nczas.com
26.03.03, 15:31
http://www.nczas.com/?a=show_article&id=1073
Wojna!
Janusz Korwin-Mikke
Jak zawsze pierwszą ofiarą wojny jest Prawda. Kłamstwa amerykańskie są tak
monstrualne, że nawet trudno je prostować. Ta "broń masowego rażenia"
poukrywana przez Irakijczyków tak chytrze, że do końca wojny jej nie znajdą;
te tajemnicze statki, które wypłynęły z bronią - CIA wie gdzie, ale nie
powie, a sama nie podpłynie, bo boi się skażenia oceanu. Aż trudno uwierzyć,
że funkcjonariusze cywilizowanego kraju potrafią przebić mistrza Goebbelsa -
ale fakt!
Równie niezdarne są kłamstwa dyplomatyczne. Amerykanie najpierw "byli pewni",
że przekonają całą Radę Bezpieczeństwa do poparcia inwazji. Potem twierdzili,
że sprzeciwia się tylko Francja. Potem, że Francja, Rosja, Chiny i Niemcy
będą przeciw - ale mimo różnych wet będą mieli za sobą "moralną większość" w
RB. Potem wycofali rezolucję spod głosowania - w dalszym ciągu twierdząc, że
mieliby większość, tylko to weto... Potem ogłosili listę 46 (na 200) państw
świata, które je popierają. Już nazajutrz Angolę trzeba było wycofać (ku
zdumieniu Amerykanów, którzy - jak się wydaje, włożyli w to parę dolarów).
Teraz Republika Czeska stanowczo domaga się wycofania z tej listy...
Republika Iracka oczywiście też łże na potęgę. Już strącili 21 amerykańskich
samolotów i zniszczyli wiele czołgów, a w ogóle zwycięstwo jest już bliskie.
Najbardziej jednak zdumiewające jest nie to, co pokazuje iracka telewizja,
ile to, że... w ogóle pokazuje. Nie potrafię zrozumieć, jak to jest, że
Rosjanie ponoć wyśledzili Dżochara Dudajewa na terenie Czeczenii na podstawie
wiązki promieni z telefonu satelitarnego - i zabili go - a Amerykanie nie
potrafią namierzyć i zniszczyć nadajników irackiej telewizji? Coś tu nie gra!
I nie udało im się też zabić JE Saddama Husajna. Nie przyłączam się do tych,
którzy potępiają atak na osobę szefa Republiki Iraku: dowódca powinien być
tak samo albo i bardziej narażony na śmierć. P. Husajn nosi mundur - więc ma
prawo być zabity. Byłoby to wysoce humanitarne - gdyż podzielam pogląd, że po
Jego śmierci Republika padłaby w dwa (najdalej) dni. Ale... By zabić p.
Husajna ostrzelano z rakiet Jego pałac prezydencki; czyżby liczono, że będzie
tak naiwny?
Podziwiam zresztą JE Saddama Husajna. Do końca lojalnie się rozbrajał,
niszcząc 160 rakiet "o zbyt wielkim zasięgu". Trzeciego dnia wojny
zadeklarował, że wszyscy jeńcy brytyjscy i amerykańscy będą traktowani
zgodnie z konwencją genewską - czego nie da się powiedzieć o jeńcach
przetrzymywanych w Guantánamo. Co prawda: nie mają oni nic wspólnego z
Irakiem. Atakowanie Iraku za to, co zrobił nieświętej pamięci Osama ibn Laden
(o ile to istotnie on stał za Zamachem 11 września!), przypomina atakowanie
Gruzji za to, że anarchista Czołgosz - Polak, ale też chrześcijanin -
zamordował prezydenta McKinleya. Jeśli Amerykanie będą wszystkich muzułmanów
traktowali jako wrogów - to w istocie obrócą przeciwko sobie cały świat
islamu. Nie wiem, czy o to im chodzi? Czy poparcie Izraela i ropa z irackich
szybów są warte tej ceny?
Amerykanom, jak wiadomo z komunikatów p. Ariela Fleischera, na irackiej ropie
zupełnie nie zależy - tyle że każdy dowódca w kolejnych komunikatach podaje,
ile szybów już zabezpieczył. Dla dobra Iraku, rzecz jasna. Amerykanie
rzeczywiście myślą o odbudowie demokratycznego Iraku - zachęcają całe armie
do przechodzenia na swoją stronę, obiecując, że z tych jednostek, bez zmian
kadrowych, będą formować wojsko Nowego Lepszego Iraku. Czegoś się jednak po
Afganistanie nauczyli... (Tak nawiasem: spodziewam się w tej chwili w
Afganistanie nagłego zrywu ludności przeciwko okupantom).
Powiedzmy od razu: ja głęboko wierzę, że Irak pod amerykańską okupacją będzie
spokojniejszy i zamożniejszy niż pod okupacją partii BAAS - nawet gdyby
Amerykanie zabierali im 3/4 ropy. Czy szczęśliwszy? A to już inna sprawa.
Niektórzy ludzie wolą być mordowani przez swoich niż rozpieszczani przez
obcych. Czego człowiek Zachodu już nie rozumie.
Husajn a sprawa polska
Gdy wszyscy bez wyjątku piszą o wojnie w Iraku, gdy Prezydent USA otrzymał
zgodę Kongresu na prowadzenie działań wojennych - to w Polsce rządząca klika
utrzymuje, że wprawdzie posyła żołnierzy, ale "Polska nie bierze udziału w
wojnie".
W rzeczywistości Rzeczpospolita Polska oczywiście i bezdyskusyjnie bierze
udział w wojnie przeciwko Republice Iraku, które to państwo nie zaatakowało
ani Polski, ani w ogóle nikogo. Wiążą się z tym następujące konsekwencje:
1. Osoby, które tę wojnę wszczęły, muszą ponieść odpowiedzialność z Art. 117
§1 kk
2. Osoby, które prowadziły przygotowania do napaści na Irak, muszą ponieść
odpowiedzialność zgodnie z Art. 117 §2kk
3. Osoby, które nawoływały do jej prowadzenia (wcale liczni dziennikarze),
muszą ponieść odpowiedzialność zgodnie z Art. 117 §3 kk
4. JE Aleksander Kwaśniewski musi ponieść odpowiedzialność z Art. 116
Konstytucji - przewidującego, że zezwolenie na prowadzenie wojny wydaje
Parlament.
(To prawda, że jestem przeciwnikiem istnienia w polskim Kodeksie Karnym
Artykułu 117 oraz zwolennikiem tezy, że to Prezydent, a nie Parlament
powinien prowadzić wojnę - o ile nie wymaga to uchwalenia nowych podatków.
Tym niemniej mamy tę Konstytucję i ten kodeks karny - w dodatku uchwalony
właśnie przez rządzącą obecnie klikę! Winni muszą więc ponieść
odpowiedzialność za łamanie Prawa. Jeśli Prawo łamią zwykli ludzie, to nie
jest dobrze - ale porządek załamuje się dopiero, gdy Prawo bezczelnie łamią
funkcjonariusze państwa!)
Zwracam też uwagę, że jeśli Polska nie toczy wojny z Irakiem, to wysłanie tam
żołnierzy w mundurach jest złamaniem konwencji genewskiej, za co
odpowiedzialni mogą być sądzeni jak zbrodniarze wojenni. I tak źle - i tak
niedobrze. Nie wiem, czy nasza skretyniała władza zdaje sobie z tego sprawę?
Oprócz tego różne osoby powinny ponieść karę za niegospodarność w wydawaniu
środków na "zabezpieczanie Polski przed zagrożeniami" - których w istocie nie
ma. Urzędnicy państwowi, politycy i dziennikarze histeryzują na
zasadzie "konia kują - żaba nogę podstawia" - w rzeczywistości Polska nikogo
nie interesuje i sądzę, że 99,99% mieszkańców Iraku nie ma pojęcia, że
zostali zaatakowani przez Wojsko Polskie (mówię o mieszkańcach Iraku - bo
Irakijczycy mieszkający w Polsce i oglądający polską TV odnoszą zapewne
wrażenie, że Wojsko Polskie przy pewnej pomocy Amerykanów i Brytyjczyków
szturmuje właśnie Bagdad). A gdyby jacyś terroryści nie mieli ważniejszych
spraw na głowie i chcieli Polskę zaatakować - to te "zabezpieczenia" zdatne
są psu na budę.
Psychologa poznaje się po tym, że gdy do pokoju wchodzi piękna dziewczyna,
zwraca badawczy wzrok na twarze obecnych mężczyzn. Otóż z punktu widzenia
badacza obyczajów ten niezdrowy entuzjazm, z jakim polscy dziennikarze i
publicyści piszą o wojnie, świadczy o tym, że oni po prostu marzą o jakiejś
wojnie. Marzą, by coś się działo, choćby coś złego - byle wyrwać Polskę z
tego marazmu.
Jak pisał był słynny poeta ukraiński, Taras Szewczenko:
Dołe, de ty? Dołe, de ty? Ne ma nijakoji...
Kol dobroi żałczisz, Boże, to daj złoi, złoi!!
I jest to objaw wysoce niepokojący. Za długo było, widać, tego pokoju.
Natomiast, powtarzam, wzięcie przez Polskę udziału w agresji na Irak w niczym
losu Iraku nie zmienia. JE Aleksander Kwaśniewski powinien był zwracać uwagę
JE Jerzego W. Busha nie na to, że "łamie prawo międzynarodowe" (którego
przecież, chwalić Boga, nie ma) lub "postanowienia ONZ" (im prędzej Diabli
wezmą to siedlisko szpiegów i intrygantów, tym lepiej), lecz na to, że
postępuje po prostu niesprawiedliwie. Że usprawiedliwia tym samym
dowolne "wojny prewencyjne" - kto np. byłby w stanie pisnąć, gdyby ChRL
zechciała obecnie okupować Koreę Północną?!? A mogłaby nawet próbować
zaatakować Australię! Sądząc po zachowa