anulka74
27.02.04, 11:49
I jak tu sobie radzić po poronieniu, jak z każdej strony schody.
Chodziłam do lekarza prywatnie, pod jego opieką dwa razy poroniłam. Za
pierwszym razem to się stało za granicą, za drugim razem skierował mnie na
zabieg do szpitala, w którym pełni zaszczytną funkcję dyrektora ds lecznictwa
(!). Sama na własną rękę zainteresowałam się wykonaniem badań genetycznych,
które jak się okazało, prywatnie kosztują ok. 700 zł (co jest dla mnie kwotą
niemałą) chyba że miałabym skierowanie od lekarza który ma podpisaną umowę z
funduszem zdrowia. I co na to mój gino-dyrektor? Że on mi ze szpitala nie
może dać bo szpital musiałby połowę za to zapłacić! Koszty niewspółmierne do
potrzeb. Wyobrażacie sobie. To ile razy trzeba poronić żeby coś się należało?
Może macie jakieś doświadczenia w tej kwestii, gdzie mam uderzyć i do kogo
się zwrócić. Najpierw mam zamiar udać się do poradni przyszpitalnej, ale
chyba nie tam gdzie pracuje mój pan doktor, bo pewnie tam jestem spalona...