Dodaj do ulubionych

Mamą po poronieniu?

13.04.13, 17:36
Zawsze zadziwia mnie ta kwestia- czasem kobieta roni dziecko, często w fazie biochemicznej i już jest na zawsze "mamą". Tak się przedstawia, tak się podpisuje.
A to przecież nie tak.
Dopóki nie urodzi, nie będzie matką.
Może się tak czuć, może sobie wyobrażać jak to by było, ale nią nie jest.

Sama straciłam ciąże na wczesnym etapie, na późnym też i do głowy by mi nie przyszło nazywać się "matką".

Wybaczcie te, które mogłam urazić pytaniem, ale serio nie rozumiem.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • anejaa Re: Mamą po poronieniu? 13.04.13, 21:00
      Witaj,
      ja się czuję mamą mojego Aniołka. Tak samo moja znajoma, która adoptowała dziecko też czuje się mamą, a sama swojego dziecka nie urodziła....
      Ja nie rozumiem o co Tobie chodzi....
      Może kwestia, od kiedy dla Ciebie człowiek jest człowiekiem, czy po urodzeniu czy od poczęcia. Jet coś takiego jak życie w okresie prenatalnym (płodowym).
      • 333a13 Re: Mamą po poronieniu? 13.04.13, 22:13
        A jak kobieta nie daj Boże straci dziecko w 8-9 miesiącu to jest wg Ciebie mamą czy nie? Dla mnie i w 9 tygodniu i w 9 miesiącu płód jest dzieckiem. Skoro nosiłam w sobie dziecko, to uważam, że jestem mamą niezależnie od sposobu zakończenia ciąży. Nie neguję faktu, że gama macierzyńskich uczuć rozkwita wraz z rozwojem dziecka, nie mogę jednak stwierdzić bym kochała bardziej urodzone dziecko od tego, które odeszło. Czuję się podwójną mamą, mimo że na tym świecie dane mi jest tulić jedno dziecko. Każdy ma prawo do swoich odczuć... może Tobie jest łatwiej pogodzić się ze stratą... Nie neguj jednak uczuć innych tylko dlatego, że są odmienne.

        -
    • m.b.g Re: Mamą po poronieniu? 15.04.13, 18:58

      • chyba.ze Re: Mamą po poronieniu? 15.04.13, 19:42
        m.b.g

        Urodziłaś swoje dziecko, ja moje też- było skrajnym wcześniakiem, byłyśmy matkami- ja nawet kilkanaście dni.
        Trudno mi zrozumieć dziewczyny z 5, 6 tc po prostu...
        • niutka Re: Mamą po poronieniu? 16.04.13, 19:36
          Byłam matką mojego Aniołka od czasu, kiedy zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym... Poroniłam w 9-tym tygodniu.
          Może jakbyś poroniła w takim okresie, to zrozumiałabyś, co czują TE matki.
          • grochalcia Re: Mamą po poronieniu? 17.04.13, 07:46
            a ja myslę, że to wszystko zależy od konkretnej osoby.
            moj maluszek przestał rozwijać się na etapie 9tc (miał już całe 2 cm)
            ale akurat ja nie mówię o sobie mama aniołka.
            Nie wracam do tego z rozczuleniem, wypowiadam się tylko jesli mogę komuś pomóc w kwestii medycznej(to był akurat zaśniad)
            ale rozumiem kobiety, które emocjonalnie czują się mamami od momentu testu. Mają prawo.
            Poza tym mi udało się po 2 poronieniach urodzić synka, więc jest mi łatwiej.
            Każda z nas to zupełnie inna historia.Inne emocje. Postarajmy się zrozumieć siebie nawzajem.
            Miłego dnia dla wszystkich
        • anejaa Re: Mamą po poronieniu? 17.04.13, 10:00
          Witaj M. B. G.,
          radzę przerobić znaczenie słowa matka...
          Trochę mnie niepokoi, że piszesz, że matka to kobieta, która urodzi dziecko.

          Natura stworzyła kobietę do roli matki, choć nie zawsze to jest możliwe dla każdej z nas by urodzić samodzielnie (choroby, wady genetyczne i inne czynniki)...

          Jednak kobieta, by zostać matką musi się do tego przygotować, dojrzeć emocjonalnie. Okres przygotowania do ciąży, sama ciąża to jak najbardziej czas, w którym kobieta musi zachować się jak MATKA, gdyż w tym czasie w dużej mierze odpowiada za swoje dziecko oraz za siebie.

          Wydarzyć się może wiele i zawsze to właśnie MATKA NATURA zadecyduje, czy dziecko się urodzi czy nie. Ale często kobieta może już bardzo pokochać swe maleństwo i jest to straszne, gdy dowiaduje się, że jej maluszek nie żyje, że straciła go....

          A gdy kobieta sama nie może zajść w ciążę, czy urodzić dziecka, może je adoptować.
          Poważnie, nie chcę Cię urazić, ale znam przypadki matek które nawet po urodzeniu dziecka, nie czują się matkami i są złymi matkami. A znam wiele kobiet, które od momentu II kresek naprawdę pokochały swoje dzieci - bardzo....
          Miłość jest czymś dobrym i nie rań kobiet, które pokochały tak małe istnienia....

          A co powiesz kobietom, które nigdy nie będą mogły mieć własnych dzieci, że też są gorsze, bo nigdy nie urodzą dziecka, nawet jak np. je adoptują to i tak nie będą matkami, bo same nie urodziły bo ich, tak samo jak nie rozumiesz, jak kobiet po stracie ciąży w 5, 6 - 9 tc. .... ??????????????

          Ja nie krytykuję Cię i rozumiem, że emocjonalnie tak myślisz, że nie rozpaczasz i ok, może to lepiej dla Ciebie, ale Ty nie rań osób, które inaczej czują... Bo to przykre...
          Szanujmy się tu nawzajem, nie osadzajmy, jak nie umiemy pomóc to czasami milczmy na tym forum, bo niektóre słowa ranią, bolą i krzywdzą....

          Pozdrawiam Cię i życzę Ci wszystkiego najlepszego smile

          @aneja@
          mój Aniołek 25.10.2012 (Igusia)

          igusiab.pamietajmy.com.pl
          • grochalcia anejaa 17.04.13, 10:40
            Chyba nie zrozumiałas wypowiedzi m.g.b
            przeczytaj raz jeszcze
            m.g.b ripostowała drwiąco innej dziewczynie

            Pozdrawiam!
            • grochalcia Re: anejaa 17.04.13, 10:42
              m.b.g, przepraszam za przekręcenie nickasmile
              nie mogę się przyzwyczaić do niegobig_grin
            • anejaa Re: anejaa 18.04.13, 09:19
              Witaj Grochalcia,
              dziękuję za informację, to mój fatalny błąd sad((
              • grochalcia Re: anejaa 18.04.13, 09:28
                eee
                mi po prostu łatwiej, bo m.g.b(pewnie znow przekrecilam nicka) znam z innego forum i wiem, że nigdy nie napisałaby takich słówsmile
                Pozdrawiam serdecznie!
                Kasia
                • grochalcia Re: anejaa 18.04.13, 09:29
                  przekręciłam..
                  M.-wybaczsmile))
                • anejaa Re: anejaa 18.04.13, 09:33
                  Jeśli już się znacie to rozumiem, że łatwiej, ale mimo wszystko jestem Ci Kasiu wdzięczna, że dałaś znać, że coś nie tak napisałam do niewłaściwej osoby, choć dzięki temu mogłam ją przeprosić, bo aż mi wstyd... sad
                  • grochalcia Re: anejaa 18.04.13, 12:43
                    no widzisz, a ja zaś bez przerwy przekręcam jej nickasmile
                    nie obrazi sięsmile
                    macham łapką znad zupy jarzynowejsmile
      • anejaa Re: Mamą po poronieniu? 18.04.13, 09:18
        WITAJ M. B. G.
        BARDZO ALE TO BARDZO I JAK NAJMOCNIEJ POTRAFIĘ PRZEPRASZAM, COŚ MI SIĘ NAMIESZAŁO I Z MAILA ODPISYWAŁAM, POTEM ALBO PRZESKOCZYŁO MI COŚ LUB SAMA TEŻ NAMIESZAŁAM I WYPOWIEDŹ AUTORKI WĄTKU POJAWIŁA SIĘ JAKO TWOJA....
        JEST MI PRZYKRO I WSTYD, ŻE TE SŁOWA PADŁY DO CIEBIE TO MOJA FATALNA POMYŁKA.
        sad(((((((((((((((((((((((((((((((((((((

        ♥P♥R♥Z♥E♥P♥R♥A♥S♥Z♥A♥M♥
        • m.b.g Re: Mamą po poronieniu? 22.04.13, 14:38
          No przestań, nic się nie stało.
          A ty Grochalciu, no wiesz, tyle razy się mylić...wink)))

          Pozdrawiam serdecznie!!!
          • grochalcia Re: Mamą po poronieniu? 22.04.13, 15:41
            Martusiu m.b.g postaram się więcej nie przekręcićsmile ale głowy za to nie damtongue_out
            ściskam.
            Kasia
          • anejaa Re: Mamą po poronieniu? 23.04.13, 11:01
            Cieszę się, że to wyjaśniłam, bo było mi z tym strasznie źle...
            Pozdrawiam smile
    • chyba.ze Dla mnie kobieta w ciąży 18.04.13, 19:47
      ... to PRZYSZŁA matka.
      A już "bycie matką" po II na teście to dla mnie abstrakcja.
      No ale ja z tych twardo stąpających po Ziemi- wiem, nie wszyscy jesteśmy jednakowi.
      I całe szczęście.
      Pozdrawiam
      • anejaa Re: Dla mnie kobieta w ciąży 18.04.13, 22:12
        Równie dobrze mogę powiedzieć, że dla mnie kobieta, która nie uznaje dziecka w ciąży to żadna matka.... Bo jak nie matka to i nie dziecko.... Nie rozumiem Cię, jak możesz być taka zimna,,, bez empatii...
        Masz prawo myśleć po swojemu ,ja po swojemu.
        Trzymaj się i pa

        @aneja@
        mój Aniołek 25.10.2012 (Igusia)

        igusiab.pamietajmy.com.pl
        • chyba.ze Re: Dla mnie kobieta w ciąży 19.04.13, 09:47

          > , jak możesz być taka zimna,,, bez empatii...

          anejaa
          Myśląc Twoimi kategoriami jestem "mamą" 5 Aniołków, w tym z 18 tc oraz dziecka już urodzonego.
          Nie jesteś w stanie nawet sobie wyobrazić przez jakie piekło przeszłam, więc nie oceniaj tak pochopnie proszę.
          Może dlatego właśnie "mało empatyczna" w tym temacie, żeby jakoś się trzymać dla tych, których mam obok siebie? Oni potrzebują mnie tu i teraz, życie biegnie do przosu, a czas się nie cofa...
          • anejaa Re: Dla mnie kobieta w ciąży 19.04.13, 09:58
            Ok teraz Twoja wypowiedź jest ok, i ma moc i sens, ale dlaczego ktoś kto raz stracił ciążę, jest dla Ciebie niezrozumiały...? I nie rozumiesz cierpienia takich kobiet? I tego, że poczuły się mamami.

            A może Ty kiedyś bardzo cierpiałaś, wyszłaś z tego i teraz nie chcesz się do tego przyznać....
            Człowiek, który twardo chodzi po ziemi tak jak piszesz, on o tym nie pisze, a Ty coś ukrywasz w sobie i chcesz być silna, a może jesteś nie mnie oceniać, więc Ty innych też nie oceniaj co i jak się mają czuć, nie rozumiesz ok...

            Takie jest moje zdanie....
            Pozdrawiam Ciebie i Twe szczęścia, a za Aniołków pomodlę się, by dawały Ci siły....
            • chyba.ze Re: Dla mnie kobieta w ciąży 19.04.13, 10:35
              anejaa
              Przecież wyraźnie napisałam, że przeszłam koszmar- pomijając poronienia umarło nam niemowlę już urodzone, które mieliśmy szczęście trzymać w ramionach ale to temat nie na to forum.
              Wiele czynników jak widzisz składa się na to jakie człowiek ma podejście do świata i życia.
              Nie rozumiem wciąż "mam" po wcześnie straconej ciąży, bo tak naprawdę traci się wtedy swoje marzenia i wyobrażenia o tym co MOGŁO być ale nie jest.
              Czyż nie tak..?
              Pozdrawim
              • grochalcia Re: Dla mnie kobieta w ciąży 19.04.13, 11:40
                ja mam takie samo zdanie jak chyba.ze

                pisałam wyżej

                wiadomo, w momencie kiedy traciłam te ciąże, przeżyłam horror. Było ciężko jak diabli. Do momentu kiedy nie byłam świadkiem porodu martwego dziecka w 27 czy 28 tygodniu ciąży...
                Moje sstraty przestały być ważne.
                ale rozumiem jesli ktoś żyje poronieniami dłuzej. jego prawo.
                ja nie potrafię.
                Tylko, że ja mam 2 synków i nie mogę patrzeć wstecz. Bo nic mi to nie daje.
                • chyba.ze Re: Dla mnie kobieta w ciąży 19.04.13, 12:14
                  grochalcia

                  Dziękuję za zrozumienie, bo już myślałam że ze mną coś nie halo wink

                  Również skupiam się na dzieciach które mam, na mężu- im jestem potrzebna najbardziej. Co im po mamie/ żonie błądzącej gdzieś po rajskich wrzosowiskach?
                  To co było- boli, ale nie może stać się treścią życia.
                  Nie daję sobie prawa do rozdrabniania wszystkiego na kawałki i rozkoszowania się bólem- po co?

                  • kerri31 Re: Dla mnie kobieta w ciąży 20.01.14, 22:32
                    chyba.ze napisała:

                    > grochalcia
                    >
                    > Dziękuję za zrozumienie, bo już myślałam że ze mną coś nie halo wink
                    >
                    > Również skupiam się na dzieciach które mam, na mężu- im jestem potrzebna


                    Tak, z tobą jest coś nie halo. Jakim prawem odbierasz kobietom tytuł "mamy'? Twoje przeżycia i nazewnictwo zachowaj dla siebie, reszcie pozwól się cieszyć mianem "mamy" nawet po teście ciążowym w 4 tc. NIc ci do tego jak kto się określa.
                    Stąpaj sobie dalej po ziemi i bądź zjadliwa dla swojego męża i dzieci , nie na forach.
                    Żal mi ciebie, twoja emocjonalna frustracja nie znajduje nigdzie ujścia.
              • m.b.g Re: Dla mnie kobieta w ciąży 22.04.13, 15:03
                Zgadzam się i ja, ale...

                Do tych samych wniosków doszłam dopiero po śmierci córeczki. Wcześniej za każdym razem świat się kończył i nie sądziłam, że może być gorzej. A jednak było.

                traci się
                > wtedy swoje marzenia i wyobrażenia o tym co MOGŁO być ale nie jest.
                Ale przecież tak samo było z moją małą. Razem z nią odeszło to wszystko, o czym marzyłam. Doszło jedynie poczucie niesprawieliwości i niemocy, złości na los itp (pewnie wiesz dokładnie, o co wtedy chodzi...)

                Tylko do powyższych wniosków na temat wagi straty dochodzi się niestety tylko wtedy, kiedy samemu ma się porównanie. A tego przecież nie życzę nikomu. Nie mnie jest oceniać, czy słuszne jest lanie łez i żałoba po stracie 10 tygodniowej ciąży, bo sama pamiętam, że dla mnie był to wtedy koszmar. Ale ta sama sytuacja analizowana po śmierci wcześniaka stała się już czymś mniej istotnym, ciężar tamtego bólu zmalał zdecydowanie.

                Nie nam stawiać granice, co w takich wypadkach wypada a co nie. Możemy mówić jedynie o sobie, a nie dziwić się lub osądzać innych. Bo łatwo możemy same zostać ocenione, np. przez matkę, która chowa kilkuletnie dziecko. Ona uważać będzie swoje cierpienie za większe i "bardziej uzasadnione" niż moje po śmierci mojego dziecka. I tak dalej...

                Ja swoje już "przerobiłam". I jak piszesz, wiele czynników składa się na to, jacy jesteśmy. Też uważam, ze mam mocniejszy tyłek, byle co nie jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi, nie przejmuję się pierdołami, ale pamiętam, jaka byłam na początku tej drogi... A wtedy takie słowa jak twoje dobiłyby mnie skutecznie.
                • anejaa Re: Dla mnie kobieta w ciąży 24.04.13, 11:25
                  Dobrze to wszystko ujęłaś.
          • anejaa Re: Dla mnie kobieta w ciąży 20.04.13, 20:35
            Witaj,
            całej historii Twojej nie znałam, umknęło mi lub nie doczytałam...
            Bardzo mi przykro i współczuję ale jednocześnie pochwalam, że wyszłaś po takich bardzo smutnych przeżyciach na dalszy tor życia. Jak to się mówi co nas nie zabije to nas wzmocni.
            Twoje nieszczęścia są na pewno większe, ja straciłam jedną początkową ciążę i zarazem swoje marzenia i radość.
            Nie chcę Ci pisać o sobie, bo mnie nie zrozumiesz. Ale mam na razie zakaz zachodzenia w ciążę i obawiam się, że mogę już nie mieć w przyszłości dzieci, fatalnie u mnie ze zdrowiem.
            Czuję się okropnie, że było już to dziecko, tak się cieszyłam, a tu nic z tego. I nawet nie mam póki co nadziei, że jeszcze dane mi będzie zajść w ciążę, nawet próbowałam w jednym, drugim cyklu, ale nic z tego są bezowulacyjne i boję się próbować, skoro lekarze mówią mi, że lepiej bym nie ryzykowała....
            Nie wiem jak Ci wytłumaczyć, że nawet po stracie ciąży pod koniec 9 tygodnia, można też bardzo cierpieć i cierpię...
            Boli mnie to, codziennie myślę o tej małej fasolce, bardzo ją pokochałam, choć byla tak krótko.
            Przepraszam, że to Ci napisałam....
            • grochalcia Re: Dla mnie kobieta w ciąży 21.04.13, 12:43
              to nie do mnie,ale się wtrącesmile
              chciałam tylko powiedziec, że będe zaciskać mocno kciuki, z całego serca, zeby Ci się udało!!!!!!!!
              Bo kurcze właśnie wygoniłam moich 2 chłopców na dwór, bo zwariować można z nimi w domu, ale kurcze..bez nich zycia sobie nie wyobrażam...
              życzę Ci powodzenia. tak bardzo mocno!
            • chyba.ze anejaa 21.04.13, 14:16
              Pamiętaj, że nie ma sytuacji bez wyjścia, skoro jest problem z owulacją zawsze możesz skorzystać z komórki dawczyni- o ile nie stanowi to dla Ciebie bariery moralnej.
              Byłaś w ciąży, dotrwałaś aż do 9 tygodnia- to bardzo budujące.
              Beznadziejnie jest wtedy, gdy brak jajników i macicy.
              Trzymam kciuki za Ciebie, Twoje starania i siłę.
              Nie powiem Ci, że "na pewno" wszystko będzie dobrze, bo to nieprawda. Pewna jest tylko śmierć wink ale trzeba zrobić wszystko co w mocy żeby powalczyć o przyszłość.

              > Nie chcę Ci pisać o sobie, bo mnie nie zrozumiesz.

              Rozumiem.
              I bardzo współczuję.

              Pozdrawiam i ściskam pokrzepiająco.
              Wszystkiego dobrego i dużo optymizmu- oby miniona strata była dla Was ostatnią.
            • anejaa Re: Dla mnie kobieta w ciąży 21.04.13, 15:58
              Dziękuję dziewczyny za bardzo miłe słowa, bardzo mnie one podbudowały i mimo, że już od wielu dni nie wylewam łez, tak dzisiaj czytając wasze słowa, Twoje Chyba.ze i Grochalci to znowu zalałam sie łzami. Myślę, że te łzy mnie oczyszczają, jest ich coraz mniej i rzadziej, a ten ból powoli zabliźnia się głęboko w sercu i w głowie.
              Jednak to co nas spotkało, nie da się porównać każda z nas ma inną przeszłość i jedną czy więcej strat, ale tak naprawdę te doświadczenia nas łączą w jakimś stopniu.
              Ja już nie wiem czy bardziej cierpię po stracie, czy myślami o przyszłości, że nie uda się mi mieć dziecka....
              Wśród najbliższych mi osób nie mam wsparcia. Każdy mi odradza, bym sobie dała spokój, że nie każda kobieta musi mieć dziecko, a lepiej nie mieć niż bym miała urodzić chore, czy jakby coś się ze mną stało, bo mam problemy zdrowotne i różnie może być z ciążą ze mną....
              Mój partner twierdzi, że będziemy mieli dziecko i na tym kropka. Z problemami, lekarzami zostałam sama. Już czasami nie mam siły...
              Myślę, że dam rade żyć dalej, jestem silna, ale coraz bardziej czuję się słaba w walce o dziecko, czy może to moja jakaś dziwna zachcianka już nei wiem sama. Mam 28 lat i od 6 lat bardzo pragnę dziecka, a chyba mi to nie dane, nie wiem. Tyle jest dzieci dookoła i nigdy wcześniej mi do głowy nie przychodziło, że może być aż taki problem z posiadaniem potomstwa sad.
              Dziewczyny dziękuję za wsparcie i zrozumienia to dla mnie ważne smile.
              Pozdrawiam i życzę Wam i Waszym bliskim wszystkiego najlepszego!
              • grochalcia Re: Dla mnie kobieta w ciąży 21.04.13, 18:34
                och...
                najmniej wsparcia po poronieniach dostałam np od mamy...więcej, od niej usłyszałam najwięcej przykrych słów. Najsłynniejszy tekst mojego taty , kiedy żaliłam sie, że te badania po poronieniu sa takie drogie
                " no cóż, skoro Ciebie stać to robisz"
                no własnie, a mnie srednio było stac, ale walka o ciążę była tak silna.
                Ktos, kto nie stracił, nie zrozumie...

                wiesz, ja juz miałam jedno dziecko. Ale w tamtym momencie najsilniejsza była walka o drugie. Ile razy słyszałam od pielegniarek pobierających krew na któres z kolei badanie "i po co Pani to wszystko, przeciez Pani juz ma jedno dziecko"
                no tak, ale w tamtym czasie dla mnie najważniejsze było to, zeby się udało znowu.i takie słowa mnie wkurzały.
                Moj mąż nie miał wyjscia, musiał ze mna łazic po lekarzach, bo mieszkamy w małym miescie i do lekarzy i na badania jezdzilismy 120 km. Sam musiał tez poddać się badaniom. I jak przezywał to psychicznie..a ile my musimy znosić. ech..
                zyczę Ci wiele siły. i jak najwięcej wsparcia! bo bez niego jest okrutnie ciężko. Mi pomogło forum. Nie wiem czy ejsteś na Promyczku?? dla mnie to najfajniejsze forum na świecie i mnóstwo tam życzliwych osób. Dziewczyny stamtąd wspierały mnie strasznie i gdyby nie one, nie wiem czy dałabym radę. serio. Polecam!!!
                a kobiety to takie stworzenia, ze znajdują w sobie siłę zawsze. nie wiem skąd, ale znajdują!
                • anejaa Re: Dla mnie kobieta w ciąży 21.04.13, 19:05
                  Jak ja Cię rozumiem, podobnie i u mnie jest... Mój tata nie żyje. A moja mama jest ok, ale pod tym względem, też najgorsze słowa od niej usłyszałam i nie wiem jak to zinterpretować, ona wmawia mi, że dziecko w dzisiejszych czasach to problem, że skoro już zdarzyło się co to zdarzyło, to jest coś nie tak z genami moimi albo najprędzej tatusia dziecka i takie tam. Wiem, że zupełnie nie na rękę jej, bym miała dziecko i to dla mnie najgorsze. Mam zamiar jej powiedzieć, że sama jestem wadliwa i po co mnie urodziła, ale mnie to przez gardło nie przejdzie....
                  Nie mam dzieci, to miało być pierwsze, stąd jeszcze gorszy strach we mnie. Też dojeżdżam na badania 115 km...
                  Oj taki los, co zrobić....
                  Też dużo wsparcia znalazłam w internecie na forach, bez tego bym chyba sobie nie poradziła.
                  Na Promyczku nie mam konta.
                  Trzymaj się i dziękuję Ci za zrozumienie, miłego niedzielnego wieczoru życzę smile
                  • forgetmenot19 Re: Dla mnie kobieta w ciąży 21.04.13, 23:42
                    Przykro sie czyta ze nie znalazlscie oparcia w rodzinie. Ja mam szczescie bo moi rodzice przylecieli do mnie (mieszkam za granica) jak tylko sie dowiedzieli. Pamietam ze zadzwonilam do mojej mamy z placzem kiedy bylam juz w szpitalu i zaczal sie porod (odeszly mi wody w 18tc).
                    I wiecie co, ona najbardziej bala sie o mnie, mowila zebym prosila o znieczulenie, zebym nie cierpiala fizycznie, plakala razem ze mna, mowila ze jeszcze bede miala dzieci i absolutnie nie mam jej tego za zle, nie chciala zebym przezywala to wszystko wiecznie. Rodzice zostali u nas przez tydzien, zajeli sie moja coreczka, dzieki temu mialam okazje sie wyryczec, przezyc to wszystko. I chociaz z mama jakos specjalnie o tym nie rozmawialam to ich obecnosc dala mi duzo wiecej. Minely prawie 4 miesiace, staram sie o tym za duzo nie myslec bo to nic nie daje, zupelnie nic. Moj synek jest w moim sercu, czasem poplacze, ale juz naprawde rzadko, trzeba zyc dalej. Jestem Mama, bylam nia juz wczesniej, nie wiem czy gdybym nie miala dzieci nazywalabym teraz siebie Mama po tym wszystkim. Mysle, ze nie, bo staram sie nie myslec o tym w ten sposob. Ciezko mi gdy mysle o tym kogo stracilam, wole trzymac sie mysli ze jeszcze urodze dziecko i skupic sie na bliskich ktorzy sa przy mnie. Wydaje mi sie ze takie okreslanie siebie Mama, kiedy stracilo sie dziecko wczesnie to takie tworzenie sobie nierealnego swiata, kiedy nie sposob sie pogodzic z tragedia. Ja jestem silna psychicznie, moj mozg odrzucil, zatarl wiele przykrych wspomnien tych wydarzen, wiele obrazow i mysle ze tak jest dla mnie lepiej. Mojemu synkowi nie pomoze to ze bede rozpaczac, ja jestem tutaj dla mojej rodziny.
                    • grochalcia Re: Dla mnie kobieta w ciąży 22.04.13, 12:18
                      forgetmenot

                      strasznie mi przykrosad 18 tc..nie chciałabym przez to przechodzić, przez co Ty musiałaś.
                      Twoja mama jest git
                      ja tez czekałam na swoja, mieszkam 500 km od niej, ale się nie doczekałamsad za to doczekałam się wielu gorzkiach słów przez telefon.tak bywasad
                      zresztą pierwsze słowa które mnie zaszokowały usłyszałam od lekarki robiacej usg. Kiedy się rozpłakałam po usg(nie spodziewałam sie wiesci, ze ciąża się nie rozwija, nie wiedziałam wtedy o poronieniach własciwie nic), ona spojrzała na mnie ze zdziwieniem i rzuciła" i co Pani beczy, zdążycie sobie jeszcze dziecek narobić"

                      dziecek narobić..dokladny cytat

                      nie był to mój lekarz, byłam tylko u niej na usg, żona ordynatora ginekologii...

                      tak zeszłysmy z tematu trochę, miało byc o byciu mamą..

                      no własnie, z tym kojarzą mi się moje poronienia. ze znieczulica najblizszych, z badaniami, szpitalami, nerwami i brakiem oparcia.

                      pozdrawiam was i zyczę miłego dnia
                      • anejaa Re: Dla mnie kobieta w ciąży 24.04.13, 11:23
                        Witajcie Forgetmenot i Grochalcia,
                        moja sytuacja jest bardziej podobna do Grochalci, choć w szpitalu w miarę jako tako byłam traktowana i w miarę miałam dużo opieki i raczej stworzono mi warunki godne, a nawet bardzo dobre. Ale, czy cokolwiek może pomóc w takiej sytuacji, raczej nie, to są straszne momenty, jakie mogą przydarzyć się w życiu....
                        Na oddziale patologii ciąży byłam sama, miałam dwuosobową salę, w ciągu dnia była ze mną kobieta po 50-tce, która miała zabieg i po 19stej wieczorem poszła już do domu, noc i poranek samotny Rano po 8 byłam na izbie przyjęć, potem ok. 13:00 miała podane leki dopochwowe i o 21:50 zabieg, zaraz po wyjściu mojego partnera wszystko ze mnie puściło, chyba pomogła jego obecność. W ciągu tego całego okropnego dnia byłam tylko na telefon i smsy z przyjaciółką i moim partnerem, który wieczorem jednak nie wytrzymał i był ze mną, choć ja nie chciałam by był wtedy ze mną, chciałam być sama. On zawiózł i odebrał mnie ze szpitala, potem dług długo wypełniał mi czas swój między swoją pracą poświęcał wszystko mnie, choć ja byłam początkowo w okropnym stanie psychicznym...
                        U mnie tak szybko wszystko się zadziało, przez ostatnie 6 lat bardzo chciałam mieć dziecko, ale zawsze coś, mój tata nie żyje już 12 lat, więc w życiu nie mam pomocy, muszę o wszystko zadbać sama i pomagać jeszcze mamie i młodszemu bratu, więc, studia, praca i przez to odkładałam tę decyzję o dziecku, a tu niespodzianka we wrześniu, gdy ustaliłam wcześniej przed wakacjami, że 3 września robimy dziecko z moim ukochanym, potem po jego przekonaniu mnie odłożyliśmy jeszcze to na później, a tu okazało się, że jednak zaszłam w ciążę i to właśnie 3 września. Ale to była dla nas radość, pomimo odkładania i tak bardzo się cieszyliśmy, chyba oboje tego bardzo chcieliśmy sercem tego dziecka, tylko rozum nam odradzał. Może i słusznie, bo okazało się, że mam spore problemy zdrowotne, wcześniej nie rozbiłam szczególnych badań, mam wręcz obrzydzenie na lekarzy i szpitali, boję się badań itp. ...
                        I taka niesamowita radość trwała, tylko 3 tygodnie, 3 października potwierdzenie ciąży przez lekarza - 6 tc., 17 października - zagrożenie obumarłą ciążą, czekanie i 24 październik - potwierdzona ciążą obumarła, szok i tragedia dla mnie. Początkowo dostałam śiwatło, że po 3 misiącach od zabiegu możemy się starać o kolejne dizecko, ale czułam, ze coś nie tak ze mną, źle się czułam, cykl totalnie mi się rozwalił i wyszło PCOS, cukrzyca, nadnercza oj, aż nie chcę wyliczać, niewiadomo cyz uda mi się zajść jeszcze kiedyś w ciążę i potem ją donosić... Mam już 28 lat i niby dużo życia przed i za sobą. Nie mam dzieci, jedyne to te stracone w 9 tc. Nie mam sensu dalej żyć. Teraz mam jeszcze problemy w pracy... O kolejne dziecko boje się starać, ze względów zdrowotnych i zawodowych, choć te drugie najmniej się liczą. Choć temat w moim związku o poronieniu i nowym dziecku wygasł, to jednak bardzo się zbliżyliśmy do siebie, jest wspaniale między nami i tak było przez ponad 8 lat, które jesteśmy razem, to jednak ostatnie miesiące bardzo ale to bardzo nas do siebie zbliżyły i nie ma tematu póki co o drugim dziecku, jednak bardzo się kochamy i współżyjemy nawet w dni płodne i pomimo przestrodze lekarzy, ja nie zdecydowałam się na na tabletki hormonalne.
                        I już raz drugi myślałam, że może będę znowu w ciąży to jednak nic z tego....
                        Teraz zaczynam poważnie się obawiać i chyba już nie będę ryzykować.
                        Tak trudno jest mi zrezygnować z marzenia o dziecku i pogodzić się z tym, ze może nigdy go nie będę miała. Każdy dzień traci sens.
                        Jeszcze dzisiaj zadzwoniłam do mojej mamy rano, zapytać się co słychać, a ona pół godz. rozpaczała, że mojej koleżance zmarło drugie dziecko 2 miesięczne. Dziewczyna ma podobne problemy zdrowotne do mnie, ale walczyła o drugie dziecko. Jednego synka ma, a 2 córeczki zmarły, jedna w wieku 2 latek, a druga teraz 2 miesiące miała. I tak mnie przeraża dodatkowo to, że mogę też walczyć, ale jak znowu stracę ciążę bądź dzieci urodzą się bardzo chore i umrą, to mnie zaczyna paraliżować.
                        Do tego pomimo tragedia tych ludzi zabolało mnie osobiście, że moja mama rozpacza i współczuje tej dziewczynie, a mnie mówi, że bym nawet nie myślała już o dzieciach bo po co.
                        A tamtej dziewczyny jej szkoda, bo tak chciała mieć dziecko drugie, córkę, ja tez chcę mieć choć jednio dziecko, ale chyba nikogo to nie obchodzi z moich bliskich co ja chcę i co czuję.
                        Sama nie mam siły do walko o dziecko. A nie wiem jak rozmawiać o tym z moim facetem, nie umiem, kiedyś codziennie mówiłam mu o dziecku teraz milczę.... A serce tak boli...
                        Boję się, że niedługo przestane czuć się kobietą, bo co to za kobieta, kóra nie jest zdolna do urodzenia dziecka, zresztą tak się czuję bo w rodzinie i wśród moich znajomych jest duże babyboom, a ja nieraz słyszę kiedy w końcu zdecyduję się na dziecko, bo mało kto wie o moim poronieniu i problemach zdrowotnych i to jeszcze bardziej boli, a matka moja mówi nie mów tego nikomu, bo co sobie ludzie pomyślą, a tylko będą gadać po co CI to, tak myślałam na początku i lekarz też tak mi poradził, a dzisiaj to nie wiem, czy lepiej o tym było powiedzieć, czy nie i tak źle i tak nie dobrze.
                        Sorry, że zeszłam z tematu, ale trochę mi lżej, że komuś się zwierzyłam...
                        Jestem wdzięczna Wam wszystkim na tym forum, że jesteście, czytacie, piszecie.
                        Wspierajmy się i pomagajmy sobie, to jest bardzo dużo, jak się nie ma tego od najbliższych.
                        Bądź ma się, ale jednak nikt tak nie zrozumie jak inna kobieta, która przeżyła coś podobnego, to ona najlepiej umie pomóc, pocieszyć...
                        I pamiętajcie, dla każdej kobiety, która pragnie dziecka, a je stracie, choćby na początkowym etapie ciąży, to też jest dramat. I tak samo będzie dramatem, dla 60 letniej matko, która starci 30 letnie dziecko, dziecko jest zawsze dzieckiem od poczęcia do i po śmierci bez względu na wiek. Wszystkie kobiety tracące dziecko czy szanse na dziecko, cierpią, wiadomo skala cierpienia, bólu jest indywidualna.....
                        • forgetmenot19 Re: Dla mnie kobieta w ciąży 24.04.13, 12:28
                          Anejaa przykro mi z powodu Twojej straty i tego ze narazie nie mozesz sie starac, ale napewno bedzie ok, zobaczysz, przyjda lepsze dni. Ja zawsze myslalam ze jestem w czepku urodzona, ze nic zlego mi sie nie przydarzy, pierwsza coreczke urodzilam bez problemu, cala ciaza bezproblemowa, coreczka zdrowa i piekna. Strasznie rozpaczalam po stracie synka, zreszta dalej nie moge sie z tym pogodzic, ale wiem ze i tak mam szczescie ze mam taka wspaniala coreczke. Jest tak jak mowisz, boje sie o nia kazdego dnia, po poronieniu chyba jeszcze bardziej bo zdalam sobie sprawe ze tak naprawde wszystko moze sie zdarzyc. Dzieci Twojej kolezanki mialy jakies choroby genetyczne? Nie wyobrazam sobie stracic 2 letniego dziecka, ja bym tego nie zniosla. My sie mozemy juz starac, pierwsza proba za nami, zobaczymy jak bedzie bo ja tak bardzo chce ze pewnie sie tak szybko nie uda, zbyt duze parcie mam na to, to silniejsze ode mnie. Teraz to juz nie jest zwykle staranie o dziecko, ale o nadzieje, ze moge byc w ciazy po tym, ze moge donosic kolejna ciaze i urodzic dziecko. Ja sie staram w tej stracie nie grzebac, czasem poplacze ale juz coraz rzadziej, nie mysle juz o tym codziennie. Trzeba zyc dalej.
                          • grochalcia Re: Dla mnie kobieta w ciąży 24.04.13, 17:39
                            anejaa
                            Powiem Ci coś. pomysl o tym wszystkim inaczej. W sumie to wielkie szczęscie( w całym Twoim nieszczęsciu), że choroba została wykryta własnie teraz. Po pierwszym poronieniu a nie np dopiero po trzecim. Najwazniejsze to poznać wroga, oswoic go i z pomocą DOBREGO lekarza prowadzić kolejną ciążę.
                            Moja najlepsza przyjaciółka jest chora na trombofilię. Dowiedziała się o tym dopiero wówczas jak z ostrym zatorem wylądowała w szpitalu w stanie krytycznym. I w sumie wielki plus dla ordynatorki kardiologii, że ją coś tknęło, bo cała reszta lekarzy stawiała na zawał serca.
                            Lekarka była szczerze zdziwiona, że udało się tej dziewczynie urodzic dwoje dzieci, ciąże zupełnie bezproblemowe.(trombofila jest częstym powodem poronień). I ta dziewczyna ta swoją chorobą, tym okresem kiedy myslała, że umiera na erce w szpitalu(żegnała już sie z dziećmi)strasznie się załamała. Oprócz długiego leczenia farmakologicznego musiała chodzic do psychiatry, ponieważ nie potrafiła poradzić sobie z faktem, jak bliska była smierci i pełna żalu, że nikt nie wykrył choroby wczesniej. I widzisz, ona wolałaby o swojej chorobie dowiedziec sie wielelat wczesniej, np przy poronieniu. Bo z perpektywy czasu przerażona była tym ile lat ryzykowała swoim zyciem będąc w niewiedzy.
                            wiesz, to jest brutalne. Ale tak wygląda to z jej strony. czasem własnie dobrze, że nasze problemy wychodzą wcześniej, w mniej dramatycznych sytuacjach niz np przy zagrozeniu własnego zycia.
                            u Ciebie najwazniejsze teraz to opieka dobrego specjalisty. Kogoś kto specjalizuje się w prowadzeniu ciąży z cukrzycą.
                            Wiesz, poddawanie się po pierwszym niepowodzeniu z ciążą byłoby tchórzostwem! dasz radę. Sa dziewczyny, co nie starcily woli walki i po pięciu razach, chociaz pewnie teraz trudno Ci w to uwierzyć. mama niech sobie pogada, Ty rób swoje. Najwazniejsze, ze masz wsparcie psychiczne w partnerze, to on będzie Twoja podporą.


                            forgetmenot Ciężko zapomnieć Twój nicktongue_out
                            ja tez miałam synka z pierwszej bezproblemowej ciąży. I w szoku byłam, ze mam nagle z tym jakiś problem. Chciałam udowodnić sobie samej, że potrafię, mogę urodzić znowu. Po pierwszym poronieniu zaszłam w ciążę po 1 cyklu..ale znów sie nie udało-zasniad. Po zasniadzie powinno odczekać się rok, mój lekarz powiedział, że możemy ewentualnie skrócić do pół roku a ja po 5 miesiącach znów byłam w ciąży. I się udało. Ale straszne parcie miałam. taka siła walki, nie wiem skąd ona się brała. Widzę, że masz to samo u siebie.
                            Nie znalazłas przyczyny straty synka???
                            ściskam was obie
                            Kasia
                            • anejaa Re: Dla mnie kobieta w ciąży 24.04.13, 18:57
                              Grochalcia,
                              masz dużo racji, też zaczyna do mnie docierać to, że dzięki tej ciąży mogę leczyć się na wiele dolegliwości, których nie zauważyłam i nie zauważono u mnie wcześniej. A w sumie im dłużej bym tego nie poznała, mogło by być naprawdę źle.
                              Jedyny problem, że nie bardzo mogę trafić na dobrego lekarza, któremu bym zaufała na 1oo% i odważyła się na jego rady, bo póki co każdy kolejny kieruje mnie do innego specjalisty i teraz sama już odpuściłam i nie latam jak szalona po lekarzach, bo im bardziej czegoś szukam to to znajdują, a zawsze można coś znaleźć.
                              Teraz staram się psychicznie wrócić do jakiejś równowagi, choć wiem, że te doświadczenie na zawsze mnie zmieniło, zasiało dużo lęku, smutku, niepewności i niesprawiedliwości w moim sercu i głowie... A paradoks taki, że jeszcze 7 miesięcy temu nie miałam za grosz pojęcia o takim problemie jak poronienie, myślałam, ze to już naprawdę jakaś patologia, a tu proszę, jaka niespodzianka. Najbardziej boli mnie też, że ten problem społecznie nie istnieje i nie ma pomocy zbytnio, wszystko muszę załatwiać prywatnie, bo państwowo w ramach NFZ patrzą na mnie, o jedno poronienia to jeszcze nic takiego, a przecież nic nie dzieje się bez przyczyny i proszę uparłam się i mam nie halo ze swoim zdrowiem...
                              Bardzo współczuję co Twojej przyjaciółce, ale jednocześnie daje mi taką malutką iskiereczkę, że skoro jej się udało to i mnie się może uda....
                              Tak, mój partner jest WSPANIAŁY, wręcz Go podziwiam, że tak to dzielnie znosi. Niepokoi mnie to, że przestaliśmy rozmawiać teraz o poronieniu, czy o kolejnym dziecku. On nigdy wiele nie mówił w tym temacie, to zawsze ja, a teraz i ja mam opory i nie mówię nic...
                              Boję się, jak rozpocząć te rozmowy, skoro mam tyle problemów... Boję się, że teraz powie NIE, bo moje zdrowie jest ważniejsze.
                              Jednego jestem pewna, bardzo ale to bardzo chciałabym mieć dziecko, aby te które miało być by się urodziło.... sad((((((((((
                              Jak to dalej żyć i co robić nie wiem...??????????
                              Czasami myślę, że chęć posiadania dziecka to jakieś wielkie zło z mojej strony i te poronienie to jakby jakaś kara... No już takie głupoty mam w głowie, ale to z braku wsparcia i zrozumienia od strony bliskich...
                              Pozdrawiam Cię i życzę wszystkiego najlepszego Tobie i Twoim bliskim oraz bardzo dziękuję za wsparcie, ciepło i życzliwość oraz za poświęcony mi czas...
                              • forgetmenot19 Re: Dla mnie kobieta w ciąży 24.04.13, 19:27
                                Grochalcia, przyczyna nie jest znana, synek byl zdrowy, prawdopodobnie wdarla sie jakas infekcja(wczesniej mialam polipa co ponoc sprzyja infekcjom), albo niewydolnosc szyjki w co osobiscie srednio wierze, ale mam miec zalozony profilaktycznie szew jak juz bede w ciazy. Bede probowac, jestem juz 3 cykle po poronieniu, teraz czwarty mysle ze to juz dobry czas zeby sie starac. Korcilo mnie zeby starac sie od razu ale stwierdzilam ze poczekamy. Ja jeszcze lecze sie na anemie bo po porodzie stracilam bardzo duzo krwi i wolalam zaczekac, doprowadzic sie do jako takiego stanu.
                                Anejaa ja mysle ze twoj partner boi sie ze rozmowa rozdrapie rany. Moj maz np ciagle przelacza tv jak leci cos o poronieniu, o zmarlych dzieciach bo od razu widzi co sie ze mna dzieje, ze mam lzy w oczach itp. Nas to wydarzenie tez bardzo zblizylo, ale on podchodzi do tego inaczej niz ja, nie chce zebym za duzo o tym myslala i chyba slusznie. Mysle ze sama sie dreczysz takimi myslami z to jakas kara, im bardziej bedziesz o tym myslala i sie gnebila to tym trudniej bedzie CI z tego wyjsc. Naprawde kochana, ja bym wolala wczesniej stracic ta ciaze, uwierz mi ze to bardzo ciezkie urodzic martwe dziecko, ktore sie nosilo pdo sercem ponad 4 miesiace i czulo sie jego ruchy. To jest w tym wszytskim najgorsze dla mnie. Po porodzie mialam jeszcze przez jakis tydzien skurcze macicy bo sie kurczyla, a odczuwalam to jak kopniaki, ja odruchowo glaskalam brzuch... kazdy taki skurcz lamal mi sercesad
                                • anejaa Re: Dla mnie kobieta w ciąży 24.04.13, 21:04
                                  Bardzo Ci współczuję, nawet nie mogę sobie tego wyobrazić, jak sobie radzisz psychicznie, jak z tym żyjesz? Mnie jest trudno, ale chyba mijający czas mi pomaga, ale jest ciężko...
                                  Boję się przyszłości, czy uda się mi jeszcze mieć dziecko.
                                  Bardzo mocno Cię przytulam, dziękuję także za duże wsparcie. Razem raźniej, choć wolałabym aby żadna z nas tego nie przechodziła....
                                  • forgetmenot19 Re: Dla mnie kobieta w ciąży 25.04.13, 09:19
                                    Jak z tym zyje? Staram sie o tym nie myslec. Nie zapomniec, bo o moim synku nie zapomne nigdy, ale nie rozdrapywac ran, nie grzebac w tym, bo wiem ze to mi nic nie da, chyba bym w depresje wpadla. Moze troche mi latwiej bo mam coreczke, ona pochlania moj czas i daje duzo radosci ale jest tez druga, gorsza strona, patrze na nia i wyobrazam sobie ze podobnie wygladalby moj synek, ze tez bylby takim fajnym maluchem i chce mi sie wyc. Bardzo bym chciala miec jeszcze synka, chociaz wiem ze to nie bedzie juz ten moj utracony. Musimy byc silne i walczyc dalej, pewnie bede sie stresowac cala ciaze czy wszystko ok ale chce bardzo miec jeszcze dzieci.
    • brightening Re: Mamą po poronieniu? 10.02.14, 08:28
      straciłam dziecko w 33tc.
      dla mojego Aniołka zawsze będę mamą i tak się czuję.
      ale oficjalnie nie mam dzieci, statystycznie rzecz biorąc nie jestem matką.
      • anejaa Re: Mamą po poronieniu? 10.02.14, 15:36
        Bardzo mi przykro... Nie mam słów, by pocieszyć, bo wiem, że takich po prostu nie ma... Ja straciłam ciążę w 9 tygodniu i to dla mnie dramat... Dlatego bardzo rozumiem i wiem, że na takim etapie to jest jeszcze większa tragedia i niewyobrażalny dramat...
        Przytulam Aniołkową MAMĘ...
        • anejaa Re: Mamą po poronieniu? 10.02.14, 15:50
          I co najważniejsze życzę dużo dużo sił i wiary w lepsze dni...
      • anejaa Re: Mamą po poronieniu? 10.02.14, 15:55
        Możemy popisać jeśli chcesz...
        • brightening Re: Mamą po poronieniu? 10.02.14, 22:08
          dziękuję za słowa wsparcia. rany są świeże, minęło zaledwie półtora miesiąca.. ciężko się pogodzić z taką tragedią..
          • anejaa Re: Mamą po poronieniu? 11.02.14, 13:48
            Rozumiem i wiem, że te rany potem przejdą w blizny i zawsze będzie ciężko, ale przy wsparciu bliskim, wyrzuceniu z siebie negatywnych emocji trochę pomaga...
            Mocno przytulam, bo wiem jak Ci ciężko jest...
            • brightening Re: Mamą po poronieniu? 12.02.14, 08:51
              dzięki. na szczęście nie jestem sama, mąż przeżył to zupełnie inaczej niż ja. przez chwilę go nie rozumiała, ale to po prostu facet..
              dzięki jeszcze raz.
              • anejaa Re: Mamą po poronieniu? 12.02.14, 09:30
                To dobrze, że masz wparcie. To jest bardzo ważne. I super, że dajesz radę w tym wszystkim i się nie załamałaś.
                Przytulam
                • ann.afrodyta Re: Mamą po poronieniu? 12.02.14, 19:25
                  czytam i czytam i tak sobie myślę ze wszystkie macie racje, każda po części po troszeczku jakby wasze wypowiedzi można by zlepić w całość nikt by nie był urażony bo... matek jest wiele... jeszcze nie matka, już matka, wyrodna matka nadzieja tez matka itp. każda ma prawo nazywać się mama bez względu na zaistniała sytuacje , jesteśmy tylko ludźmi i każdy ma prawo czuć inaczej
                  • brightening Re: Mamą po poronieniu? 12.02.14, 23:07
                    oczywiście. czuję się mamą, mam akt urodzenia mojego dziecka, tylko że nikt nie mówi do mnie 'mamo'...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka