headvig
05.04.12, 10:24
Wiem że było już wiele razy, ale do niektórych chyba nie dotarło.
1) Wczoraj, w autobusie, o świcie - wchodzi wyżelowany piękniś, siada obok mnie i zonk. Smród jak nie wiem. Pan to się chyba ostatni raz mył tydzień temu. Rozumiem jakby było południe, mógłby się już spocić. Ale o 6.30 aż takiej hicy nie było. Gdyby mnie nie zablokował i nie byłoby mi głupio, uciekłabym na drugi koniec autobusu.
2) Tego samego dnia – godz. 11.00. wchodzi mi do pomieszczenia w którym urzęduję pan, czysty, zadbany. Razem z nim wjeżdża mi pół flakonu jego perfum, ciężkich i duszących, wywietrzyć nie mogłam do wieczora.
3) Sobota wieczór, beznadziejna wentylacja w kinie. Przede mną siada pan, z taką samą ilością perfum na sobie, zapach chyba ten sam co pan powyżej, rozpoznaję go już na kilometr, strasznie mnie drażni. Cały film zamiast skupiać się na fabule, to wkurzałam się na ten drażniący smród.
Więc pytam – czy ciężko jest wstać te 5min wcześniej rano i wziąć prysznic , założyć świeżą koszulę? tak, koszulę zmieniamy codziennie, jak bieliznę.
Nie szkoda wam kasy na te śmierdziuchy, które zamiast przyciągać laski, to odpychają?