migotka.s
30.01.11, 22:46
poroniłam w 16 tygodniu, tydzien wczesniaj byłam na USG - wszystko była dobrze, dziecko sie rozwijało, ze mną tez było wszystko ok.......
jestem załamana
w piątek rano miałam lekkie krwawienia pojechałam do lekarza - nie mogę , bo mojego nie mogłam złapac na komorke a nie miała wizyt tego dnia
lekarka mnie zbadała - wszysto miało byc ok
wróciłam do domu i wody płodowe pociekły mi po nogach
potem krew
maz zawiózł mnie do szpitala
lekarka od razu powiedziała, ze na tym etapie ciazy nic sie juz nie ratuje - nie mam wod płodowych, pękł mi pęcherz
kazali mi lezec, obserwowali, byli bardzo mili i w ogole, ale nie ukrywali, ze to kwesta czasu az ustanie akcja serca
rano w sobotę juz dziecko nie żyło .....
przyspieszono wszystko poprzez wywoływanie porodu - to nie trwało dlugo, narkoza, zabieg i po wszystkim
dzis rano mnie wypuścili, jutro ide po wypis
jestem załamana, biore hydroksyzynę inaczej bym chyba padła
nie wiem co mam zrobić, jak dalej życ
maz tez sie tym wszystkim podłamał - płaczemy oboje
róznica polega na tym, ze ja bym chciała skorzystać ze swoich praw - dostać zaświadczenie, zgłosić dziecko w USC, dostac macierzyński....
mąz mowi, ze po co mi to, ze to rozdrapywanie ran, ze on tego nie chce
nie wiem jak to rozwiązać
powinniśmy chyba zdecydował co z pogrzebem, on nie chce, ja... nie wiem ale przeraza mnie to, chyba tez nie.....
tak bardzo chciałam tego dziecka, wybrałam czas, kiedy chce zajść w ciaze, przygotowałam sie do tego, zaszłam praktycznie od razu, miałam plany marzenia, wybieraliśmy imiona, w lipcu mieliśmy zostać rodzicami ....
teraz czuje totalną czarna dziure, szukam powodu, moze powinnam była zrobic cos inaczej, nie wiem jak to wszystko dalej będzie.....