Dlaczego Rosjanie

04.05.10, 20:49
zaczynają o tym dziwnie pisać?


-Tekst linka



-
'W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie.' - ks. Adam Jerzy Czartoryski
NIE...
    • pro100 Re: Dlaczego Rosjanie 04.05.10, 20:54
      off_nick napisała:

      > zaczynają o tym dziwnie pisać?
      >

      a gdzie choc parę zdań streszczenia.? nie wszystkim te karaluszki służą na oczy.

      >
      > -Tekst linka
      >
      >
      >
      > -
      > 'W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Parti
      > ę polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli
      > ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowani
      > e.' - ks. Adam Jerzy Czartoryski
      > NIE...
    • pan.scan Moherowi - kryminal story 04.05.10, 20:58
      Teraz, gdy ciała Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego i jego
      współtowarzyszy spoczywają w ziemi, jest najwyższy czas, aby wymienić tych,
      którzy zorganizowali rozbicie się samolotu, dobijanie w miejscu upadku
      samolotu ocalałych Polaków i nieustannie dezinformują światową społeczność
      co do wyników tak zwanego „śledztwa”.

      Wiadomo, że „śledztwo” katastrofy przebiega pod kierownictwem tych samych
      osób, które organizowały rozbicie się samolotu i posłały komandosów
      do „oczyszczenia terenu” z tych, którzy przeżyli. Wiadomo, jaki
      będą „wyniki śledztwa” przeprowadzonego przez osoby, których głównym
      zadaniem jest zatarcie śladów zbrodni. Gdy ci sami zabijają i ci sami
      prowadzą śledztwo, sprawcy zazwyczaj pozostają niewykryci. Jednakże
      istnieje światowa społeczność.

      Potomek jednego z naszych kolegów znajdował się na stanowisku, przez które
      przechodziło duża ilość pierwotnych informacji z miejsca katastrofy. Wiele
      szczegółów znamy z pierwszej ręki. Porównanie tekstów rosyjskiej propagandy
      z materiałami pochodzącymi ze źródeł pierwotnych umożliwia wniesienie
      poprawek do powszechnie znanych informacji. Niech będzie to naszym wkładem
      w śledztwo jednej z najbardziej bezczelnych zbrodni 21 wieku.

      Poprawka pierwsza. Powszechnie wiadomo, że od pierwszych minut po
      katastrofie zamiast informacji płynących z lotniska „Północne”, w eter
      poszła pośpiesznie sklecona dezinformacja kiepskiej jakości.
      Dezinformowano dokładnie o wszystkim, co się działo naprawdę. O gęstości
      mgły, o dźwiękach, jakie słyszeli spotykający. O czterech podejściach do
      lądowania. O rzekomym rozkazie samego Kaczyńskiego posadzić samolot w
      Smoleńsku. O tym, że w ten sam sposób omal nie doprowadził do rozbicia
      samolotu w Gruzji. O zachowaniu różnych służb oraz rzekomej „barierze
      językowej”. O tym, o czym naprawdę zeznawali miejscowi mieszkańcy, przede
      wszystkim lotnicy i pracownicy lotniska. O każdy drobiazg.

      Mieliśmy możliwość odtworzenia procesu powstawania czekistowskiego kłamstwa
      w trybie on line. Wyraźnie zarysowały się dwie tendencje. Jedna polega na
      przeinaczaniu wiadomości tak, że dane wyjściowe stają się zupełnie różne od
      danych wejściowych. Często są wręcz przeciwieństwem informacji, która
      rzekomo była podstawą ogłoszonych oficjalnych komunikatów.

      Zestawienie wiadomości na wejściu i wyjściu w trybie online pozwala na
      stwierdzenie, że wszystkie materiały bez wyjątku były poddawane przeróbce
      według jednej konkretnej „odgórnej” wytycznej. Taka przeróbką zajmowali się
      nie tylko dziennikarze poszczególnych czasopism (choć oni także), ale
      przede wszystkim oficjalne rosyjskie agencje informacyjne.

      Wszystkie rosyjskie agencje informacyjne i mass media – „przekaziory”
      musiały przekonać swoich czytelników, słuchaczy i widzów, że „samolot
      rozbił się z winy załogi, która nie sprostała swojemu zadaniu w trudnych
      warunkach pogodowych”.

      Drugą tendencję tworzenia czekistowskiego kłamstwa w trybie online można
      określić następująco: na wejściu całkowity brak jakichkolwiek informacji z
      miejsca zdarzenia. Natomiast na wyjściu – niewiadomo skąd pojawiają
      się „wiarygodne wiadomości”, w tym rzekome informacje z ostatniej chwili z
      miejsca katastrofy. Informacje te oczywiście nie pochodzą z miejsca upadku
      samolotu. Chyba nie ma potrzeby wyjaśniać, że najczystsze wymysły na
      wyjściu preparowano według wspomnianej już dyrektywy – „samolot rozbił się
      z winy załogi, która nie sprostała swojemu zadaniu w trudnych warunkach
      pogodowych”.

      Z pierwszej poprawki wynika, że wytyczna, według której zbierano się do
      kłamania po katastrofie, została opracowana jeszcze przed rozbiciem
      samolotu Lecha Kaczyńskiego. Natomiast zamieszanie i rozbieżności były
      spowodowane przede wszystkim przesadnym wysiłkiem kremlowskich
      propagandystów, którzy starali się ze wszystkich sił, by skłamać jak
      najbardziej wyraziście i przekonująco.

      W pierwszych minutach zdarzenia nie mogą pojawiać się jasne i jednoznaczne
      informacje. Dla porównania przypomnijmy sobie przynajmniej jeden przykład,
      jak zachowują się kremlowskie agencje informacyjne i mass media, gdy nie ma
      żadnej zawczasu przygotowanej wytycznej.

      Gdy zmarł pierwszy prezydent Rosji Borys Jelcyn, wszystkie rosyjskie mass
      media przez kilka godzin milczały, jakby wepchnęły języki w jedno miejsce.
      Wszystkie duże zachodnie już dawno ogłosiły tę wiadomość, gdy na Kremlu
      dopiero opamiętano się i wydano wskazówkę, jak i co ogłaszać.
      Po katastrofie samolotu Lecha Kaczyńskiego wskazówka „jak i co ogłaszać”
      pojawiła się od razu. Oznacza to, że były osoby odpowiedzialne, które
      zawczasu wiedziały, że samolot spadnie.

      Poprawka druga. Nasi eksperci obejrzeli wszystkie dostępne materiały wideo
      i doszli do następującego wniosku. Nawet gdyby straż pożarna w ogóle nie
      przyjechała i wszystkie te fragmenty samolotu, które żarzyły się w
      pierwszych minutach filmowania (materiał wideo Andrieja Mienderieja),
      spłonęły całkowicie, nie mogło być mowy o żadnych „dwudziestu
      nierozpoznawalnych zwłokach”. Nawet przy tym stromym stopniu kątowym, pod
      jakim zwalono samolot prezydenta Polski.

      Nie mówiąc już o tym, że pożar szybko zgaszono (widać to na późniejszych
      zdjęciach tych samych fragmentów samolotu) oraz że traf chciał, iż
      większość „nierozpoznawalnych” to wojskowi i ochroniarze prezydenta. Nie da
      się zwrócić bliskim ciała „ofiary katastrofy lotniczej” z rosyjską kulą w
      głowie, jak w 1940 roku.

      Takie zwroty jak „uspokój się!”, „nie zabijajcie nas!”, „patrz mu w
      oczy!”, „dawaj pistolet!” w języku polskim mogły zostać wypowiedziane tylko
      przez pasażerów samolotu. Natomiast komenda w języku rosyjskim: „Wszyscy z
      powrotem, wychodzimy stąd!” mogła być oddana przez dowódcę oddziału
      specjalnego, który rozstrzeliwał rannych Polaków.
      O innych momentach w filmie nawet nie ma co mówić. Kto jeszcze wczesną
      wiosną – 10 kwietnia, rankiem, mógł stać w samej białej koszuli w zimnych
      smoleńskich lasach, obok samolotu, który przed chwilą runął, oprócz członka
      załogi? Inne znane i bezpośrednie dowody Katynia – 2 każdy zdrowy człowiek
      może zobaczyć sam.

      Swoją drogą, nasz kolega – w przeszłości starszy oficer oddział specjalnego
      Ministerstwa Obrony, twierdzi, że po zawaleniu operacji (wideo, które
      zdążył sfilmować Andriej Mienderiej) jej wykonawcy już nie żyją. Tak samo
      jak i strzelcy drugiego eszelonu – ci, którzy brali udział w likwidacji
      nieudolnego oddziału specjalnego.
      • pan.scan Re: Moherowi - kryminal story 04.05.10, 20:59
        Polacy, którzy przeżyli katastrofę, zrozumieli, że komandosi „w czarnych
        ubraniach” (w filmie) przyszli ich zabić i odstrzeliwali się. To słychać w
        filmie. Wykonawcy dyspozycji Putina „pracowali” z tłumikami. Ale nagranie
        wideo z dźwiękiem i widokiem zarówno atakujących jak i ocalałych
        zdemaskowało wszystkie ich wybiegi.

        Dlatego jedne „rosyjskie osoby oficjalne” przez dwa tygodnia nie mogą
        podrobić treści „czarnych skrzynek”, a drugie, pojąwszy, że sprawa pali
        się, puściły do mass mediów balon próbny na temat „kaukaskiego śladu” w
        rozbiciu się samolotu prezydenta Polski. Ciąg dalszy nastąpi, rosyjskie i
        polskie „osoby oficjalne” dopiero rozpędzają się. Jednakże nie zdołają już
        zatrzeć śladów.

        Z drugiej poprawki dochodzimy do wniosku, że „oficjalne dane” na
        temat „materiału genetycznego” zamiast ciał 21 Polaków nie są zgodne ze
        stanem szczątków samolotu. Oznacza to, że zginęli z innej przyczyny.
        Przyczynę tę wyjaśnia film Andrieja Miendierieja.

        Poprawka trzecia. Wszyscy eksperci jednogłośnie przytoczyli paralelę z
        niedawnego upadku samolotu przy lądowaniu na lotnisku Domodiedowo w
        Moskwie. Ale warunki tam były zupełnie inne. Załoga samolotuТу-204 lecącego
        z Egiptu była na nogach od wczesnego ranka, czyli prawie całą dobę. Po
        odlocie z Moskwy do Hurghady nastąpiło krótkie spięcie kabla i pojawiło się
        dymienie. Po przebyciu sporej odległości trzeba było zawracać. Oczywiście
        nerwy wszystkich były napięte.

        Po wymianie instalacji załoga tym samym samolotem, z tymi samymi pasażerami
        znowu poleciała do Hurghady. Trzeba było namawiać i uspokajać pasażerów, że
        nie ma więcej żadnego niebezpieczeństwa. Bezpośredni lot do Hurghady trwa,
        w zależności od typu samolotu, około 5 godzin. Przylecieli do Egiptu. Z
        uwzględnieniem awaryjnego powrotu i remontu, załogaТу-204 miała już
        przepracowane 9 godzin. Norma godzin lotu została wyczerpana. Normalnie
        należało iść odpocząć.
        Co robić – zamawiać hotel i płacić za postój samolotu? Strata tym większa,
        że planowych pasażerów już wywieziono na lot powrotny. Kompania lotnicza za
        to nie podziękuje. Zgodzili się więc lecieć z powrotem.

        Niedaleko od Moskwy popsuł się sprzęt nawigacyjny. W odróżnieniu od
        polskiego samolotu panowała głęboka noc, i 21-22 marca nad całą Moskwą
        stała gęsta mgła. Lądowanie według przyrządów „koszących” nie udało się,
        załoga zmęczona i rozdrażniona, a tu jeszcze radiowy wysokościomierz zawył.
        Dokucza, że niby to ziemia jest blisko – a idź ty…! W rezultacie – typowy
        błąd zaufanego do siebie doświadczonego pilota, który setki razy sadzał
        samolot w podobnych warunkach. Prawie na lotnisku macierzystym.

        Na smoleńskim lotnisku „Północny” nic podobnego nie miało miejsca. Nie była
        to noc, nie było takiej mgły, załoga nie była zmęczona, nie musiała spędzić
        całego dnia w napiętej i nerwowej atmosferze. Sytuacja normalna, załoga
        wypoczęta i czujna. Sprzęt nawigacyjny pracuje doskonale, aż do postronnej
        ingerencji w sterowanie samolotem na małej wysokości.

        Z trzeciej poprawki dochodzimy do wniosku, że warunki pogodowe i stan
        załogi w danym przypadku nie mogły być główną przyczyną katastrofy.
        Poprawka czwarta. Oba samoloty, których wypadki były porównywane przez
        ekspertów, są podobnego typu. W SmoleńskuТU-154, w DomodiedowoТU-204.
        Samolot, który leciał z Hurghady, też spadł do lasu, i także oderwało mu
        skrzydła. W efekcie – dwie osoby w oddziale reanimacji, reszta odniosło
        rany różnego stopnia ciężkości. Po upadku w lesie samolotu podobnego typu w
        chwili znalezienia szczątków Tu-204, który leciał z Hurghady, wszystkie
        osoby żyły!

        Rzecz jasna, jest różnica między upadkiem samolotu z kilkoma członkami
        załogi (ТU-204 w Domodiedowo) a upadkiem samolotu z 96 osobami na
        pokładzie. Ale samolot polskiego prezydenta był załadowany mniej niż na
        dwie trzecie. PokładТU-154 może mieścić 163 osoby. Jeśli samolot jest
        załadowany mniej niż na 2/3, można nim sterować bez trudu.

        Następna okoliczność – polski samolot po zaczepieniu skrzydłem drzew
        obrócił się. Jednakże podczas lądowania załoga i pasażerowie muszą mieć
        zapięte pasy. Nie ma powodu do przypuszczenia, że tego przepisu nie
        przestrzegano przy lądowaniu w niezbyt gęstej, ale jednak mgle.
        Ostatnia okoliczność mogąca wpłynąć na liczbę ofiar śmiertelnych to kąt
        ataku samolotu w momencie uderzenia o ziemię. Istnieje informacja od
        doświadczonych lotników wojskowych, że TU-154 Lecha Kaczyńskiego „schodził
        do lądowania, jak myśliwiec”. Czyli pod bardziej stromym kątem niż
        zwyczajnie. To faktycznie może zwiększyć liczbę ofiar śmiertelnych.
        Świadczą o tym także szczątki samolotu oraz ich rozmieszczenie.

        Wersja oficjalna – „podczas katastrofy zginęli wszyscy”. Orzeczenie
        ekspertów: prawdopodobieństwo zgonu wszystkich co do jednej osoby w
        samolocie polskiego prezydenta jest takie same, jak gdyby woda z
        odkręconego kranu poleciała do góry zamiast na dół – prosto do sufitu.
        Innymi słowy, prawdopodobieństwo, że w tej katastrofie zginęły wszystkie 96
        osób znajdujących się na pokładzie samolotu TU-154, jest zerowe.

        Z czwartej poprawki dochodzimy do wniosku, że w każdym przypadku ktoś z
        pasażerów musiał przeżyć katastrofę polskiego samolotu, a może nawet
        uniknąć zranień. Wszyscy zginąć mogli tylko w jednym przypadku: jeżeli
        oddział specjalny dobił ich już po upadku.

        Nie jesteśmy w stanie nawet wymienić liczby dostrzelonych – liczba ta waha
        się od 10 do 21 osób. Zgodnie z oceną najbardziej doświadczonych ekspertów,
        nierozpoznawalnych (zmasakrowanych lub spalonych) mogło być najwyżej 10 –
        12 ciał. Nie wszyscy podczas katastrofy znajdowali się w przedniej części
        samolotu. Płomień szybko zgaszono. Naprawdę nie rozpoznawalnych zwłok na
        miejscu upadku zapewne było bardzo mało lub nie było w ogóle.

        A więc „jedynie materiał genetyczny pozostały po 21 osobach”, o którym mowa
        w wersji FSB, w rzeczywistości jest liczbą osób, którzy przeżyły katastrofę
        prezydenckiego samolotu Lecha Kaczyńskiego. Dobili ich rosyjscy komandosi,
        po czym wywieźli i zamienili w kawałki spalonego mięsa, aby ukryć ślady
        zbrodni.
        • pan.scan Re: Moherowi - kryminal story 04.05.10, 20:59
          Poprawka piąta. W jaki sposób zorganizowano rozbicie samolotu polskiego
          prezydenta? Eksperci nam wyjaśnili, że to bardzo proste. Samolot został
          strącony przez rosyjskie specsłużby na małej wysokości, po podmianie
          parametrów lądowania. Tego dokonać można kilkoma sposobami. Na przykład,
          poprzez sekundowe zmanipulowanie systemu naprowadzania na niedużym
          wysokości tuż przed lądowaniem.
          Albo poprzez impuls elektromagnetyczny skierowany do bocznych kanałów
          sterowania samolotem (sterów, lotek) przed lądowaniem. Piloci wszystko
          widzieli i rozumieli, ale nic już nie mogli zrobić. Zabrakło czasu.

          Właśnie dlatego, aby ukryć ślady zbrodni, ocalałych członków załogi i tych,
          którzy mogli słyszeć ich rozmowy, należało dobić na ziemi.
          Wykonawcy rozkazu Putina przeliczyli się jednak w tym, że wśród ocalałych
          były osoby uzbrojone i odważne, które nawet w tej sytuacji stawiały czynny
          opór. Oddział specjalny nie mógł bez przeszkód powystrzelać rannych Polaków
          w przewidzianych ramach czasowych. Musiał zatrzymać się na miejscu kaźni,
          gdzie ich zastały osoby, które przybiegły na miejsce katastrofy, przede
          wszystkim Andriej Mienderiej, który nagrywał sytuację kamerą.

          Następnie wszystko potoczyło się dokładnie według przewidzianego w Kremlu
          planu. Miejsce katastrofy zostało otoczone, nikogo nie przepuszczano, a
          ciała ofiar katastrofy lotniczej i zastrzelonych na ziemi wywieziono. Ślady
          napadnięcia i egzekucji zostały usunięte.
          Ta poprawka jest kluczem do zrozumienia, co się zdarzyło; wyjaśnia ona
          wszystko, i komentarze tu nie są potrzebne.

          Poprawka szósta. Dlaczego Putin postanowił popełnić zbrodnię na swoim
          terytorium? Zdaniem ekspertów, w ten sposób strącić samolot i zapewnić
          wiarygodne przykrycie aktu terrorystycznego można jedynie na terytorium
          całkowicie kontrolowanym przez rosyjskie służby specjalne.
          Po pierwsze, niezbędnego impulsu elektromagnetycznego nie można nadać na
          odległość tysięcy kilometrów. A na system naprowadzania oddziaływać można
          tylko ten, kto siedzi za pulpitem kontrolera lotów lub kontroluje go z
          zewnątrz. Ale owo „z zewnątrz” powinno być tuż obok, na niedużej
          odległości.

          Po drugie, na swoim terenie są najlepsze możliwości zatarcia śladów. Co
          miało miejsce od pierwszej sekundzie po katastrofie, ma miejsce obecnie i
          dopiero nastąpi, gdy zaczną ogłaszać wyniki oficjalnego „wspólnego”
          śledztwa.

          Eksperci wymienili mnóstwo pozycji. Niezbędność dwukrotnej wymiany
          fizycznych źródeł zakłóceń – „żarówek” przed przylotem samolotu
          Kaczyńskiego i od razu po katastrofie.

          Dostrzelić tych, którzy przeżyli, rozerwać na strzępy i spalić ciała
          zastrzelonych pasażerów i członków załogi. Zapewnić „tajemnicze zniknięcie”
          dowodów, na przykład, broni, z której odstrzeliwali się ochroniarze Lecha
          Kaczyńskiego i wojskowi, którzy przeżyli katastrofę.
          Wyszukiwać naboje wystrzelone przez oddział specjalny i polskich wojskowych
          w szczątkach samolotu i drzewach w miejscu egzekucji. Podrabiać
          wskazania „czarnych skrzynek”. Podawać wykaz pogody oraz inne parametry
          katastrofy niezbędne do potwierdzenia fałszywej wersji o rzekomej „winie
          załogi, która nie zdołała wylądować w trudnych warunkach pogodowych”. Itd.

          Z szóstej poprawki dochodzimy do wniosku, że rozwiązanie techniczne
          zamachu, a przede wszystkim „środki przykrycia” wymagały, aby samolot
          został strącony na terytorium kontrolowanym przez putinowskie specsłużby.

          Przechodzimy do poprawki siódmej – „celowości politycznej” (z punktu
          widzenia Kremla) tego aktu terrorystycznego.

          Lech Kaczyński był względnie bezpieczny, dopóki Putin nie upatrzył
          sobie „polskiego Janukowycza” – ciężko myślącego „przyjaciela Rosji”,
          polskiego premiera Donalda Tuska. Był to zwrot, po którym czekistowską
          wierchuszkę Rosji zajmowało tylko jedno: jak przeczyścić drogę dla swojej
          marionetki lub komuś podobnego z tegoż grona „przyjaciół Rosji”. Wiedząc o
          zwyczajach i wcześniejszych czynach Putina, nietrudno domyśleć się, w jaki
          sposób planowali tego dokonać. Co i jak oni zrobili, cały świat dowiedział
          się rankiem 10 kwietnia.

          Z siódmej poprawki dochodzimy do wniosku, że stawka Kremla na „polskiego
          Janukowycza” – Donalda Tuska, jego towarzyszy i elektorat uruchomiła
          mechanizm fizycznej likwidacji Lecha Kaczyńskiego. Najlepiej razem z
          najwybitniejszymi jego zwolennikami. Metody – najzwyczajniejsze z arsenału
          Putina oraz jego towarzyszy z KGB.
          Poprawka ósma. Na co liczyli organizatorzy zamachu w tak ryzykownej
          sprawie? Przecież skutki naprawdę mogą być – i niechybnie będą –
          najbardziej niekorzystne dla Kremla. Nic nowego: tak samo, jak i w ciągu
          ostatnich dziesięciu lat, stawiano na najzwyczajniejszych durniów.
          Przywódców państw zachodnich na Kremlu zawsze uważano za nieco głupawych.
          Takich, którzy przysłuchują się opinii swojego społeczeństwa i obnoszą się
          z jakimiś prawami człowieka, jak kurwa z kapeluszem. Tę tezę ja mogę
          uzasadnić i zaświadczyć osobiście.

          Na Kremlu po dziś dzień uważają, że nikt nie uwierzy, iż lider Federacji
          rosyjskiej mógł zdecydować się na coś takiego. Zobowiązać swoich
          podwładnych do zorganizowania zabójstwa prezydenta innego państwa na swoim
          terytorium! Nie uwierzą także własnym oczom i uszom. Nawet gdyby politykom
          i mieszczanom z krajów dobrobytu zostały przedstawione niezbite dowody – i
          tak nie uwierzą.

          W głowach zachodnich obywateli są własne wyobrażenia na temat granic
          kremlowskiego podstępu. Takie ryzyko! Takie okrucieństwo! Po co? Moi
          drodzy, przecież to Rosja! Tu nigdy nie było inaczej. Kto nie ryzykuje, ten
          nie pije szampana!

          I nikt z zadowolonych sobą mieszczan nie przypomni sobie prawdziwej twarzy
          Putina, gdy ten w porywie nieokiełznanego gniewu obiecał „powiesić za jaja”
          prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego. Mówił to w obecności przywódców
          krajów zachodnich.
          Nikt nie przypomni sobie szczerego żalu Putina, że nie udało się do końca
          otruć Wiktora Juszczenki. Prezydenta Ukrainy – państwa, które, zgodnie z
          publiczną wypowiedzią Putina, „w ogóle nie istnieje”.
          Nikt nie przypomni sobie nadania przez Putina trucicielom prezydenta
          Ukrainy Wiktora Juszczenki stopni generałów rosyjskich resortów siłowych i
          specsłużb.

          A przecież Lech Kaczyński był trzecim prezydentem sąsiedniego państwa po
          Saakaszwilim i Juszczenką, którego Putin nienawidził bardziej od
          pozostałych. Nikt nie spodziewał się takiego spotkania? Do tego jest szkoła
          rosyjskich specsłużb. Wśród ścian KGB Putin był długo szkolony do działań
          zaskakujących i niespodziewanych dla przeciwnika.
          Z ósmej poprawki dochodzimy do wniosku, że Putin zawsze mordował ludzi,
          których uważał za swoich wrogów. Przy czym zawsze ryzykował,
          przeprowadzając najbardziej skandaliczne operacje specjalne, w tym za
          granicą. Lech Kaczyński znajdował się w pierwszej trójce wrogów Putina i
          był jedynym, do którego mógł dobrać się. A tu jeszcze „polski Janukowycz”
          nadarzył się.
          • pan.scan Re: Moherowi - kryminal story 04.05.10, 21:00
            Co zaś tyczy się liczenia Kremla na beznadziejne durnie, którzy nie dadzą
            wiary nawet niezbitym dowodom popełnionej zbrodni, to na dzień dzisiejszy
            sprawdza się to nawet w Polsce.

            Poprawka dziewiąta. Każdy człowiek posiada swoją „firmową” cechę
            określającą jego postępowanie. Posiada ją także Putin. Zachód tak i nie
            potrafił prawidłowo odpowiedzieć na pytanie: „Who is Mister Putin?”.
            Słusznie zauważono jego skłonność do rozwiązań siłowych, ale to drobiazgi.

            Wyróżniająca cecha Putina od razu rzuca się w oczy. Jest to skrajne
            okrucieństwo na granicy szaleństwa.

            Uczniowie w Biesłanie we wrześniu 2004 roku. Rozkaz Putina – przerwać
            negocjacje i zielone światło do spalania dzieci z dział czołgów. W efekcie –
            ponad 350 ofiar śmiertelnych, grubo ponad 500 rannych, włącznie z
            najlepszymi komandosami rosyjskich oddziałów specjalnych wystawionych na
            ogień zaporowy powstańców. Ogromna ilość inwalidów.
            Zakładnicy w teatrze muzycznym „Nord-Ost” na moskiewskiej Dubrowce w
            październiku 2002 roku. Powstańcy zabili trzech osób, na rozkaz Putina
            otruto co najmniej 174 widzów spektaklu. To tylko te ofiary śmiertelne,
            których rodzinom udało się udowodnić ich nazwiska. Fałszywej oficjalnej
            liczby nawet nie warto wymieniać.

            Od swojego patrona nie odstają zaufani Putina, na przykład, „mały Kadyrow”.
            Dzisiaj oni popełniają bestialstwa, które raz już były poddane ocenie
            prawnej w Norymberdze. Całe najbliższe otoczenie Putina to naturalni
            kandydaci na ławę oskarżonych Międzynarodowego Trybunału Wojennego.

            Co jeszcze należy wiedzieć, aby przewidzieć postępowanie Putina i jego
            podwładnych przy spotkaniu zajadle znienawidzonego na Kremlu prezydenta
            sąsiedniego państwa?

            Z dziewiątej poprawki dochodzimy do wniosku, że zabójstwo Lecha
            Kaczyńskiego i 95 jego współtowarzyszy pasuje do podstawowej
            charakterystyki Putina tak samo dokładnie, jak nabój do komory.
            Poprawka dziesiąta. Punkty przełomowe w biografii Putina. Są monotonne, ale
            bardzo wymowne w świetle zabójstwa Lecha Kaczyńskiego oraz znacznej części
            polskiej elity.

            Czy pozostały jeszcze jakieś wątpliwości, gdy jesienią 1999 roku wysadzono
            domy w Moskwie i Wołgodońsku? Przy czym na poziomie rządowym zawczasu
            wymieniono miejsce wybuchu! Nawet Adolf Hitler nie pozwalał sobie wysadzać
            spokojnie śpiących Niemców. Ograniczył się do podpalenia Reichstagu.

            A nieprzerwany szereg „tajemniczych” zabójstw poważnych przeciwników
            politycznych Putina, obrońców praw człowieka, dziennikarzy, przedstawicieli
            organizacji młodzieżowych i publicznych? Od momentu, gdy Putin otrzymał
            władzę, zabójstwa polityczne w Rosji i poza jej granicami stały się
            codziennością.

            Bezbronnym kobietom w bramie strzelają w plecy lub mordują prosto w
            putinowskiej milicji. Zdrowych mężczyzn wyrzucają przez okna, trują i
            strzelają zza rogu. Aby złamać niepokornych, rosyjskie struktury siłowe
            spalają ich domy, porywają ich dzieci i mordują ich rodziców. O czym
            jeszcze trzeba wiedzieć, aby po kolejnej zbrodni władzy rosyjskiej nie
            ględzić: „Tego nie może być! Na to nikt nie pójdzie!” i podobne głupoty.
            Z dziesiątej poprawki dochodzimy do wniosku, że cała dotychczasowa
            biografia Putina jest nasycona takimi samymi monotonnymi zbrodniami, jakie
            popełniono 10 kwietnia na lotnisku „Północne”. Byłoby nawet nieco dziwne,
            gdyby Putin nie spróbował przynajmniej otruć swoich wrogów.
            Teraz podchodzimy do istoty zagadnienia.

            Pozycja jedenasta – styl Putina. Postępowanie każdego zbrodniarza posiada
            charakterystyczne cechy i niuanse, które są nie do podrobienia. Nawet gdyby
            ktoś bardzo tego chciał – nie da rady.
            Przyjrzyjmy się przykładom.

            Akt terrorystyczny w lutym 2004 roku w stolicy Kataru Ad-Dauhy. Wysadzono
            znienawidzonego przez Kreml Zelimchana Jandarbijewa oraz jego 13-letniego
            syna. Źle przygotowani dywersanci z Moskwy wpadli jak frajerzy. W wynajętym
            samochodzie zostawili skrawki kabli i kawałki taśmy izolacyjnej. Zostali
            schwytani , jak należało. Putin dopiął, aby zwrócono ich Moskwie.

            A teraz uwaga! Podchodzimy do najważniejszej rzeczy. Przekazanych z Kataru
            bandytów średniej rangi na lotnisku spotykano jak głowy obcych państw. Są
            teraz bohaterami i przykładem dla kremlowskiej młodzieży.
            Tu właśnie kryje się charakterystyczny wykrętas jego stylu. Jest to, można
            rzec, podpis Putina pot tymi zbrodniami, których ideowym inspiratorem on
            był, jest i będzie, aż zasiądzie na ławie oskarżonych Międzynarodowego
            Trybunału. Jest to styl Władimira Władimirowicza Putina.

            Ta właściwość stylu rozszyfrowuje się następująco: oficjalnie nic wspólnego
            z tym nie mamy, ale wszyscy muszą wiedzieć i rozumieć, że tylko my mogliśmy
            uczynić coś takiego! I tak będzie ze wszystkimi, kto wystąpi przeciwko nam!

            Przykładów są tysiące. Znane są przeważnie te zbrodnie, w sprawie których
            prowadzono śledztwa w innych krajach. Na przykład, sprawa otrucia Saszy
            Litwinienko. Jego truciciela nazwiskiem Ługowoj demonstracyjnie mianowano
            do Państwowej Dumy. Macie wy wszyscy, Europejczycy i inni Anglicy! Żeby
            wszyscy wiedzieli, kto naprawdę zabił swojego wroga i za co. I tak będzie z
            każdym, kto ośmieli się sprzeciwiać majorowi rezerwy KGB.

            Nie odstają jego ulubieni mianowańcy. Czy mógłby „mały Kadyrow” bez wiedzy
            Putina organizować serię zamachów za granicą? Śmiech pomyśleć.
            W Rosji wszystko jest o wiele prościej. Sami zabijają i sami „poszukują”.
            Wszystkie bez wyjątku „zamówienia” Putina nie zostały wyjaśnione.
            Przebrzmiało publiczne porwanie Magasa na lotnisku i demonstracyjne
            rozstrzelanie – prosto w milicyjnym samochodzie – właściciela inguskiej
            witryny internetowej Mahometa Jewłojewa.

            Drodzy blogerzy! Nawet jeżeli zostaniecie demonstracyjnie, na oczach dużego
            skupiska ludzi zastrzeleni przez usłużnego pułkownika putinowskich
            specsłużb, odpowiadać będzie szeregowy gliniarz – „zwrotniczy”. I ten
            więcej niż rok w zawieszeniu nie dostanie.
            Szczególnym przypadkiem było zabójstwo Anny Politkowskiej. Tu Putin
            pozwolił sobie nawet publicznie zakpić, mówiąc, że „jej zabójstwo
            spowodowało nam szkodę o wiele większą niż to, co ona napisała. Zarozumiała
            forma tegoż przesłania – drżyjcie, my możemy nie tylko zabić, ale także
            zabić, splunąć i nie zauważyć!

            Ta matryca jest nie do podrobienia. Wylazła ona od razu po zabójstwie Lecha
            Kaczyńskiego. Od nagłówków „Wszyscy nieprzyjaciele Rosji znajdą swój koniec
            pod Smoleńskiem” do form bardziej zakamuflowanych – „czy teraz przyjaciele
            Rosji wezmą górę?”.

            Ten sam styl – oficjalnie była to katastrofa, ale wszyscy powinni wiedzieć
            i rozumieć, kto i dlaczego zakatrupił prezydenta Polski oraz jego
            współtowarzyszy. I tak będzie z pozostałymi, w razie czego. A poza tym –
            ubolewamy i jesteśmy pogrążeni w żałobie razem z przyjacielskim narodem
            polskim po strasznej katastrofie lotniczej”.
            Z jedenastej poprawki dochodzimy do wniosku, że Putin zawsze umieszczał
            swój autograf pod organizowanym i przeprowadzonym aktem terrorystycznym.
            Umieścił i teraz.
            • pan.scan Re: Moherowi - kryminal story. die ente, albo ende 04.05.10, 21:01
              Ostatnia uwaga – dwunasta. Jak będą reagować oficjalne osoby innych państw?
              Nietrudno przewidzieć. Bardzo wielu postara się przemilczeć oczywiste i
              niezbite fakty. Będą zamykać oczy, zatykać uszy, nie widzieć, nie wiedzieć,
              i nie słyszeć.

              Dlaczego? To bardzo proste. Jak w świetle dzisiejszych wydarzeń muszą
              wyglądać wszyscy ci kozły tudzież, przepraszam za neologizm, koźlice
              polityczne, które przez lata całowały się i zadawały z majorem rezerwy KGB?

              Kto zapraszał tego czekistowskiego chłopca do swojego stołu obiadowego,
              wygadywał pochwalne peany, prawił komplementy i namawiał do odpoczynku na
              prywatnej wyspie wśród ciepłego morza?
              Kto po dziś dzień walczy za „dobre stosunki” z taką putinowską Rosją i taką
              jej władzą, wszelcy budowniczowie rurociągów i inni „pragmatycy”? Przecież
              teraz poły ich galowych marynarek i mankiety spódnic są splamione krwią
              Lecha Kaczyńskiego i polskiej elity.

              Nie zdziwię się, jeżeli Putina i „polskiego Janukowycza” – Donalda Tuska –
              dwóch głównych partnerów w sprawie zabójstwa prezydenta Polski – w
              najbliższym czasie znowu zobaczymy razem. I obaj będą w dwa gardła będą
              opowiadać jedna i te samą kremlowską fabułę na temat „osiągniętych wyników
              wspólnego śledztwa” i nierozłączną przyjaźń między narodami rosyjskim i
              polskim”.

              A w dalszym planie usłużni komentatorzy, niby ot tak, napomkną, że przed
              pewnym czasem niejaki Lech Kaczyński i jego kamraci próbowali skłócić
              dwa „brackie narody”. Ale im się nie udało.
              Dlatego zabójstwo prezydenta Polski oraz znacznej części jej elity
              politycznej obecnie staje się poważną próbą dla wielu krajów zachodniej
              demokracji.

              Jednak są na tym świecie tacy politycy i przywódcy państw, którzy nie są
              niczym zobowiązani wobec Putina. Co więcej, są tacy, którzy już wcześniej
              widzieli istotę Putina i jego reżimu. Znali prawdziwe poglądy majora
              rezerwy i dlatego wcale nie są zdziwieni tym , co zaszło. Są widzący
              parlamentarzyści, organizacje pozarządowe i prasa.
              W tych krajach Europy, których elity polityczne dokarmia rosyjski „Gazprom”
              i inne deripaski, jest opozycja.

              Są zachodnie służby specjalne, NATO i światowa społeczność.
              Wreszcie jest wideo nakręcone przez Andrieja Miendiereja, zawodowi eksperci
              oraz mnóstwo uczciwych, porządnych i odważnych ludzi.Dlatego zbliża się
              wasz koniec, kremlowskie małpy
              • gini Re: Moherowi - kryminal story. die ente, albo end 04.05.10, 21:09
                off nickowa, zostalas juz moherem, zaraz zrobia z ciebie wariatke.
                ginie prezydent, iles tam naczalstwa z wojska i nie mozna miec zadnych
                ale to zadnych watpliwosci.
                anty ma racje moglabys strescic choc troche.
                • mjukwa444 Re: Moherowi - kryminal story. die ente, albo end 04.05.10, 21:27
                  Mój stary powiedział, że z ciebie gini wariatki nikt robił nie bedzie. Sama
                  ciekawam co miał na mysli. Tak, pytałam ale nie chce powiedziec i dostaje ataków
                  smiechu.
                  • gini Re: Moherowi - kryminal story. die ente, albo end 04.05.10, 21:31
                    mjukwa444 napisała:

                    > Mój stary powiedział, że z ciebie gini wariatki nikt robił nie
                    bedzie. Sama
                    > ciekawam co miał na mysli. Tak, pytałam ale nie chce powiedziec i
                    dostaje atakó
                    > w
                    > smiechu.

                    to i dobrze niech sie chlopina posmieje smiech to zdrowie.
                • off_nick Re: Moherowi - kryminal story. die ente, albo end 04.05.10, 21:31
                  gini napisała:

                  > off nickowa, zostalas juz moherem, zaraz zrobia z ciebie wariatke.
                  > ginie prezydent, iles tam naczalstwa z wojska i nie mozna miec zadnych
                  > ale to zadnych watpliwosci.
                  > anty ma racje moglabys strescic choc troche.


                  Moher jestem od zarania dziejów i wcale mi to nie robi, że ktoś mało inteligentny u schyłku swojego życia to dostrzegł.
                  A tak w ogóle, to szlag mnie trafia.
                  • manny-jestem Re: Moherowi - kryminal story. die ente, albo end 04.05.10, 21:52
                    Nie tylko Ciebie.
                    • jaceq Re: Moherowi - kryminal story. die ente, albo end 04.05.10, 22:38
                      A mnie jakoś nie.
                      • snajper55 Re: Moherowi - kryminal story. die ente, albo end 04.05.10, 22:51
                        jaceq napisał:

                        > A mnie jakoś nie.

                        A boś Ty Polak ?

                        S.
                        • jaceq Re: Moherowi - kryminal story. die ente, albo end 04.05.10, 22:58
                          > A boś Ty Polak ?

                          Nieee, chwilowo brukselczyk.
                          • gini Re: Moherowi - kryminal story. die ente, albo end 04.05.10, 23:01
                            jaceq napisał:

                            > > A boś Ty Polak ?
                            >
                            > Nieee, chwilowo brukselczyk.
                            >
                            > nie mow ,w brukseli jestes?
                            • jaceq Re: Moherowi - kryminal story. die ente, albo end 04.05.10, 23:05
                              Bywam tam raz w tygodniu.
                              • melord Re: Moherowi - kryminal story. die ente, albo end 04.05.10, 23:20
                                jaceq napisał:

                                >Nieee, chwilowo brukselczyk.
                                > Bywam tam raz w tygodniu.

                                raz w tygodniu bywam u szefa....cholera moze to ja juz jestem szefem tylko o tym
                                nie wiem...chwilowo
                                • jaceq Re: Moherowi - kryminal story. die ente, albo end 04.05.10, 23:23
                                  Raz w tygodniu, to Wy się, meeelord kąpiecie.
                                  • melord Re: Moherowi - kryminal story. die ente, albo end 04.05.10, 23:38
                                    jaceq napisał:

                                    > Raz w tygodniu, to Wy się, meeelord kąpiecie.
                                    >

                                    dla wyjasnienia brukselczyku.....deszczowki uzywm do kapieli...wiec jak pada
    • wyluzowana.kaczka Re: Dlaczego Rosjanie 04.05.10, 21:07
      Ta witryna ma złą reputację.
      • pro100 Re: Dlaczego Rosjanie 04.05.10, 21:28
        wyluzowana.kaczka napisała:

        > Ta witryna ma złą reputację.

        zastanawiałeś się kiedys nad swoją?
        • gini Re: Dlaczego Rosjanie 04.05.10, 21:34
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,7843136,Miller_jedzie
          _jutro_do_Moskwy.html

          po cholere w ogolez oni badaja ?dlaczego zastanawiaja sie czy to nie
          byl zamach terrorystyczny.
          rozbil sie samolot to sie rozbil i czesc.
          • pro100 Re: Dlaczego Rosjanie 04.05.10, 22:10
            gini napisała:


            > po cholere w ogolez oni badaja ?dlaczego zastanawiaja sie czy to nie
            > byl zamach terrorystyczny.
            > rozbil sie samolot to sie rozbil i czesc.

            forum.gazeta.pl/forum/w,13,110643860,,czytanie_ze_skrzynki.html?v=2
            jak to po co? sie zaczyna najwazniejsza część operacji - przykrywanie oczywistości. ciekawym czy to nie jakieś rozgrywki putin miedwiediew, że puścili taki scenario.
            • gini Re: Dlaczego Rosjanie 04.05.10, 22:15
              pro100 napisał:

              > gini napisała:
              >
              >
              > > po cholere w ogolez oni badaja ?dlaczego zastanawiaja sie czy to
              nie
              > > byl zamach terrorystyczny.
              > > rozbil sie samolot to sie rozbil i czesc.
              >
              > forum.gazeta.pl/forum/w,13,110643860,,czytanie_ze_skrzynki.html?v=2
              > jak to po co? sie zaczyna najwazniejsza część operacji -
              przykrywanie oczywisto
              > ści. ciekawym czy to nie jakieś rozgrywki putin miedwiediew, że
              puścili taki sc
              > enario.
              >

              czytalam twoj watek anty .scan malo apopleksji nie dostal, na jeden
              ruski tekst, napisal z piec tasiemcow a mnie sie nawet nie chcialo
              przeczytac ,taka podla jestem.
              • pro100 Re: Dlaczego Rosjanie 04.05.10, 22:23
                gini napisała:


                > >
                >
                > czytalam twoj watek anty .scan malo apopleksji nie dostal, na jeden
                > ruski tekst, napisal z piec tasiemcow a mnie sie nawet nie chcialo
                > przeczytac ,taka podla jestem.

                scan puścił jakiegos translatora, nawet w miarę czytelne tłumaczenie (nie chce się wierzyć w guglowski)
                • gini Re: Dlaczego Rosjanie 04.05.10, 22:30
                  pro100 napisał:

                  > gini napisała:
                  >
                  >
                  > > >
                  > >
                  > > czytalam twoj watek anty .scan malo apopleksji nie dostal, na
                  jeden
                  > > ruski tekst, napisal z piec tasiemcow a mnie sie nawet nie
                  chcialo
                  > > przeczytac ,taka podla jestem.
                  >
                  > scan puścił jakiegos translatora, nawet w miarę czytelne
                  tłumaczenie (nie chce
                  > się wierzyć w guglowski)
                  >

                  wierze ci na slowo, nie podejrzewam, ze sam splodzil to wszystko.
                  tyle, ze ostro zareagowal i tyle.
              • haszszachnat Re: Dlaczego Rosjanie 04.05.10, 23:30
                > czytalam twoj watek anty .scan malo apopleksji nie dostal, na jeden
                > ruski tekst, napisal z piec tasiemcow a mnie sie nawet nie chcialo
                > przeczytac ,taka podla jestem.

                Ty jestes głupia. Podła przy okazjismile
    • rusek11 Re: Dlaczego Rosjanie 04.05.10, 23:54
      to nie rosjanie.

      --
      "xxx: смотрю стартрек.
      xxx: ну почему я не верю, что в разведку на планету идут: капитан, 1-й помошник,
      1-й пилот, главный инжинер, спец по корабельному вооружению?
      yyy: Напоминает польский самолет."
      • mlody774 Re: Dlaczego Rosjanie 05.05.10, 01:16
        Twoim zdaniem lub jak wiesz, kto to pisze?
        forum.gazeta.pl/forum/w,209,110420708,110903615,Re_autor_amatorskiego_filmu_z_katastrofy.html
Pełna wersja