Ileż mozna...?

30.04.06, 08:48
Oglądając program telewizyjny ogarnia mnie coraz wieksza frustracja i
zażenowanie.Nie minęły jeszcze 2 tygodnie od zakończenia świąti emisji "Samych
Swoich" w tv Polsat a juz dzisiaj widze ponownie ten sam film w tej samej
stacji.Mało tego jakbym przypadkowo przeoczył to zawsze moge go sobie obejrzeć
jutro w telewizji publicznej,do tego ponownie w tym roku na TV4 "Jak
rozpetałem II wojne światową".No to sie pytam ileż można...? Pewnie pozostanie
to tylko pytaniem retorycznym bo chyba nikt z forumowiczów nie jest mi w
stanie sensownie odpowiedzieć.Ktoś może powiedzieć że nikt mnie ne zmusza
żebym oglądał,bo i też nie będe,ale oglądając filmy i programy w stacjach
komercyjnych przerywane co 25 minut długimi blokami reklamowymi dodatkowo
opłacając abonament tv mam prawo wymagać czegoś wiecej niz ciagłych powtórek i
odgrzewanyc "kotletów".
    • au.lait Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 10:04
      A oglądałeś "Rejs"?... No to masz, częściowo przynajmniej, odpowiedź na swoje
      pytanie.
      • schabomil Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 10:21
        Też uważam, że pytanie Dennisa było tendencyjne.

        Schabomił.
        • au.lait Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 10:41
          A paszczowo rzecz ujmując: Iiichaachaa!!!
          (względnie: yeeaah..)
          • schabomil Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 10:46
            Jak ujmując?
            A, przepraszam bardzo... Ja nie słyszałem po prostu jak Pani ujmowała, bo byłem
            zamyślony... Ale nic niech Pani nie powtarza. O czym było? Pani zreferuje
            łaskawie koleżanko. To ja się zastanowię.

            S.
            • au.lait Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 10:54
              Panie Kolego! Przez reminiscencję winien Pan wiedzieć, co chciałam ująć. W
              sposób Pan już dobrze wie, jaki. Więc, pozwoli Pan, referować nie będę.
              (tym bardziej, że znamy się mało... więc może ja bym powiedziała parę słów o
              sobie, najpierw.. no, kiedyś)
              Z poważaniem.
              ;-)
              • schabomil Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 11:35
                au.lait napisała:

                > (tym bardziej, że znamy się mało... więc może ja bym powiedziała parę słów o
                > sobie, najpierw.. no, kiedyś)

                Panie Adminie, poproszę klucz do kabiny.

                Swawolny Schabomił
                • au.lait Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 11:52
                  Skrywam się w swojej lupanaru kabinie. Adres w wizytówce, jakby coś..
                  • adam228 Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 12:10
                    W ostatnim dajmy na to dwudziestoleciu nic sensownego nie wyprodukowali.
                    Czuję, że nadal nie maja pomysłów (brak talentów).Bardziej zwracają uwage na
                    formę (jak wyglądają, czy uszy odstają)niż treści które przekazuja....to o
                    dziennikarkach.
                    • schabomil Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 12:21
                      adam228 napisał:

                      > W ostatnim dajmy na to dwudziestoleciu nic sensownego nie wyprodukowali.

                      Adamie, po co się ograniczać... Pięćdziesięcioleciu! Stuleciu! Czterysetleciu!
                      Tysiącleciu!... ciągle rośnie!

                      Wykładniczy Schabomił
                    • au.lait Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 12:29
                      Ale mójboże, o jakich ONYCH ty mówisz, Adamie?!
                      • schabomil Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 12:30
                        Czemu konfudujesz Adama?
                        ...a może to ONI Cię nasłali?!

                        Schabomił.
                        • au.lait Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 12:31
                          Szabłomile, i ty przeciwko mnie teraz?!
                          • schabomil Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 12:42
                            No bo jak można powątpiewać w ONYCH ?!
                            Wszyscy wiemy, że ONI za TYM stoją. I że ONI na nas żerują.
                            I wogle.

                            Schabonił
                  • schabomil Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 12:45
                    au.lait napisała:

                    > Adres w wizytówce, jakby coś..

                    Adres może i w wizytówce, ale wierzeje zatrzaśnięte na głucho i na bramie
                    tabliczka "niedowcipnym wstęp wzbroniony", że o ostrzeżeniu "Uwaga, jaja jak
                    berety!" nie wspomnę.

                    ;)
                    Schabomił
                    • au.lait Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 12:57
                      ...gdyby wrota na oścież rozwarte były, nie byłoby to ustronie, a wolnodostępny
                      dla kazdego i o każdej porze przybytek. A w zasadzie zamtuz jaki taki zazwyczaj
                      zamknięty jest.
          • ben-oni Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 12:57
            Ale musi być optymistycznie. Jeszcze bardziej optymistycznie. Tylko skad te łzy
            w oczach...
            Ja czekam na wizytę Benka. Czarno to widzę, oj czarno. I purpuratowo.
            • au.lait Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 13:08
              Łzy? Samotny jest?
              Przesunąć go do sekcji gimnastycznej może...
    • ja27-09 Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 13:08
      Ja odpowiem tak: do uśmiechniętej śmierci można.
      • paczka111 Re: Ileż mozna...? 30.04.06, 13:13
        No, dość to żałoosne z jednej strony, a z drugiej ta świadomość, że bezkarnie
        traktuja widzów jak ostatnich idiotów...
Pełna wersja