Dodaj do ulubionych

rok temu...

10.02.12, 08:43
Dokładnie rok temu byłam tu z Wami....
9 lutego miałam zabieg, straciłam swoje Maleństwo...
Boże, nawet jak teraz to piszę, to łzy same mi kapią mi na klawiarurę.....

W czerwcu udało mi się zajść w ciążę i niebawem -na poczatku marca ma przyjść na świat moja córeczka.
Z głębi serca życzę Wam, żeby Wam tez się udało, żebyście doświadczyły tej radości.
Choć, powiem szczerze, że ból po stracie tamtego dziecka pozostanie we mnie na zawsze. Zresztą od początku tak czułam, że wtedy to było jedno, jedyne , niepowtarzalne w swoim rodzaju dziecko (dziewczynka?, Aniela?) a teraz mieszka we mnie ktoś zupełnie inny, niezależny, zupełnie niezwiązany z tamtą stratą.
Pewnie dlatego tak wyraźnie dzis czuję zarówno radość, jak i ból... Radość z mojego nowego dziecka i ból po stracie -dokładnie rok temu -tamtego Maleństwa...

Pamiętam, że bardzo mi to forum wtedy pomogło.
Dziewczyny, dzięki, że jesteście!
Obserwuj wątek
    • gulis1 Re: rok temu... 10.02.12, 20:50
      Kochana, ja jestem świeżo po zabiegu (miesiąc po) i zamierzam zacząć znów starania. Zdaje sobie sprawe, że nastepna ciaża nigdy nie zastąpi pierwszego aniołka, ale to nie o to chodzi. Pragniemy mieć dzieci, nasze aniołki są w niebie i kiedyś je tam spotkamy! Na pewno! I są szczęśliwe blisko Boga! Tylko nam na ziemi tak bardzo brakuje serduszka pod naszym serduszkiem sad(( Życzę Ci szczęśliwego rozwiązania i zawsze będziemy pamiętać o swoich maleństwach- nawet jeśli miały kilka tygodni i kilka milimetrów!!!
    • olesia301 Re: rok temu... 10.02.12, 20:56
      Gratuluje Tobie.
      U mnie jutro mija miesiąc, odkąd nie ma Wojtusia.
      Byl wymarzonym, wyczekanym syneczkiem.
      Boli okropnie, zwłaszcza, że nie będzie nas na cmentrzu - pochowany jest w mojej rodzinnej miejscowości.

      Chciałabym jeszcze dzieci, choć wiem, że Wojtka nikt nie zastąpi, był wyjątkowy.
      Jednocześnie boję się bardzo, powtórki tego koszmaru, zwłaszcza, że nie poznałam jeszcze przyczyny.
      • 333a13 Re: rok temu... 11.02.12, 09:22
        U mnie też minął rok 26 stycznia... ale bez happy endu... w moim brzuchu nikt nie mieszka... mam ogromny uraz do badań ginekologicznych i nie mogę się przemóc by iść do lekarza, bo 1 ciąża na 10 lat to chyba trochę za mało... Cieszę się, że Tobie się udało i życzę Ci żeby trauma pierwszej straty nie odbijała się na drugim Maleństwie. 3 maj się ciepło.
        • strzygula1 Re: rok temu... 11.02.12, 10:05
          333a13 napisała:

          > U mnie też minął rok 26 stycznia... ale bez happy endu... w moim brzuchu nikt n
          > ie mieszka... mam ogromny uraz do badań ginekologicznych i nie mogę się przemóc
          > by iść do lekarza, bo 1 ciąża na 10 lat to chyba trochę za mało... Cieszę się,
          > że Tobie się udało i życzę Ci żeby trauma pierwszej straty nie odbijała się na
          > drugim Maleństwie. 3 maj się ciepło.

          ja też mam uraz do badań. Jak szłam na kontrolę po poronieniu to normalnie z rąk mi ciekło ze strachu ale mam super gina i jakoś mnie wciągnął do gabinetu i nawet po odbiór cytologii to wyprawa strasznie stresująca była ale tak już chyba będzie niestety.
          • asmi7 Re: rok temu... 22.02.12, 00:21
            Dziękuję za ciepłe słowa!
            Ja też całym sercem jestem z Wami !!! Naprawdę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka