzi, a nawet gorzej :
          widzi jakby z zwenątrz, jako obserwator, siebie w rytuale. Rytuał nie jest
          spontaniczny. Jesli to ma być miłość, tym gorzej! Jak można kochać zgodnie z
          rytuałem?
          Oczywiscie, mocno upraszam. Ogólnie chodzi mi o to, że poczucie
          tej "oczywistości" ma jakieś niejasne pochodzenie. Dlaczego jedni mogą się w
          takich warunkach kochać , czasem lepiej niz w innych, a drugim to wręcz
          przeszkadza? Może to jakieś skojarzenia o podłożu światopoglądowym? Np. bunt
          wobec zbyt nahalnie narzucanych tzw. norm, które tolerują zblizenia damsko-
          meskie tylko w uśwęconym zwiazku małzeńskim? Może dotychczasowe doświadczenia
          seksualne oparte były na pewnej dozie niepewności i odbywały się dość
          nieoczekiwanie, za to przy dużej dawce adrenaliny ze względu na
          nieustabilizowany charakter związku? Wszystko to moze miec znaczenie!
          Jak na początku zaznaczyłam, miałam podobny problem. Myślałam, ze zależy to
          tylko od "oczywistych" okoliczności. Jednak z obecnym partnerem, który jest w
          zupełnie inny sposób i o wiele bardziej absorbujący, niż poprzedni partnerzy -
          co nb. nie wydawało mi się możliwe - takiego problemu po prostu nie ma!
          Niezależnie od tego, czy seks ma być "oczywisty", czy nie - zawsze jest
          nieoczywisty. Najbanalniejsze okolicznosci są nieistotne dla niebanalnego
          seksu. Może więc to jednak sprawa partnera, albo raczej Twojego zangażowania w
          zwiazek z nim? Dla wyjaśnienia dodam, że my jestesmy zakochani już siódmy rok,
          a kochankami jesteśmy od trzech lat. Może i to ma jakieś znaczenie?
          • Gość: zilka Do Bony i Abee IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.11.01, 21:44
            Bona pisze:

            > Dlaczego jedni mogą się w takich warunkach kochać, czasem lepiej niz w
            innych, a drugim to wręcz
            > przeszkadza? Może to jakieś skojarzenia o podłożu światopoglądowym? Np. bunt
            > wobec zbyt nahalnie narzucanych tzw. norm, które tolerują zblizenia damsko-
            > meskie tylko w uśwęconym zwiazku małzeńskim? Może dotychczasowe doświadczenia
            > seksualne oparte były na pewnej dozie niepewności i odbywały się dość
            > nieoczekiwanie, za to przy dużej dawce adrenaliny ze względu na
            > nieustabilizowany charakter związku? Wszystko to moze miec znaczenie!

            Bona, no właśnie dlaczego? Bo teoria o dotychczasowych doświadczeniach w tym
            przypadku nie działa, nigdy nie opierały się głównie na niepewności i
            nieoczekiwaniu, a powtarza mi się to już z trzecim partnerem.

            A Abbee pisze:

            > Teraz kiedy oboje jestesmy
            > dosc umiarkowani pod tym wzgledem (mamy swoje lata), to
            > wrecz lubie takie planowanie, podnieca mnie ono, mysle
            > ze dlatego, ze juz czuje pelna kontrole nad sytuacja,
            > uczestnicze w tym planowaniu i nikt mnie na nic nie
            > namawia ani sytuacja nie "zmusza", przeciwnie, to ja
            > czesto wychodze z inicjatywa.
            > Spokojnie, czlowiek to nie maszyna do seksu i ma ochote
            > wtedy, kiedy ma ochote, a nie wtedy, kiedy okolicznosci
            > pozwalaja :-)

            No właśnie, mnie takie planowanie też podnieca i strasznie to lubię, nikt mnie
            do niczego nie zmusza, ani człowiek ani sytuacja. W pierwszej wypowiedzi użyłam
            przykładu nowego faceta bo wydaje mi się to bardziej skrajnym przypadkiem ale
            dokładnie tak samo miewałam ze 'starym' (2 lata wspólnego mieszkania)
            chłopakiem.
            Ale może po prostu macie rację, że nie trafiłam na tego "jedynego". W sumie
            cały czas czekam:)))) Chociaż z drugiej strony nie może tak być, że tylko jeden
            facet na świecie (i jednocześnie przyszły mąż!) będzie w 100% pasował do mnie w
            łóżku. Powinno ich być więcej, chociaż 2... Hm, to jest temat na nowy wątek -
            "Czy w swoim życiu trafiłaś na jednego absolutnie najlepszego partnera w łóżku
            i czy jesteś z nim teraz?" czy jakoś tak.
            • Gość: Bona Re: Do Bony i Abee IP: *.zgora.dialog.net.pl 30.11.01, 22:26
              Gość portalu: zilka napisał(a):

              >teoria o dotychczasowych doświadczeniach w tym
              > przypadku nie działa, nigdy nie opierały się głównie na niepewności i
              > nieoczekiwaniu, a powtarza mi się to już z trzecim partnerem.
              ---Nie upieram się przy tej interpretacji, tylko proponuję głębaszą analizę. Mam
              na myśli to, że w innym związku , lub w innych okolicznościach mogło być trochę
              inaczej. Np. na samym poczatku zwiazku, gdy jeszcze nie nie mieliscie
              komfortowych warunków do uprawiania seksu ( bo chyba nie od poczatku mieliście
              bezpieczne lokum, w którym mieszkaliście - lub mieszkało jedno z Was) nie przy
              każdej sprzyjajacej okolicznosci mogliscie "rzucić się" na siebie i dać wyraz
              całemu oczekiwaniu dotychczas niespełnionemu. Nie upieram się, ale myslę, że
              czasem takie przeżycia mogą byc tak silne, ze warunkują przyszłe zachowania.
              Wydaje mi się, że najlepszym lekarstwem jest takie, jakie ja otzrymałam. Ale to
              tylko na podstawie mojego doświadczenia. Jest więc to lekarstwo dla mnie
              skuteczne, co nie znaczy, ze jest uniwersalne. Myślę, że niezłe efekty może dać
              inny "lek". Mam na mysli takie aranżowanie erotycznej scenerii, w której nie ona
              sama będzie celem ( przynajmniej tym jawnym). Co byś powiedziała na przygotowanie
              do wyjścia do teatru, kina, koncert, na coś dość interesujacego- nie mam na
              mysli czegos, co łatwo odpuscić- i gdybyście wtedy ewentualnie, tuż przed
              wyjściem , pozwolili sobie na chwilę pieszczot? Moze nie tylko chwilę?
              • Gość: zilka Re: Do Bony IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.12.01, 09:29
                No właśnie, to jest kręcenie się w kółko. Ja mogę takie sytuacje aranżować,
                wszystko będzie super a jak już przyjdzie co do czego to mi się odechce.
                Chociaż... zawsze wtedy zostaje ten teatr/koncert, etc.
                Ale trochę też masz rację, bo jednym z moich ulubionych momentów na miłość jest
                np. poniedziałkowy ranek, my już ubrani do wyjścia, jest np. 7:50, trzeba
                wychodzić... mhmmm to bardzo dobra pora na seks, wtedy naprawdę NIC nie muszę
                (poza pójściem do pracy...) pozdrawiam, :)
    • Gość: puszysta Re: Nie lubię IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.01, 12:35
      u mnie tez wystepuje taki problem, czy pan deptko nam cos powie na ten temat???
      to utrudnia zycie (seksualne) bo ile mozna kreowac oczywistych/nieoczywistych
      sytuacji???
    • hans_kloss poszukaj tego czego lubisz 04.12.01, 11:48
      Spontanicznosc jest niezmiernie wazna, choc nie najwazniejsza. Prawda jest, ze
      prawdopodobnie dopiero, gdy poznasz czlowieka, ktory bedzie do ciebie
      pasowal...teoria dwoch polowek pomaranczy...wszystko osiagnie wlasciwe
      proporcje. Oczywiscie sztuka polega na odnalezieniu tej drugiej (gorszej :-))
      polowy. Niemniej jednak warto powalczyc o spontanicznosc. Nie jest to proste i
      generalnie polega na odbyciu powaznej, szczerej i otwartej rozmowy z partnerem,
      co generalnie spontaniczne nie jest. I raczej trudne o nikt nie lubi
      instruktazu, co robic a czego nie robic. Czesto tez interlokutor bierze do
      siebie wszystko co uslyszy na zasadzie...jestem kiepski? Naucz go jak
      dostrzegac twoja gotowosc. A nastepnie spontanicznie na nia reagowac, bo co to
      za problem zatrzymac samochod, pojsc do toalety w restauracji...itp. Ja na
      przyklad uwielbiam seks o poranku, wtedy gdy jeszcze tkwia w nas resztki snu.
      Dzieki temu kontrole przejmuje podswiadomosc, a swiadomosc spokojnie odplywa.
      Byc moze twoj problem to problem zbyt duzej samokontroli. Wart takze jest
      rozpatrzenia jeszcze jeden aspekt - aspekt milosci i spelnienia. Nie jestem
      idealista ale generalnie tak juz jest, ze kobiety znacznie lepiej sie
      kochaja....gdy kochaja. Czyz nie?
    • Gość: ryżymałp NO PANIE DOKTORZE!!! IP: 195.116.167.* 06.12.01, 13:12
      My tu cierpimy a Pan ciastaka świąteczne sobie piecze? Może by Pan urwał się
      szczęśliwej małżonce i coś poradził????Chyba, że pan umarł....Ale gazety by
      pisały , więc niech sie Pan nie ukrywa . Opór na nic sie nie zda! Wyciągniemy z
      każdej nory i wymusimy odpowiedź!!!!
      • Gość: puszysta Re: NO PANIE DOKTORZE!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.01, 08:42
        Gość portalu: ryżymałp napisał(a):

        > My tu cierpimy a Pan ciastaka świąteczne sobie piecze? Może by Pan urwał się
        > szczęśliwej małżonce i coś poradził????Chyba, że pan umarł....Ale gazety by
        > pisały , więc niech sie Pan nie ukrywa . Opór na nic sie nie zda! Wyciągniemy z
        >
        > każdej nory i wymusimy odpowiedź!!!!

        Zwłaszcza, że jak widać po założeniu przez redakcję gazety 'pies z kulawą nogą tu
        zagląda' tylko Pan Doktor nie. Nieładnie, nieładnie.

        • Gość: iii Re: NO PANIE DOKTORZE!!! IP: 195.116.167.* 15.12.01, 11:44
          ...no , co temat umarł???
          • Gość: iiii Re: NO PANIE DOKTORZE!!! IP: 195.116.167.* 20.12.01, 15:15
            Umarła, jak nic!!!!
            • Gość: zilka Re: NO PANIE DOKTORZE!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.01, 21:28
              Panie Doktorze a moze by Pan sie jednak wypowiedzial na ten temat? Czy Pan
              odpowiada tylko na głupie dowcipy i prowokacje?
              • robgoblin Re: NO PANIE DOKTORZE!!! 04.01.02, 11:15
                No i pan doktor nie raczył. A taki ciekawy temat ...
                • Gość: zilka Re: NO PANIE DOKTORZE!!! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.01.02, 18:06
                  No właśnie. Przyznam szczerze, że piszę już tylko po to, żeby wrzucić to na
                  górę, może p. Deptko się zmiłuje a może powinniśmy sobie powymyślać żeby go
                  zainteresować?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka