Decyzja o adopcji

26.02.07, 12:16
Jak było u Was? Od razu jednomyślność z mężem / żoną, czy ktoś miał wątpliwości?

Jest mi smutno, bo widzę, jak u mojego męża narasta niechęć do adopcji wprost
proporcjonalnie do mojej niechęci do dalszego leczenia, czyli tak naprawdę
poddawania się (znowu) wielomiesięcznym badaniom i przygotowaniom do in vitro,
które może wcale nie dojść do skutku. Jeszcze rok temu mogłam rozmawiać z
mężem o adopcji na spokojnie. Im mniej realna stawała się dla mnie szansa na
dziecko naturalne (nieudane IUI, nieudana stymulacja do in vitro, wykryte
problemy immunologiczne), tym bardziej zdeterminowany na naturalsa stawał się
mój mąż. Ostatnio odbyliśmy krótką, ale bardzo przykrą rozmowę (pierwszą od 3
czy 4 miesięcy), z której wynikło dla mnie tylko tyle, że nie decydując się na
leczenie sprawię mu największy zawód życia.

Na samą myśl o klinice leczenia niepłodności czuję, że żołądek podjeżdża mi do
gardła.

Nie chcę zmuszać swojego organizmu do rzeczy prawie dla niego niemożliwej.
Bardzo chcę być mamą, ale nie muszę być w ciąży.

Dlaczego mój mąż nie potrafi tego zrozumieć, tylko ślepo ufa medycynie, która,
z kolei, statystycznie daje mi około 1% szansy na urodzenie dziecka?

Jeśli ktokolwiek z Was był w podobnej sytuacji, proszę napiszcie.
    • chrosna Re: Decyzja o adopcji 26.02.07, 12:26
      Witaj ja byłam w podobnej sytuacji z tym że mój mąż rozmawiał ze mną o adopcji
      lecz każda rozmowa kończyła się porażką. On miał wiecznie czas na wszystko
      powtarzał jeszcze zdążymy lecz człowiek nie młodnieje. Z roku na rok (gdy sie
      leczyłam )moje marzenie sie oddalało wiEc postanowiłam działać . Załatwiłam nr.
      tel. do ośrodka umówiłam nas na wizytę i po fakcie powiedziałam mężowi-nie miał
      już innego wyjścia. Panie w ośr. były bardzo miłe i po godzinnej rozmowie
      podjeliśmy sie uczeszczania na spotkania. po pierwszym ja mialam dość a mojego
      męża wciągneło wiec spotkanie za spotkaniem i dziś jesteśmy rodzicami
      najukochańszej niuni na świecie.POWODZENIA
      • leli1 Re: Decyzja o adopcji 26.02.07, 13:31
        ciężka sytuacja, ale jedno jest pewne - nic na siłe.
        Dopóki było teoretyzowanie to czemu nie, ale jak sytuacja zaczyna się urealniać to mąż "ucieka".
        U nas "uciekałam" ja, mąż był na tak.
        A uciekałam bo po prostu się bałam, najbardziej tego ....... czy pokocham?!.
        Niestety zeszło mi trochę czasu na to aby dojrzeć, w zasadzie uczęszczając na kurs wciąż tłukło mi się to po głowie....a przestało tłuc dopiero wtedy kiedy poznałam moje szczęście.
        Nie wiem dlaczego Twój mąż odbiera to jako największą porażkę, może jak zadasz mu takie konkretne pytanie to sie dowiesz (no chyba ze juz wiesz). Czy chodzi o "przekazanie genów", czy boi się że nie podoła jako rodzic adopcyjny, czy odbiera to jako gorsze rodzicielstwo?
        To sobie powinniście wyjasnic przed ewentualnym pójsciem do OA, bo to b.ważne.
        U nas też mąż postawił mnie przed faktem dokonanym i zapisał na szkolenie.......... i dobrze zrobił bo ja grzebałabym sie z tym chyba dalsze kilka lat.....no tyle, ze ja nie odbierałam tego jako swojej porażki.
        Wyjaśnijcie to.
        • klusqa Re: Decyzja o adopcji 26.02.07, 21:43
          Leli, wiem, że będziemy musieli to wyjaśnić. Tylko na razie unikałam tematu,
          czekając cierpliwie na zmianę frontu. Nie chcę nic forsować na siłę, bo wiem,
          że nie ma to sensu. Przecież nie będę adoptować dziecka dla siebie, dla
          zaspokojenia swoich niespełnionych marzeń o macierzyństwie. Fajnie by było
          razem zaadoptować dziecko, żeby znalazło u nas dom.
          Niestety widzę, że front "anty" się umacnia. Mam pewne podejrzenia, że nie bez
          wpływu na stanowisko męża mogą być rozmowy z jego rodzicami, ale to tylko
          podejrzenia. Moi teściowie unikają tematu niepłodności jak ognia, choć wiedzą o
          niej. Szkoda tylko, że wcześniej przez lata słuchałam o ich planach na
          wychowywanie wnuków (czyli naszych dzieci), wiedzieli nawet jakie będą ich
          imiona sad
          Dziękuję za wszystko, co napisałyście.
    • julkacy Re: Decyzja o adopcji 26.02.07, 17:18
      Proponuje dobry film na ktorym moj maz zmienil zdanie z nie adoptowac na
      adoptowac i to dwojke. To francuski film idealny uklad.
      • klusqa Re: Decyzja o adopcji 26.02.07, 21:44
        Mąż udaje, że nie widzi książek o adopcji, które kupowałam, artykułów w
        gazetach. Nie wiem, czy da skusić się na film, ale sama dla siebie obejrzę.
    • neomia Re: Decyzja o adopcji 26.02.07, 17:56
      U nas była jednomyślność. Po kolejnej porazce powiedziałm, że mam dość być
      królikiem doświadczalnym, gdzie szanse na zostanie rodzicem są jak pisanie
      palcem po wodzie.Rzuciłam hasło adopcji, małż wyraził chęci, pojechaliśmy do
      ośrodka następnego dnia ( by nikt nie zdążył się rozmyślić) i tak się zaczęło.
      Teraz po domku biega dwójka małych rozrabiaków!
      Cóż, musicie rozpracować sprawę. Dowiedz się w czym leży przyczyna niechęci
      męża do adopcji. Powiedz o swoich uczuciach, o tym co i jak się czujesz. Może
      niezobowiązujaca rozmowa w ośrodku pozwoliłaby spojrzeć twojemu mężowi z innej
      perspektywy??
      • klusqa Re: Decyzja o adopcji 26.02.07, 21:47
        Mówiłam o swoich uczuciach - o strachu i organicznej niechęci do dalszego
        korzystania z "pomocy" medycyny. Mąż tego nie może pojąć, bo on podchodzi do
        problemu rozumowo ("Przecież żaden lekarz jeszcze Ci nie powiedział, że nic z
        tego nie będzie", "Przecież jeszcze nawet nie miałaś in vitro"), a ja
        emocjonalnie. Ja mówię po chińsku on po polsku.
        • neomia Re: Decyzja o adopcji 27.02.07, 12:11
          To przejdź do konkretów. Ile dają procent szans? Jakie są statystyki?
          Gwarantują że w przeciągu roku, dwóch urodzisz dziecko? A wie jakie są
          zagrożenia?? (może trzeba wyolbrzymić) To ty będziesz nafaszerowana hormonami,
          a nie mąż. Powiedz, że emocjonalnie masz dość, czujesz się wypalona,zmęczona
          etc. Może brak przekazania genów jest dla niego prawdziwym problemem, albo
          starch czy pokocha malucha?? Przepracujcie to unikając emocji. Moze forma
          tabelki za i przeciw będzie dobra? Zaproponuj wizytę w ośrodku, a po niej
          zastanowicie się co dalej.
    • klusqa Re: Decyzja o adopcji 28.02.07, 21:44
      Rozmawiałam (po raz kolejny) o całej sytuacji z psychoterapeutką. Zaproponowała
      rozmowę z jej udziałem. Teraz pozostaje tylko przemóc się i poddać tę myśl
      mężowi.
      • mamamonika1 Re: Decyzja o adopcji 01.03.07, 12:18
        To trudna sprawa, ale niestety wydaje mi się, ze dopóki on naprawdę tego nie
        zapragnie...nic z tego nie będzie. Z tego co wiem to też w ośrodku pary,
        których współmałżonkowie nie są oboje w 110% przekonani, ze tego chcą nie
        otrzymują kwalifikacji, tylko odmowę z sugestią dania sobie więcej czasu i
        zgłoszenia się kiedyś ponownie...Szkoda, że Twój mąż ma opory to takie piękne
        dac dziecku miłość...
        • klusqa Re: Decyzja o adopcji 01.03.07, 21:48
          Wierzę, że jeszcze nie wszystko stracone smile
          Zdaję sobie sprawę z tego, że przy takim nastawieniu męża, nawet nie mam po co
          sprawdzać adresu ośrodka adopcyjnego.
          • annakate Re: Decyzja o adopcji 01.03.07, 23:44
            A jak twój mąż podchodzi do leczenia? Czy tez traktuje tak niechętnie? Może
            spróbuj mu wytłumaczyć, że leczenie i adpocja to dwie drogi do posiadania
            dziecka - skoro jedna jest wyboista i pod góre to trzeba spróbowac tej drugiej?
            Żadną z nich nie da sie iśc całkiem w pojedynkę, ale w leczeniu na pewno
            będziesz bardziej samotna. Może pomogłoby, gdyby lekarz porozmawiał szczerze z
            małzonkiem i jasno dał mu do zrozumienia, że leczenie jest (poza wszystkimi
            innymi niedogodnosciami) potwornie wyczerpujące fizycznie i psychicznie dla
            kobiety.
            • lusiasia Re: Decyzja o adopcji 02.03.07, 21:43
              moj maz dal jasno do zrozumienia ze najpierw in vitro a pozniej adopcja, w
              sumie ja tez tak czuje, ale oczywiscie ze sie boje
              dzis czytalam artykul o nieplodnosci i prawie sie roplakalam, kiedy czytam o
              adopcji, a nie o udanym in vitro albo cudzie z wyluzowania... wtedy mysle to po
              co mi to in vitro, ja moglabym adoptowac juz dzis

              ale nie umialaby w zaden sposob przekonac do tego meza, do wylacznie moich
              uczuc, nie jego
              podchodze do in vitro dla nas obojga, moze to tez jest droga do adopcji
              nie wiem
            • klusqa Re: Decyzja o adopcji 14.03.07, 22:25
              Mąż jest ZA leczeniem. On bardzo chce, żebyśmy wrócili do kliniki i próbowali
              dalej. Dla mnie powrót do kliniki, to synonim koszmaru.
    • stookrootka Re: Decyzja o adopcji 08.03.07, 10:47
      To straszne co piszesz, ale niestety często tak się zdarza. Ja nawet nie
      podeszłam do in vitro bojąc się tego szoku, gdy okaże się, że nie wyszło to
      jest dopiero stres. Nie chciałabym tego za chiny przeżywać.
      My z małżem też mieliśmy sporo rozmów, on też na początku był na nie. dałam mu
      do przeczytania opowiadanie Katarzyny Kotowskiej (chyba nie pomyliłam
      nazwiska) "I znów wróciły kolory" (sorki ale tu też nie mam pewności co do
      tytułu), którego obszerny fragment był kiedyś zamieszczony w "Wysokich
      Obcasach". Zamyślił się wtedy mocno. U nas momentem przełomowym była wizyta u
      lekarza, który dokładnie zakwestionował sposób leczenia swojego poprzednika i
      zalecił ponowne wykonanie badań, które już miałam za sobą (a której
      jednoznacznie mówiły, że jakieś tam szanse są). Wkurzyłam się wtedy i
      stwierdziłam, że nie jestem maszynką do rodzenia dzieci wyszłam trzaskając
      drzwiami. Męża chyba też to ruszyło, następnego dnia pojechaliśmy do
      ośrodka.... dłuuuugo trwało zanim złożyliśmy dokumenty (znów sie wahał), na
      dokładkę między nami się trochę psuło. Ale wzięliśmy się w garść i ustaliliśmy
      życiowe priorytety DZIECKO/DZIECI. Dziś mamy dwójeczkę (co do synka też
      musialam go przekonywać, bo chcial tylko jedno - córeczkę).
      Myślę że to jest zupełnie podobne do tego jak facet w ogóle chce czy nie chce
      mieć dzieci. Zawsze znajdzie jakiś pretekst, a to za młody, a to mieszkanie, a
      to praca. Zawsze można powiedzieć że jest jeszcze czas, a ten czas niestety
      leci.
      Nic mądrego nie doradzę ci, rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać, jest
      to dla was swoisty test na życie...
      dodam jeszcze że i moi teściowie byli na nie... ale ja jestem osobą silną i z
      charakterem, nie dałam sie zwieźć, moja teściowa za każdym razem raczyła mnie
      opwowieściami o dzieciach adoptowanych, które zarżnęły swoich rodziców, albo
      okradły albo co tam jeszcze chora wyobraźnia może podpowiedzieć. Ja zawsze ją
      pytałam jaką ona ma gwarancję, że jej dziecko nie zrobi czegoś głupiego czy
      strasznego w życiu. I tak sobie gadałyśmy, aż się pojawiła maleńka córeczka w
      naszym domu i już widziałam jak sie w mojej teściowej budzi instynkt kury (oj
      darłyśmy ze sobą koty ostro). Dziś wnusia jest ukochana jak nie wiem co, a
      maleńki wnuczek od dnia pojawienia się w naszym domu jest kochany i akceptowany
      przez dziadków.
      Po prostu bądź silna, ty wiesz co dla ciebie jest dobre.
      Trzymam kciuki i życzę powodzenia.
      • neomia Re: Decyzja o adopcji 08.03.07, 22:29
        Książki to "Wieża z klocków" - bardziej dla dorosłych i "Jeż" dla dzieci.
        Należą do mojej ulubionej lektury o adopcji.
        Pisz klusqa jak idą pertraktacje i trzymam mocno kciuki, by wykluły się wasze
        klusqi!!!
        • klusqa Re: Decyzja o adopcji 14.03.07, 22:33
          Dziewczyny, wielkie dzięki!

          Jeżeli chodzi o lektury, czytałam "Wieżę z klocków" chyba z 10 razy. Za
          pierwszym razem ze łzami w oczach, później na spokojnie, ale zawsze z ciepłym
          uczuciem wokół serca. "Jeża" też czytałam. I "Dom na nowo malowany". Próbowałam
          podsunąć mężowi te książki, ale on krzywił się na sam widok okładki.

          Trudna sprawa, ale mam nadzieję, że nie beznadziejna. Tak sobie myślę, że nie
          bez przyczyny nie mogę urodzić dziecka - po prostu mam zostać mamą w inny
          sposób.

          Bardzo serdecznie Was pozdrawiam!
    • bacardi2003 Re: Decyzja o adopcji 22.03.07, 19:50
      rozmowa i jescze raz rozmowa, a napewno nic na sile, to musi byc wasza wspolna,
      dojrzala decyzja, ja nie mialam takich problmow bo my bralismy adopcje pod
      uwage od zawsze czyli nawet przy biologicznych dzieciach,
      a i to maz nas umawial w osrodku, poniewaz po rozmowach ustalilismy ze przy
      adopcji powinien a nawet musi bardziej uczestniczyc niz przy leczeniu, gdzie
      prawie wszystko było na mojej glowie...
      trzymam kciuki za was bardzo mocno, moze poprostu potrzebujecie wiecej czasu
    • klusqa cud 27.03.07, 20:48
      Mąż zaczął ze mną rozmowę na temat adopcji. Powiedział, że ostatnio naszły go
      różne myśli i że potrzebuje jeszcze trochę czasu, ale chciałby, żebyśmy
      zgłosili się do ośrodka. Nie mogę w to uwierzyć. Jestem ostrożnie szczęśliwa!
      • evee1 Re: cud 28.03.07, 06:34
        Gratulacje!!! Mma nadzieje, ze maz sie w pelni przekona do adopcji i za jakis
        czas zostaniecie szczesliwymi rodzicami.
        • maja750 Re: cud 29.03.07, 20:17
          To supersmile Umacniaj męża w przekonaniu że podjął dobrą decyzję i idźcie jak
          najszybciej do ośrodka. Być może jak już się tam znajdzie i porozmawia ze
          specjalistami "od adopcji" poczuje że dobrze zrobił.
          Na początku mój mąż również negatywnie podchodził do tematu "adopcja", nawet w
          trakcie czekania na dziecko nie był do końca przekonany...Teraz nasza córeczka
          jest Jego największą radością i miłością i rozpieszcza Ją na wszystkie możliwe
          sposoby, aż muszę Go hamowaćsmile. Życzę powodzenia!
    • bacardi2003 Re: Decyzja o adopcji 12.04.07, 08:35
      no to trzymam mocno zacisniete kciuki!!!
      • dota110 Re: Decyzja o adopcji 14.04.07, 01:39
        trzymam kciuki i jestem pewna ze uda sie wam.Twoj maz jeszcze powie ze szkoda
        ze tak dlugo czekal z ta decyzja.my adoptowalismy 3 lata temu chlopca nasz
        najwiekszy skarb na swiecie a maz szaleje za nim i jes dumny jak paw.jes tem
        przekonana ze tak bedzie tez i u was.ja przynajmniej dowiedzialam sie co to
        jest milosc od pierwszego wejrzenia.wczesniej leczylismy sie mialam 3 zabiegi
        in vitro 14 lat leczenia i nie bylo widac ani dziecka ani pieniedzy tylo zal i
        rozgoryczenie.zycze powodzenia
    • olus811 Re: Decyzja o adopcji 23.04.07, 21:10
      Witaj, ja i mój mąż przeszliśmy bardzo podobna drogę. Jesteśmy małżeństwem od 8
      lat i praktycznie całe nasze wspólne życie polegało na staraniu sie o dziecko.
      Każdy następny miesiąc po nieudanej próbie był strasznym stresem. Sama nie wiem
      które z nas przeżywało to bardziej. Ja płakałam, mąż milczał. I tak mijały
      pierwsze dni, a potem dochodziliśmy do siebie i pocieszaliśmy sie na wzajem,
      dawaliśmy sobie nadzieję. I żyliśmy ta nadzieją 8 lat. Niedawno podjęliśmy
      decyzję, że to koniec. Po prostu koniec, nie urodzę nigdy dziecka. Nie jest mi
      ono pisane i czas najwyższy pogodzić się z ta myślą. Szkoda życia, szkoda czasu.
      Trzeba cieszyć się każdym dniem jakby miał być ostatnim. Zdecydowaliśmy się na
      adopcję. Jesteśmy na etapie czekania na telefon. Teraz każdy dzień może być tym,
      w którym zadzwoni telefon. Ale narazie milczy a ja znowu czuję sie tak, jak
      wtedy gdy czekałam na dwie kreski na teściesad( nigdy ich nie zobaczyłam....
      Wiem co przeżywacie, wiem co czujesz Ty, ale nie potrafię ci doradzić jak sobie
      z tym dać radę. Mnie tez nikt nie umiał wesprzeć, bo to bardzo, bardzo trudne, i
      przykre przeżycia. jednego jestem pewna, powinniście szczerze rozmawiać. Po
      prostu rozmawiać. Nawet jeśli te rozmowy nie są łatwe, to próbować. A jeśli jest
      dla Ciebie jeszcze nadzieja, jest chodź odrobinę szans na ciążę, to nie przegap
      jej. Jeśli bardzo chcesz, jeśli masz nadzieję, masz siłę walczyć, to walcz. A
      przecież możecie starać się o adopcję i jednocześnie dalej próbowaćsmile
      Głowa do góry, mężczyźni inaczej radzą sobie z takimi problemami. Jeśli im jest
      trudno zrozumieć nas, to my spróbujmy zrozumieć ichsmile
      • dota110 Re: Decyzja o adopcji 23.04.07, 22:05
        gratuluje.Dla mnie czekanie na telefon tez bylo stresujace ale nie tak jak
        leczenie,tu wiedzialam ze czekam na dziecko.Pamietam jak nam go przyniesli mial
        3.5 miesiaca wzielam go na rece i plakalam ze szczescia nawet nie bylam w
        stanie go zobaczyc bo lzy przeszkadzaly.poczulam to o czym zawsze marzylam
        wziac wlasne dziecko na rece i je tulic do siebie.nigdy nie zapomne tego
        uczucia.a telefon zadzwoni napewno i zobaczysz druga kreske.Pozdrawiam i
        jeszcze raz gratuluje
        • olus811 Re: Decyzja o adopcji 25.04.07, 19:29
          Witajsmile
          to miłe co piszesz, naprawdę. Dziś zaczęłam praktyki w jednym z Ośrodków
          Preadopcyjnych W Częstochowie. Jest tam około 20 dzieci do roku. Nacieszyłam się
          maleństwami, i nawet nie jestem taka smutna bo wiem, ze wszystkie one już maja
          rodziców adopcyjnych, tylko czekają na oficjalna zgodę na zabranie dzidzi do domku.
          Mam nadzieję, że niedługo i ja będę wracać do domku i płakać ze szczęścismile
          A jak długo czekaliście?
          • klusqa Re: Decyzja o adopcji 25.04.07, 21:53
            Mam nadzieję, że już niedługo znajdziesz swoje maleństwo!

            U nas na razie cisza, tzn. od czasu do czasu rozmawiamy o adopcji w sferze
            planów. Dobre i to!
            • dota110 Re: Decyzja o adopcji 26.04.07, 01:48
              My czekalismu 10 miesiecy na naszego skarba,lacznie ze wszystkim zcalym
              przygotowaniem do adopcji.Z kazdym dniem zblizacie sie do swojego
              szczescia.Trzymam kciuki
              • olus811 Re: Decyzja o adopcji 26.04.07, 20:38
                smile 10 miesięcy?!
                To prawie jak ciążasmile
                No to przesyłam duuużego buziaka dla dzidziunismile
                • dota110 Re: Decyzja o adopcji 26.04.07, 22:51
                  Dzieki za buziaki.W tym osrodku gdzie my bylismy tak mniej wiecej sie czeka.tez
                  bylam w szoku ze tak krotko bo zawsze slyszalam opinie ze 2 ,3 lata sie
                  czeka.pozdrawiam
                  • alis33 Re: Decyzja o adopcji 27.04.07, 08:28
                    my adoptowaliśmy prawie półtora roku temu i wtedy okres oczekiwania na
                    paromiesięcznego niemowlaka wynosił jakieś 6-9 miesięcy.
                    Po wprowadzeniu becikowego sytuacja bardzo się zmieniła i są w naszym ośrodku
                    osoby czekające na dzidzię już prawie 2 lata a końca niewidać.
                    • olus811 Re: Decyzja o adopcji 27.04.07, 19:17
                      No właśnie to czekanie jest najgorsze. Wiem, że wiele ludzi tak czeka i modli
                      się każdego dnia, żeby w tym właśnie dniu coś się ruszyłosad
                      Dziś pytałam w moim ośrodku jaka jest kolejka? Ile małżeństw jest przed nami? i
                      mniej więcej ile to jeszcze potrwa, i dowiedziałam się, że rok co
                      najmniej...jeszcze rok!
                      Boże, oszaleje!
                      • gogolina77 Re: Decyzja o adopcji 07.05.07, 22:26
                        Witajcie!
                        J astoje przed podjeciem decyzji o adopcji - wiem,że to najważniejsz decyzja w
                        mim zyciu.Klusqa - rozumiem Cię doskonale.Ja też juz mam dość leczenia - 5lat,w
                        tym 3 IUI i nieudane in vitro sad
                        Co do adopcji -ciagle mam watpliwości sad Mam nadzieję,że postaracie sie mnie
                        zrozumieć.Boję się,że jak po adopcji urodzę dziecko,to nie bedę w stanie kochac
                        moje dzieci tak samo.Boje się,że będzie chore i nie będzie dla mnie
                        najpiękniejsze na świecie sad
                        Tak bym chciała móc już tulić dzieciatko,a z drugiej strony tak bardzo sie
                        boję sad
                        Pozdrawiam!
                        • alis33 Re: Decyzja o adopcji 08.05.07, 12:25
                          Gogolina adopcja nie jest rozwiązaniem dla wszystkich bezpłodnych par a skoro
                          masz obawy to daj sobie jeszcze trochę czasu. Decydując się obecnie na adopcję
                          możesz unieszczęśliwić już i tak pokrzywdzoną przez los istotkę.
                        • dota110 Re: Decyzja o adopcji 08.05.07, 12:25
                          Urodzenie dziecka nie daje gwarancji ani milosci ,ani zdrowia ani urody ani
                          madrosci w przyszlosci,nasze geny tez nie sa bez wad.
    • klusqa jesteśmy na dobrej drodze! 10.07.07, 22:13
      Nie chcę zapeszać, ale chyba coś ruszyło!

      • jkl13 Re: jesteśmy na dobrej drodze! 11.07.07, 09:19
        To świetnie. Trzymam kciuki, aby wszystko ułożyło się jak najlepiej dla Was!!
Pełna wersja