Dodaj do ulubionych

UE i co dalej

IP: *.234-202-24.mtl.mc.videotron.ca 13.05.03, 04:12
Moze ktos by mi pomogl zrozumiec cos wiecej o UE.Rozumiem ze w skali
globalnej Polska odniesie duze korzysci,ale jak to bedzie wygladalo w naszym
regionie,nie pisze o zasilkach unijnych dla rolnikow.Jak my to mozemy
odczuc,w jakiej formie moze do nas Unia zawitac,w czym bezposrednio nam moze
pomoc?
Obserwuj wątek
    • Gość: AlexDelarge Re: UE i co dalej IP: *.shbiuro.com.pl / 172.22.6.* 13.05.03, 10:30
      tak. oczywiście. zgadza się.


      - wpłacimy 3mld euro składki członkowskiej, a otrzymamy 15mld euro
      z Unii.

      będzie jak w raju. przgotujcie dodatkowe 'świnki' skarbonki,
      bo nie bedziecie już mieli miejsca na kontach bankowych.


      • Gość: san Re: UE i co dalej IP: *.shbiuro.com.pl / 172.21.4.* 13.05.03, 12:18
        Można sobie oczywiście kpić, co stara się czynić AlexDelarge, ale sensowniej
        byłoby odpowiedzieć Roxborowi, co mamy w zanadrzu, gdy do UE nie wejdziemy.
        Byleby argumentów nie sprowadzać do "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz", bo
        to w dalszym ciągu będzie poetyka negacji, a nam potrzeba rzeczy kreatywnych.

        Pytanie Roxboro jest trudne, bowiem nie znając programów lokalnych i
        regionalnych, niełatwo odpowiedzieć na co i o jakie środki będziemy się starać
        np. w Leżajsku i na Leżajszczyźnie. A od dobrze napisanych wniosków,
        przygotowanych zadań od strony formalnej i zabezpieczonych własnych środków
        finansowych zależy możliwość pozyskania pomocy unijnej. Przekonany jestem, że w
        zasięgu możliwości są środki (co najmniej kilkanaście mln zł) na drogę
        wojewódzką Leżajsk -Sokołów Młp. wymagającej poważnej przebudowy, łącznie z
        podniesieniem tonażu bodaj trzech przepustów. Nie ma bowiem co kreślić wizji
        rozwojowych miasta (np. podstrefa ekonomiczna) bez zdecydowanej poprawy
        dostępności komunikacyjnej, któż tu przyjedzie zainwestować, gdy pod tym
        względem znajdzie dostatek gdzie indziej.
        Leży, moim zdaniem, całkowicie sprawa turystyki pielgrzymkowej, a przecież jest
        w tej materii jakaś szansa dla miasta; czy wiemy coś o strategii turystycznej
        Lezajska? Mamy Matkę Bożą Leżajską i mamy cadyka Elimelecha, tylko że nie mamy,
        zdaje się, pomysłów. Chyba że za pomysły uznać narzekania.
        Przyklady można by mnożyć, tyle że forum nie sprzyja długim elaboratom, więc na
        tym na razie poprzestanę.

        Szansa Europy leży w zjednoczeniu, bo w obliczu procesów globalizacyjnych, w
        świecie liczą się wielkie organizmy gospodarcze. W bogatej Europie szanse
        malutkiego Leżajska będą nieporównywalne z tymi, które rysują się przed nim
        poza zjednoczoną Europą. Potrzeba nam jednak roztropnych gospodarzy.
    • Gość: Roxboro Re: UE i co dalej IP: *.175-200-24.mtl.mc.videotron.ca 16.05.03, 14:58
      Oto co rzad mowi: Samorzady beda mogly lepiej wykorzystac srodki UE.Mysle ze
      jest bardzo wazna nasza rola jak bedziemy postrzegac naszych wybranych
      samorzadowcow,jak bedziemy ich rozliczac-bo tylko to moze ich pobudzic do
      akcji,wyrwac z marazmu i pozwolic rozwinac nasz region
      • Gość: san Re: UE i co dalej IP: *.shbiuro.com.pl / 172.21.4.* 16.05.03, 22:49
        Gość portalu: Roxboro napisał(a):

        > Oto co rzad mowi: Samorzady beda mogly lepiej wykorzystac srodki UE.Mysle ze
        > jest bardzo wazna nasza rola jak bedziemy postrzegac naszych wybranych
        > samorzadowcow,jak bedziemy ich rozliczac-bo tylko to moze ich pobudzic do
        > akcji,wyrwac z marazmu i pozwolic rozwinac nasz region

        Podzielam pogląd Roxboro i dodam od siebie, że aktywność mieszkańców nie
        powinna sprowadzać się do uczestniczenia w wyborach raz na cztery lata, bo
        wówczas niewiele wiemy o istotnych problemach naszego otoczenia, a i nasze
        decyzje wyborcze podejmowane są bardziej w oparciu o obiegowe opinie, niż
        rzeczywiste rozeznanie potrzeb i możliwości kandydatów. Ufać wybranym - rzecz
        wskazana, ale sprawdzać ich plany i dokonania - rzecz bardzo pożądana, bo leży
        to w naszym, mieszkańców interesie.

        Tymczasem niewiele samorządów uprawia prawdziwą politykę informacyjną, jeśli
        już o czymś informują, to najczęściej są to rzeczy nieistotne, lub mające
        kronikarską wartość. Czy wiemy np. czego możemy się spodziewać w Leżajsku po
        najbliższym czteroleciu? I co powstanie w poszczególnych latach tego
        czterolecia, oraz w oparciu o jakie środki (własne, dotacje, kredyty)?
        Czytuję w miarę regularnie "Biuletyn Informacyjny" i, jako żywo, na nic
        takiego nie natknąłem się. Nie wiem więc ile i jakie programy są gotowe, i czy
        czekają jedynie na sygnał z Brukseli, by je miasto przedstawiło? A co z
        udziałem własnym, czy miejski budżet ma dostateczne rezerwy? Wreszcie, rzecz
        absolutnie najistotniejsza, jaka jest wizja miasta za lat pięć i dziesięć
        (struktura zatrudnienia, liczba mieszkańców, kierunkowe gałęzie rozwojowe itp)?
        Bez tego cała reszta planów i ich realizacji jest obarczona błędem
        przypadkowości i pytaniem o sens.

        W takiej publicznej dyskusji opartej na merytorycznej informacji władz
        samorządowych powinniśmy wziąć szeroki udział. I nie ma się co zrażać, że głos
        nasz czasem mało kompetentny - ważne, żeby był słyszalny i artykułował naszą
        chęć wpływania na swoją przyszłość. Jego brak zwiększa zagrożenia stojące przed
        Leżajskiem i kto wie, czy nie odciśnie się trwałym piętnem na jego dalszych
        losach. Wówczas, parafrazując B. Okudżawę, winien będę ja, winna będziesz ty.
        Tylko kogo to będzie obchodzić?
        • Gość: Mpiotrek Re: UE i co dalej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.03, 22:07
          CZy w Lezajku istnieje punkt iforamcji o UE? Podobno maja takie istniec w
          kazdej gminie, wiec u nas powinny byc dwa... moze i sa lae nikt o nich nie
          wie!!!
          • Gość: Roxboro Re: UE i co dalej IP: *.175-200-24.mtl.mc.videotron.ca 22.05.03, 03:12
            Mysle,ze obowiazkowo powinien byc link albo wiecej informacji o UE w web site
            miasta Lezajsk i wszystkich gmin.Co myslicie o tym
    • Gość: Kuba Re: UE i co dalej IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 17.06.03, 01:52
      fakty.interia.pl/news?inf=397581
      No to rewerendum już było, Polacy zagłosowali na tak i skończyły się obietnice
      typu 'Polska skorzysta na wejściu do uni', 'unia bedzie nas finansowac w wielu
      dziedzinach',i zapewnienia że w uni bedzie lepiej bo juz POLSKA ZADECYDOWAŁA.
      Teraz zaczyna się krytyka naszego kraju,za niedługo bedzie się po mału mówiło
      prawde o 'wielkości' 'bogatej' uni, a prawda nie bedzie dla nas
      korzystna.Globalizm ma to do siebie ze dba o SWOJE interesy i bogate kraje nie
      mają interesu sponsorować kraje biedne.
      Takie jest moje zdanie-jak bedzie zobaczymy za rok,dwa,pięc...
    • Gość: zz Re: UE i co dalej IP: *.proxy.aol.com 24.06.03, 05:31
      UUUUUUUU !!!

      a mozna cos wiecj o twoim "rozumowaniu" w skali globalnej sukces, a na ulicy
      nic sie nie zmieni, juz takie "sukcesy" odnoszono przez ostatnie 50 lat !!

      nie miejcie mi za zle wylacznie krytycznych wypowiedzi ale sentyment sklonil
      mnie do znalezienie tej strony, a czytyajac wasze posty chce wam oszczdzic
      przyszlego bolu i przygotowac na to co bedzie: a bedzie tak samo tylko ze
      troche gorzej, ale zycze wam jak najlepiej: wytrwalosci w pogladach,
      konsekwencji w ich realizacji i nie duzego kaca po uswiadomieniu sobie ze to i
      tak gowno warte....

      trzymajcie sie !!!!
      • Gość: san Żeby i do ZZ zawitała nadzieja IP: *.lezajsk.info 24.06.03, 22:03
        Gość portalu: zz napisał(a):

        > UUUUUUUU !!!
        >
        > a mozna cos wiecj o twoim "rozumowaniu" w skali globalnej sukces, a na ulicy
        > nic sie nie zmieni, juz takie "sukcesy" odnoszono przez ostatnie 50 lat !!
        >
        > nie miejcie mi za zle wylacznie krytycznych wypowiedzi ale sentyment sklonil
        > mnie do znalezienie tej strony, a czytyajac wasze posty chce wam oszczdzic
        > przyszlego bolu i przygotowac na to co bedzie: a bedzie tak samo tylko ze
        > troche gorzej, ale zycze wam jak najlepiej: wytrwalosci w pogladach,
        > konsekwencji w ich realizacji i nie duzego kaca po uswiadomieniu sobie ze to
        i
        > tak gowno warte....
        >
        > trzymajcie sie !!!!

        Przeczytałem kilka Twoich postów i w żadnym nie dostrzegłem choć odrobiny
        nadziei, choć nutki optymizmu. Epatujesz nas za to stwierdzeniami, że to
        wszystko "gówno warte" itepe, itede, czym utrwalasz wizerunek przeciętnego
        Polaka jako osobnika zgorzkniałego, wiecznego malkontenta, wietrzącego spisek i
        wierzącego w spiskowa terię dziejów, który ma tysiące pomysłów na NIE, ale już
        żadnego rozsądnego na TAK. I to wszystko piszesz przez sentyment do nas.
        Doprawdy?
        Z takim nastawieniem nie warto zaczynać niczego, a już z pewnością poważnego
        przedsięwzięcia, bo czyż nie jest prawdą, że i tak nas wszystkich zakopią do
        dołka? W tym kontekście Twoje "trzymajcie się" brzmi po prostu groteskowo.
        Chciałoby się zawołać: od przyjaciół i doradców (zwłaszcza takich) strzeż nas
        Panie.
        • Gość: Kuba Re: Żeby i do ZZ zawitała nadzieja IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 25.06.03, 02:07
          Bardzo dobrze powiedziane 'SAN'
          • Gość: zz Re: Żeby i do ZZ zawitała nadzieja IP: *.proxy.aol.com 25.06.03, 03:36
            i ja tak sadze !!!
            ale cos napisze, z obecna sytucja intelektualna, ekonomiczna i zerowa
            swiadomoscia zachodzacych zmian /bynajmniej nie pisze tu o fasadowym wejsciu do
            UE/ nie widze swiatelka w tunelu dla tego spoleczenstwa /duzo lepiej bylo pod
            zaborami - wtedy mimo wiekszej biedy byla autentycna swiadomosc narodowa i
            wiara w cel, dzis tylko fasada/, ale ja mam ten komfort ze mnie tam juz nie ma -
            wiec moge sobie pobiadolic, ty MUSISZ miec nadzieje....
            • Gość: Roxboro Re: Żeby i do ZZ zawitała nadzieja IP: *.175-200-24.mtl.mc.videotron.ca 25.06.03, 04:00
              Stary jak Boga kocham,czytajac Twoj post,mam w uszach retoryczna mowe o.Rydzyka
              albo calej grupy z radia maryja Liga Rodzin Polskich,toz to ten sam jezyk.
              A czy Ty chociaz wiesz ile ludzi mieszka w tej Polsce i uwazasz ze nikt z nich
              nie ma prawa do nadziei.
              Proponuje Ci wziasc ksiazke i poczytac co bylo w tych Twoich umilowanych
              Stanach w okresie miedzywojennym,ile ludzi glodowalo,jak wedrowali za praca.
              A zreszta najlepiej jak bys sobie do tej Polski pojechal,troche pojezdzil to
              moze bys cos innego zobaczyl,bo na razie to widac ze oprocz zajadliwej
              napasci,to nie masz innego argumentu.
              • Gość: Damian K. Re: Żeby i do ZZ zawitała nadzieja IP: *.lezajsk.info 25.06.03, 11:26
                Gość portalu: Roxboro napisał(a):

                > Stary jak Boga kocham,czytajac Twoj post,mam w uszach retoryczna mowe
                o.Rydzyka
                >
                > albo calej grupy z radia maryja Liga Rodzin Polskich,toz to ten sam jezyk.
                > A czy Ty chociaz wiesz ile ludzi mieszka w tej Polsce i uwazasz ze nikt z
                nich
                > nie ma prawa do nadziei.
                > Proponuje Ci wziasc ksiazke i poczytac co bylo w tych Twoich umilowanych
                > Stanach w okresie miedzywojennym,ile ludzi glodowalo,jak wedrowali za praca.
                > A zreszta najlepiej jak bys sobie do tej Polski pojechal,troche pojezdzil to
                > moze bys cos innego zobaczyl,bo na razie to widac ze oprocz zajadliwej
                > napasci,to nie masz innego argumentu.

                Popieram w 100%.
                • Gość: san By syty głodnego zrozumiał IP: *.lezajsk.info 25.06.03, 22:44
                  Łatwo rozdzielać razy na wychudzone grzbiety ziomków, gdy samemu tkwi się na
                  obczyźnie i spija tamtejszy dobrobyt. Pytam się więc czy uchodzi, by ZZ znęcał
                  się nad ludźmi, którym pięćdziesięciolecie epoki PRL odebrało szansę na życie w
                  normalnym kraju, a ich dzieciom i wnukom - start w dorosłość w warunkach
                  zbliżonych do jego drugiej ojczyzny? Świadomość tego, że dźwigamy spustoszenie
                  ekonomiczne, intelektualne i moralne tamtych lat tkwi w nas, a przynajmniej w
                  części, aż do bólu, bo to czego przez ponad 120 lat nie dokonali zaborcy, w
                  niecałe półwiecze udało się socjalizmowi spod znaku Lenina i Stalina. To prawda
                  że etos pracy upadł, a wszelakie roszczenia zastąpiły zdrowy rozsądek, ale czy
                  to powód do twierdzenia, że nacja z nas żadna i skazani jesteśmy na obywateli
                  świata drugiej albo trzeciej kategorii? Powiada ZZ, że pod zaborami była
                  większa świadomość narodowa niż teraz, przypomnę przeto, że to wówczas C.K.
                  Norwid sformułował tezę, że Polacy to wielki naród, ale żadne społeczeństwo.
                  Zatem to, co dla ZZ jest wartością tamtych czasów, dla ówczesnych zasługiwało
                  na pomstę.

                  Najpierw w 1980 roku, a później w mrocznych czasach stanu wojennego niewielu
                  było takich, którzy dostrzegali światełko w tunelu wolności i dawali wiarę w
                  rychły upadek muru berlińskiego. Cała historia opozycji demokratycznej w Polsce
                  zasadzała się na walce i właśnie nadziei w lepszą przyszłą demokratyczną
                  Polskę. Można oczywiście naigrywać się z Polaków w kraju i okazywać im wyższość
                  prawdziwego paniska z Ameryki, bo to przecież takie polskie i nowobogackie. Ot,
                  panisko z Ameryki ma ten komfort, że niczego nie musi, w przeciwieństwie do
                  Polaka w kraju, który musi np. mieć nadzieję. A ja nie muszę, ja chcę, tutaj
                  zostałem z własnego wyboru i do głowy by mi nie przyszło pouczanie
                  kulturalnego Amerykanina z zaciągu, co on musi w USA. Ale to jest, zdaje się,
                  kwestia smaku i kindersztuby.
                  • Gość: zz Re: By syty głodnego zrozumiał IP: *.proxy.aol.com 04.07.03, 04:54
                    przyznaje, sporo w tym racji. nie jest jednak moim celem /jak mi ktos sugeruje/
                    kopanie lezacego, jednak przegaldajac to forum widzi sie w nim miniaturke
                    kraju: co nam da unia, jakies tam statystyki z ktorych wynika ze nie jest zle,
                    inne statystyki ktore trzeba spelnc a bedzie jeszcze lepiej, normy ktorych
                    teoretyczne uchwalenie czy przyjecie wszytko zmieni, ci nasi nauczyciele tacy
                    fajn /bo nasi/ ....chyba duzo lepiej powiedziec sobie przykra prawde: jest
                    bardzo zle i co najgorsze na lepsze sie nie zanosi - i od tego raczej lepiej
                    zaczac, do o. Rydzyka mi daleko - jestem za cyniczny, mam gdzies stany lat 20-
                    tych /mnie tam nie bylo/ aczklowiek to dobry przyklad: liczenie na samego
                    siebie, wlasna prace, jak juz gdzies wspomnialem obecni probuje sie ciagle
                    leczyc objawy bo ruszyc prawdziych przyczyn kazdy sie boi, lepiej zajac sie
                    reformami zastepczmi, a najgorszy jest w tym wsystkim marazm spoleczny i np.
                    skrajnie debilne wrecz opieranie sie na telewizj publicznej i "GW" /przepustka
                    do bycia intelektualista !/
                    co niektorzy przyjmuja zasade iz lepiej sobie nawzajem przytakiwac niz
                    popatrzec na to z innej /przykrej/ strony, mi jet dzis duzo latwiej i to robie,
                    czy to moja wina ?

                    swoja droga, fajny tekst napisales, a do Polski bym wrocil i pieniadze
                    zainwestowal, ale gdy tylo pomysle ze zaraz zajmie sie nimi tepy urzednik /np.
                    wujek wojta,/ dosraja mi podatkow i oplat /toz to bogacz z Ameryki, nic nie
                    robi tylko wydaje/ powiezd sam, warto ??
                    • Gość: san Re: By syty głodnego zrozumiał IP: *.lezajsk.info / 172.16.1.* 05.07.03, 00:11
                      Tak, zdecydowanie lepiej pisać i mówić prawdę, byle nie hołdować tezie śp.
                      księdza prof. J. Tischnera, który powiadał, że o góralsku rzecz biorąc to są
                      trzy prawdy: moja prawda, twoja prawda i gó...o prawda.

                      Nie epatuję siebie, tym bardziej kogokolwiek innego, statystykami tylko po to,
                      by popisywać się com spamiętał, albo com podejrzał w roczniku statystycznym.
                      Liczby mają wedle mojej oceny jedną zasadniczą wartość - obiektywizują
                      rzeczywistość, w naszym polskim przypadku, uzmysławiają jak długa może czekać
                      nas droga do cywilizowanego świata, pod warunkiem, że będziemy chcieli się
                      rozwijać, nie zaś zwiększać wydatki na cele socjalne. Pokazują one również, że
                      inni wydają na porównywalne cele mniej, a to "coś" o wiele sprawniej działa.

                      Nie podzielam opinii, że pisanie w tonacji minorowej jest właściwe do
                      budowania klimatu zachęcającego do pozytywnych zmian np. kształcenia się
                      obywateli (dostrzegam tu wyraźną zmianę, na korzyść, w mentalności rodziców),
                      lepszej organizacji i wydajności pracy, odchodzenia od modelu państwa
                      opiekuńczego itd.

                      Ja też boleję nad moimi rodakami, że wolą ufać zaklinaczom rzeczywistości,
                      często tym, którzy ich w tę rzeczywistość wpędzili, niż realnie ocenić
                      problemy i zacząć je z mozołem rozwiązywać, ale też zdaję sobie sprawę z tego,
                      że wielu moich rodaków ma problemy ze zrozumieniem podstawowych zjawisk
                      ekonomicznych. I choć czasami trafia mnie szalg, zwłaszcza z powodu ich
                      wyborczych dokonań, to przecież wiem, że znaczna część moich rodaków wyrosła
                      na chlebie socjalistycznych doktryn i propagandy.

                      Przed Polską problemy nie lada, zwykłego draństwa w państwie nam się
                      namnożyło, przekrętów i zdeprawowania. Żyć trudno i zwątpienie nieraz ogarnia.
                      Ale Polaka do ojczyzny nie biznes ciągnie, bo tu "wujek wójta" może jeszcze
                      wiele, lecz nostalgia za zostawionym kawałkiem życia. Nawet największe
                      niegodziwości i zaznany tutaj smak krzywd nie są w stanie tej nostalgii
                      zgasić.
                      • Gość: Roxboro Re: By syty głodnego zrozumiał IP: *.242-202-24.mtl.mc.videotron.ca 06.07.03, 05:22
                        San nie ma co obwiniac zbytnio spoleczenstwo-jest takie przyslowie,ze "ryba
                        zaczyna smierdziec od glowy"-oto tytul z Gazety Wyborczej(regionalne
                        informacje):
                        Radni wojewodztwa(Podkarpackie-moj dopisek) nie odwołali zarządu.Tak to nasi
                        włodzarze zarządzają naszym województwem,ich interesuje tylko walka o stolki a
                        nie rozwiniecie regionu.Zapomniało im sie,że centralne zarzadzanie sie
                        skonczylo i jak UE ma przyjsc to trzeba sie ruszyc i atakowac.Cos gdzies
                        wyczytalem ze odpowiedzialny za integracje z UE jest ledwo dorosly syn
                        szefowej Samoobrony na okreg podkarpacki-czy to prawda?Jesli tak to mozemy miec
                        minorowe miny.
                        • Gość: san Re: By syty głodnego zrozumiał IP: *.lezajsk.info / 172.16.1.* 06.07.03, 15:44
                          To co dzieje się w Podkarpackiem jest mniej doskonałym odbiciem tego, co
                          zawładnęło państwem, jego strukturami etc. Powiadasz, że "ryba psuje się od
                          głowy" - to prawda, ale na miły Bóg, któż nam tę rybę zafundował? Nie da się
                          tego zwalić ani na władzę sowiecką, Układ Warszawski czy RWPG. Sami sobie
                          zgotowaliśmy ten los: Leszków Millerów, Andrzejów Lepperów, Zygmuntów
                          Wrzodaków czy im podobnych najpierw popieramy, wybieramy, a później dziwimy
                          się, bo przecież miało być inaczej. A niby dlaczego? Co przemawiało za władzą
                          ukształtowaną w państwie totalitarnym (PZPR, SdRP, SLD), by w państwie
                          demokratycznym powierzać jej mandat do dalszego sprawowania władzy. Naiwność,
                          wiara w cudowną przemianę, czy zaorana pamięć? Jeśli my jako społeczeństwo
                          nie jesteśmy temu winni, to kto? Powtórzę przeto - tej władzy nie przywieziono
                          nam na czołgach, sami ją sobie wybraliśmy.

                          W regionalnym parlamencie (sejmik podkarpacki) trwa spór wszystkich ze
                          wszystkimi; władzę dzierży mniejszościowa koalicja PSL-SLD, która z powodu
                          właśnie tej mniejszości, a także amatorskiego zarządu województwa nie jest w
                          stanie skutecznie rządzić. Zarządu nie można odwołać, bo nie ma wymaganej
                          większości (3/5), komisją współpracy z zagranicą rządzi rzeczywiście 20-letni
                          syn posłanki Zbyrowskiej z Samoobrony, chociaż z prasowych enuncjacji można
                          się dowiedzieć, że patologii tam znajdziesz wedle gustu. Pytam się więc
                          Roxboro, czy w tym sejmiku nie ma Twoich przedstawicieli, czy w Sejmie ich też
                          nie ma? Są, nawet jeśli nie głosowałeś (tym gorzej), bo radni, posłowie,
                          wójtowie i inni są tam z mandatu Twojego, mojego, iksińskiego i tysięcy innych.
                          Z tych powodów nie podzielam Twojej opinii, że "ryba zaczyna smierdziec od
                          glowy", bo poza łatwym rozgrzeszenim własnego sumienia niewiele w tym prawdy.
                          Zdaje mi się zresztą, że ta ryba ma bardziej postać żaby, którą wszyscy musimy
                          zjeść. Byle z tej szkody jeszcze coś wynikało, o czym swego czasu donosił M.
                          Rej.
                          • Gość: Roxboro Re: By syty głodnego zrozumiał IP: *.242-202-24.mtl.mc.videotron.ca 06.07.03, 22:18
                            San cos jest zlego z naszym spoleczenstwem I chyba z nami rowniez,no bo jak
                            to mozemy nazwac,ze po dlugim okresie ucisku totalinarnego przez komune,
                            spoleczenstwo I my wybieramy tych samych ludzi do wladzy.Przeciez 12 lat temu
                            to oni krzyczeli tylko z PZPR mozemy budowac Polske a teraz oferuja nam nowa
                            forme kapitalizmu I im powierzamy wladze tzn moim I Twoim glosem.
                            Sam powiedz czy istnieje inna alternatywa w obecnej sytuacji politycznej,czy
                            spoleczenstwo ma jakis wybor,czy wyksztalcaja sie nowe elity polityczne.
                            Jest powiedzenie jakie spoleczenstwo takie elity polityczne-cos jest prawdy w
                            tym.
                            Powiedzmy sobie prawde :jaki jest poziom spoleczenstwa,jezeli aktualnie wokol
                            Lezajska ludzie daja na msze zeby ksiadz wymodlil sie za deszcz-to jest prawda
                            nie zmyslam.
                            To o czym mozemy mowic,o jakim spoleczenstwie.
                            • Gość: zz Re: By syty głodnego zrozumiał IP: *.proxy.aol.com 08.07.03, 06:44
                              czyli jestesmy w punkcie wyjscia....przy moim pierwszym mailu,
                              R. - kiedys ludzie modlili sie o niepodleglosc /byli nawet tacy idioci co za
                              nia gineli/ zdrowie, szczescie, dlaczegoby nie o deszcz ? uszanuj ich zdanie to
                              ich pieniadze i ich wybor narzekasz na nalecialosci komuny a przemawia przez
                              ciebie socjalisatyczny mentor ktory wszystko wie lepiej niz tepe masy...

                              S. o to wlasnie chodzi ze sentyment ciagnie, ale wyuczony tu rozsadek i
                              szacunek do wlasnej pracy doradza co innego...tego wlasnie rozsadku i szacunku
                              do czyjejs pracy nie ma w naszym kraju, czego najlepszem dowdem sa uwagi typu
                              robi przy azbescie, budowa....polaczek...nietety nie, studia a nawet jesli by
                              to byla budowa to co ? w taka prace niewklada sie wysilku, tego sie nie
                              szanuje ?
                              jak widac nawet wy szanujecie pewnie tylko prezesow spolek skarbu panstwa z
                              ktormi mozna wszystko zalatwic przy wodce

                              pzdr
                              • Gość: san Re: By syty głodnego zrozumiał IP: *.lezajsk.info / 172.16.1.* 08.07.03, 13:42
                                Doprawdy trudno prowadzić dyskusję, gdy jedna strona ma na tyle ugruntowane
                                przekonania i poglądy (w tym przypadku Polski i Polaków), że nic nie jest ich
                                w stanie wzruszyć. Na domiar złego, przywołuje własną tezę, która w istocie
                                rzeczy jest co najwyżej prognozą autora wieszczącą falę nieszczęść dla Polski
                                i Polaków. Cóż bowiem takiego rzekł w pierwszym e-mailu ZZ, na który się teraz
                                powołuje? Otóż rzekł on, że do tej pory w Polsce było źle, natomiast od tej
                                pory (po wejściu do UE) będzie podobnie tylko jeszcze gorzej. Myliłby się
                                jednak ten, który by sądził, że ZZ uzależnił taką wizję Polski od czegokolwiek
                                np. braku naprawy finansów państwa i obniżenia podatków, zahamowania wzrostu
                                wydajności pracy czy choćby zmiany mentalności. Nie, będzie gorzej, bo tak
                                wieszczy ZZ trochę a priori, trochę z doświadczeń i obserwacji rodaków.

                                Różnica między ZZ a nami, tu w kraju, polega na tym, że nasz krytycyzm ma
                                służyć uświadomieniu sobie stanu otaczającej nas rzeczywistości po to, by
                                podjąć próbę jej naprawy. Krytycyzm, ba fatalizm ZZ służy zaś wyłącznie do
                                potwierdzenia jego defetystycznych ocen Polski i Polaków. Z pierwszego poglądu
                                może, aczkolwiek nie musi, coś sensownego wyniknąć, zaś z drugiego -
                                absolutnie nic. I o tym jestem głęboko przekonany.

                                PS
                                Z czego ZZ wywiódł wniosek, że my szanujemy "(...)tylko prezesow spolek skarbu
                                panstwa z ktormi mozna wszystko zalatwic przy wodce" doprawdy nie wiem. Zdaje
                                się, że mieści się to w jego ulubionej formule przyłożenia "między oczy"
                                adwersarzom. O kindersztubie już pisałem, więc nie uchodzi, bym się powtarzał.
                                • Gość: zz Re: By syty głodnego zrozumiał IP: *.proxy.aol.com 09.07.03, 06:26

                                  > np. braku naprawy finansów państwa i obniżenia podatków, zahamowania wzrostu
                                  > wydajności pracy czy choćby zmiany mentalności. Nie, będzie gorzej, bo tak
                                  > wieszczy ZZ trochę a priori, trochę z doświadczeń i obserwacji rodaków.

                                  moje stanowisko wynika z doglebnej analizy realiow RP /i nie sadze - choc
                                  chcialbym - abym byl w bledzie/

                                  szanse na reformy zmarnowano w 90 r.
                                  - jak pokazuje aferalna rzeczywistosc RP: dekomunizacja, to grzech pierwordny
                                  III RP nie wiem jakich reform by nie wprowadzic to niewiele da, a dzis bedzie
                                  duzo trudniej rozbic uklad towarzysko-bizsnesowy SLD niz PZPR w 90. ich afery
                                  to juz nie stolki w radzie miasta to ropociag przez Europe, handel paliwami,
                                  energetyka, kto im skoczy ????


                                  Polska stacza sie w strone Ameyk Pld, gdzie obok fasadowej demokracji liczy sie
                                  oligarchia, dodac do tego swiadomosc i mentalnosc spoleczenstwa ?
                                  jaka reforma finansow publicznych o czym my mowimy ??
                                  okragly stol splodzil poprostu bekarta, nic wiecej

                                  a rzekoma szansa dla aparatu, wybaczenie, bezkrwawa rewoucja ? ja bym to
                                  nazwal tchorzostwem i brakiem odwagi podejmowania odwaznych ale ryzykownych
                                  decyzji,dzis rachunek placi kazdy obywatel /i placil bedzie dalej/ stad moj
                                  pesymizm

                                  > PS
                                  > Z czego ZZ wywiódł wniosek, że my szanujemy "(...)tylko prezesow spolek
                                  skarbu
                                  > panstwa z ktormi mozna wszystko zalatwic przy wodce" doprawdy nie wiem. Zdaje
                                  > się, że mieści się to w jego ulubionej formule przyłożenia "między oczy"
                                  > adwersarzom. O kindersztubie już pisałem, więc nie uchodzi, bym się
                                  powtarzał.

                                  odnosnie spolek skarbu panstwa to taki sarkazm /nie jestem az tak jak san
                                  przywiazny do literalnej wykladni/ napisalem to raczej w odniesieniu do docinek
                                  typu: budowa..itp

                                  ps
                                  na poczatek proponuje jednomandatowe okregi wyborcze
                                  • Gość: san Re: By syty głodnego zrozumiał IP: *.lezajsk.info / 172.16.1.* 09.07.03, 22:56
                                    Gość portalu: zz napisał(a):

                                    > szanse na reformy zmarnowano w 90 r.
                                    > - jak pokazuje aferalna rzeczywistosc RP: dekomunizacja, to grzech
                                    pierwordny III RP

                                    Chodzi Ci zapewne o brak dekomunizacji na progu III RP. Zgoda, utrzymywanie
                                    ustaleń okrągłostołowych zwłaszcza po wyprowadzeniu z Polski wojsk sowieckich
                                    w sferze politycznej i ekonomicznej było błędem o fatalnych skutkach dla
                                    państwa i jego gospodarki. Ale też prawdą jest, że doświadczenia
                                    dekomunizacyjne w Czechach, gdzie przez bodaj 5 lat czescy komuniści mieli
                                    zakaz udziału w życiu publicznym, nie nastrajają zbytnim optymizmem. Wrócili
                                    do władzy w majestacie demokracji, co w zestawieniu z innymi krajami byłego
                                    demoludu, w których sprawy miały (mają) się podobnie, pokazuje skalę
                                    spustoszeń w postkomunistycznych społeczeństwach.

                                    > duzo trudniej rozbic uklad towarzysko-bizsnesowy SLD niz PZPR w 90. ich
                                    afery to juz nie stolki w radzie miasta to ropociag przez Europe, handel
                                    paliwami, energetyka, kto im skoczy ????

                                    Tak o wiele trudniej niż z PZPR na początku lat 90. Ale nie przesądzaj, nie
                                    wszystko jeszcze stracone. Dla mnie znacznie większym problemem jest syndrom
                                    homo sovieticusa, który zagościł w umysłach Polaków i nie za bardzo chce się
                                    stamtąd ruszyć. A bez tego nie uda się niczego ruszyć, przejrzeć struktury
                                    gospodarcze, a cóż dopiero poddać je sanacji.

                                    > jaka reforma finansow publicznych o czym my mowimy ??

                                    No właśnie, o czym? O realnym problemie ekonomicznym, który dotyczy każdego
                                    państwa o gospodarce rynkowej, bez rozwiązania którego kraj nie może się
                                    rozwijać (musiałbym pisać dłuższy wywód). Przeciwstawianie mu Twojej
                                    konstatacji, że " okragly stol splodzil poprostu bekarta, nic wiecej(...)"
                                    jest w tym miejscu po prostu od rzeczy. Za chwilę dojdziemy bowiem do wniosku,
                                    że wszelkie zło w Polsce bierze swój początek i koniec "z okrągłego stołu", co
                                    niechybnie zaświadczać będzie, że najprawdziwszą teorią jest spiskowa teoria
                                    dziejów, zaś pozostałe teorie z rozmaitych dziedzin społeczno-ekonomicznych są
                                    bajkami dla grzecznych dzieci. Wierzysz w takie pojmowanie świata?

                                    > ja bym to nazwal tchorzostwem i brakiem odwagi podejmowania odwaznych ale
                                    > ryzykownych decyzji,dzis rachunek placi kazdy obywatel /i placil bedzie
                                    > dalej/ stad moj pesymizm

                                    Jakich decyzji nie podjęto: politycznych, ekonomicznych, gospodarczych i w
                                    jakim okresie - poza rzecz jasna uwłaszczeniem nomenklatury. Piszesz ostrym
                                    językiem, ale to są tylko ogólne formuły.

                                    >
                                    > ps
                                    > na poczatek proponuje jednomandatowe okregi wyborcze

                                    Pełna zgoda i to jest rzeczywiście konkret z Twojej strony.
                                    • Gość: zz Re: By syty głodnego zrozumiał IP: *.proxy.aol.com 14.07.03, 06:11
                                      w koncu napisalem jakis konkret, ciesze sie niezmiernie

                                      nie naleze do zwolennikow spiskowej teorii, ale nigdzie indziej nie pasuje ona
                                      bardziej niz do okraglego stolu: uwlasczenie dla starego ukladu i lepsza
                                      pozycja ekonomiczna juz na starcie, dla zachodu gwarancje splaty starych
                                      dlugow, a dla szraczkow coca-cola w sklepach

                                      reform finansow jest potrzebna ale w chierarchii potrzeb jest najpierw sanacja
                                      politycna i etyczna /nie majaca sensu bez ekonomicznej - a na taka znowu nie
                                      widze dzis szans/ a potem cala reszta

                                      co smieszne w Polsce 13 lat po upadku komuny jest dzis blizej do Bialorusi niz
                                      wowczas /np. rynek mediow, najwazniejsze kontrakty dziwnie zawsze dla
                                      Gudzowatgo i Kulczyka itd....../


                                      ale fakt, cos z tym trzeba zrobic
                                      • Gość: san Re: By syty głodnego zrozumiał IP: *.lezajsk.info / 172.16.1.* 16.07.03, 21:39
                                        Gość portalu: zz napisał(a):

                                        > reform finansow jest potrzebna ale w chierarchii potrzeb jest najpierw
                                        sanacja
                                        > politycna i etyczna /nie majaca sensu bez ekonomicznej - a na taka znowu nie
                                        > widze dzis szans/ a potem cala reszta

                                        A ja bym tego nie hierarchizował uzależniając reformę finansów publicznych od
                                        przeprowadzenia w pierwszej kolejności sanacji politycznej i etycznej (w
                                        przypadku etyki musielibyśmy sprecyzować jej wymiar), ponieważ upływ czasu
                                        przy trwonieniu pieniędzy jest kryterium wyliczalnym, a zatem naprawa finansów
                                        publicznych musi się dokonać bez względu na otoczenie polityczne. Inaczej
                                        mówiąc, państwo żyjące w warunkach permanentnego deficytu budżetowego zadłuża
                                        kolejne pokolenia Polaków. Ba, to nie gospodarka, lecz państwo, które emitując
                                        papiery dłużne (wykupywane przez banki) na pokrycie owego deficytu, staje się
                                        głównym kredytobiorcą i hamulcowym rozwoju gospodarczego. Wysokość stóp
                                        procentowych, dostępność kredytu jest naturalną konsekwencją tego stanu.
                                        Odkładanie więc naprawy finansów publicznych (a przecież to nie jest jedyny
                                        problem ekonomiczny) do czasu uporania się z postkomunistycznymi
                                        pozostałościami byłby tragicznym błędem. Tego trzeba dokonać już, nie zaś po
                                        kolejnych wyborach.
                                        >
                                        > co smieszne w Polsce 13 lat po upadku komuny jest dzis blizej do Bialorusi
                                        niz
                                        > wowczas /np. rynek mediow, najwazniejsze kontrakty dziwnie zawsze dla
                                        > Gudzowatgo i Kulczyka itd....../
                                        > ale fakt, cos z tym trzeba zrobic

                                        Poziom korupcji i powiązań jest rzeczywiście zatrważający, ale powątpiewam
                                        żeby z tego powodu bliżej nam było dzisiaj do Białorusi niż 13 lat temu. To
                                        nie są światy dające się porównać. Jak bowiem porównywać Polskę, choćby z
                                        epoki późnego Jaruzelskiego, która jeszcze w dalszym ciągu urzeczywistniała
                                        system państwa totalitarnego z państwem demokratycznym, nawet po uwzględnieniu
                                        najpoważniejszych zarzutów kierowanych pod jego adresem.
                                        • Gość: zz Re: By syty głodnego zrozumiał IP: *.proxy.aol.com 17.07.03, 05:25
                                          przypomina to dyskusje co bylo pierwsze: jajko czy kura, moje pytanie to
                                          nie "czy" reforma finnsow ale "kto" ma ja zrobic, chodzi o to ze obecne elity
                                          nie sa w stanie zrobic tej reformy bynajmniej nie z powodu ze jest taka trudna
                                          ale zwyczajnie boja sie o swoje stolki, elektorat, klientele gospodarcza, bez
                                          prawdziwej zmiany kadr nikt nie jest w stanie tej reformy zrobic i stad
                                          postulat w pierwszym rzedzie sanacji elit a nie kolejnej papierowej /moze i
                                          slusznej/ koncepcji wypaczonej w zyciu, bo teoretyczne wykreowanie pieniadza to
                                          nie sztuka
                                          • stefanprotek Re: By syty głodnego zrozumiał 13.08.03, 08:24
                                            Gość portalu: zz napisał(a):

                                            > przypomina to dyskusje co bylo pierwsze: jajko czy kura, moje pytanie to
                                            > nie "czy" reforma finnsow ale "kto" ma ja zrobic, chodzi o to ze obecne elity
                                            > nie sa w stanie zrobic tej reformy

                                            Proponuje najpierw ustalic jakie reformy są konieczne dla Państwa (i dla Leżajska) a dopiero potem zastanawiać się czy nie znajdą się "elity" zdolne te reformy przeprowadzić.
                                            Pierwszy punkt juz podał zz:
                                            - jednomandatowe okręgi wyborcze
                                            dodam do tego:
                                            - zawodową armię
                                            - radykalne zmniejszenie wydatków państwowych
                                            - zmniejszenie podatów (i uproszczenie)
                                            - pozostawienie większej części ściaganych podatów w gminach (mniej do Państwa)
                                            - likwidacja ZUS

                                            Co jeszcze trzeba zreformować?

                                            pozdrawiam
    • mjot1 Kilka takich wątpliwości natury ogólnej... 29.06.03, 16:03
      Nasze ewentualne (jeszcze tam nie jesteśmy) wejście do UE tak jak wszystko ma
      swoje za i przeciw.
      Propaganda przed referendum (ta za jak i przeciw) była prowadzona w stylu PRL.
      My już chyba inaczej nie potrafimy?
      Odebrać można było jedynie albo zachwyty i raj na wyciagnięcie ręki albo wizje
      tak czarne jak czeluści piekieł. A przecie jedno i drugie to bzdury!
      Pominę tu straszne obrazy wizjonera Rydzyka i jemy podobnych, bo Unia to
      związek gospodarczy a nie wyznaniowy czy jakieś zawody z magii.

      Za darmo nic nikt nie da. Trzeba włożyć by wyjąć. To prawda stara jak świat.
      Lecz tę kwestię ja sobie tłumaczę zawsze na przykładzie znanej jeszcze z
      naszego podwórka „kasy zapomogowo-pożyczkowej”.
      Płacić trzeba sukcesywnie i co miesiąc, ale jakoś nikt nie chce zrezygnować i
      każdy korzysta.
      Sprawa „ogromu” pracy dla nas na zachodzie to wierutna bzdura. Tam rynek już
      się zatyka. Praca i owszem będzie, ale w przeciwnym kierunku.
      Niestety nasz „największy” sukces w rokowaniach, czyli zakaz sprzedaży ziemi
      obcym ja widzę właśnie jako kompletną głupotę! Efekty widzimy... ugory jak
      okiem sięgnąć a firmy lokują się na Słowacji u Pepików a niedługo i na
      Ukrainie. Któż zainwestowałby w jakikolwiek interes na nie swojej działce? No
      tylko idiota. A u idioty to ja nie chciałbym pracować.
      Przecież nasza społeczność liczy tylu ludzi, co pozostałych krajów
      wstępujących. I tam właśnie będzie praca.
      Siedząc na ekologicznym ugorze tam będziemy jeździć po euro. Zresztą my tylko u
      obcych pracować potrafimy...
      No cóż wynegocjowaliśmy!

      Czarno też widzę wykorzystanie przyznanych nam środków. Patrząc z obecnej
      perspektywy oceniam to na 30%.
      Powód? Ot zwykła nasza bezinteresowna zawiść, kłótliwość, „fachowość” i brak
      środków na „początek”.
      Tak naprawdę to kiepsko na tym wyjdzie sama Unia. Oni już się nawet
      spostrzegli, ale za daleko to wszystko już zaszło...
      Czemuż ze mnie taki czarnowidz?
      Hmmm... Troszkę już żyję na tym świecie i z tej perspektywy zgadzam się z
      Marszałkiem, że: „Dla Polaków można zrobić wiele z Polakami nic!”
      Cóż na pochyłe drzewo to i Salomon nie naleje!

      Najniższe ukłony!
      Obawiający się, że my to wszystko jak zwykle spieprzymy! M.J.
    • Gość: Roxboro Re: UE i co dalej IP: 206.47.122.* 07.07.03, 18:44
      Poddaje sie ,sprawa starachowicka pokazala jak gleboka gangrena toczy nasze
      elity polityczne od gory do samego dolu,dobrze ze jeszcze prasa jest
      niezalezna.
      • Gość: zz Re: UE i co dalej IP: *.proxy.aol.com 09.07.03, 06:27
        tak sadzisz ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka