Dodaj do ulubionych

do Poznanianek

11.01.06, 20:00
Niestety mojemu wyczekanemu maleństwu przestalo bić serduszko. Czekałam az
nastapi poronienie samoistne. Niestety musze udac się do szpitala. napiszcie
proszę w którym szpitalu byłyscie i jaka była opieka? Jade już jutro. cały
czas byłam nastawiona na Polną ale dzis dowiedziałam się, ze bede musiala tam
spędzić trzy dni sad W św. rodzinie krócej. Napiszcie gdzie "lepiej"
Ania
Obserwuj wątek
    • gapolik Re: do Poznanianek 12.01.06, 01:00
      przykro mi.. że musisz przeżyć tak trudne chwile
      Nie mam doświadczenień z ronieniem w tych szpitalach, ale z tego co wiem, od
      "podszewki lekarskiej" i z opowiadań, to w św. rodzinie jest bardziej przyjazna
      i rzyczliwa atmosfera, natomiast jeżeli chodzi o fachowość i możliwości to z
      pewnością polna stoi najwyżej w rankingu.
    • kachho Re: do Poznanianek 12.01.06, 11:38
      Witaj
      Miałam zabieg łyżeczkowania na Polnej, na odddziale niepłodności, u lekarza
      prowadzacego ciaże. Spedziłam tam 24 h, rano przyszłam, o 13 zrobiono mi
      zabieg, następnego dnia byłam już w domu. Opieka bardzo dobra, rozmowa z
      psychologiem. Trzymaj się!
    • ewelina1122 Re: do Poznanianek 12.01.06, 22:50
      Witaj! przykro misad((sama przechodzilam ten czas w pazdziernikusad(
      polecam Sw.rodzine zdecydowanie!!!!!! choc dwojke swoich dzieci rodzilam na
      polnej! jednak w tym "kołchozie" moja noga juz nigdy z wlasnej woli nie stanie!
      pozdrawiam cieplo! ewelina
      • mglura Re: do Poznanianek 13.01.06, 10:19
        ja miałam zabiegona św. rodzinie. było bardzo miło i po ludzku. zabiego miałam o
        2 w nocy, a wyszłąm o 9 razo.
        • mama38 Re: do Poznanianek 13.01.06, 10:44
          Dzieki dziewczyny. Wybrałam klinike Św. Rodziny i myslę że to był dobry wybór.
          po przyjęciu rano byłam zbadana, załozono mi leki. Po jakis dwóch godzinach
          zaczeły sie mocne skurcze. Troche sie nacierpiałam, bo mieli dużo zabiegow na
          operacyjnej. O 16 miałam zabieg, obudziłam sie na sali o 16:20 nic juz mnie nie
          bolało. Na sali lezałam z bardzo miłą dziewczyną, która równiez miała
          wywoływane poronienie. Jakos razem to przetrwałyśmy, a o 20-stej mężowie
          zabrali nas do domów. Atmosfera w tym szpitalu całkiem rózna od Polnej. Nie
          żałuję, że tam pojechałam. Polnej tez juz mam dość, a byłam tam pare razy
          niestety.Na razie czeka mnie jeszcze za ok. miesiąc pobranie wycinków z szyjki-
          mialam złą cytologię. Z tym tez pojadę do Sw. Rodziny
          Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka