Dodaj do ulubionych

Na pocieszenie wszystkim

28.06.07, 16:40
Kochane Kobietki przegladalam forum i znalazłam tez watek,jestem po dwoch
poronieniach,pierwsza w 5 tyg ,druga w 6 tyg.Między jedna a druga mialam
roczna przerwe,na odpoczynek dla starganej psychiki.Nie mialam nadziei ze
bede kiedykolwiek matka,do tego zblizala sie wielkimi krokami 30-ka.Robilam
rozne badania poczawszy od tych podstawowych skonczywszy na
genetycznych,wszystkie byly ok.i kiedy to odpuscilam sobie wszelkie mysli
skierowane na to aby miec dziecko,okazalo sie ze jestem w ciazy.Moja reakcja
byla jedna,płacz i strach przed tym co bedzie.Byłam przekonana ze za tydzien
gora pojawi sie krew i bedzie po wszystkim.Nie mylilam sie ,przez 12 tyg co
rusz krwawienia,pobyty w szpitalu,luteina,duphaston zero radosci z
ciazy.Teraz jestem mama 11 miesiecznej corci .Po 12 tyg wszystko sie
uspokoilo, jednak mialam do konca ciazy strach ze urodze za wczesniej.Los sie
odwrocil.Ginekolg ktory prowadzil moja ciaze stanal na wysokosci
zadania,okazalo sie ze przyczyna poronien byla nieszczesna luteina ,u mnie za
malo w organizmie aby utrzymac ciaze.Dodam ze lekarza zmienilam jak tylko sie
dowiedzialm ze test wyszedl pozytywnie.Wszystki pozdrawiam serdecznie i zycze
upragnionego macierzynstwa.Dodam ze mam w rodzinie osobe,kuzynke ktora
poronila 5 razy z rzedu teraz ma corke i syna.
Obserwuj wątek
    • agasobczak Re: Na pocieszenie wszystkim 28.06.07, 22:50
      Ja mam podobna historiesmile Tez poronilam dwa razy. Potem szybko zaszlamw ciaze i
      byl strach smile ciaza trudna - 4 razy krwawilam i w koncu urodzilam coreczkesmile
      teraz ma 9 miesiecy. Ale gdy tylko sobie przypomne te chwile kiedy lezalam w
      szpitalu po poronieniu t nie mialam nadziei ze bede miala taka wspaniala coreczkesmile
      dziewczyny - czasem zdarzaja sie takie rzeczy ale i zdrazaja sie cuda w naszym życiu
    • joasiap2 Re: Na pocieszenie wszystkim 29.06.07, 11:01
      Bardzo dziękuję za wypowiedz. Jestem świeżo po łyżeczkowaniu martwej ciązy. To
      był moja pierwsz ciąża, ukochana, upragniona. Nigdy nie przypuszczałam że może
      się to tak potoczyć. Dostałam plamienia w 6 t.c. i plamiłam do końca. W 8 t.c.
      lekarze dali mi nadzieję, że będzie ok. bo serduszko mojej niuniu biło i rosła.
      Niestety kilka dni później rozwój się zatrzymał, ciąża obumarła.
      Lekarze mówią żeby odczekać 3 miesiące i nie chcą mnie wysyłać na żadne
      badania, twierdząc że jednorazowy przypadek jeszcze o niczym nie świadczy. Ale
      postanowiłam poszperać w necie i wyszukałam listę badań i zrobię je na własną
      rękę. Nie da sie opisać tego co przeżyłam, zresztą same wiecie jak to jest. I
      postanowiłam że zrobię wszystko żeby sytuacja się nie powtórzyła.
      Nowe staranka zaczynam we wrześniu. Strasznie się boję o kolejną ciążę a
      jednocześnie nie chcę sie bać bo stres tez nie jest dobry. Zobaczymy jak to
      będzie.
      • sofi75 Ja nie wiem dziewczyny 29.06.07, 14:09
        ale jak czytam to forum to czasem sobie mysle ze ja moze jakas niedzisiejsza
        jestem. Oczywiscie nie chce tutaj nikogo urazic, bo kazdy przypadek jest inny.
        Ale:
        przy poronieniu w 5 lub 6 tc to niektore kobiety nawet nie maja swiadomosci ze
        poronily. Jakies 50 lat temu to w ogole nie wiedzialy i nie zauwazaly tego.
        Nasze babki mialy po kilkoro- kilkanarscioro dzieci, a przeciez poronienia tez
        im sie musialy zdarzac, bo nie sadze zeby prawa statystyki tak drastycznie sie
        zmienily w ciagu 100 lat (srenio 25% do 30% ciaz jest ronionych w I tr.). Nikt
        wtedy nie dochodzil przyczyn, nie robil niezliczonych badan ... bylo OK.

        Ja teraz mialam zabieg w 12 tc (akcja serca ustala w 7 tc). Tez mi lekarz
        powiedzial ze nie robimy badan, bo to pierwsze poronienie. I zgodzilam sie, bo:
        - wiem z dowwiadczenia ze i tak najwazniejszy jest stan psychiczny i Twoje
        nastawienie
        - co mi da ta wiedza? Co ma byc to bedzie.
        - z moich doswiadczen z przeszlosci wynika ze najlepiej i tak organizm reguluje
        sie sam (cokolwiek by bylo przyczyna)

        pozdrawiam i powodzenia zycze

        ____
        Joachim 01.06.2007 [*]
        (13tc)
        • e-dziunia Re: Ja nie wiem dziewczyny 29.06.07, 16:19
          No tak, po pierwszym poronieniu takie myślenie jest do przyjęcia smile
          Ale po 4, jak ja, dochodzi się do wniosku, że niekoniecznie "najlepiej i tak
          organizm reguluje sie sam (cokolwiek by bylo przyczyna)"
          Ale jeśli Tobie takie myślenie pomaga, to wszystko jest ok smile)
          Ja zaczęłam pierwsze badania po 3 poronieniu, ale w międzyczasie urodziłam córkę.
          • sofi75 e-dziunia ja pisalam do autorki postu powyzej 29.06.07, 22:11

            z Toba jak najbardziej sie zgadzam.
            ____
            Joachim 01.06.2007 [*]
            (13tc)
            • e-dziunia Re: e-dziunia ja pisalam do autorki postu powyzej 30.06.07, 14:11
              Tak sofi75, wiem kochana, tylko że ja ją popieram i właśnie to chciałam
              przekazać smile))
              Pozdrawiam smile
        • forget-me-not1 Re: Ja nie wiem dziewczyny 29.06.07, 16:26
          Prawdą jest, że medycyna poszła na tyle do przodu, że można już stwierdzić
          wczesną ciążę np. za pomocą wyniku poziomu bhcg. Kiedyś kobiety myślały, że
          mają bardziej obfitą miesiączkę i tyle. Jednak nie medycyna nadal się rozwija i
          na razie po pierwszym poronieniu trudno jest stwierdzić jego przyczyny. Wiele
          kobiet po pierwszym poroniu bez problemu rodzi zdrowe dzieci. Przyczyn może być
          wiele, chyba, że jest już jakiś wywiad rodzinny, który może ukierunkować zakres
          badań. Niestety, takie są dzisiejsze realia.
          Faktycznie, bardzo ważny jest stan psychiczny kobiety i jej nastawienie do
          kolejnych ciąż, ale nie zgadzam się z Tobą, że organizm sam się reguluje.
          Co powiesz o chorobach wrodzonych, nabytych a także wrodzonych mutacjach genów,
          które prowadzą do zakrzepicy? Organizm sam ich sobie nie ureguluje i sam się
          nie wyleczy. Mutacje genów obecnie posiada prawie 10% rasy kaukazkiej jaką
          reprezentujemy i jest ich coraz więcej, może nawet takich, których medycyna
          jeszcze nie wykryła.
          Myślę, że postęp cywilizacji też ma duży wpływ na płodność populacji np. stres.
          Kiedyś słyszałam, może to tylko głupie gadanie, że gdyby dzisiejsza matka
          nakarmiła dziecko, które urodziło się 50 lat temu, nie przeżyłoby tego.
          Pozostaje, nie poddawać się...i walczyć dalej..
        • kasiaba1 Sofi... 30.06.07, 18:19
          W pewnym sensie się zgadzam że może nie należy nadmiernie wariować z kompletem
          badań po pierwszym poronieniu.
          Powiadam "może" i to się tyczy tego że nie dla każdego jest to konieczne.
          Ale... z drugiej strony jak to stwierdzić bez badań?
          Namieszałam, to teraz wyjaśnię na przykładzie (własnym).
          Straciłam ciąże 3 razy...
          Pierwszą bo toksoplazmoza, szczęście w nieszczęsciu, dostałam skierowanie na
          badania, po długiej i trudnej walce można powiedzieć że wygrałam z paskudą
          (trwało to półtora roku), a ze szpitala wyszłam z "może pani zajść w ciążę za 3
          miesiące".
          Drugie poronienie- "nie trzeba żadnych badań", uwierzyłam, więc zdarzyło się i
          trzecie sad
          PO trzecim się uparłam i wytropiłam zmorę- bakterie.
          Z perspektywy żałuję że tak późno się uparłam, ale skąd mogłam wiedzieć.
          U mnie nic by się niestety nie "uregulowało samo", trzeba było to leczyć.
          Jednak zgadzam się że nie można się nakręcać "nie zrobiłam jeszcze badania xyz
          itd. , może to mam..." bo to z kolei może być źródłem stresu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka