anita2330
15.04.08, 21:51
Witam serdecznie
Potrzebuję spojrzenia paru nieznanych mi osób na moją sytuację, żebym mogła
podjąć odpowiednią decyzję. Jestem w 4 tygodniu ciąży i przed decyzją o jej
usunięciu. Przedstawię Wam moją historię najkrócej, jak umiem. Po pierwsze nie
mam partnera ( typowa "wpadka", przez rok nie spotykałam się z nikim i w końcu
zdecydowałam się iść do łóżka z dobrym kolegą, z którym kiedyś łączyło mnie
coś więcej). Jest to odpowiedzialny facet ( o ile można mówić o
odpowiedzialności u 22 latka, ja mam już prawie 24). On jeszcze nie wie, że
jestem w ciąży. Dodam, że nie chciałabym zmuszać go do małżeństwa ani nawet
zamieszkania razem, bo nie mam sama na to ochoty ( nie kocham go) oraz dobrze
wiem jak wyglądają związki z konieczności ( po tzw wpadce). Po drugie pracuję
od pół roku w firmie, w której zarabiam około 1.000 (plus/minus 200 zł) netto.
Nie muszę chyba tłumaczyć, że po porodzie nie przedłużą mi umowy (mam ją do
stycznia), wiadomo: zwolnienie jak się źle poczuję, potem urlop wychowawczy. A
więc zostanę na zasiłku i będę mogła liczyć tylko na pomoc rodziny (nie wiem
jak wyjdzie z ojcem dziecka, ale nie spodziewam się cudów po 22 latku, nie
czarujmy się). A więc zostaję bez faceta, pracy i z minimalną ilością
pieniędzy ( w większości wyżebranych od rodziny). Następna sprawa: gdzie będę
mieszkać? Nie będzie mnie stać, żeby wynająć mieszkanie już nie wspominając o
rachunkach i wyżywieniu siebie i dziecka. Kolejna sprawa, to wykształcenie.
Muszę jeszcze skończyć jakąś szkołę ( jak na razie udało mi się rzucić jedne
studia), ponieważ nie mam zamiaru całe życie pracować za 1.000 zł.Dodam
jeszcze, że mimo iż mam 24 lata absolutnie, w ogóle i nawet w najmniejszym
stopniu nie czuję się gotowa na wychowywanie dziecka. Poza tym cierpię na
nerwicę. Przed natychmiastowym biegiem do lekarza powstrzymuje mnie tylko
strach przed konsekwencjami psychicznymi zabiegu ( mimo, że zawsze byłam i
nadal jestem ateistką).
Podsumowując: nie chcę dziecka, ale urodziłabym je i wychowała, gdyby nie:
brak pracy, mieszkania, pieniędzy, partnera.
Proszę o odpowiedzi tylko od normalnych osób, nie zamierzam nawet zaczynać
czytać wyzwisk ani nawiedzonego bełkotu rodem z radia maryja. z góry dziękuję