herbatka111
13.10.07, 09:17
Dotąd czytałam tylko posty innych forumowiczów. Dziś i ja postanowiłam napisać
co mnie gryzie.
Mam 23 lata. I od dłuższego czasu czuje się coraz bardziej samotna. Pewnie
ktoś mógłby powiedzieć ze jestem jeszcze młoda i wszystko przede mną, ale ja
się czuje staro, czuje jakby moje życie się kończyło a nie zaczynało. Nie wiem
co będzie za rok kiedy skończę studia i stracę kontakt z resztką znajomych.
Boje się samotności.
W to że istnieje dla mnie miłość jakoś przestałam już dawno wierzyć, ale
nigdy nie czułam się z tego powodu specjalnie nieszczęśliwa. Zawsze miałam
swoich znajomych, przyjaciół, ich obecność mi to rekompensowała. Ale z czasem
przyjaciele oddalili się ode mnie i pewnego dnia zdałam sobie sprawę że jestem
sama. Teraz życie wydaje mi się szare, tracę ochotę by robić cokolwiek. A
przecież miałam tyle marzeń, chciałam podróżować, jechać do Chin. Ciężko jest
się zebrać w sobie i iść do przodu kiedy jest się samemu i brakuje wsparcia
życzliwych osób. Najgorsze jest to, że im dłużej to trwa tym trudniej jest mi
porozumieć się z innymi. Chce poznawać ludzi , rozmawiać z nimi ale jakaś
wewnętrzna blokada mnie hamuje . Czuje straszna pustkę, wiem że ten stan jest
uleczalny ale nie umiem sobie pomóc.
Czasem sobie myślę że po prostu tak musi być. W przyrodzie musi być zachowana
równowaga, jeśli są ludzie szczęśliwi to muszą być tez nieszczęśliwi. Pech
chciał że zaliczam się do tych drugich.