Dodaj do ulubionych

PKP oszczedza?

17.05.05, 21:50
Od kilku dni - tak mi sie wydaje - PKP puszca rano i populudniami krotsze
sklady pociagu, ktory jezdzi przez Pruszkow. Tlok jest niemilosierny. Czy to
normlane - jezdze w sumie ktorko wiec moze nie znam zwyczajow, czy tez PKp
teraz postanowilo, ze pasazerowie moga sie dosiebie poprzytulac?:)Tyle ze
dlaczego ta przjemnosc kosztuje ponad 90 zlotych!!!!! Po prostu rece opadaja
Obserwuj wątek
    • burza_gradowa Re: PKP oszczedza? 17.05.05, 22:21
      może i coś sie zmienilo ostatnio, sczerze mówiąc nie zauważylam. Krótkie składy
      kursują już od daaaawna. Mnie też to niewiarygodnie wkurza. Do tłoku w
      pociągach zdążylam się juz ..powiedzmy.. nieco przyzwyczaic. przez caly okres
      moich studiów w okolicach siódmej rano doswiadczałam niezapomnianych przeżyć,
      czasem człowiek do ostatniej chwili nie byl pewien czy się w ogole zmieści..a
      nie daj Boże trzeba bylo ze sobą coś wieźć jakis projekt w tubie lub teczce
      większej..wtedy dochodziły komentarze, wrogie spojrzenia. Raz babka ochrzaniala
      jakaś dziewczyne, ze jeżdzi z plecakiem, przez co zabiera więcej miejsca.Ale z
      kolei jak trzymalam coś w ręku to zdarzalo się, ze tłum podczas tych
      minimalnych ruchów na które mógl sobie pozwolić "wciagał" to, co się czasem
      miało ze sobą.Kiedys się zagapilam i, że tak powiem, "wkręcil" się gdzieś mój
      szalik.. ledwo go siłą wyciagnęlam spomiędzy ludzi..dobrze, ze udalo mi się
      jeszcze chwycić za końcówkę zanim znikął.
      Pamiętam jednak, że w tamtych czasach przynajmniej w weekend mozna bylo liczyc
      na w miarę komfortową podróż. Teraz niestety dobre czasy się skończyły i w
      weekendy pojawily sie krotkie pociagi, więc nawet w niedzielę w południe nie ma
      co liczyć, że da radę w pociagu spokojnie poczytać książke...
      trochę się rozpisalam, ale jazda pociągiem to nieodłączny element mojego
      życiorysu (podróże na studia i do pracy) oraz moich rodziców (jezdzili na
      studia i przez całe życie dojeżdząją do pracy)
      ehh...
      • cat_s Re: PKP oszczedza? 17.05.05, 23:08
        Ech, Burzo,
        Z wielką przyjemnością czytam Twoje wspomnienia, bo ładnie napisane. Choć rzecz
        jasna zdaję sobie sprawę, że 'w realu' tak zabawnie to nie wyglądało.
        Od razu kusi człowieka, by się jakąś historią podobną zrewanżować ale ze
        wspomnień miejsko-komunikacyjnych 'ciekawych' na koncie mam tylko zimowe
        popychanie pod górkę "stodziewięćdziesiątkipiątki", które zaliczyłem swego
        czasu na Belwederskiej.
        Za to - z pewną dumą wspomnę - i owszem, za harcerskich najlepszych czasów,
        zdażyło mi się autostopem na budzie swojskiego żuka z żywcem wieprzowym
        podróżować. I na tylnej kanapie wiekowego mercedesa, w przesympatycznym
        towarzystwie kilku kojców z kurami. W sumie doznania organoleptyczne podobne,
        jak w co poniektórych składach podmiejskich;-)
        Ale to było dawno temu. I daleko stąd, bo na trasie Augustów-Suwałki, więc się
        nie liczy;-)

        Pozdrawiam
        cat_s
      • mr.jedi Re: PKP oszczedza? 18.05.05, 00:50
        oj tak.. tłok jest niemiłosierny, a jak jeszcze rano, pociąg po 7, jak wszyscy
        jadą na 8 do szkoły przyjeżdża krótki, to szlag człowieka trafia..
        któryś dzień, pociąg 14:41 z Pruszków PKP, udawałem się po szkole do mojej
        połówki do Brwinowa. Pociąg przyjechał, 2 minuty poślizgu (czyli na polskie
        realia i na tą porę dnia - wybitnie punktualnie). Krótki. Zapchany jak
        nieszczęście. Spojrzałem,ze pierwszy "bydlak" (przepraszam za określenie, ale
        tak mi sie nasuwa ta nazwa tego przedziału 'sluzbowego' na poczatku i koncu
        skladu, co to jest niby dla podroznych z wiekszym bagazem recznym - a nazwa
        'bydlak' wziela mi sie stad, ze widzialem na wlasne oczy, jak chłop krowe tam
        wiózł, i nawet bilet na nią miał...)
        w każdym razie - bydlak pusty, a do tego wciska sie w ten tlum jakas babcia z
        rowerem. no to w dobrej wierze,zeby zrobic babci miejsce, otwieram drzwi od
        bydlaka, i sobie kobiecina wchodzi.. i tu, prosze Was, konduktor z mordą
        wyskakuje, ze tu nie wolno wchodzic,zeby sie babcia wynosila,ze przedzial
        sluzbowy,ze cos_tam..
        no przepraszam bardzo.. pociąg (jeden sklad) ma okolo 180 miejsc siedzacych, ze
        250 stojacych.. a musi sie w niego zmiescic osob 600 a czesto i wiecej..
        chamstwo i drobnomieszczanstwo, moim zdaniem..
        a jeszcze bardziej wkurza mnie to, ze caly ten zadufany grodzisk, milanowek
        (mowie o mieszkanacach) jak wsiada na srodmiesciu, to wszyscy czychaja na jakies
        skierniewice czy zyrardow (pociag). I ludzie mieszkajacy za Grodziskiem w strone
        Sk-c nie moga juz usiasc, bo grodzisk nie moze 5 minut poczekac na miejscowke do
        Grodziska.. wtedy mam ochote wyrzucać przez okno..
        i wnerwiający są ci debile (inaczej tego nie mozna nazwac) z renomy (<>). leci
        palant drugi z jednym przez caly sklad, ale drzwi to juz nie maja.. do tego są
        niektórzy tak chamscy, ze az zlosc czlowieka ogarnia, i ma ochote scisnac go w
        drzwiach. I pelen podziwu jestem dla dwóch chlopakow, ktorzy posiadajac klamki,
        zamkneli jednego miedzy tymi drzwiami miedzysegmentowymi (pod ta gumą). i jechal
        tak do samego grodziska, az go chyba konduktor wypuscil. to mi sie podobalo.
        kolejna rzecza,ktora mnie zlosci, to babcie-lowcy miejsc.. te sa wybitnie
        upierdliwe.. jesli będąc na peronie wyczai miejsce w przedziale, to sie tak
        przepchnie, nawet nie wypuszczajac ludzi z pociagu,ze ja jeszcze nie zdaze
        wstac, a ona juz siedzi na moim miejscu..
        uwielbiam tez wszystkie zlowrogie spojrzenia, jak sie wejdzie do przedzialu
        przypominajacego saune (temperatura na dworzu +25stopni, albo i lepiej, slonce
        grzeje niemilosiernie) a okna wszystkie pozamykane.. spróbujcie otworzyc okno
        wtedy.. zaraz krzyk,halas, ze zimno bedzie.. patrzysz na taka babcie: srodek
        lata, a ona: beret,dwa swetry,kurtka..rozumiem.. starszy czlowiek juz nie jest
        tak odporny na zimno.. ale bez przesady, nie dajmy sie zwariowac..! jakby zdjela
        kurtke, byloby jej cieplej.. bo te puchowe kurtki w lato daja taki sam efekt jak
        w zime - nie przepuszczaja ciepla, wiec sie czlowiek tak nei grzeje
        (przynajmniej nie we wszystkich).
        no, to na tyle
        wszelkie uwagi dotyczące powyzszego tektu prosze kierowac do mnie i wylacznie do
        mnie
        tekst pisany na podstawie wlasnych przemyslen i frustracji dotyczacej sytuacji w PKP
        posiadam pelne prawa autorskie do niego
        to na tyle :P
        pozdrawiam, i milej srody :)
        Michał
        • mysza63 Re: PKP oszczedza? 18.05.05, 07:45
          Oj marudzicie, a popatrzecie na to z innej strony ... w zimę cieplej, w lato do
          ładnej panienki/ przystojnego młodzieniaszka można się poprzytulać bezkarnie, w
          tłoku renoma nie biega a i kondukltor wtedy siedzi u siebie więc jazda na gapę
          jest mniej stresująca.

          Miałabym tylko jedno życzenia, coby ludzie jednak częściej się myli a mniej
          perfumowali (dotyczy obu płci).

          A jak różnych środkach lokomocji to muszę się pochwalić, że jechałam w
          niedzielę nową kolejką. Super ... wszystkie powinny takie być i pociągi PKP
          też.
          • smitte Re: PKP oszczedza? 18.05.05, 09:25
            Oj jeździło się jeździło... Pod postem Mr Jediego się podpisuję obiema łapkami.
            A do przystojnych młodzieńców człowiek by się z chęcią poprzytulał, ale weź
            takiego w tym tłoku znajdź! A jak już jest to już pół wagonu do niego przytulone
            i nie masz szans jak w Pruszkowie wsiadasz.
            Ale plusem tego wszystkiego było bardzo intensywne życie towarzyskie, bo
            większość znajomych dojeżdzała tymi samymi pociągami, więc się człowiek nagadał
            na całe życie. Przyznam, ze trochę mi tego teraz brakuje. Zaproszenia na ślub
            rozdawałam w pociągu właśnie, bo potem różnie bywało ze spotykaniem się. Z
            drugiej strony jednakże trzeba było uważać, bo jak człowiek widział na peronie
            kogoś, z kim niekoniecznie chciałoby się rozmawiać przez najbliższe pół godziny,
            a głupio tak tylko dzień dobry i stać koło siebie, to trzeba było używać
            zaawansowanych technik typu "mam bardzo interesującą gazetę", albo "boli mnie
            oko coś", albo "ten drugi koniec peronu jest znacznie ciekawszy"... W sumie
            bardzo miłe wspomnienia. Pozdrawiam.
            • mysza63 Re: PKP oszczedza? 18.05.05, 09:42
              Mnie brakuje podróży pociągowych bo to było cudowne miejsce na czytanie
              (nauczyłam się czytać nawet na stojąco). Codziennie miałam godzinę czytania i
              książki po prostu znikały mi z przed oczu. Teraz muszę sie mobilizować. Z uwagi
              na to, że jeździłam do Stadionu to w drodze powrotnej zawsze miałam miejscówkę
              a i w Pruszkowie miałam takie pociągi między jedna a druga falą, że też bardzo
              często siedziałam.
              • erleusortok Re: PKP oszczedza? 19.05.05, 11:40
                Oj tak, można było poczytać, i zaopatrzyć się w świeży zapas lektur na stoiskach z przeterminowanymi książkami i prasą na Śródmieściu.. A teraz cóż, zostałem autoholikiem.
    • tzyrkiel Re: PKP oszczedza? 18.05.05, 12:12
      kol napisał:

      > Od kilku dni - tak mi sie wydaje - PKP puszca rano i populudniami krotsze
      > sklady pociagu, ktory jezdzi przez Pruszkow. Tlok jest niemilosierny. Czy to
      > normlane - jezdze w sumie ktorko wiec moze nie znam zwyczajow, czy tez PKp

      Spokojnie, juz niedlugo w ogole moga przestac jezdzic ;>.
      A tak z innej strony - to taki pkpowy niedasizm - w szczycie jezdza pojedyncze
      kible, a poza szczytem podwojne. Inaczej niedasie.
      • kol Re: PKP oszczedza? 18.05.05, 16:02
        Dziekuje za pocieszenie:) A jesli chodzi o czytanie to cos w tym jest. Ja poki
        co bazuje na gazetach bo latwi sie z nimi upchnac. W srode kupuje tygodnik ktory
        starcza mi do konca tygodnia. Jak wracam z pract mam gazete codzienna. Problem
        mam tylko w poniedzialek i wtortek rano - ale jakos nie moge gazet odpowiedniej
        znalezc:) Tytulow nie wymienial bo po co reklame robic:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka