Dodaj do ulubionych

W pobliżu śmierć

04.04.15, 12:18

czapla

cichy lot
samotna jabłoń
piętra chmur na niebie

nagłe wzruszenia

zamykam je
w butelkach słów
puszczam na głębię
zapomnienia

wysyłam do
przyszłego siebie
Obserwuj wątek
    • cepekolodziej Re: W pobliżu śmierć 05.04.15, 23:31

      Czy będzie nastepne wcielenie?
      • cepekolodziej Re: W pobliżu śmierć 05.04.15, 23:58

        lot
        w pobyt

        światło

        złudzenia
        trochę miłości
        cierpienia

        odlot
        w niebyt

        w sumie
        bez znaczenia
      • pro100 jako agnostyk z odchyleniem 06.04.15, 10:53
        cepekolodziej napisał:

        >
        > Czy będzie nastepne wcielenie?
        >
        panteistyczno-hinduistycznym, uważam że każdy dostanie to w co wierzy. wierzysz w reinkarnację - będziesz mieć. w satanizm - rozpalone widły w dupie murowane. w dusze pokutujące - będziesz pokutować do usranej śmierci i jeden dzień dłużej
        • kalllka Re: jako agnostyk z odchyleniem 06.04.15, 11:14
          Banalne,wiara czyni cuda
          ale,. ze widły w dupie?

          • pro100 Re: jako agnostyk z odchyleniem 06.04.15, 15:31
            kalllka napisała:

            > Banalne,wiara czyni cuda
            > ale,. ze widły w dupie?
            >
            pogrzebacz już był. za życiowo.
    • polski_francuz Jaki sens? 06.04.15, 14:43
      Takie jest pewnie pytanie. Ano jedyna odpowiedz jaka widze, to jest to co zrobiles. Nie ma co wierzyc, ze to na dlugo zostanie. Nikt nie jest niezastapiony i pamiec o tym cosmy dokonali zanika z predkoscia swiatla.

      Ale od czasu do czasu, cos albo ktos albo ty sam Ci powie to mialo sens.

      I w porzadku.

      PF

      P.S. Przypominam sobie wywiad z Paulem albo z Johnem o Bitelsach. I powiedzial, ze popatrzmy na piosenki. Byly o milosci, o uczuciach, zadna nienawolywala do niecnych aktow.

      A wiec cepku, popatrzmy na piosenki.
    • marouder0 Re: W pobliżu śmierć 06.04.15, 15:44
      Bylem kiedys sercem starej gwiazdy
      Metalem kamieniem i weglem
      Czy rzeczywiscie wiem cos o tym
      Kim bylem
      Kim jestem
      Czy raczej rownowaze wyobrazenia
      O sobie
      Wedle regul mechaniki kwantowej
      Gdzie nieskonczenie wiele moich istnien
      Nie jest prosta alternatywa
      A wspolwystepowaniem
      • cepekolodziej Re: W pobliżu śmierć 06.04.15, 16:03

        > wspolwystepowaniem
        • marouder0 Re: W pobliżu śmierć 06.04.15, 16:06
          Oj, bo juz uzylem wczesniej pojecia rownowaznosci, kurde!
          • cepekolodziej Re: W pobliżu śmierć 06.04.15, 16:20

            Nie kurde, Boże!

            Współwystępowanie - piękne.

            A tutaj?

            <<I przemówił tam Wzniosły do mnichów: „To przez niepojmowanie, przez nieprzeniknięcie, o mnisi, czterech szlachetnych prawd długi ten szlak przebiegamy i powracamy nań wciąż i wciąż – ja i wy. Jakich czterech? Przez niepojmowanie, przez nieprzeniknięcie, o mnisi, szlachetnej prawdy o cierpieniu długi ten szlak przebiegamy i powracamy nań wciąż i wciąż – ja i wy. Przez niepojmowanie, przez nieprzeniknięcie, o mnisi, szlachetnej prawdy o powstawaniu cierpienia długi ten szlak przebiegamy i powracamy nań wciąż i wciąż – ja i wy. Przez niepojmowanie, przez nieprzeniknięcie, o mnisi, szlachetnej prawdy o zniweczeniu cierpienia długi ten szlak przebiegamy i powracamy nań wciąż i wciąż – ja i wy. Przez niepojmowanie, przez nieprzeniknięcie, o mnisi, szlachetnej prawdy o drodze prowadzącej do zniweczenia cierpienia długi ten szlak przebiegamy i powracamy nań wciąż i wciąż – ja i wy. Gdy zaś, o mnisi, pojęta i przeniknięta zostanie szlachetna prawda o cierpieniu, pojęta i przeniknięta zostanie szlachetna prawda o powstawaniu cierpienia, pojęta i przeniknięta zostanie szlachetna prawda o zniweczeniu cierpienia, pojęta i przeniknięta zostanie szlachetna prawda o drodze prowadzącej do zniweczenia cierpienia, podcięta będzie żądza [ponownego] istnienia, wyczerpane to, co wiedzie do istnienia, nie będzie odtąd ponownego istnienia”.>>
            • marouder0 Re: W pobliżu śmierć 06.04.15, 16:45
              Wczoraj spotkalem sie z synami, z ktorych jeden jest kulturoznawca, w zasadzie "buddologiem" a drugi gwiazda fizyki...z Konradem -fizykiem ucialem sobie gawede o teorii informacji ...o rownowaznosciach wlasnie w aspekcie retrospektywnym i ewolucyjnym. Wystapilem z teza, ze nawet tak skomplikowana cholera, jak fizyka kwantowa zaweza sie do gatunkowego pojmowania rzeczywisyosci, ze probuje obejsc problem poslugujac sie "skrotami" w rodzaju ewolucji, czy retrospekcji, a przeciez mozna rzecz obejrzec bez wlasciwego nam jako gatunkowi aspektu czasu. Konrad na to: "A napiszesz mi to rownanie?" smile
              • cepekolodziej Re: W pobliżu śmierć 06.04.15, 19:12

                Zazdroszczę .

                Nie będę mówił, że synów.

                Zazdroszczę możliwości rozmowy -
          • kalllka Re: W pobliżu śmierć 06.04.15, 16:26
            Postepujmy sobie, czemu nie.,
            ( choć z widłami w dupie, byłoby trudno nawet takiej gwieździe jak, excuse le mot, Fred Aster)
            • marouder0 Re: W pobliżu śmierć 06.04.15, 16:50
              Fred Aster? Z widlami w dupie, z parasolem w reku tanczacy w kaluzach? Piekne smile)))))))))))))))
              • kalllka Re: W pobliżu śmierć 06.04.15, 17:18
                Ten od kałuż to był Kelly. Gene.
                Ale pewnie tez byłoby mu cieżko, gdyby z widłami w dupie, musiał śpiewać: "good morning, good morning..."
                • marouder0 Gene Kelly... 06.04.15, 17:31
                  ...Wybaczysz mi te dosc gowniacka pomylke?
                  • kalllka Re: Gene Kelly... 06.04.15, 17:54
                    Nie ma sprawy.
                    obaj z fredem, sa już byłymi
                    (mistrzami stepowania,. w dupie z czymkolwiek)

                    Warto jednak podkreślić, ze w/w nie występowały dotąd w żadnym horrorze, nie wspominając o filmach muzycznych,. Wiec
                    wyobraźnia prosta powinna być uhonorowana
                    choćby,. Filmem akcji.


                    • marouder0 Tak! Parasolki usytuowane w dupie.. 06.04.15, 18:46
                      ...nie wystepowaly jak dotad w zadnym horrorze, choc jak mysle, zmyslny jakis scenarzysta filmow porno juz na ten pomysl wpadl.

                      A Cepek pisze nawet wiecej o samotnym zglebianiu siebie, pozostawaniu ze soba, nizli o smierci, ktora przeciez jest z natury rzeczy rozstaniem
                      • cepekolodziej Re: Tak! Parasolki usytuowane w dupie.. 06.04.15, 19:11

                        Występowały szyszki (miniatura parasolek), w ludowej pieśniczce:

                        Nie kładź pan szyszki w zadek,
                        Bo wyjąć potem trudno,
                        Mawiał naoczny świadek - co
                        Widział tę rzecz paskudną.
                      • kalllka Re: Tak! Parasolki usytuowane w dupie.. 06.04.15, 19:15
                        Tak. Już fakt,ze cep sam pisze (!) jest wartym uniesmiertelnienia np na widlo.




                        • cepekolodziej Oni 06.04.15, 20:38

                          Mam sześć lat – i za sobą całe miesiące spędzane w samotności na
                          śmietnikach, w opuszczonych domach. Schody z połamanymi balustradami,
                          obnażone przewody elektryczne, rury kanalizacyjne - domy ukazywały mi
                          swoje wnętrzności, spod płatów zerwanej tapety, spod odbitego tynku -
                          obnażone ścięgna i mięśnie konstrukcji. Trzeszczenie ułamków szyb pod
                          nogami, w pokojach bez drzwi, w niekończących się amfiladach rozbite
                          piece, wysypiska sadzy przy przedziurawionych kominach, zerwane
                          parkiety, wszędzie zetlałe, niemal brunatne strzępy gazet i
                          zmumifikowane ludzkie ekskrementy. W jednym z tych domów, wspinając
                          się po resztkach schodów, chwyciłem za wystający ze ściany przewód -
                          ten dom jeszcze żył, potrafił się bronić, raził mnie prądem tak
                          silnie, że przez kilka minut musiałem dochodzić do przytomności. Huk w
                          kręgosłupie, tak to odczułem. I zawsze skarby. Z każdej wyprawy.
                          Książki z ilustracjami, w jednej obrazek: jeż niesie na kolcach złote
                          jabłko.

                          Na śmietniskach zwały zlepionych z sobą szklanych negatywów,
                          rozlepiałem je i oglądałem kolejno pod słońce, pocztówki, listy,
                          powiązane sznurkami, tasiemkami, wstążkami, wyjmowałem niektóre z nich
                          i czytałem, udawałem, że ktoś wysłał je do mnie.

                          Okruchy pozostałe po życiu innych ludzi, już nieobecnych. Kolaż
                          doświadczeń, zetknięć, wrażeń przyjmowanych, ale nie rozumianych.
                          • marouder0 Mam 6 lat.. 07.04.15, 02:53
                            ..i za soba cale miesiace spedzone w samotnosci . na smietnikach, w domach, gdzie nigdy nikogo nie ma. Boje sie upadku ze schodow. Wiem niewiele o rurach i zylach metalu pnacych sie po scianach. Tyle, ze sa z jakiegos nieznanego mi powodu wazne, a moga sie stac niebezpieczne dla mnie. Widzilem wnetrznosci zwierzat. Dom ma wlasne. Chodzilem po wybitych oczach tego miejsca, biegalem pomiedzy pokojami a jego ciepla Os byla rozbita i wydana na wiatr. Jakies klamstwo! Gazety wygladaja inaczej.Wiem o tym. Te przypominaja scierki umoczone w gownie.
                            • cepekolodziej Re: Mam 6 lat.. 07.04.15, 09:30
                              Rozśmieszam.

                              Niby fantazje.

                              A jednak nie. Czas pomiędzy zakończeniem roboty przez szabrowników a nastaniem nowych lokatorów.

                              Domy ziejące pustką.

                              Bracia bawili się w tym czasie w wojnę. Mnie używali jedynie do scen rozstrzeliwania. Uciekałem, właśnie do tych domów, wciąż jeszcze niezasiedlonych.

                              Dziś myślę: wziąż niezasiedlanych - bo kto chciałby wprowadzać się do domu pozbawionego - tak! - życia? W pierwszej kolejności zasiedlano wszystko, co jeszcze żyło. Miało piece, klamki w drzwiach, futryny okienne, łazienkową armaturę.

                              Nie widziałem szabrowników. Ale pamiętam rezultaty ich działalności. Zetknąłem się z nimi jako sześciolatek, potem, już we Wrocławiu, jako siedmio-ośmiolatek. Chodziłem do szkoły wzdłuż szpalerów pół-ruin, domów, w których jeszcze kilka lat temu mieszkali inni ludzie.

                              Oni.

                              Co robić. Pozostało.
                              • cepekolodziej Re: Mam 6 lat.. 07.04.15, 10:00

                                A tak w ogóle - to sorry.

                                Niepotrzebnie to przywołuję. Co to w końcu kogo może obchodzić? Prócz mnie samego?

                                Właśnie. Tak jak w sygnaturce.
                                • marouder0 Re: Mam 6 lat.. 07.04.15, 10:26
                                  Obchodzi.

                                  Chcialem byc zlosliwy i przeformulowalem Twoja opowiesc, by "wykazac", ze dziecko, gdy rzeczy widzi, nie zna sie na hydraulice i wlasciwym zastosowaniu przewodow elektrycznych. Cokolwiek wie o przeznaczeniu kominow.

                                  Przepraszam!

                                  Ja np., gdy bylem dzieckiem balem sie strychow i mimo tego, ze wieszalismy tam pranie, zasiedlalismy strych rzeczami zbednymi, zastanawialem sie kto, na co i po co wymyslil rozwaiazanie architektoniczne tak zupelnie mi do szczescia niepotrzebne smile

                                  • cepekolodziej Re: Mam 6 lat.. 07.04.15, 11:06

                                    Nie ma co przepraszać ---

                                    Dziecko nie w pełni pojmuje. Ale widzi. Zostają klisze pamięci. Selektywnie, nie wszystko, co było oglądane, zostaje. Masy zdarzeń z tamtego czsau nie pamiętam. Nic. Czarna dziura.

                                    Ale -
                                    • cepekolodziej Re: Mam 6 lat.. 07.04.15, 11:08

                                      Czemu pamiętam?

                                      Może to własnie w tych przestrzeniach przezwyciężałem po raz pierwszy lęk przed nieznanym, przed nienazwanym?
                                      • marouder0 Oczywiscie, ze wchodzilem na strych.. 07.04.15, 11:35
                                        ..balem sie strasznie, az mnie sciskalo w pecherzu. Ktos mi opowiedzial, jakies dziecko, ze przed nami w tym domu mieszkal Zyd (co okazalo sie nieprawdasmile, ktory potrafil zdmuchnac zarowke swiecaca sie na tymze strychu, Zdmuchnac swiatlo zarowki jak sie zdmuchuje plomien swiecy! Dla mnie to bylo przerazajace!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka