issa12
23.11.03, 16:32
Referując w "Rzeczpospolitej" ("Plus Minus" z 19 - 20 lipca) wyniki
najnowszego badania, poświęconego antysemityzmowi i ksenofobii, stanowiącego
powtórzenie badań z 1992 r. postawiłem tezę o wyraźnej opozycji między polską
a żydowską pamięcią wojny i hitlerowskiej okupacji. Tezę tę chciałbym
rozwinąć i zastanowić się dokładniej, na czym polega problem.
Wyniki ankietowego badania bowiem stanowić mogą istotny sygnał ważnego
zagadnienia, ale tylko sygnał. Właściwie zaś - można je zinterpretować jako
dane dokumentujące spontaniczną reakcję potocznej polskiej świadomości na
sprawy, które nie do końca zostały podjęte w poważniejszej, publicznej
debacie.
Wojna, czyli holokaust
Chodzi zaś o to, że obecnie w mediach, w debacie publicznej, a co za tym
idzie także w świadomości potocznej społeczeństw zachodnich niezwykle aktywny
jest obraz holokaustu, czyli zagłady Żydów przez hitlerowskie Niemcy. Pamięć
holokaustu organizuje dziś pamięć o II wojnie światowej oraz monopolizuje, na
dobrą sprawę, nie tylko to, co powinniśmy pamiętać, ale także to, jakie
wnioski należy z tej tragicznej przeszłości wyciągnąć.
Umacnianie tej świadomości jest realizowane szczególnie aktywnie w Stanach
Zjednoczonych. Nie ma tam chyba dziś najmniejszego college'u, w którym nie
działałby program edukacyjny o holokauście, różnie zresztą nazywany. Ba,
szanujące się szkoły średnie wprowadzają taki przedmiot. Daje to w efekcie
niezwykłe wyczulenie na wszelkie przejawy antysemityzmu i - na ogół -
prowadzi do ogólnego wyczulenia na wrogie stereotypy i nienawistne opinie
etniczno-narodowe.
Ma to jednak także inne konsekwencje: obraz historii XX-wiecznej, a
szczególnie obraz II wojny światowej jest głównie zorganizowany wokół wiedzy
o zagładzie i cierpieniu Żydów. Holokaust staje się nie tylko centralnym
elementem obrazu przeszłości, ale stanowi doniosły czynnik, rzutujący na
współczesny obraz Europy, budowany w potocznej świadomości. Ten najbardziej
potoczny, podstawowy, niezbyt tym samym zniuansowany obraz niesie ze sobą
wyobrażenie o Polsce i Polakach, zdecydowanie dla nas niekorzystne. W obrazie
tym Polacy występują jako szczególnie niechętni Żydom. Antysemityzm Polaków
staje się zgoła czymś przysłowiowym. W obrazie II wojny światowej Polacy
prezentowani są jako - najprościej rzecz ujmując - pomocnicy hitlerowskich
zbrodniarzy.
Nie oznacza to, rzecz jasna, aby zapomniano albo umniejszano rolę Niemców i
nazistowskiego aparatu, ale w tym obrazie okrutnym Niemcom towarzyszą równie
źli Polacy. Bez żadnego trudu w amerykańskiej prasie, i to tej najlepszej i
najbardziej wpływowej, można znaleźć rozważania z założenia oparte, na
przykład, na opinii, że antysemityzm Polaków był bardzo pomocny Niemcom,
przystępującym do dzieła mordowania narodu żydowskiego. Przyjmuje się szereg
podobnych założeń, na przykład takie, że ze względu na znany antysemityzm
Polaków większość obozów śmierci Niemcy ulokowali na terenie Polski.
Zadośćuczynienie i zła wola
Zbrodnia holokaustu dokonana przez hitlerowskie Niemcy nie budzi żadnych
wątpliwości, ale zarazem równie oczywisty jest obraz przemiany Niemiec i
Niemców, a także ekspiacji, dokonanej przez niemiecki naród, który przecież
nie w całości składał się ze zbrodniarzy. Wydana kilka lat temu książka
Daniela Goldhagena, słynna z powodu radykalnej tezy, że ogół Niemców odczuwał
zbrodnicze zamysły wobec Żydów, była od początku krytycznie przyjmowana w
Stanach Zjednoczonych, również w kręgach żydowskich.
Zupełnie inaczej wygląda obraz Polaków jako - generalnie rzecz biorąc -
antysemitów. Jest to obraz, po pierwsze, w ogóle bezdyskusyjny. Nawet
zdecydowani polscy przyjaciele Żydów są krytykowani, gdy mówiąc o
antysemityzmie części swych ziomków na ogół odrzucają oskarżenia o
współudział Polaków w mordowaniu Żydów.
Po drugie, obraz Polaków jako współmorderców Żydów jest nawet bardziej
aktywnym i wzbudzającym żywsze emocje elementem pamięci o przeszłości niż
pamięć o zbrodniczych Niemcach. Tym bardziej że rozciąga się poza obraz
okupacji hitlerowskiej i dotyka sytuacji w Polsce powojennej. W powszechnej
opinii Polacy - w odróżnieniu od Niemców - ani nie zlikwidowali swego
antysemityzmu, ani - tym bardziej - wcale nie są skłonni zgodzić się ze
skonstruowanym przez pamięć żydowską obrazem, który daje im tak negatywną
ocenę w opisie przeszłości.
Otwiera się tu następujący problem - czy zbrodnicze przestępstwa Polaków pod
okupacją niemiecką, włącznie ze zbrodnią w Jedwabnem, można określić jako
współudział społeczeństwa polskiego lub narodu polskiego w holokauście?
Sądzę, że przed taką odpowiedzią wstrzyma się większość nawet tych, którzy
uważają za swój obowiązek uznać ogrom polskich win wobec Żydów. A przecież,
tak właśnie widzi się sytuację w potocznym obrazie amerykańskim i zachodnim.
Zresztą obraz okupacji Polski wyprany jest ze wszystkiego, co nie dotyczy
holokaustu - pamięć o Polakach ratujących swych żydowskich współobywateli
właściwie w tym obrazie nie występuje. Można powiedzieć, że pojawia się ona
tylko w sytuacjach specjalnych, odświętnych i wtedy mówi się, że między
Sprawiedliwymi wśród Narodów Świata najwięcej jest Polaków i polskich drzewek
w parku Pamięci. Nic więc dziwnego, że w publicznym dyskursie często
występuje jako swego rodzaju figura retoryczna "polska niezgoda" z takim
obrazem przeszłości. Jest to także element często podkreślany i krytykowany w
opiniach na temat Polaków.