kakareich
12.02.08, 22:17
Listopad 1918.Entuzjazm narodowy i pogarda do obcych - okupantów
musi się rozładować nie tylko na froncie. Winni wiekowej niewoli są
bowiem na miejscu. Już 11 listopada wybucha pogrom w Kielcach,
ginie 4 Żydów, rannych zostaje 250. Ich jedyną winą było
zgromadzenie się w miejscowym teatrze, w celu "przedyskutowania
swoich narodowych aspiracji". Przez Galicję przetacza się fala
pogromów, z których największym będzie listopadowy pogrom we Lwowie.
11 listopada 1918 r. Louis Marshall, prezes American Jewish
Committee i Julian W. Mack, prezes American Zionist Organization
wystosowali list do sekretarza stanu USA Roberta Lansinga
przedstawiający sytuację Żydów na terytorium Rumunii i Polski.
Pisali, że lada moment spodziewane są pogromy, w Warszawie Żydzi
atakowani są na ulicach, a ich sklepy demolowane i plądrowane.
Jedynie międzynarodowa interwencja, zdaniem informatorów, mogłaby
zaradzić najgorszemu. 16 listopada 1918 r. Ignacy Paderewski
reprezentant Komitetu Narodowego Polskiego w liście do zastępcy
sekretarza stanu USA U. Philipsa zaprzeczał możliwości wybuchu
pogromów w Polsce, podkreślając, jakoby antypolska propaganda
prowadzona przez środowiska żydowskie inspirowana była przez
Niemców, i wspominając liczny udział Żydów w rewolucji
bolszewickiej. Pogromy, jakie miały miejsce w Polsce w latach 1918 -
19 wywołały tak wielkie wzburzenie na arenie międzynarodowej, że w
roku 1919 brytyjski sekretarz stanu wysłał specjalną misję na czele
z Stuartem Samuelem (bratem znanego brytyjskiego polityka Herberta
Samuela). Misja miała złożyć rządowi brytyjskiemu miarodajny raport
w sprawie fali pogromowej. Stuart Samuel na czele misji wyruszył z
Londynu do Polski na początku września 1919 r. i przebywał w kraju
około trzech miesięcy. niniwa2.cba.pl/POGROMY.HTM