Dodaj do ulubionych

PAMIĘĆ POLSKA I PAMIĘĆ ŻYDOWSKA

23.11.03, 16:32
Referując w "Rzeczpospolitej" ("Plus Minus" z 19 - 20 lipca) wyniki
najnowszego badania, poświęconego antysemityzmowi i ksenofobii, stanowiącego
powtórzenie badań z 1992 r. postawiłem tezę o wyraźnej opozycji między polską
a żydowską pamięcią wojny i hitlerowskiej okupacji. Tezę tę chciałbym
rozwinąć i zastanowić się dokładniej, na czym polega problem.

Wyniki ankietowego badania bowiem stanowić mogą istotny sygnał ważnego
zagadnienia, ale tylko sygnał. Właściwie zaś - można je zinterpretować jako
dane dokumentujące spontaniczną reakcję potocznej polskiej świadomości na
sprawy, które nie do końca zostały podjęte w poważniejszej, publicznej
debacie.

Wojna, czyli holokaust

Chodzi zaś o to, że obecnie w mediach, w debacie publicznej, a co za tym
idzie także w świadomości potocznej społeczeństw zachodnich niezwykle aktywny
jest obraz holokaustu, czyli zagłady Żydów przez hitlerowskie Niemcy. Pamięć
holokaustu organizuje dziś pamięć o II wojnie światowej oraz monopolizuje, na
dobrą sprawę, nie tylko to, co powinniśmy pamiętać, ale także to, jakie
wnioski należy z tej tragicznej przeszłości wyciągnąć.

Umacnianie tej świadomości jest realizowane szczególnie aktywnie w Stanach
Zjednoczonych. Nie ma tam chyba dziś najmniejszego college'u, w którym nie
działałby program edukacyjny o holokauście, różnie zresztą nazywany. Ba,
szanujące się szkoły średnie wprowadzają taki przedmiot. Daje to w efekcie
niezwykłe wyczulenie na wszelkie przejawy antysemityzmu i - na ogół -
prowadzi do ogólnego wyczulenia na wrogie stereotypy i nienawistne opinie
etniczno-narodowe.

Ma to jednak także inne konsekwencje: obraz historii XX-wiecznej, a
szczególnie obraz II wojny światowej jest głównie zorganizowany wokół wiedzy
o zagładzie i cierpieniu Żydów. Holokaust staje się nie tylko centralnym
elementem obrazu przeszłości, ale stanowi doniosły czynnik, rzutujący na
współczesny obraz Europy, budowany w potocznej świadomości. Ten najbardziej
potoczny, podstawowy, niezbyt tym samym zniuansowany obraz niesie ze sobą
wyobrażenie o Polsce i Polakach, zdecydowanie dla nas niekorzystne. W obrazie
tym Polacy występują jako szczególnie niechętni Żydom. Antysemityzm Polaków
staje się zgoła czymś przysłowiowym. W obrazie II wojny światowej Polacy
prezentowani są jako - najprościej rzecz ujmując - pomocnicy hitlerowskich
zbrodniarzy.

Nie oznacza to, rzecz jasna, aby zapomniano albo umniejszano rolę Niemców i
nazistowskiego aparatu, ale w tym obrazie okrutnym Niemcom towarzyszą równie
źli Polacy. Bez żadnego trudu w amerykańskiej prasie, i to tej najlepszej i
najbardziej wpływowej, można znaleźć rozważania z założenia oparte, na
przykład, na opinii, że antysemityzm Polaków był bardzo pomocny Niemcom,
przystępującym do dzieła mordowania narodu żydowskiego. Przyjmuje się szereg
podobnych założeń, na przykład takie, że ze względu na znany antysemityzm
Polaków większość obozów śmierci Niemcy ulokowali na terenie Polski.

Zadośćuczynienie i zła wola

Zbrodnia holokaustu dokonana przez hitlerowskie Niemcy nie budzi żadnych
wątpliwości, ale zarazem równie oczywisty jest obraz przemiany Niemiec i
Niemców, a także ekspiacji, dokonanej przez niemiecki naród, który przecież
nie w całości składał się ze zbrodniarzy. Wydana kilka lat temu książka
Daniela Goldhagena, słynna z powodu radykalnej tezy, że ogół Niemców odczuwał
zbrodnicze zamysły wobec Żydów, była od początku krytycznie przyjmowana w
Stanach Zjednoczonych, również w kręgach żydowskich.

Zupełnie inaczej wygląda obraz Polaków jako - generalnie rzecz biorąc -
antysemitów. Jest to obraz, po pierwsze, w ogóle bezdyskusyjny. Nawet
zdecydowani polscy przyjaciele Żydów są krytykowani, gdy mówiąc o
antysemityzmie części swych ziomków na ogół odrzucają oskarżenia o
współudział Polaków w mordowaniu Żydów.

Po drugie, obraz Polaków jako współmorderców Żydów jest nawet bardziej
aktywnym i wzbudzającym żywsze emocje elementem pamięci o przeszłości niż
pamięć o zbrodniczych Niemcach. Tym bardziej że rozciąga się poza obraz
okupacji hitlerowskiej i dotyka sytuacji w Polsce powojennej. W powszechnej
opinii Polacy - w odróżnieniu od Niemców - ani nie zlikwidowali swego
antysemityzmu, ani - tym bardziej - wcale nie są skłonni zgodzić się ze
skonstruowanym przez pamięć żydowską obrazem, który daje im tak negatywną
ocenę w opisie przeszłości.

Otwiera się tu następujący problem - czy zbrodnicze przestępstwa Polaków pod
okupacją niemiecką, włącznie ze zbrodnią w Jedwabnem, można określić jako
współudział społeczeństwa polskiego lub narodu polskiego w holokauście?
Sądzę, że przed taką odpowiedzią wstrzyma się większość nawet tych, którzy
uważają za swój obowiązek uznać ogrom polskich win wobec Żydów. A przecież,
tak właśnie widzi się sytuację w potocznym obrazie amerykańskim i zachodnim.
Zresztą obraz okupacji Polski wyprany jest ze wszystkiego, co nie dotyczy
holokaustu - pamięć o Polakach ratujących swych żydowskich współobywateli
właściwie w tym obrazie nie występuje. Można powiedzieć, że pojawia się ona
tylko w sytuacjach specjalnych, odświętnych i wtedy mówi się, że między
Sprawiedliwymi wśród Narodów Świata najwięcej jest Polaków i polskich drzewek
w parku Pamięci. Nic więc dziwnego, że w publicznym dyskursie często
występuje jako swego rodzaju figura retoryczna "polska niezgoda" z takim
obrazem przeszłości. Jest to także element często podkreślany i krytykowany w
opiniach na temat Polaków.

Obserwuj wątek
    • issa12 Re: PAMIĘĆ POLSKA I PAMIĘĆ ŻYDOWSKA 23.11.03, 16:33
      Lecz polska niezgoda na obraz przeszłości, wynikający z pamięci żydowskiej,
      dotyczy jeszcze jednej, kto wie, czy nie najważniejszej sprawy. Obraz
      przeszłości zbudowany wokół pamięci holocaustu z tego ostatniego czyni
      centralny element przeszłości wojennej, a i powojennej, absolutnie specjalny i
      niedający się z niczym innym porównać. Przez to cierpienia Żydów są wyjątkowe,
      jak czymś wyjątkowym był sam zamysł wymordowania całego narodu! Prowadzi to do
      przekonania, że wszelkie cierpienia wojenne (i powojenne) jakiegokolwiek innego
      narodu, czy społecznej kategorii - są jakby tylko bladym odbiciem tej zbrodni
      wyjątkowej i - zatem - wyjątkowego cierpienia. W tej sytuacji zniknąć w obrazie
      przeszłości muszą również cierpienia Polaków, tak, jak i innych narodów,
      udręczonych przez nazizm niemiecki. Polskie cierpienie tym większej ulega
      deprecjacji, im silniejsze jest przekonanie o winie Polaków wobec Żydów.

      Problem ten swego czasu tylko raz został poruszony w publicznej dyskusji, jaka
      toczyła się w nieistniejącym już "Życiu". Dyskusja dotyczyła zagadnienia, czy
      holokaust był zbrodnią wyjątkową i czy w związku z tym cierpienie żydowskie nie
      może być porównywane z żadnym innym, zwłaszcza z cierpieniami Polaków. Stałem i
      stoję na stanowisku, że - istotnie - zbrodni holokaustu nie można porównać z
      żadnym innym zbrodniczym przedsięwzięciem hitlerowskich Niemiec. Nazistowskie
      Niemcy bowiem postawiły Żydów i każdego Żyda poza ludzkim prawem, dokonując
      jakby wykluczenia narodu żydowskiego z ludzkości. To zupełnie co innego niż
      uznanie jakiegoś narodu - jak to było w przypadku Polaków - za "materiał"
      gorszy rasowo i mający w przyszłym świecie pełnić rolę służebną wobec rasy
      niemieckich panów. Było to możliwe dzięki szczególnemu "wzbogaceniu"
      tradycyjnej europejskiej ideologii antysemickiej o teorię rasową,
      uznającą "rasę żydowską" za "zdegenerowaną".

      Uznanie wyjątkowości zbrodniczego projektu holokaustu nie oznacza automatycznie
      oceny, że inne narody nie doznały pod niemiecką okupacją cierpień w inny sposób
      wyjątkowych i nie mniej strasznych. Faktem znamiennym był przed kilku laty
      lapsus prezydenta Niemiec, który, przybywając do Polski, pomylił powstanie w
      getcie warszawskim z powstaniem warszawskim. Ten lapsus był niezmiernie
      znaczący, także dla przyszłości. Bowiem i sami Niemcy, i cały świat całkiem
      zapomniał o tym, co wydarzyło się niezwykłego z Warszawą, wielkim europejskim
      miastem, które zostało właściwie zrównane z ziemią, a jego mieszkańcy
      wypędzeni. To w historii Europy wydarzenie bezprecedensowe od czasów
      starożytności! I, jak się okazuje, w ogóle niepamiętane, zwłaszcza przez
      sprawców zagłady Warszawy.

      Niemcy jako (po)wojenne ofiary

      Lapsus prezydenta Niemiec, człowieka świetnie wykształconego, nie wydaje się
      przypadkowy. W "Rzeczpospolitej" Katarzyna Kołodziejczyk nie tak dawno temu
      pisała, że agencja DPA - jedna z agencji prasowych o światowej renomie! -
      podała informację oÉ polskim obozie w Auschwitz. Protest Kołodziejczyk
      skwitowano stwierdzeniem, że notkę pisał młody człowiek, skąd więc mógł
      wiedzieć, iż Auschwitz nie był obozem polskim! Przypomniała tę sprawę Danuta
      Zagrodzka w "Gazecie Wyborczej" (w artykule "Powrót niemieckich demonów?" z 20 -
      21 września). W tekście tym autorka opowiada też o wydarzeniu, którego sama
      była uczestniczką: na eleganckim i "postępowym" przyjęciu w Bonn jakieś panie
      żaliły się, że ich rodziny zostały wysiedlone przez Polaków z dawnych Prus i
      Śląska. Gdy autorka odrzekła na to, iż jej rodzice zostali także wysiedleni,
      tyle że przez Niemców z Gdyni, wielce się zdziwiły i nawet jej dziękowały - jak
      relacjonuje Zagrodzka - że im o tym powiedziała, bo o niczym takim nie słyszały.

      Wygląda na to, że uznano, iż Niemcy rozliczyli się już ze swej zbrodni wobec
      Żydów. Ba, można nawet powiedzieć, że niemiecka pokuta za holokaust stała się
      czymś rytualnym w niemieckim życiu i kulturalnym, i naukowym. Ale przy tej
      okazji niemieckie zbrodnie wobec innych narodów - w tym także wobec Polaków -
      całkowicie znikły ze świadomości potocznej. Im bardziej upowszechniać się
      począł stereotypowy obraz Polaka antysemity, wspomagającego holokaust, tym
      łatwiej było Niemcom zapomnieć o zbrodniach wobec Polaków. Starszemu pokoleniu
      Niemców, rozliczającemu swych rodziców za milczenie o zbrodniach wojennych,
      czyli nade wszystko o holokauście, było - jak sądzę - łatwo przyjąć tezę o
      polskim antysemityzmie. Koniec końców, w ten sposób mogli łatwiej znieść ciężar
      poczucia winy i podzielić go z Polakami - antysemitamiÉ

      Sam pomysł oraz atmosfera towarzysząca w Niemczech idei powołania Centrum
      przeciwko Wypędzeniom, dokumentującego okrutny los, zgotowany Niemcom m.in.
      przez Polaków, dobitnie dowodzi, że niemieckie zbrodnie wobec Polaków uznano
      także za "całkowicie rozliczone". I Niemcy teraz oto mają prawo domagać się
      uznania (i zanotowania w zbiorowej pamięci) okrucieństw, jakich doznali od
      innych w końcu wojny i zaraz po niej, szczególnie zaś - od Polaków. Następni są
      Czesi, będący przecież jedną z pierwszych ofiar hitlerowskiej Rzeszy.

      Roszczenia wydają się tym bardziej uzasadnione, że we współczesnym dyskursie
      wszelkie działania odwetowe i zemsta, choćby za najgorsze krzywdy, wydaje się
      czymś godnym potępienia. Zgodnie z tym, także Niemcy mają prawo wytknąć swym
      ofiarom, że po wojnie mściły się na nich okrutnie, i żądać teraz moralnego co
      najmniej zadośćuczynienia.

      Między hitleryzmem a stalinizmem

      Tymczasem - jak już wspomniałem - Polacy, wedle potocznego przekonania,
      wypierają się swych win i nie chcą zgodzić się na powszechnie już przyjmowany
      obraz przeszłości. Wprawdzie wolność przyniosła w Polsce - jak i w innych
      krajach regionu - możność i konieczność przedyskutowania przeszłości bez
      żadnego kagańca cenzury, ale z powodu komunistycznej "obróbki" historii i
      pamięci zbiorowej nie jest to łatwe. Ze względu na to, że w obrazie historii
      centralne miejsce zajmuje holokaust, nic dziwnego, że kwestia stosunków polsko-
      żydowskich wybija się na plan pierwszy. Do rozważań o takich wydarzeniach jak
      powojenny pogrom kielecki dołączyła sprawa Jedwabnego i okolicznych
      miejscowości, których mieszkańcy dokonali zabójstw Żydów po inwazji niemieckiej
      na te tereny, przyłączone siłą do ZSRR w 1939 roku.
      Wciąż bolesne i otwarte pozostają takie kwestie, jak zakres tzw.
      szmalcownictwa, a z drugiej strony - wielkość ofiar poniesionych przez tych,
      którzy ukrywali Żydów. Różne autorytety moralne przypominają Polakom ich winy
      wobec Żydów, współobywateli Polski, i skłaniają do ekspiacji. Pełna emocji
      debata o zbrodni w Jedwabnem została zresztą - wbrew obawom części dyskutantów -
      bardzo pozytywnie odebrana przez opinię żydowską i generalnie - amerykańską.
      Można powiedzieć, że obraz Polaków zyskał na tym. Nieżyczliwe, albo i wrogo, do
      Polaków nastawione środowiska amerykańskie odebrały tę dyskusję zaskakująco
      dobrze. Wielu mówiło, że nareszcie Polacy przyznają się do swych win i skłonni
      są do przeproszenia za nie.

      Rzecz jednak w tym, że z punktu widzenia polskiej opinii publicznej, to zarazem
      obraz jednostronny. Wszak rozliczanie się Polaków z win - czy to wobec Żydów,
      czy to przedstawicieli innych narodów, jak choćby Ukraińców - wpisuje się łatwo
      i współbrzmi z obrazem dominującym w świadomości zbiorowej świata. A więc
      obrazem Polaków antysemitów, których nieżyczliwość do Żydów w różny sposób
      sprzyjała hitlerowskiej zbrodni. Rozliczenia z przeszłością, paradoksalnie,
      mogą przynosić zmianę opinii o Polakach na bardziej pozytywną, ale w żaden
      sposób nie zmienia to obrazu przeszłości. A w nim całkiem nieobecne jest
      polskie cierpienie i nasze bolesne doświadczenie historyczne.


      • issa12 Re: PAMIĘĆ POLSKA I PAMIĘĆ ŻYDOWSKA 23.11.03, 16:34
        Nie chodzi tylko o cierpienia zadane przez Niemców. Obraz przeszłości, jaki
        staje się obowiązujący i "poprawny politycznie", konsekwentnie eliminuje
        wszelkie inne źródła męki i okrucieństwa, ze zbrodniami sowieckiego komunizmu
        na czele. Po dziś dzień porównanie zbrodni hitlerowskich Niemiec ze
        stalinowskim Związkiem Radzieckim budzi nie tylko konsternację, ale zgoła
        oburzenie. Zwłaszcza w Europie, a tego dobrą ilustracją była burza, jaka
        wybuchła po ukazaniu się we Francji "Czarnej księgi komunizmu", poświęconej
        ludobójstwu komunistów stalinowców. Doszukiwanie się podobieństwa między
        nazistowską zbrodnią holokaustu a morderczym systemem komunistycznym,
        zbudowanym przez Stalina, wielu intelektualistów uznało za niemądre i
        niestosowne. Ba, śmiałek, głoszący taki pogląd, może nawet być potępiony w imię
        poprawności politycznej!

        Tymczasem w przypadku Polaków nakładanie się na siebie - by tak rzec - zbrodni
        nazizmu i komunizmu odgrywa także istotną rolę w rozważaniach nad stosunkami
        polsko-żydowskimi i cierpieniem obu narodów. Polskie oskarżenia pod adresem
        Żydów o współpracę z Sowietami okupującymi wschodnie ziemie Polski są uznawane
        wyłącznie za przejaw tego samego antysemityzmu Polaków, który jest
        odpowiedzialny za mordowanie Żydów pod okupacją niemiecką. Armia Krajowa - duma
        Polaków - ukazywana jest przez wiele środowisk żydowskich jako organizacja
        mordująca niewinnych Żydów. To kolejna komplikacja, która czyni żydowski obraz
        przeszłości zupełnie odmiennym od polskiego. Tyle że polski obraz przeszłości,
        usiłujący jakoś oddać wyżej wspomniane komplikacje, jest niejasny albo - w
        konfrontacji z obrazem pamięci żydowskiej - zgoła niepoprawny.

        Wzajemne oskarżenia

        Dyskusje, jakie toczyły się w Polsce w ciągu kilku ostatnich lat, na temat
        przeszłości i stosunków polsko-żydowskich dowiodły, że polska pamięć także nie
        jest jednolita, a co więcej - w szczególny sposób podzielona. Ci, którzy pragną
        wejść w dialog z pamięcią żydowską - i za jej sprawą z powszechnym już obrazem
        przeszłości - kładą nacisk na konieczność rozliczenia się Polaków z ich
        wojennej przeszłości, niezbyt życzliwej innym, przede wszystkim Żydom.
        Demitologizują oni - i w dużym stopniu słusznie - obraz postępowania Polaków
        pod niemiecką okupacją. Zarazem na ogół owe autorytety moralne z oburzeniem
        piętnujące rodaków za ich zbrodnicze czasem zachowania całkowicie pomijają
        rzeczywiste cierpienia Polaków, a już szczególnie daleko są od tego, aby
        uwzględniać zbrodnie komunistyczne wobec naszego narodu. Te zbrodnie, jeśli się
        o nich mówi, stanowią jakby osobną szufladę, a wszelkie - jak to nazwałem -
        nakładanie się zbrodni obu systemów, rodzące dodatkowe problemy, zupełnie nie
        jest brane pod uwagę.

        Powoduje to umocnienie drugiego obrazu przeszłości, który skomponowany jest z
        obrony polskich cierpień. Pamięć o polskich cierpieniach, a także zasługach
        Polaków w walce zarówno z hitleryzmem, jak i z komunizmem niejako z definicji
        przyjmuje formę konfrontacyjną: jest przeciwstawieniem się pamięci żydowskiej i
        skonstruowanemu przez nią obrazowi przeszłości. Wypełnia go konkurencja z
        Żydami o to, kto się bardziej nacierpiał.

        Cierpienie Polaków jest tu ogromne i nie mniejsze niż Żydów, czy jeszcze innych
        narodów. Znajdują się w tym obrazie mocne lub słabsze antyżydowskie,
        antysemickie elementy i stereotypy, bo obrona polskiego cierpienia podejmowana
        jest aktywnie właściwie tylko przez przedstawicieli środowisk mniej lub
        bardziej powiązanych z tradycją myślową i zgoła polityczną Narodowej
        Demokracji. Nic dziwnego, że endecka choroba odżywa w nowszych wersjach, m.in.
        serwowanych przez księży redaktorów i publicystów Radia Maryja (z osławionym
        Jerzym Robertem Nowakiem). Nie dość, że odżywają stare, wrogie treści
        ideologiczne, to, co gorsza, dla ich uzasadnienia często używa się
        rzeczywistych, bolesnych doświadczeń Polaków. Tym samym dążenie do utrwalenia
        pamięci o polskim cierpieniu wyrażone jest w sposób, który całkowicie
        kompromituje Polaków, a obraz przeszłości, sugerowany przez pamięć żydowską,
        tylko zyskuje uznanie. Prowadzi to do kolejnych wzajemnych oskarżeń i utrwala
        konkurencję polsko-żydowską, bynajmniej nie służąc ani zbliżeniu obrazu
        przeszłości Żydów i Polaków, ani umocnieniu prawdy historycznej o strasznych
        latach wojennych i powojennych.

        Czy można w tej sytuacji coś zrobić? Odpowiedź na to pytanie - jak mi się
        wydaje - zależna jest nade wszystko od ponownego spojrzenia na dramatyczne
        doświadczenie naszego narodu w ciągu minionego półwiecza. Chodzi zaś o
        szczególne spojrzenie: takie, które zarówno pozwoliłoby dostrzec ogrom
        zapomnianych cierpień i nierozliczonych win wobec Polaków, jak i odwrotnie:
        sprawiedliwą miarą ukazałoby polskie winy i krzywdy zadane innym przez Polaków.
        Wymaga to też zabiegów całkowicie pomijanych przez polską politykę, a przecież
        stanowiących jedno z ważnych zadań polityków: budowanie pozytywnego obrazu
        Polski i Polaków w potocznej opinii świata.

        Jak się okazuje, bez nawiązania do przeszłości trudno wykreować przekonujący
        obraz kraju i narodu w globalnej już świadomości społecznej. Tak jak niektórzy
        z nas bronią obrazu narodu używając starych, antysemickich argumentów, tak i
        społeczeństwa europejskiej mają tendencję do użycia, wydawałoby się, dawno
        zapomnianych stereotypów, niechętnych Polakom: prostakom, złodziejom i pijakom.

        IRENEUSZ KRZEMIŃSKI



        --------------------------------------------------------------------------------
        Autor jest profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, kierownikiem Pracowni Teorii
        Zmiany Społecznej Instytutu Socjologii UW, prorektorem Wyższej Szkoły
        Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia.


        www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_031122/plus_minus_a_6.html
        • Gość: AdamM Czemu IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.03, 16:38
          po prostu nie dasz linka?

          A.
          • Gość: Dlatego ! Re: Czemu IP: *.icpnet.pl 23.11.03, 16:47
            bo wolał przepisać z Rzepy !
            • Gość: AdamM Mocna rzecz! nt IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.03, 16:47
          • issa12 Re: Czemu 23.11.03, 16:47
            Bo jutro artykul bedzie niedostepny,a archiwum jest platne.
            • Gość: AdamM Co racja to racja. nt IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 23.11.03, 16:48
    • Gość: Józef Zawadzki Szanowna Pani. Od miesięcy mówię o tym:wrabiają IP: *.icm.edu.pl 23.11.03, 17:02
      nas w kolokaust. Chcą z nas zrobić współwinnych tej potwornej zbrodni. Po co? Od współwinnych można domagać się odszkodowń.
    • Gość: fermi oni mają wszystko swoje IP: *.icm.edu.pl 23.11.03, 17:38
      • snajper55 A my mamy swoje i ich. ___nt 23.11.03, 19:28

    • Gość: pamawa A moze w tym jest tez nasza wina. IP: *.infonet.gze.pl 23.11.03, 17:42
      Czy dbamy o swoja historie? Nie potrafimy zachowac w pamieci wlasnych bohaterow
      i ofiar. Pamietajac i uczac o innych, sami wolimy sie raczej klocic i obrazac.
      Co nas jeszcze laczy jako narod? Czym jest dla przecietnego Polaka duma
      narodowa. Czy szczytem odwagi juz jest, czy dopiero bedzie wywieszenie flagi
      bialo-czerwonej?
      Amerykanie buduja kolejne "memorialy", Zydzi muzea i centra, a Polacy tu i
      owdzie co najwyzej kolejne pomniki. Najwyzszy czas by pozbierac fragmenty
      rozbitej pamieci i je utrwalic dla przyszlych pokolen. Po 6o latach powstancy
      Warszawy beda miec swoje muzeum - sukces czy kolejny powod do zadumy?
      Nie mamy szczescia do wdziecznosci innych. Troche szkoda, bo najwiecej dla
      sprawy polskiej moga zrobic ocaleni przez Polakow Zydzi. To wlasnie dzieki
      niektorym z nich czesc pamieci ocalala. Dlaczego nie jest to zjawisko
      powszechne i nie ma zbyt wielu emisariuszy w tej sprawie?
      Odpowiedz jest zlozona i nielatwa. Czesc z ocalonych wyszla z tego z potwornym
      urazem psychicznym na cale pozniejsze zycie. Swiat zewnetrzny ukrywajacych sie
      byl i na dlugo pozostal swiatem wrogim i paralizujacym, bez podzialu na
      poszczegolne odcienie. Nawet najlepsze warunki i zachowanie "opiekunow" nie
      mogly tego zmienic. Bali sie z reszta wszyscy i jedni i drudzy. Warunki
      powojenne nie ulatwily sprawy. Ten nowy swiat byl dla wielu rowniez swiatem
      nieprzyjaznym. Strach mniej lub bardziej racjonalny pozostal nadal.
      Trudno miec wiec jakies konkretne pretensje o brak wdziecznosci i pamieci.
      Mozna jednak i trzeba miec takie oczekiwania wobec pokolen powojennych, zarowno
      polskich jak i zydowskich. Trzeba tylko wzniesc sie ponad uprzedzenia, mody i
      trendy. Ponad interesy i partykularne korzysci i interesy grupowe.
      Tylko jak to zrobic?
      Wzakemne ataki i obelgi powoduja masowe zainteresowania. Proby dialogu i rozmow
      o tym co laczy, o ludziach wielkich po obu stronach a nie tylko o wlasnych
      kompleksach nie wywoluja wiekszego odzewu.
      Nastala dziwna moda. Mowic mozna i trzeba albo zle, albo wcale.
      Uczenie historii staje sie pospolita sztuka wybiorczego traktowania wygodnych
      faktow i umiejetnego pomijania w danej chwili nieprzydatnych.
      Dlaczego???
      Czy znajda sie sprawiedliwi wsrod narodow swiata, ktorzy nie ulekna sie prawdy
      i beda miec w sobie dosc sily i wiary w moc czynienia dobra?
      Czy raczej kazdy bedzie stawial tylko swoje pomniki, dla swoich tylko
      bohaterow?
    • perla ładnie to napisałeś 23.11.03, 18:17
      ale zapomniałeś o jednym właśnie. Kiedy Żydzi otrzymają rekompesatę za mienie
      tu zabrane, co?!

      Perła
      • Gość: abstrakt Re: perla daj spokój IP: 81.168.184.* 23.11.03, 18:23
        Polska jest państwem prawa. Są odpowiednie procedury, obowiązują kodeksy:
        cywilny, administracyjny i postępowania administracyjnego. Tam wszelkie
        procedury dziedziczenia, rekompensat i zwrotów są uregulowane. Żadna grupa
        narodowościowa nie może być uprzywilejowana. Wszyscy muszą być traktowani tak
        samo przez prawo - nawet Żydzi!
        P.S. Są też sądy.
    • Gość: Krzys52 A ta Glupia Cipa znow Goni Kroliczka :( IP: *.proxy.aol.com 23.11.03, 18:43
      jakby nic wazniejszego nie istnialo.
    • oleg3 Przeszłość, nienawiść, zemsta 23.11.03, 19:36
      Rozmowa z sir Martinem Gilbertem, słynnym historykiem brytyjskim

      Kiedy spotykam człowieka – Niemca, Polaka, Anglika – ważne jest dla mnie to,
      co on sam zrobił, a nie co robił jego przodek. Koncepcja historii jako
      wielkiego aktu oskarżenia wydaje mi się szalona. Lukrowanie historii na przekór
      ludzkiej pamięci to też jest szaleństwo prowadzące do niekontrolowanych
      wybuchów prawdy.

      polityka.onet.pl/162,1140992,1,0,artykul.html
      • karlin Przyszłość? 23.11.03, 21:15
        oleg3 napisał:

        > Rozmowa z sir Martinem Gilbertem, słynnym historykiem brytyjskim
        > Kiedy spotykam człowieka – Niemca, Polaka, Anglika – ważne jest dla mnie
        to, co on sam zrobił, a nie co robił jego przodek.
        ----------------------------------------------------------

        A kiedy mówię i myślę - Niemcy, Polacy, Anglicy?

        ------------------------------------------------------------
        Koncepcja historii jako wielkiego aktu oskarżenia wydaje mi się szalona.
        Lukrowanie historii na przekór ludzkiej pamięci to też jest szaleństwo
        prowadzące do niekontrolowanych wybuchów prawdy.
        -------------------------------------------------------------

        Wojna na interpretacje wybucha prawie zawsze wtedy, gdy brakuje zgody co do
        faktów. Spór ma wówczas prowadzić do zwycięstwa, a nie do prawdy.

        Pzdr
        k.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka