Dodaj do ulubionych

moje forumowe AUTORYTETY...i nie tylko

08.08.05, 17:17
marcq napisał:
"Często bywa tak, że ludzie mali, ale przez los "wywindowani" wysoko, boją
się autorytetów prawdziwych, przerastających ich."

nie ma ich dużo-tych autorytetów.
ale to wyżej zacytowane zdanie -mówi bardzo wiele(w moim odczuciu)dlaczego
nam w Polssce tak brak jest autorytetów.
przyznaję-jestem mała i przez los "niewiwindowana" i ...użalam się nad brakiem
autorytetow,niekoniecznie od razu tych uznanych za największych jak JPII.
sięgam do zasobów swojej powojennej pamięci i co tam znajduję w temacie
AUTORYTETY?
ZERO?
kilku ludzi Kościoła....Tischner, Wyszyński....?
filozof Kołakowski....?
a cywile?
Podziwiam Patience...za CAŁOKSZTAŁT a przede wszystkim za cierpliwość i odwagę
Podziwiam Marcqa...za wykazanie odwagi...by tu wrócic i bronić swoich ZASAD
czy ja mam za duże wymagania i oczekiwania, że lista moich autorytetów
jest...taka krótka?
czy naprawdę nie można nic uczynić, czy naprawdę nie zasługujemy na to, aby
mieć niezależne forum dyskusyjne o polityce i wszystkim tym, co z polityki
wypływa i do niej spływa? tylko ścieki? jak na Aquanecie od dłuższego już
czasu?
potraktujcie, jeśli mozecie, ten mój wątek jako wołanie o...normalne ciekawe
dyskusje pomiędzy nami...nie wrogami
Obserwuj wątek
    • danutki Re: moje forumowe AUTORYTETY...i nie tylko 08.08.05, 19:41
      nikt poza mną nie ma odwagi się przyznać ddo swoich autorytetów?
      a wylewać pomyje na głowy innych to też odwaga?
      i z Aguanetu robić jakieś szambo....niezrealizowanych ambicji
      • domix Re: moje forumowe AUTORYTETY...i nie tylko 08.08.05, 19:47
        Hmmm. Jadwiga Maxymowicz- Raczyńska, żona przedwojennego gen. Władysława M- R
        legionisty. Matka Stefana M- R, który zginął w czasie wojny jako pilot 307
        Dywizjonu Myśliwskiego Nocnego. Wspaniała mądra kobieta, bohaterka ( POW i
        powstanie Warszawskie ) patriotka ( na Jej rękach zmarł maeszałek Rydz-
        Śmigły ). Wspaniały Człowiek.
        • danutki Re: moje forumowe AUTORYTETY...i nie tylko 08.08.05, 19:55
          domix napisał:

          > Hmmm. Jadwiga Maxymowicz- Raczyńska, żona przedwojennego gen. Władysława M-
          R
          > legionisty. Matka Stefana M- R, który zginął w czasie wojny jako pilot 307
          > Dywizjonu Myśliwskiego Nocnego. Wspaniała mądra kobieta, bohaterka ( POW i
          > powstanie Warszawskie ) patriotka ( na Jej rękach zmarł maeszałek Rydz-
          > Śmigły ). Wspaniały Człowiek.

          pięknie, że pamiętasz i wspominasz jako autorytet kobietę. Czy ta Pani jeszcze
          żyje? ale rozumiem, ze to twój autorytet hmmm...prywatny jakiś, bo nie mialam
          okaazji poznać Tej Pani generałowej.
          • domix Re: moje forumowe AUTORYTETY...i nie tylko 08.08.05, 20:02
            Zmarła kilka lat temu. Była osobą niezwykle skromną, żyła samotnie (miłości Jej
            życia- mąż (+1938 na delegacji w Berlinie był d-cą formowanych właśnie polskich
            wojsk pancernych ) i syn ( + 1941 )zmarli ). Jednocześnie była bardzo pogodna.
            Była kopalnią informacji o przedwojennej i wojennej Polsce. Jej nazwisko jest
            zawsze wspominane przy okazji historii powrotu Marszałka Rydza- Śmigłego do
            Polski, który zmarł w Jej mieszkaniu w Warszawie. Była nadzwyczaj zacnym
            Człowiekiem.
    • hugo_w2 Re: moje forumowe AUTORYTETY...i nie tylko 08.08.05, 19:59
      tylko ludzie słabi intelektualnie , uczuciowo i o niewolniczej duszy
      potrzebują autorytetów...
      w nawiązaniu do biblii jest to bałwochwalstwo i kult złotego cielca ....
      w nawiązaniu do cywilizacji w uniwersalnym znaczeniu tego słowa - jest aktem
      kapitalucji swej tożsamości...autouznaniem swej marności i bezwartowości....
      aryjczczykom nie trzeba „autorytetów” , sami są dla siebie autorytetami..
      „nie będziesz miał , bogów cudzych przede mną”.....
      • domix Re: moje forumowe AUTORYTETY...i nie tylko 08.08.05, 20:05
        > aryjczczykom nie trzeba „autorytetów” , sami są dla siebie autoryt
        > etami..
        > „nie będziesz miał , bogów cudzych przede mną”.....<
        www.i2.photobucket.com/albums/y46/domix/p07.jpg
      • danutki Re: moje forumowe AUTORYTETY...i nie tylko 08.08.05, 20:57
        hugo_w2 napisał:

        > tylko ludzie słabi intelektualnie , uczuciowo i o niewolniczej duszy
        > potrzebują autorytetów...

        czy to definicja encyklopedyczna autorytetu?
        bo widzisz...ja mam chyba inną encyklopedię
        w mojej pisze jak byk, że...autorytetem jest osoba wolna o inteligencji
        ponadprzeciętnej oraz posiadanej wiedzy w zakresie pozwalajacym na jej
        przekazywanie innym, także wolnym....słuchaczom czy czytelnikom

        > w nawiązaniu do biblii jest to bałwochwalstwo i kult złotego cielca ....

        masz pewnie na myśli oddawanie czci innym bóstwom
        jakieś oklaski, noszenie na rękach, stawianie pomników...bicie pokłonów,wiwaty,
        tylko co to ma wspólnego z autorytetem?


        > w nawiązaniu do cywilizacji w uniwersalnym znaczeniu tego słowa - jest aktem
        > kapitalucji swej tożsamości...autouznaniem swej marności i bezwartowości....
        > aryjczczykom nie trzeba „autorytetów” , sami są dla siebie autoryt
        > etami..
        > „nie będziesz miał , bogów cudzych przede mną”.....

        czyli dla ciebie autorytet jest równoważny z miejscem należnym Bogu?
        przecież wiedza, inteligencja, szacunek dla innych-to przecież nie są atrybuty
        tylko typowo boskie czy Bogu przypisywane jedynie
        • abprall Re: moje forumowe AUTORYTETY...i nie tylko 08.08.05, 21:14
          zgadzam się z hugo...
          raz śmieszy , raz irytuje mnie słowo "autorytet"...
          jednoczesnie nie mam nic vis a vis , jeżeli ktos chce miec autorytety...
          im więcej takich kalekich , tym w większą dumę wpadam , oby nie
          zarozumialstwo...
          autorytet , nie , no znowu zmusiła(e)ś mnie do wzięcia whiskacza...(25 gram)..
          nalezy odrózniac pojęcie "autorytet" od pojęcia "wielkość" ,w sztuce jest to
          szczególnie wyrazne, czajkowski ,czy debusse i inni są wielcy ,
          ale "autorytetami" ? no może w jakiejs dziedzinie w tym przypadku muzyce...
          ale generalnie (w mar.woju mowi sie admiralnie) ?!

          --------------------
          pieprzone cywile
          • danutki Re:przepraszam WSZYSTKICH 08.08.05, 21:23
            których nie wymieniałam jako swoje autorytety, a teraz pod postacią...precz z
            autorytetami...podważają istnienie takowych

            Abprallu!
            jesteś dla mnie AUTORYTETEM w dziedzinie... wszystkich pieprzonych cywilów poza
            aryjczykodavidoivanami oczywiscie, którzy też bywają cywilaami...aby tez sobie
            pieprzyć po cywilnemu, bo na służbie AUTORYTET dowódczy nie pozwala pieprzyc
            cywilów a co najwyzej dozwalaa opieprzac umundurowanych


            abprall napisał:

            > zgadzam się z hugo...
            > raz śmieszy , raz irytuje mnie słowo "autorytet"...
            > jednoczesnie nie mam nic vis a vis , jeżeli ktos chce miec autorytety...
            > im więcej takich kalekich , tym w większą dumę wpadam , oby nie
            > zarozumialstwo...
            > autorytet , nie , no znowu zmusiła(e)ś mnie do wzięcia whiskacza...(25 gram)..
            > nalezy odrózniac pojęcie "autorytet" od pojęcia "wielkość" ,w sztuce jest to
            > szczególnie wyrazne, czajkowski ,czy debusse i inni są wielcy ,
            > ale "autorytetami" ? no może w jakiejs dziedzinie w tym przypadku muzyce...
            > ale generalnie (w mar.woju mowi sie admiralnie) ?!
            >
            > --------------------
            > pieprzone cywile
    • rycho7 krwawemy recamy 08.08.05, 21:36
      danutki napisała:

      > potraktujcie, jeśli mozecie, ten mój wątek jako wołanie o...normalne ciekawe
      > dyskusje pomiędzy nami...nie wrogami

      Zasadzilas sama ta puszcze aby na niej wolac.
      • danutki Re: krwawemy recamy 08.08.05, 22:04
        rycho7 napisał:

        >
        > Zasadzilas sama ta puszcze aby na niej wolac.


        przypisujesz mi aż taką moc i znaczenie?
        przesadzasz
        ja co najwyżej mogłam sasadzisz tylko jedno drzewko pomomo twojego kompleksu
        Makbeta...aaaaaaa czy Makbet nie kończy się przypadkiem scenąa, ze te drzewa...
        moze pomyliłam bajki, ale kompleks Lady Makbet to ty Rychu masz i co chwilę
        oglądasz swoje ręce, czy przypadkiem nie zobacze na nich kropli krwi
        daj spokój
        to już nudne
        • rycho7 pomawiaczka znudzona ? 09.08.05, 09:33
          danutki napisała:

          > daj spokój

          Pomowilas mnie. Dlaczego mialbym Ci dac spokoj. Wtedy uznasz to za przyznanie
          sie do winy. Znana syjonistyczna psychotechnika. Nie ze mna takie numery.

          > to już nudne

          Polskie obozy koncentracyjne tez sa nudne i co z tego? Przekaze nastepnym
          pokoleniom, ze maja walczyc o swoje z klamcami.
          • niezlomny.prawicowiec Największy ałtorytet to o. Rydzyk i ks. Bajda !!!! 09.08.05, 09:43
            Zwycięstwo polskie nad nawałą bolszewicką w roku 1920 - będące w istocie
            zwycięstwem Maryi, Wniebowziętej Królowej Polski - obdarowało Polskę na krótki
            czas pokojem, w którym Naród mobilizował swoje siły, aby stawić czoła
            podwójnemu niebezpieczeństwu w roku 1939 - stwierdza ks. prof. Jerzy Bajda w
            artykule "O nowy Cud nad Wisłą".
          • danutki Re: pomawiaczka znudzona ? 09.08.05, 11:15
            rycho7 napisał:

            > danutki napisała:
            >
            > > daj spokój
            >
            > Pomowilas mnie. Dlaczego mialbym Ci dac spokoj. Wtedy uznasz to za przyznanie
            > sie do winy. Znana syjonistyczna psychotechnika. Nie ze mna takie numery.
            >
            > > to już nudne
            >
            > Polskie obozy koncentracyjne tez sa nudne i co z tego? Przekaze nastepnym
            > pokoleniom, ze maja walczyc o swoje z klamcami.

            jestem tym tematem tak znudzona i zadręczona, ze napiszę specjaalnie dla ciebie
            NIE BYŁO NIGDY ŻADNYCH OBOZÓW KONCENTRACYJNYCH ani na terenie Polski ani
            nigdzie ww Europie.Żydzi do Europy przybyli podstępem, aby zniszczyz zdrowego
            ducha Chrześcijańskiej Europy i słusznie się stało, ze ich pędza tam i nazat po
            całym świecie, az wypędzą z tego świata ich wszystkich. a górę Syjon należy
            zrównać z ziemia i...po kłopocie.
            • rycho7 o co innego mnie pomawialas !!! 09.08.05, 13:17
              danutki napisała:

              > NIE BYŁO NIGDY ŻADNYCH OBOZÓW KONCENTRACYJNYCH ani na terenie Polski ani
              > nigdzie ww Europie.

              Odwracasz kota ogonem. Pomowielas mnie o krwawe rece. Judzenie wychodzi samo na
              wierzch.
              • danutki Re: o co innego mnie pomawialas !!! 09.08.05, 16:28
                rycho7 napisał:

                > danutki napisała:
                >
                > > NIE BYŁO NIGDY ŻADNYCH OBOZÓW KONCENTRACYJNYCH ani na terenie Polski ani
                > > nigdzie ww Europie.
                >
                > Odwracasz kota ogonem. Pomowielas mnie o krwawe rece. Judzenie wychodzi samo
                na
                >
                > wierzch.


                przypomnij mi bo niee paamiętaam tamtego kontekstu
                mam sklerozę do krwawych rąk, które nie są moimi krwawymi rękami
                • rycho7 kontekst byl jak zwykle 09.08.05, 23:21
                  danutki napisała:

                  > przypomnij mi bo niee paamiętaam tamtego kontekstu
                  > mam sklerozę do krwawych rąk, które nie są moimi krwawymi rękami

                  Mialas wybitnie zly dzien. Nie wiem dlaczego sie przyczepilas. Pare razy Cie
                  prosilem abys zacytowala i podala link do tego co Ci sie nie podobalo.
                  Oczywiscie nie dostapilem zaszczytu abys wyjasnila. Powiniennem odgadywac Twe
                  mysli i pragnienia. Ale ja nie jestem zalotnikiem. Nie musze.

                  Wiec zostaly krwawe rece bez sensu i skladu. Cala Danutka.
                  • danutki Re: kontekst byl jak zwykle 10.08.05, 11:21
                    rycho7 napisał:

                    > Wiec zostaly krwawe rece bez sensu i skladu. Cala Danutka.

                    Rychu
                    jak widzę, wolisz mnie widzieć jako wroga
                    potrzebny ci jest wrog?
                    taki, którego można obarczyć wszystkimi winami świata?
                    napatoczyła sie tu na forum jakaśs danutka, która cos tam wspomniała o krwi na
                    rękach przodków i....MAMY CIĘ!!!
                    zobacz sam co masz, co trzymasz w swoich "krwawych rękach" i po co.
                    pokazać Światu i sobie, że te "krwawe ręce historii" to imaginacja mojego
                    umysłu? chorego umysłu? no to pokazuj. zasyp wszystkie cmentarze, wyrwij kartki
                    z historii Świata i Europy o prześladowaniach, pogromach, obozach zagłady,
                    przepędzeniach, poniżeniach. wyrwij te kartki swoimi czystymi rękami.
                    ale nie łudź się, ze jak je wszystkie już wyrwiesz, to te "plamy krwawe" same
                    znikna z twojej głowy. to jest ten twój kompleks Makbeta i przekażesz go swoim
                    potomnym tak jak ....krew Abla....po koniec historii mojej i twojej.
                    • rycho7 judzenia pomawiaczki 10.08.05, 20:24
                      danutki napisała:

                      > jak widzę, wolisz mnie widzieć jako wroga

                      Nie widze Cie jak wroga. Pomowilas mnie. To co innego niz wrog. Blizej do
                      glupaca i hucpiarza.

                      > potrzebny ci jest wrog?

                      Nie wysilaj sie. NIe odwrocisz uwagi od pomowienia.

                      > taki, którego można obarczyć wszystkimi winami świata?

                      Jedno pomowienie to nie sa wszystkie winy świata.

                      > napatoczyła sie tu na forum jakaśs danutka, która cos tam wspomniała o krwi
                      na
                      > rękach przodków i....MAMY CIĘ!!!

                      Wspominalas o krwi na moich rekach i rękach przodków. To jest pomowienie.

                      > zobacz sam co masz, co trzymasz w swoich "krwawych rękach" i po co.

                      Ja nie mam "krwawych rak". Wiec nic nie trzymam. Bezczelnie powtarzasz
                      pomowienie. Syjonistyczna manipulacja.

                      > pokazać Światu i sobie, że te "krwawe ręce historii"

                      Pomowienie bylo speronalizowane. Nie dotyczylo historii lecz mnie i moich
                      przodkow. Historycznie to mozna wykrecic kota ogonem i pomowic Cie za zbrodnie
                      Hitlera, Stalina, Mao, Polpota i innych.

                      > to imaginacja mojego
                      > umysłu? chorego umysłu?

                      Personalizacja win na niewinnych to Twoja imaginacja.

                      > no to pokazuj. zasyp wszystkie cmentarze, wyrwij kartki
                      > z historii Świata i Europy o prześladowaniach, pogromach, obozach zagłady,
                      > przepędzeniach, poniżeniach.

                      Zajmuje sie genealogia. Jestem wiec historykiem amatorem. Wiem, ze okropnosci
                      nie sa domena jednego wybranego narodu. Zlo trwa od tysiecy lat. Zniklo wiele
                      narodow. Takze w wyniku wymordowania wszystkich czlonkow narodow.

                      > wyrwij te kartki swoimi czystymi rękami.

                      Nie poczuwam sie do zbrodni przykladowo popelnianych przez Turkow od czasow
                      zdobycia Konstantynopola i wczesniej. Ciebie tez nie oskarzam o mordowanie
                      moich przodkow.

                      > ale nie łudź się, ze jak je wszystkie już wyrwiesz, to te "plamy krwawe" same
                      > znikna z twojej głowy.

                      Zlo historyczne nie wywoluje u mnie traumy. Nie zartuwam ta trauma innych.

                      > to jest ten twój kompleks Makbeta i przekażesz go swoim
                      > potomnym tak jak ....krew Abla....po koniec historii mojej i twojej.

                      Nie wmawiaj mi kompleksu. Nie mam go. Uzywasz syjonistycznych kruczkow
                      propagandowych aby wykazac, ze jestes wybrana. A mnie pokazac w zlym swietle
                      zamiast zajmowac sie meritum sprawy, czyli pomowieniem.
                      • danutki Re: judzenia pomawiaczki 10.08.05, 21:59
                        rycho7 napisał:

                        > Nie wmawiaj mi kompleksu. Nie mam go. Uzywasz syjonistycznych kruczkow
                        > propagandowych aby wykazac, ze jestes wybrana. A mnie pokazac w zlym swietle
                        > zamiast zajmowac sie meritum sprawy, czyli pomowieniem.

                        podaj mnie do sąadu
                        ponieważ watek jest o autorytetach, niech sąd-autorytet sprawiedliwości tu na
                        ziemi-rozstrzygnie moje pomowienie contra twoje o moich "syjonistycznych
                        kruczkach propagandowych"...żze co? ze jestem wybrana? napisz jeszcze do czego
                        mnie wybrałeś, aalbo ja samąa siebie wybrałam, bo trudno mi już się rozeznać o
                        co ci chodzi z tym moim wybraniem.
                        a meritum tego wątku są aautorytety , a nie twoje wprowadzenie o pomówieniach
                        • rycho7 W swoim wprowadzeniu napisalas o upadku forum 11.08.05, 15:09
                          danutki napisała:

                          > podaj mnie do sąadu

                          Nadaj to faksem na forum. Ja nie jestem az tak naiwny. Tu jest wirtual. Sadu
                          nie ma.

                          > ponieważ watek jest o autorytetach, niech sąd-autorytet sprawiedliwości tu na
                          > ziemi-rozstrzygnie moje pomowienie contra twoje o moich "syjonistycznych
                          > kruczkach propagandowych"

                          Kruczkow propagandowych nie rozstrzyga sad. To widzi kazdy obyty czlowiek. Jak
                          mi wmawiasz kompleks to ja wiedze. Kontra to moglao by byc wmawianie kompleksu
                          jako pomowienie i ocena wmawiania jako pruczka propagandowego. Pomowienie
                          krwawych rak jest znacznie powazniejsze. Zamiast sadu ja bede stosowal samosad
                          zanudzania Cie Twoim pomowieniem mnie.

                          > ...żze co? ze jestem wybrana?

                          Za Ciebie i w twoim imieniu napisano to w Torze. Zostawia niezapomniane
                          wrazenie.

                          > a meritum tego wątku są aautorytety , a nie twoje wprowadzenie o pomówieniach

                          W swoim wprowadzeniu napisalas o upadku forum. Do czego sie walnie
                          przyczynilas. Ja mowie o Twojej belce w oku. Ty o tym, ze odczuwasz traume co
                          Ci padla tez na oczy.
    • dokowski Ja inaczej rozumiem pojęcie autorytetu 09.08.05, 10:06
      Dla mnie autorytetami są nobliści nauk przyrodniczych, jak Feynmann czy
      Margulis, którzy nie boją się wypowiadać wniosków, jakie z nauki przez nich
      uprawianej wynikają i wykraczają poza ich dziedzinę - w sferę spraw ważnych dla
      każdego człowieka.

      Nie wyobrażam sobie, żeby tekst jakiegokolwiek nicka na forum mógł być dla mnie
      porównywalnym źródłem wiedzy i mądrości z książkami napisanymi przez wybitnych
      naukowców.

      Autorytetami są dla wielcy dobroczyńcy i nauczyciele ludzkości, tacy jak Regan
      czy Oriana F, albo wielcy dla Polski, tacy jak Miłosz, Jacek Fedorowicz, Jan
      Nowak J. czy Michnik.

      Nie wyobrażam sobie, żeby pisanina jakiegokolwiek nicka na forum mogła wpłynąć
      na ludzi i odmienić świat lub chociaż Polskę tak jak to zrobili Oni.

      Mam jeszcze autorytety wśród filozofów, np. Kant czy Nietzsche. Nie wyobrażam
      sobie jednak, żeby jakiś nick zadał sobie tyle trudu, żeby na takim forum
      napisać ważną rozprawę filozoficzną.
      • danutki Re: Ja inaczej rozumiem pojęcie autorytetu 09.08.05, 11:29
        dokowski napisał:

        > Nie wyobrażam sobie, żeby pisanina jakiegokolwiek nicka na forum mogła
        wpłynąć
        > na ludzi i odmienić świat lub chociaż Polskę tak jak to zrobili Oni.

        mnie wystarcza jak moje AŁTORYTETY wpływaja na mnie
        a cały świat? a Polska?
        to prawie 40mln potencjalnych ałtorytetów
        ja sobie wybrałam tych dwoje, ale nie tylko tych dwoje
        Tych dwoje PODZIWIAM ZA ODWAGĘ jaką wykazali tu wykazali na forum
        staali się dla mnie AUTORYTETAMI ODWAGI, taakiej niby zwyczajnej, takiej
        osobistej, ale wielu innym tej właśnie zwyczajnej zdawałoby się odwagi po
        prostu zabrakło

        >
        > Mam jeszcze autorytety wśród filozofów, np. Kant czy Nietzsche. Nie wyobrażam
        > sobie jednak, żeby jakiś nick zadał sobie tyle trudu, żeby na takim forum
        > napisać ważną rozprawę filozoficzną.

        kazdy ceni co ceni i ma do tego prawo
        ja oceniłam także ODWAGĘ tak teraz cenioną ...w grupie....czyli w stadzie
        Patience i Tyu wykazali się ODWAGĄ INDYWIDUALNĄ
        a jakie to trudne to właśnie mogę i umiem ja ocenić
        szkoda, że tylko ja...maam tu takie swoje AUTORYTETY
        • dokowski Ach, widzę, że do czegoś robisz aluzje, do ... 09.08.05, 13:02
          danutki napisała:

          > ja oceniłam także ODWAGĘ tak teraz cenioną ...w grupie....czyli w stadzie
          > Patience i Tyu wykazali się ODWAGĄ INDYWIDUALNĄ

          ... jakiejś innej dyskusji, że temat autorytetów sam w sobie nie ma tu
          znaczenia.

          A ja naiwny myślałem, że wątek ten będzie okazją do jakiejś ciekawej dyskusji.
          A to jest wątek z gatunku "kwietnych".
          • danutki Re: Ach, widzę, że do czegoś robisz aluzje, do .. 09.08.05, 16:34
            dokowski napisał:

            >
            > A ja naiwny myślałem, że wątek ten będzie okazją do jakiejś ciekawej
            dyskusji.
            > A to jest wątek z gatunku "kwietnych".

            czy ten watek jest kwietny czy takim się stanie czy raczej nie stanie się
            żadnym tematycznym wątkiem poza moimi OSOBISTYMI wynaturzeniami słowa AUTORYTET
            tego sie i spodziewałam
            kogokolwiek pominęłam ten od razu czuje się w głębi urażony
            taki polski zwyczaj
            nie chcem, ale muszem...być ałtorytetem, bo inaczej...te głupie danutki niczego
            nie zrozumieją
            • dokowski Bardzo masz wysokie mniemanie o sobie 10.08.05, 09:23
              danutki napisała:

              > tego sie i spodziewałam
              > kogokolwiek pominęłam ten od razu czuje się w głębi urażony

              ... i okrutna jesteś, bardzo głęboko mnie uraziłaś
              • danutki Re: Bardzo masz wysokie mniemanie o sobie 10.08.05, 12:23
                dokowski napisał:

                > danutki napisała:
                >
                > > tego sie i spodziewałam
                > > kogokolwiek pominęłam ten od razu czuje się w głębi urażony
                >
                > ... i okrutna jesteś, bardzo głęboko mnie uraziłaś

                mniemania o sobie nie mam zbyt wysokiego...poza tym, że wiem iż moje
                kontrowersyjne wypowiedzi przysparzają mi więcej wrogw niż przyjaciół.
                jestes juz moim wrogiem?
                po takiej jednej wypowiedzi, która uraziła Twoje EGO?
                ale jaa Ciebie lubie i lubię czytać Twoje posty. nawet zaznaczyłam Cię już
                jakiś czas temu "na zielono" a mam tylko dwa takie zaznaczenia-kierunkowskazy.
                podziwiam Twoją wiedzę i wytrwałość, ale...od autorytetów swoich wymagam czegoś
                więcej-czegoś nieuchwytnego słowem-czegoś osobistego....pewnej relacji
                pozawerbalnej człowiek-człowiek
                • dokowski Rozmarzyłaś się 10.08.05, 13:59
                  danutki napisała:

                  > jestes juz moim wrogiem?

                  nie znam Cię jeszcze

                  > po takiej jednej wypowiedzi, która uraziła Twoje EGO?

                  Ja przypuszcza, że to tylko projekcja, gdyż nie było takiej wypowiedzi.
                  Natomiast moja krytyka Twojego rozumienia pojęcia autorytetu mogła urazić Twoje
                  ego, stąd twoja zaskakująco agresywna reakcja na mój wywód o autorytetach.

                  > ale jaa Ciebie lubie i lubię czytać Twoje posty

                  Miło mi, ale niepotrzebnie czasem bierzesz do siebie ogólne wywody

                  > od autorytetów swoich wymagam czegoś więcej

                  Za mało wymagasz. Nie powinno się żadnego forumowego nicka uznawać za swój
                  autorytet.
                  • danutki Re: Rozmarzyłaś się 10.08.05, 14:18
                    dokowski napisał:

                    > Za mało wymagasz. Nie powinno się żadnego forumowego nicka uznawać za swój
                    > autorytet.

                    nicka może i nie, ale osobę kryjącą się za nickiem
                    chyba podstawowa rozbieżność między nami polega na rozumieniu słowa AUTORYTET
                    i ...czołobitności przed autorytetem, czego tak bardzo się obawiasz, bo taka
                    czołobitność byłaby równoznaczna z umniejszeniem swojej wartości(nadanie
                    wyższej autorytetowi) oraz (a to wynika z pierwszego) oznaczałaby
                    samoograniczenie swojej wolności. jaa słowu AUTORYTET nie przyznaję a'priori
                    nieomylności -tak jaką ma głowa kościoła katolickiego. już napisałam wczesniej,
                    że do autorytetu odwołuję się (w sobie i tylko w sobie) ww okolicznościach
                    nabycia ZAUFANIA do wiedzy i etyki tego, kogo uznam (w sobie) za
                    autorytet....czasowy, czyli naa czas aktuaalnie mi potrzebny do wypracowaniaa
                    (w sobie) pewnego oglądu na OKREŚLONĄ sprawę. gdy czytałam twoje posty o
                    genetyce byłes w tym momeencie dlaa mnie autorytetem ww tej dziedzinie, ale
                    kiedy poza genetyką już nie dostrzegałes innych aspektów etyczno-moraalnych
                    to...autorytetem, nawet w tej genetyce, być przestałeś. bo dlaa mnie psu naa
                    budę cała genetykaa bez wartości moralnych jak, gdzie i kiedy ją stosować.
                    • dokowski To był błąd 10.08.05, 15:32
                      danutki napisała:

                      > gdy czytałam twoje posty o genetyce byłes w tym momeencie dlaa mnie
                      > autorytetem ww tej dziedzinie

                      Zawsze zachęcam dyskutantów do weryfikacji wiedzy wyczytanej w Internecie, nie
                      mówiąc już o wiedzy uzyskanej na jakimś forum od jakiegoś nicka. Ja dobrze
                      rozumiem mechanizmy ewolucji, ale genetykę znam dość słabo. Poza tym nie
                      powtrzam wiedzy przeczytanej w książkach czy wyuczonej na studiach, ale staram
                      się zawsze iść krok dalej, wyciągać wnioski będące hipotezami, dyskutować o
                      problemach otwartych. Dla mnie forum jest forum dyskusyjnym, a nie źródłem
                      wiedzy popularnonaukowej, tak też formuuję swoje posty - raczej są prowokacją
                      do dyskusji niż edukacją dla forumowiczów.

                      Często piszę, że tu oświecam, ale nie jest to oświecenie takie, jakie uczniowie
                      otrzymuja w szkole. Moje oświecenie polega na tym, że rzucam światło i czynię
                      widocznymi błędy, które kryją się w mrokach mitów i stereotypów, wdrukowanych w
                      umysły Polaków przez socjalistyczne i religijne wychowanie. Dlatego tak ważna
                      jest genetyka i ewolucjonizm, gdyż nauki te były zgodnie zajadle atakowane
                      przez cały katolicki i cały sowiecki ciemnogród.
    • marcq O autorytetach i "złotych cielcach" 09.08.05, 17:01
      Zacznę od cytatu. 25.07.2005 16:23 Danutka napisała:
      Rozróżniam wiarę w Autorytet od Uznania Kogoś za autorytet.
      Uznanie kogoś za autorytet w danej dziedzinie pozwala mi zaufać autorytetowi
      w działaniu w jakiejś sprawie wtedy, kiedy moja własna wiedza w danej sprawie
      jest niewystarczająca.


      Moim zdaniem jest to bardzo udana definicja. Dalsze zdania Danutki z tamtego
      wpisu, że "autorytet oparty na zdrowych zasadach wyklucza poddaństwo i
      niewolnictwo..." itd. - są naturalną konsekwencją tej definicji. Wyjaśniają one
      zarazem wątpliwości, które - ponownie - pojawiły się w tym wątku. Chyba, że
      zmienimy definicję autorytetu.

      Prawdziwy autorytet jest zawsze autorytetem dla KOGOŚ, INDYWIDUALNIE.
      Autorytet "zadekretowany" to najczęściej właśnie ów "złoty cielec", o którym
      i tu mowa. Być prawdziwym autorytetem to budzić zaufanie u tego, dla kogo się
      nim jest. Wreszcie - być autorytetem można w jakiejś dziedzinie wiedzy czy
      sztuki, albo w kwestiach, w których liczy się tzw. życiowa mądrość. Nie
      wszędzie - dlatego tylko, że "mam nazwisko". Mylenie dziedzin, w których ktoś
      może być autorytetem, przenoszenie autorytetu - powiedzmy - wybitnego malarza
      na - powiedzmy - nauki techniczne, niesie często skutki opłakane. Podobnie bywa
      z "używaniem" autorytetu uznanych twórców w dziedzinach życia codziennego.
      Chociażby - autorytet, jakim są dla fanów członkowie zespołów rockowych. Rzucam
      k...ami, bo tak czyni artystka Ch. Noszę kolczyk na języku, bo ma go artysta
      W... itd. Tak, TO są "złote cielce"! Na nazwę autorytetu nie zasługują, choć
      przez ludzi niedojrzałych tak są traktowani.

      Bywa, że ktoś jest autentycznym autorytetem w wielu dziedzinach, ale wtedy na
      KAŻDEJ z tych dziedzin musi się znać. Bywa też - zbyt rzadko! - że autorytetem
      dla kogoś jest ktoś "spoza jego stada". To, że dla mnie - ateisty - autorytetem
      moralnym jest śp. prof. Kotarbiński, jest chyba oczywiste. Ale takimi
      autorytetami są też dwaj przywódcy religijni. Przywódcy różnych religii: śp.
      Jan Paweł II oraz Dalajlama XIV. Wprawdzie to, co sprawia, że są tymi
      autorytetami, wysnuwają z oglądu świata innego, niż mój, niemniej - ich wnioski
      mogą być i dla mnie słuszne. Ufam ich rozumowi i dobrej wierze podczas
      głoszenia tego, co głosili, pomimo tego innego oglądu.

      Ale osoba Jana Pawła II jest też świetnym przykładem, że ktoś, kto ma wszelkie
      cechy Wielkiego Autorytetu - może być zarazem traktowany, jak w/w "złoty
      cielec". Tak jest wtedy, gdy "podpinamy się" pod czyjś autorytet nie potrafiąc,
      czy nie chcąc czerpać z jego dorobku. Już za życia JP II głośne było zdanie, że
      Polacy kochają Go, ale Go nie słuchają. Także teraz - Jego dorobek jest
      selekcjonowany tak, jak jest wygodnie selekcjonującemu. Jeśli robi to ateista
      taki, jak ja - jest to dopuszczalne. Ale jeśli robi to ktoś, kto twierdzi, że
      jest głęboko wierzącym katolikiem, to coś tu jest nie tak. Dla wielu takich
      "wiernych": hasło "precz z aborcją" - owszem, ale - "zło dobrem zwyciężaj",
      ale - "nie daj fałszywego świadectwa", ale - "kontynuuj Jego myślenie w
      kwestiach dialogu z wyznawcami innych religii" - o, nie! Co myśleć o takich
      wyznawcach czyjegoś autorytetu? Szczytem było nadużywanie Jego imienia
      dla "pokazania się" - np. nazwanie Jego imieniem... sopockiego molo! Na
      szczęście szybko to ukrócono. Groźba uczynienia "złotego cielca" z imienia
      Kogoś, kto zasłużył na zgoła inną pamięć, została oddalona. Czy na zawsze?

      Są, oczywiście, autorytety znane całemu światu i "prywatne", znane nielicznym.
      I tutaj była o tym mowa.

      Wyszło, że jednym z takich "prywatnych", w oczach Danutki, jestem ja. Czy
      zasługuję? Obawiam się, że niezbyt. smile A szczególnie - nie za to, co dla
      Danutki było tak ważne. Ale - dziękuję, Danusiu. Może kiedyś naprawdę zasłużę?
      A na razie będę się cieszył, jeśli od czasu do czasu zaufasz mi i nie tylko
      wysłuchasz moich racji, lecz bodaj część z nich - spróbujesz zrealizować...
      smile

      M.

      • danutki Re: O autorytetach i "złotych cielcach" 09.08.05, 17:28
        marcq napisał:

        >
        > Wyszło, że jednym z takich "prywatnych", w oczach Danutki, jestem ja. Czy
        > zasługuję? Obawiam się, że niezbyt. smile A szczególnie - nie za to, co dla
        > Danutki było tak ważne. Ale - dziękuję, Danusiu. Może kiedyś naprawdę
        zasłużę?
        > A na razie będę się cieszył, jeśli od czasu do czasu zaufasz mi i nie tylko
        > wysłuchasz moich racji, lecz bodaj część z nich - spróbujesz zrealizować...
        > smile
        >
        > M.
        >

        Marcqu,
        dla mnie autorytet nie jest złotym cielcem i WIEM, że autorytet bywa omylny
        niewiele mniej niż ja. a i ja mam odwagę przeciwstawić się swoim autorytetom.
        moje prywatne autorytety zawsze miały ze mną większy kłopot niż moi wrogowie.
        ufff
        i jak tu wierzyć poddanym?
        poddanym autorytetowi?
        ale przecież nie twierdziłam nigdzie i nigdy, ze zamykam oczy jak
        słucham/czytam autorytet
        • marcq O cechach autorytetów - uzupełnienie 10.08.05, 08:54
          danutki napisała:

          > ...WIEM, że autorytet bywa omylny


          I dlatego napisałem Ci o wysłuchaniu i skorzystaniu "od czasu do czasu". smile

          Ale, przy okazji, uzupełnienie mojego wczorajszego tekstu.

          1. Poruszyłaś ważną sprawę: autorytetowi prawdziwemu, w przeciwieństwie do
          "zadekretowanego", przyznajemy prawo do pomyłek. Ostatecznie - zawsze to jest
          i będzie tylko człowiek. Natomiast "zadekretowany" - często samozwańczo - nie
          pozwala swym "fanom" na jakiekolwiek wątpliwości w jego "światłe wskazówki".

          2. To już odnośnie opinii Dokowskiego. Autorytety nie muszą być Autorytetami
          przez wielkie "A". Przecież autorytetem - w tym znaczeniu, jakie podaje Twoja
          definicja - mogą być (i chyba nawet - powinni być) np. rodzice dla dziecka.
          Bez względu na to, czy są noblistami. smile


          A teraz spróbuj, pomimo prawa "autorytetu" do błędu, spełnić moją prośbę i





          UŚMIECHNIJ SIĘ ! smile)

          Miłego dnia, Danusiu.

          M.
          • danutki Re: O cechach autorytetów - uzupełnienie 10.08.05, 11:35
            może to tylko moje złudzenie....ale moja próba nawiązania rozmowy o
            autorytetech jedynie mnie utwierdziła w tym moim złudzeniu, że żyjemy w
            czasach...braku autorytetów i co gorsza nawet w ZAPRZECZENIU, ze są nam
            potrzebne.albo piedestał (złoty cielec), albo....nikt inny, kto okazałby ssie
            choć trochę lepszy od nas. czy to kultura mass mediów już nas wyprała z
            potrzeby autorytetu? czyżby obnażanie małosci ludzi uprawiających zawody
            jeszcze do niedawna uważane za bastion moralności,sprawiły, że ani lekarz, ani
            ksiądz, ani profesor nie jest w stanie obronić ostatnich pozycji moralno-
            etycznych swoich profesji? może nie jest tak źle jak teraz napisałam, ale jesli
            po 3 latach najstaarsze ponoćc forum dyskusyjne wygląda jak wygląda...a jak
            wwyglada to kazdy widzi, który tu jeszcze zajrzy.
            zwyciężyła opcjaa "rozpirzenia" forum?
            ciekawe, kto ją świętuje
            ja na pewno nie
            • marcq O klęsce i jej świętowaniu 10.08.05, 12:00
              danutki napisała:

              > może to tylko moje złudzenie....ale moja próba nawiązania rozmowy o
              > autorytetach jedynie mnie utwierdziła w tym moim złudzeniu, że żyjemy w
              > czasach...braku autorytetów i co gorsza nawet w ZAPRZECZENIU, ze są nam
              > potrzebne. ...

              Albo - jeszcze gorzej: autorytetami stają się wyłącznie hucpiarze, którzy
              autorytetami być absolutnie nie powinni. A ci którzy kiedyś, być może,
              zasługiwali... I tu odzywa się echem nasza poprzednia dyskusja.


              > po 3 latach najstarsze ponoć forum dyskusyjne wygląda jak wygląda...a jak
              > wyglada to kazdy widzi, który tu jeszcze zajrzy.

              Bez komentarza.


              > zwyciężyła opcja "rozpirzenia" forum?
              > ciekawe, kto ją świętuje
              > ja na pewno nie

              Ani ja. Myślę, że NAWET nie ci, którzy to zrobili. Nie sądzili wtedy, że
              podcinają gałąź, na której sami siedzą. Kiedyś wydawało mi się, że zadziałało
              tu prawo "inflacji": zły dyskutant wypiera dobrego, zdegustowanego tym, co
              tamten wyprawia. Ale czemu to prawo zadziałało z taką siłą WŁAŚNIE tutaj???
              Kiedyś Witek cytował książkę "Nasty people" ("Wstrętni ludzie"). Wynikało z
              niej, że gdy ktoś taki zjawi się gdzieś - następuje mniej więcej to WŁAŚNIE,
              co nastąpiło na FA.
              Podobno bywało tak i na innych, mniejszych forach - zamkniętych albo otwartych
              tematycznych. Przychodził ktoś... i po pewnym czasie żarli się wszyscy ze
              wszystkimi. TO forum było jednak szczególne. Cześć jego pamięci - pamięci
              Informacji Dnia, a potem Aktualności. Nie wierzę, niestety, w jego odrodzenie.
              Już sam fakt, że tak długo udało nam się tutaj rozmawiać - całkiem niegłupio
              i na dodatek z udziałem osoby, którą kiedyś też uważałem za "nasty" - uważam
              za pogranicze cudu.

              M.
              • danutki Re: O klęsce i jej świętowaniu 10.08.05, 12:12
                marcq napisał:

                > Nie wierzę, niestety, w jego odrodzenie.
                > Już sam fakt, że tak długo udało nam się tutaj rozmawiać - całkiem niegłupio
                > i na dodatek z udziałem osoby, którą kiedyś też uważałem za "nasty" - uważam
                > za pogranicze cudu.
                >
                > M.


                pogranicze cudu-bardzo ładne określenie
                nie trzeba wierzyć w cuda....wystarczy czasami być na jego pograniczu-jak my
                dziś tu i teraz
                chybaa tu i teraz jest odpowiedniaa chwila, abym Ci Marcqu podziękowała za
                uczestnictwo w tym ...pograniczu cudu.
                miało przecież Ciebie tu już NIGDY nie być.
                DZIĘKUJĘ
                • marcq O... podziękowaniach :) 10.08.05, 16:19
                  danutki napisała:

                  > DZIĘKUJĘ

                  I ja Ci dziękuję, Danusiu!
                  smile
                  M.
        • ada08 Re: O autorytetach i "złotych cielcach" 11.08.05, 17:37
          danutki napisała:

          > dla mnie autorytet nie jest złotym cielcem i WIEM, że autorytet bywa omylny
          > niewiele mniej niż ja. a i ja mam odwagę przeciwstawić się swoim autorytetom.
          > moje prywatne autorytety zawsze miały ze mną większy kłopot niż moi wrogowie.
          > ufff

          No i bardzo dobrze, danutki, bardzo dobrze smile
          Oto postawa godna człowieka rozumnego smile Autorytety są ważne, są potrzebne
          po to by można je było kwestionować, a nawet walczyć z nimi. Im wcześniej
          człowiek zakwestionuje autorytety (np. autorytet rodziców) tym lepiej,
          bo to świadczy o jego rozwoju.
          Zakwestionowanie nie musi oznaczać całkowitego odrzucenia autorytetu.
          Może tylko oznaczać, nieco melancholijną smile, konstatację, że nie ma
          nieomylnych i czasem nawet autorytet nie wie wszystkiego, a nawet się
          myli smile
          a.
    • 7em ej! danka! 10.08.05, 11:24
      ja tez mam odwage bronic swoich pogladów i jestem cierpliwy w odchwaszczaniu
      forum z żydokomuny

      5040
      ps
      a kołakowski z wyszynskim jest jak musztarda z truskawkami.
      • danutki Re: ej! danka! 10.08.05, 11:42
        7em napisał:

        > ja tez mam odwage bronic swoich pogladów i jestem cierpliwy w odchwaszczaniu
        > forum z żydokomuny
        >
        > 5040

        sprawiasz mi przykrość, bo jaak piszesz "odchwaszczanie z żydokomuny" to czuję
        się jaak ten chwast właśnie, którego chcesz się pozbyć. ojciec komunista, matka
        Żzydówka...no i ja...efekt ich spotkaniaa naa Ziemi Polskiej...czy chwast w
        twoich oczach


        > ps
        > a kołakowski z wyszynskim jest jak musztarda z truskawkami.
        >
        >

        jedni jedzą truskawki przed daniem głównym inni po daniu głównym
        we mniee nie maa sprzeczności uznać autorytet filozofa Kołakowskiego oraz
        prymasa Wyszyńskiego. Obaj życie swoje, swój inteleekt poświęcili...Człowiekowi
        • 7em Re: ej! danka! 10.08.05, 12:29
          > prymasa Wyszyńskiego. Obaj życie swoje, swój inteleekt
          poświęcili...Człowiekowi

          kołakowski chyba cżłowiekowi z cromaniogn albo innej małpie
          5040
          • danutki Re: ej! danka! 10.08.05, 12:47
            7em napisał:

            > > prymasa Wyszyńskiego. Obaj życie swoje, swój inteleekt
            > poświęcili...Człowiekowi
            >
            > kołakowski chyba cżłowiekowi z cromaniogn albo innej małpie
            > 5040

            tak po prawdzie to....ja Kołakowskiego nie za bardzo lubię czytać....to
            filozofia na poziomie mnie przerastającym w odbiorze, ale UZNAJĘ go jako
            autorytet FILOZOFICZNY naszych czasów, bo...miałam jednak w ręku jego książkę o
            mitach i nawet ten fragment, który w niej wyczytałam ...on o tym pisał już w
            latach 60tych a ja doszłam do podobnych stwierdzeń dopiero pod koniec XX wieku.
            no i nie umiałabym tak tego opisać...tej "naszej" zależności od mitów.
            • patience Mity, presupozycje i performatywy...;) 10.08.05, 15:06
              Socjotechnika, a konkretnie propaganda językowa zna mnóstwo innych środków.
              Pozwolę je sobie przedstawić, aby Szanowni Czytelnicy byli uodpornieni na taką
              manipulację. Najprostszym środkiem są zwykłe hasła - nawoływania: Zabudujmy
              błonia! Oczywiście taki środek jest prymitywny i mało skuteczny. Można zatem
              posłużyć się syntagmą: Błonia - budownictwu, mieszkania - krakowianom! Z takim
              czymś trudno dyskutować, bo syntagmy nie są ani prawdziwe, ani fałszywe.
              Niemożliwe do zanegowania niosą ogromny ładunek propagandowy. Szczególnie
              niebezpieczne są presupozycje: Konieczność zabudowania krakowskich błoni staje
              się szczególnie pilna w 1997 r. Tu niebezpieczeństwo polega na tym, że zdanie
              składa się z dwóch części (temat i remat), przy czym zanegować można tylko remat
              - drugą część: Konieczność zabudowania krakowskich błoni NIE staje się
              szczególnie pilna w 1997 r.

              www.zb.eco.pl/zb/94/socjotch.htm
              presupozycja: to struktura lingwistyczna, która ma sprawić aby odbiorca
              nieświadomie założył, że pewne niekoniecznie prawdziwe, stwierdzenia i
              insynuacje są faktami. Presupozycje mają bardzo szerokie zastosowanie w NLP.

              Bardzo wymownym przykładem presupozycji jest pytanie: "Kiedy przestałeś bić
              swoją żonę?" Użycie "kiedy przestałeś" zamiast "czy biłeś" sprawia, że osoba
              słuchająca z boku musi podświadomie założyć, że pytany kiedyś bił swoją żonę.
              Takie założenie jest niezbędne do zrozumienia pytania.

              Presupozycje bazują właśnie na takich niezbędnych do zrozumienia treści
              założeniach. Celem presupozycji jest przemycenie tych założeń do podświadomości
              odbiorcy.

              ==
              W wyniku zastępowania wyjaśniania przyczynowo skutkowego tzw. "sznurowaniem" -
              hipoteza bootstrapu, następuje stopniowe stapianie horyzontów językowych różnych
              nauk. Czyni to wartościowszymi presądy (H.Gadamer), presupozycje (B.Russel),
              ukryte założenia, interpretacje przednaukowe, ukryte programy - pedagogika.
              Intencjonalne, świadome myślenie i postępowanie badawcze wynika wówczas z
              zajmowanej postawy wobec siebie, swojej osobowości oraz ogólnej interpretacji
              zdarzeń lub w przypadku metafizyki - z "zasad ontycznych". Dla Heideggera byłby
              to Lebenswelt - człowieczy sposób bycia-w świecie, jego przeżywanie. Według
              Gadamera natamiast przed-założeniowość stanowi koło hermeneutyczne oznaczając
              "rozumienie tylko tego, co już wiemy, co możemy wyczytać z tego, cośmy w tekst
              włożyli"
              www.wsinf.edu.pl/~tatuchw/book_rec1.htm
              Performatywy czyli technika rzucania klatwy lub stwarzania slowem.

              - wypowiedzi zwane po polsku spełniającymi, wykonawczymi, dokonawczymi lub
              narzędziowymi, których wygłoszenie lub napisanie jest zarazem spełnieniem
              określonego działania, najczęściej tego, o którym w nich mowa. Np. powiedzenie
              "najmocniej Pana przepraszam" jest dokonaniem przeprosin, "przysięgam, że
              widziałem to na własne oczy" – jest przysięgą, "biorę sobie Ciebie za małżonka"
              – jest dopełnieniem aktu zaślubin itp.

              hamlet.pro.e-mouse.pl/leks/index.php?id=performatywy
    • abprall Re: moje forumowe AUTORYTETY...i nie tylko 10.08.05, 12:01
      niestety , autorytetu potrzebują nie mający żadnych racjonalnych argumentów a
      więc głupi...

      ------------------------
      pieprzone cywile
      • danutki Re: moje forumowe AUTORYTETY...i nie tylko 10.08.05, 12:16
        abprall napisał:

        > niestety , autorytetu potrzebują nie mający żadnych racjonalnych argumentów a
        > więc głupi...
        >
        > ------------------------
        > pieprzone cywile

        oto typowy przykład...wypranego z mózgu wszelkiego autorytetu
        działanie na rozkaz?
        na stymulację?
        na reklamę?
        na hasło?
        na SMSa?
        główna wygrana padła?
        kto da więcej?
        • hasz0 ___________________________________Rażący przykład 10.08.05, 15:43

          "Przystanek Woodstock żyje od kilkunastu lat."

          Zamiast - "istnieje".

          Język polski w odwrocie.
          Niesmiertelne "włanczam"
          "pieniążki, złotówki"
          kto dziś powie poprawnie pieniądze, złoty?
          • dokowski A mnie najbardziej śmieszą PLaNy 11.08.05, 15:27
            hasz0 napisał:

            > kto dziś powie poprawnie pieniądze, złoty?

            To tak, jakby niedorośli chłopcy grali w Monopol czy coś podobnego i liczyli
            wszystko w kredytach czy innych solarisach. A przecież nasza waluta to złoty a
            nie jakiś plan, którym bezprawnie posługują się lewicowi biurokraci najgorszego
            pokroju i różni marni dyskutanci internetowi.
            • danutki Re: małe, ale chyba ważne uzupełnienie 11.08.05, 15:40
              a może naawet i sprostowanie głównego tematu tego wątku o AUTORYTETACH
              tym uzupełnieniem jest PODZIW
              PODZIW jest dla mnie nierozerwalnie związany z UZNANIEM dla czyjejś wiedzy,
              zachowania, postawy, wyborów, osiągnięć...ale i umiejętności zachowania się w
              upadku, w odtrąceniu w zapomnieniu w opuszczeniu
              może ten mój podziw nazbyt pośpiesznie nazwałam AUTORYTETEM, ale jak nazwać
              inaczej?
    • stormy_weather Re: moje forumowe AUTORYTETY...i nie tylko 11.08.05, 17:58
      albo postępuje się ślepo za autorytetem , albo trzeba posiadać rozsądek .
      argument który opiera się na autorytecie , jest najsłabszym z pośród wszystkich
      innych...

      autorytet jest fundamentem faszyzmu i extremy prawicowej....
      (foto- poranny apel)
      www.brainworker.ch/China/morgenapell.jpg


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka