Dodaj do ulubionych

Perypetie sypialniane

28.11.03, 23:57
Współżyję z jednym stałym partnerem. Był moim pierwszym i mam nadzieję, że
ostatnim. Na początku w łóżku byłam dość hmm... niemrawa:)) On robił
wszystko za mnie. Bałam się kochać będąc na górze, bo mogłabym go uszkodzić.
Np. mógłby wyjść całkowicie, a następnie bym nie wyhamowała i siadła, a on
nie trafił - wiecie o co chodzi. W ogóle strasznie się bałam i za nic nie
mogłam się wyluzować. Kto by mógł - rodzice za jedną ścianą, babcia z
dziadkiem za drugą :)) Miałam straszne fobie: łóżko skrzypi, za
głośno "sapiemy", a jak się trafi ciąża?, a jak ktoś wejdzie? Jednym słowem
seks = stresssss.
Po roku przeszło. Nawet jak będzie ciąża, trudno, a nawet fajnie. No, gdyby
nie Ci sąsiedzi ze szklankami przy ścianie:)))... Mimo tych wszystkich obaw,
którejś pieknej nocy, zupełnie niespodziewanie przeżyłam pierwszy w życiu
orgazm. Cos niesamowitego! A mój ukochany chciał dzwonić po pogotowie, bo
myslał, ze dostałam ataku padaczki, albo coś jeszcze gorszego:))) W
ostatniej chwili oprzytomniałam i wyrwałam mu telefon. Potem zaczęliśmy
wprowadzać do sypialni nowe pozycje, gadżety, lustra itd. Szło nam coraz
lepiej, coraz więcej fantazji, więcej urozmaiceń, więcej inicjatywy z mojej
strony, więcej wariactw. No i "zwariowaliśmy" na punkcie seksu "od tyłu".
Było super na poczatku, ale za którymś razem poczułam ból, jakby mnie coś
rozpychało od środka. Okazało się, że jego członek zadziałał jak pompka i
najzwyczajniej w świecie mnie napompował!! Po wszystkim zaczęłam puszczać
bąki nie tym otworem, co zazwyczaj:))) Potem się to zdarzało coraz częściej.
Zupełnie nie wiedzielismy jak temu zapobiec. Innym razem stosowalismy
globulki jako antykoncepcję. Zadziałały jak gaśnica pianowa. Co to były za
odgłosy! Jak ktoś stosował - to chyba wie:))) Jakieś dwadzieścia minut
później od tego świństwa wszystko zaczeło mnie piec. Nie mogłam wytrzymać! W
końcu siadłam w miednicy z wodą i siedziałam tak kilkanaście następnych
minut. Okazało się, że jestem uczulona na chemiczne środki plemnikobójcze
zawarte w tych globulkach.

W końcu (po 1,5 roku współżycia) odkryłam... pozycję klasyczną!! Nigdy
wczesniej nie kochalismy się w ten sposób! - nawet na początku! Zawsze było
nie-klasycznie. Tak mi się spodobała, że najchętniej bym kochała się tylko w
ten sposób. Mój mężczyzna już nie jest tak entuzjastycznie do niej
nastawiony:((.

Powiedzcie mi kobiety i mężczyźni, czy Wy też macie takie perypetie
sypialniane? Czy zdarzyło Wam się coś takiego dziwnego, nieoczekiwanego i
nie zawsze przyjemnego? Czy to tylko ja jestem taka przypałowa???
Obserwuj wątek
    • orales73 Re: Perypetie sypialniane 01.12.03, 10:36
      My mielismy kiedys przygode z prezerwatywa nawilzona srodkiem podniecajacym.
      Pieklo tak, ze 30 minut spedzilem nad umywalka z penisem w zimne wodzie.
      Zreszta moja wtedy-jeszcze-nie-zona tez odczuwala pieczenie :). Dodam, ze
      pieczenie pojawilo sie po 10 minutach po tym jak skonczylismy sie kochac :)
    • andrzej.depko Re: Perypetie sypialniane 07.12.03, 15:33
      Wielu parom zdarzają się podobne doświadczenia, te najczęstsze spotkały
      również Ciebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka