Dodaj do ulubionych

proszę o wsparcie

19.11.04, 22:35
Jestem na tym forum po raz pierwszy.W poniedziałek w 9 tc dowiedziałam
się ,że serduszko mojego dzieciątka już nie bije od tygodnia. Ciąża obumarła.
Tak mi strasznie smutno. Najgorsze jest jednak to,że nie nastąpiło poronienie.
Mój lekarz zaleca, aby poczekać aż natura sama poczuje ,że nie jestem już w
ciąży i nie wykonywać na razie zabiegu łyżeczkowania. To oczekiwanie na
rozstanie z moim maleństwem jest straszne.Napiszcie proszę czy takie
oczekiwanie na poronienie jest bezpieczne dla mnie i jak to przetrwać...
Obserwuj wątek
    • plomyk Re: proszę o wsparcie 19.11.04, 22:44
      Meggi,
      moje doswiadczenia z lekarzami sa rozne. Moze skonsultuj to z innym lekarzem?
      Moja ciaza obumarla i zalecili mi zrobic szybko lyzeczkowanie zeby sie nie
      wdala infekcja. Nosilam martwe dziecko najdluzej 2-3 dni.
      Z tym, ze ciaza byla strasza, bo to 11tc, wiec moze wtedy jest inaczej.
      Dla mnei najtrudniejszy psychicznie byl moment miedzy tym jak sie dowiedzialam,
      ze dziecko nie zyje a wyjsciem ze szpitala po lyzeczkowaniu. Potem sie zaczelam
      uspokajac.
      trzymaj sie cieplo i dbaj o siebie,
      Ania
      • kasiafox Re: proszę o wsparcie 20.11.04, 07:02
        kochana meggi straszie mi przykro ja tez stracilam swoje dziecko w 9 tc i
        wlasie dzisiaj mija 5 tg!!!!!!!!sad tylko jak ja zajechalam do szpitala to juz
        poronienie bylo w trakcie nie wiem jak bym ziosla taka sytuacje jak ty,mialabym
        czekac, chyba wolalabym od razu lyzeczkowanie bo po pierwsze bylo by ci latwiej
        nieco psychicznie a po drugie bylo by to bezpieczniejsze dla ciebie!!!

        caluje cie goraco i zachecam abys nas odwiedzala jak najczesciej bo wiem sama
        po sobie ze razem z dziewczynami które chetnie doradzaja i pocieszaja jesli
        trzeba jest mi o wiele wiele latwiej sie pozbierac po tym przykrym wydarzeniu
        jakie nas niestety ominac nie chcailo!!!!!!!!!!!!!!!
    • asia_sopot Re: proszę o wsparcie 20.11.04, 08:25
      meggi miałam identyczną sytuację na początku tego miesiąca.
      lekarz również zasugerował mi żeby poczekać na naturalny początek poronienia,
      żeby szyjka macicy sama się otworzyła - przy zabiegu rozszerzają ją "na siłę" i
      podobno istnieje ryzyko jej uszkodzenia.
      dał mi tydzień na czekanie, jednak ja psychicznie nie dałam rady i pojechałam
      wcześniej.
      jeszcze nie byłam na kontroli u lekarza i trochę się obawiam co tam u mnie
      zrobili - zabieg trwał godzinę (!), określony został jako ciężki i nadal plamię.
      jeśli dasz radę poczekaj

      trzymaj się

      Asia
    • adju Re: proszę o wsparcie 20.11.04, 10:58
      Ja miałam identyczną sytuację tyle że obumarcie nastapiło w 12 tc. Już
      następnego dnia trafiłam do szpitala na łyżeczkowanie. Po pierwsze
      pozostawienie obumarłej ciąży jest niebezpieczne dla Twojego organizmu (ja
      miałam zakażenie krwi) a po drugie takie czekanie na poronienie jest koszmarem
      dla Twojej psychiki. Lepiej oszczędzić sobie tego cierpienia.
      Ściskam Cię bardzo mocno. Choć teraz mi nie uwierzysz ale każdy dzień po
      poronieniu/zabiegu jest już łatwiejszy do przeżycia.
      Buziaki
      Justa
    • yadrall Re: proszę o wsparcie 20.11.04, 20:14
      Hej!
      Ja równo dwa tygodnie temu tez byłam na USG. To też był początek 9 tc. I też
      dostałam taki wyrok... Trzech różnych lekarzy (nie mogłam uwierzyc,że to
      prawda,wiec poszłam na konsultacje) zaleciło jak najszybszy zabieg,gdyż
      obumarła ciaza może spowodować zapalenie macicy i ogólne zakarzenie krwi
      (sepse). Ja na własne ,zyczenie czekałam trzy dni (chciałam mieć czas na
      konsultacje u innych lekarzy i pozbieranie sie psychiczne-akurat ja
      potrzebowałam tego oddzielenia w czasie). Jednak zrobiłam to na własne życzenie
      i lekarka kazała mi podpisać taką inf. w karcie!
      Idz jeszcze do innego lekarza i koniecznie zrób dodatkowe USG-były przypadki na
      forum,ze jeden lekarz stwierdzał obumarcie ciazy,a drugi mówił,ze jest ok.
      Jak chcesz się o coś jeszcze zapytać to proszę bez krępacji-tez to przeszłam i
      wiele zawdzięczam dziewczynom z forum. Wiem, ile taka wirtualna pomoc jest
      warta!
      Pozdrowionka.
      • meggi15 Re: proszę o wsparcie 29.11.04, 14:35
        A ja nadal czekam. Jutro idę do szpitala na badania. Byłam w piątek na USG i
        lekarz kazał przyjść na oddział ale to wcale nie oznacza,że na zabieg
        łyżeczkowania- tak się wyraził. Też chciałbym uniknąc tego zabiegu ale
        straciłam już nadzieję na samoistne poronienie. Zresztą w żadnym z postów nie
        wyczytałam,żeby zdarzyło się ono po tak długim czasie od obumarcia ciąży. Teraz
        jest 11 tydzien a wg USG maleństwo odeszło 7/8. Nie mam już siły czekać.
        Znajomi skontaktowali mnie z ich zaufanym lekarzem w Warszawie.Powiedział
        mi ,że oni nie czekają na samoistne poronienie tylko podają leki poronne np.
        Cytocec. Na początku pomyślałam sobie że, tu u nas taki zaścianek że, nic o
        takich sposobach farmakologicznych nie wiedzą ale potem poczytałam o tym leku i
        byłam w szoku. Strasznie się boję jakiś powikłań po zabiegu łyżeczkowania,
        dlatego zdecydowałam się czekać chociaż wykańcza mnie to psychicznie. Może
        podbudujecie mnie na duchu, że ten zabieg nie jest taki straszny i u Was nie
        spowodował żadnyh problemów np z szyjką macicy.
    • meggi15 Re: proszę o wsparcie 20.11.04, 20:50
      Dziękuję bardzo,że jesteście za mną. To czekanie jest straszne,najchętniej
      spędziłabym ten czas w samotności, ale niestety nie jest to możliwe. Mnie też
      wydaje się, że tak długie oczekiwanie jest grożne dla mnie,pytałam o możliwość
      zakażenia mojego ginekologa. Rozmawiał z nami ( ze mną i z mężem ) bardzo długo
      i powiedział mi ,że naturalne poronienie jest w moim przypadku najlepsze
      aczkolwiek wykańczające psychicznie. Głównym powodem jest szyjka macicy, która
      podczas takiego zabiegu jest uszkadzana. Twierdzi, że bezpiecznym okresem
      oczekiwania jest nawet do 4 lub sześciu tygodni.Trudno mi się z tym pogodzić,
      zwłaszcza, że naprawdę jest to ginekolog bardzo dobry. Chodzę do niego
      prywatne. Ale w ciągu dwóch tygodni byłam u niego niezapowiedzianie 3 razy w
      szpitalu na dyżurze, zawsze troskliwie się mną zajął, zbadał , zrobił USG i
      nigdy za taką wizytę nie płaciłam.Usg robiłam w poniedziałek u niego w
      gabinecie i to wtedy świat mi się zawalił.We wtorek poszłam do prywatnej
      przychodni i niestety diagnoza była ta sama. Z ginegologiem byłam umówiona na
      kolejne USG w piątek ale nie wytrzymałam i pojechałam już w środę do szpitala.
      Zachował się naprawdę po ludzku, zrobił kolejne USG i potwierdził,że ciąża
      obumarła. Zaprosił nas do gabinetu i długo wyjaśniał dlaczego zaleca czekanie.
      Mam wspaniałego synka prawie dwulatka, urodzonego przez cesarkę. I to jest dla
      niego kolejny powód, żeby starać się uniknąć zabiegu.Bardzo chciałabym mieć
      drugie takie szczęście jak mam, i dla dobra kolejnej ciąży chciałabym przetrwać
      ten okres ale sama już nie wiem co będzie właściwe. Wszytkie piszecie o szybkim
      zabiegu ze względu na powikłania. Ta Pani w prywatnej przychodni powiedziała
      mi ,że przy tym 8 tygodniu ciąży nie ma szans na naturalne poronienie. Gdyby
      nie mój kochany mąż już dawno bym się załamała i płakała dzień i noc. Poczekam
      do poniedziałku i postaram się to jeszcze z kimś skonsultować.Bardzo Wam
      dziękuję za wsparcie.

    • kumquat Re: proszę o wsparcie 21.11.04, 22:02
      Meggi15, nie zamartwiaj się. Mnie też zalecono czekać na naturalne poronienie,
      kiedy na USG na początku 8 tygodnia okazało się, że serduszko nie bije. Ja też
      byłam przerażona i pytałam 1000 razy czy na pewno nie powinnam mieć zabiegu.
      Dodam, że mieszkam za granicą i podejście do leczenia jest tu całkiem inne niż w
      PL - dlatego się obawiałam czy aby na pewno lekarze mają rację i czy mnie po
      prostu nie olewają. Wyjaśnili mi dlaczego lepiej uniknąć łyżeczkowania,
      powiedzili to samo, co Tobie - że martwą ciążę można jeszcze nosić parę tygodni.
      Bałam się strasznie, ale dałam się przekonać, chociaż miałam prawo domagać się
      zabiedu w szpitalu. Nie miałam łyżeczkowania. Dzis się cieszę z tego. Głowa do
      góry. Będzie dobrze! Obserwuj siebie, a w razie niepokojących objawów biegnij do
      szpitala - te niepokojace objawy to gorączka (chociaż niekoniecznie musi być),
      silne bóle, dużo silniejsze niż przy miesiączce i obfite krwawienie (3 podpaski
      na pół godziny - czy jakoś tak określiła to moja położna). Trzymaj się Kochana
      Meggi!
      • meggi15 Re: proszę o wsparcie -do Kumquat 24.11.04, 22:32
        Witam
        Mam pytanie do kumquat W jakim czasie od informacji,że serduszko nie bije
        nastąpiło naturalne poronienie? Ja czekam już prawie dwa tygodnie i jestem
        wykończona psychicznie. Odpisz jeżeli znajdziesz chwilkę czasu. Może to doda mi
        sił.
        Pozdrawiam
        • akk12 Re: proszę o wsparcie -do Kumquat 24.11.04, 23:05
          U mnie bylo tak:-wizyta u lek i stwierdzenie obumarcia w sobote-w niedziele -niestety krwotok...ale
          od obumarcia minelo conajmniej7-10 dni-na to wskazywal obraz USG. Na pewno nie mniej niz 4.Bo tak
          juz male wygladalo....Jesli psychicznie staje sie to dla Ciebie tortura-mysle,ze nie zastanawiaj sie-tylko
          zdecyduj na zabieg.
          pozdrawiam Cie bardzo.TRZYMAJ sie
          ania
    • meggi15 Re: proszę o wsparcie 29.11.04, 14:36
      proszę o przeczytanie mojego postu z dzisiejszą datą omyłkowo trafił w środek
      Waszych wypowiedzi a nie na koniec
    • azalea Re: proszę o wsparcie 29.11.04, 15:49
      Meggi, ogromnie mi przykro, wiem co czujesz - 15.11 miałam zabieg łyżeczkowania
      w 11 tygodniu, ciąża zatrzymała się w 6 tygodniu, serduszko nie biło. Tez
      miałam ten dylemat co Ty - trudno mi doradzać, mnie lekarz zaproponował zabieg
      twierdząc, że czekanie nic nie da. Nie plamiłam, dobrze się czułam i nic nie
      zapowiadało naturalnego poronienia. Mnie rano założono jakiś specjalny żel
      rozpulchniający szyjkę, który spowodował najpierw bóle brzucha jak przy
      miesiączce ale dużo mocniejsze, nasilające się w czasie, później plamienie, w
      końcu dość silny krwotok i ok. godz. 22 w ten sam dzień łyżeczkowanie w
      uśpieniu. Na drugi dzień już mogłam wyjść ze szpitala, dostałam antybiotyk do
      łykania i zwolnienie z pracy na 2 tygodnie.
      Powiem szczerze: skonsultuj się z kilkoma lekarzami, bo jeżeli poronienie
      naturalne jest tak bolesne i obfite w krew jak to moje wywołane - lepiej być
      wtedy w szpitalu, pod opieką zaufanego lekarza - niestety mój nie dostał w
      łapę, położne tez nie więc traktowana byłam jak zło konieczne: tabletki
      przeciwbólowe łykałam na własną rękę, wymiotowałam do reklamówki, którą
      przypadkowo miałam przy sobie, a idąc do toalety mdlałam na korytarzu i nikogo
      to nie zainteresowało. Przepraszam za naturalizm ale gdybym wiedziała
      wcześniej, to może nie wycierpiałam bym tyle. Może Ci te uwagi nie pomogą w
      podjęciu decyzji, ale przynajmniej ostrzegą jak to może wyglądać. Dzisiaj (2
      tyg. po zabiegu) czuję się dobrze, przestałam plamić, trochę czuję pobolewanie
      w dole brzucha. Ale cieszę się że mam to już za sobą. Wydaje mi się, że
      czekanie tylko pogarsza sprawę, a do szpitala trafisz tak czy inaczej. Trzymaj
      się dzielnie, decyzję musisz podjąć Ty. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie,
      wszystko będzie dobrze, musisz być po prostu dzielna. Pa
      • krztyna Re: proszę o wsparcie 29.11.04, 16:45
        Meggi, jestem troszkę ponad tydzień po stracie Synka. Nasza sytuacja była nieco
        inna, bo lekarze wywoływali w 22 t.c. poród żywej ciąży. Do soboty czułam ruchy
        naszego Dziecka. Wieczorem i w nocy ustały a w niedzielę rano urodził się nasz
        Synek. Już nie żył...
        Lekarze zalecali jak najszybsze wywołanie porodu, aby wykorzystać, że ciąża
        jest stosunkowo "młoda" (niewielki płód) i ułożony główkowo, a także aby nie
        nosić martwej ciąży (bo niestety nasz Synek nie miał szans żyć), bo w takim
        czasie ciąży byłoby to groźne dla mnie...

        Rozumiem, co czujesz. Trzymaj się i dbaj o swoją psychikę. Jeżeli chcesz
        poczekać, to poczekaj jeżeli lekarz nie widzi przeciwwskazań. Później może choć
        trochę Ci to ułatwi pogodzenie się z losem.
        Pisz na forum, co u Ciebie. Zawsze tu znajdziesz pomocną dłoń.
    • meggi15 Re: proszę o wsparcie 29.11.04, 17:06
      Bardzo dziękuję za to, że mnie wspieracie przynajmniej wiem czego się
      spodziewać w szpitalu. Jutro idę i zobaczę co zadecyduje mój lekarz. Mam
      wrażenie,że on jest przekonany,że natura wie co robi a cżłowiek może
      zaszkodzić. Tłumaczył nam jak się okazało że maleństwu serduszko nie bije,że
      cały proces musi się odwrócić, muszą ustać objawy ciązy -i ustały i mój
      organizm musi poczuć że,ciąża się nie rozwija i wtedy może próbować się jej w
      sposób naturalny pozbyć. Dobrze się czuję fizycznie ale psychicznie to ruina.
      Zwłaszcza,że moja sytuacja jest groteskowa. Pracuję a raczej pracowałam bo
      teraz jestem na zwolnieniu a moim prawie dwuletnim synkiem zajmuje się niania.
      No właśnie, problem w tym że,ona jest.....w ciąży. W tym samym tygodniu co ja.
      Z tą różnicą ,że ja się już nie mam z czego cieszyć. Tak więc siedzimy razem w
      domu.Nie mam ochoty na nic. Tylko jak patrzę na mojego żywego kochanego synka
      to mi się robi lepiej. Niani nie mogę zwolnić z kilku powodów. Po pierwsze
      jestem sama bo mąż długo pracuje i boje się że,mogę poronić albo dostać krwotok
      przy małym. Zamierzam wrócić do pracy a niania zapowiada,że dopóki da radę to
      będzie chodzić. Mój synek bardzo ją lubi.A i ona potrzebuje tej pracy. Nie mam
      sumienia jej odprawić. Strasznie się męczę psychicznie. Nie potrafię z nią
      rozmawiać.... bo o czym...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka