fly.ing
28.07.09, 14:42
Jest na tym forum wiele wątków dotyczących rodziców adopcyjnych.
Rodzic/rodzice bio raczej nie wypowiadają się. Cóż....mogę się tylko
domyślać dlaczego. Dla mnie, matki biologicznej dziecka, które
oddałam do adopcji nie jest to łatwe. Pragnę jednak tym wpisem
uświadomić uczestnikom tego forum i wszystkim zainteresowanym
tematem adopcji, że nie zawsze pod osobą rodzica bio kryje się
wszelka patologia i zło. Są osoby, które muszą oddać swoje dziecko z
bardzo różnych, nie mających nic wspólnego z powszechnie rozumianą
patologią przyczyn. Wspólnym mianownikiem takowych przyczyn jest
bieda. Bieda ze wszystkimi konsekwencjami takimi jak bezdomność,
brak środków do życia, brak pomocy ze strony instytucji państwowych,
choroby. Już słyszę te protesty, że można zapracować, wynająć kąt.
Próbowałam. Nie będę rozpisywać się o tym, dlaczego się nie udało,
dlaczego ludzie są bez serca, dlaczego czasem w życiu wszystko
latami układa się źle. W tej sytuacji można się poddać i uwierzyć,
że inni mogą dać twojemu dziecku słoneczne życie pełne miłości, że
nie musi dzielić twojego losu. Od tamtego czasu minęło kilkanaście
lat tęsknoty ponad siły i nadziei, że może kiedyś......., że może
choć na chwilę. Po trudnych doświadczeniach poukładałam życie.
Poukładałam dobrze. Córka i mąż wiedzą, że jest jeszcze ktoś
wytęskniony. Czekamy. Boję się, że się nie doczekamy. Nie mam prawa
do tego czekania, wiem. Nie szukam, nie burzę niczego tym, którzy
budowli za mnie. Po prostu kocham i czekam. Bywają chwile, dni
kiedy nie mogę się podnieść. Ból jest ogromny. Życie jednak toczy
się dalej. Uczucia swoje wysyłam gdzieś w niebo a one fruną jak
motyle ale gdzie siadają, nie wiem.