Ciężko mi o tym pisać, na prawdę ciężko, ale muszę komuś o tym powiedzieć, komuś kto wie co czuje. Sama sobie nie umiem poradzić, a rozmowa z kimś kto nie rozumie mojego bólu, jest bez sensu...
W 4 miesiącu ciąży miałam wypadek samochodowy, lekarz powiedział że najprawdopodobniej będzie to chłopiec, więc kilka dni temu z tatusiem maluszka wybraliśmy się na pierwsze zakupy dla maluszka. Po wypadku dowiedziałam się że z maluszkiem jest wszystko ok, byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Na drugi dzień przypływ smutnych dla mnie informacji związanych z tym wypadkiem doprowadziły u mnie do utraty przytomności i krwotoku, co było później, nie wiem nie pamiętam, może nie chcę pamiętać, krzyczałam i płakałam, nie wierzyłam w to co się dzieje. Obudziłam się i miałam nadzieję że to był zły sen... Niestety już jest po wszystkim. Czuje się samotna i tak jakby nie rozumiał mnie nikt. Wiem że mam wsparcie chłopaka, rodziny i przyjaciół, ale z dzieckiem odeszła jakaś część mnie. Psycholog powiedział mi że jestem młoda i będę miała jeszcze dzieci, to że jestem młoda nie znaczy że nie kochałam tego dziecka i że mnie ta strata nie boli... Widziałam go na badaniach USG, słyszałam bicie serduszka, wydaje mi się że czasem czułam jego ruchy, więc jak ma mnie to teraz nie boleć

Dziewczyny pomóżcie.