Gość: Andrzej
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.11.03, 15:53
Z olbrzymim zainteresowaniem obejrzałem w TVP2 wczoraj dwuczęsciowy koncert z
Rzeszowa z jubileuszu 40-lecia pracy artystycznej i 60-lecia urodzin Tadeusza
Nalepy.Nie da się ukryc,że Nalepa to w powojennej historii polskiej muzyki
rozrywkowych jedna z najważniejszych postaci/ na pewno obok
Niemena,Krajewskiego,Zielińskich i jeszcze wielu innych/.Kojarzy się przede
wszystkim jako znakomity polski bluesman,zresztą nie tylko,gdyż przed bluesem
był typowym polskim rockmanem,liderem działającej od 1965
r.grupy "Blackout"przekształconej od 1968 r.w "Breakout".Płyta "Breakout"-ów
z 1969r."Na drugim brzegu tęczy" to moim zdaniem jedna z najlepszych płyt
polskiego rocka,bardzo nowatorska i awangardowa jak na tamte czasy/ posiadam
tę płyte w swojej płytotece/.Dopiero od 1971 r od płyty "Blues Breakout"
Nalepa poszedł w kierunku bluesa/ z tamtego okresu takie standardy jak "Oni
zaraz przyjdą tu" czy "Rzeka dzieciństwa".
Sam wczorajszy koncert przeciętny.Miał dobre i złe strony.Na pewno pierwsza
część nie za ciekawa,schorowany od kilku lat muzyk wykonał kilka swoich
bluesów,w czym wtórowała mu wokalnie bardzo atrakcyjna Grażyna / jakby ktros
nie wiedział to żona Nalepy młodsza od niego o ok.30 lat/.Nieporozumieniem
totalnym był wystep grupy wokalnej "Trio" / parodie przebojów Nalepy wcale
nie były smieszne/.Dopiero publiczność ożywiła sie w drugiej części
koncertu / retransmisja tv o 22.40/,w której pojawiła się na scenie związana
z "Blackoutem" i "Breakoutem" Mira Kubasińska /prywatnie pierwsza żona
jubilata/i zaśpiewała znakomite utwory z płyt wydanych na początku lat 70-
ych / m.in.świetna "Corrida" z płyty "Ogień"/ jak i superhit z 1969 r."Gdybys
kochał hej"/.Bardzo cenię panów Maternę i Manna/szczególnie/,ale wczorajsza
ich konferansjerka była-delikatnie mówiąc-nieudana.