Dodaj do ulubionych

Wspomnienia z PRL-u

05.12.04, 17:21
Swego czasu, w latach studenckich chadzalismy z kumplami do pewnego baru
prawie naprzeciwko Collegium Novum przy Plantach (nazwa baru uleciala mi juz
z pamieci). Pewnego razu, na poteznym kacu udalismy sie tam i zamowilismy
wczesny obiadek. Wyboru praktycznie nie bylo zadnego (rok 1981), wiec
praktycznie wszyscy jedli to samo. Kupilem zupke, leniwe i kefirek ,i udalem
sie do stolika. Postawilem tam wszystko, teczke polozylem obok i wrocilem po
sztucce. Podchodze do stolika, a tam ku mojemu zdumieniu jakis facio sie tam
rozsiadl i palaszuje moja zupe. Wkurzylem sie poczatkowo, ale wygladal na
zabiedzonego i bezdomnego, wiec sobie pomyslalem, ze pewnie nie ma za co
sobie kupic zarcia i niech mu tam bedzie. Jakos to odzaluje... Niech to
bedzie z mojej strony drobny dobry uczynek. Przysiadlem sie wiec z drugiej
strony i siegnalem po swoje leniwe. Facet popatrzyl na mnie z niemym
oburzeniem, ale spiorunowalem go wzrokiem, bo co on sobie wyobraza ! Nie
dosc, ze zakosil mi zupe, to jeszcze ma czelnosc takim wzrokiem nnie
obrzucac! Wsunalem leniwe, ze az trzesly mi sie uszy, popilem z ulga
kefirkiem. Wstaje i siegam po torbe, a tu torby nie ma ! O kurza twarz,
pomyslalem, facet zasunal mi jeszcze i teczke z ksiazkami ! Tego juz za
wiele. Juz zamierzalem mu wygarnac, gdy... katem oka zauwazylem cos
niepokojacego - przy nastepnym stoliku stala nieruszona zupka, leniwe i
kefirek, a pod spodem lezala sobie spokojnie moja torba...
Obserwuj wątek
    • malywroc Re: Wspomnienia z PRL-u 05.12.04, 19:53
      Byłem małym chcłopcem kiedy za czasów socjalistycznej świetności mój tata
      wyjeżdżał na saksy żeby przywieść trochę marek i płytki do łazienki w nowym
      domu. Pewnego razu kiedy nie było go już trzy czy cztery miesiące moja mama
      dostała po kilkugodzinnym czekaniu na połączenie z odległym krajem RFN
      telefoniczną informację od męża, że wraca. Przygotowała wszystko co potrzebne,
      jednak przypomniała sobie, że musi kupić szynkę. Poszła więc stać kilka godzin
      w kolejce czekając na wymarzony kawałek gotowanego mięsa. Niestety w tym czasie
      przyjechał jakiś Pan dużym fiatem do nas na podwórko. Wysiadł i zaczoł pytać o
      rodzicow. Ja i brat byliśmy bardziej zajęci kopaniem piłki niż obcym facetem w
      fajnym samochodzie. Tym obcym facetem był mój ojciec. Po kilku chwilach
      żartowania sobie powiedział kim jest, zapłakał i już nigdy nie wyjechał.
      • sambond Re: Wspomnienia z PRL-u 05.12.04, 21:07
        To moze ja wam opowiem moja historyjke:
        Byl rok 1986. Jako mlode malzenstwo
        nie mielismy swego kata i tak tulalismy sie
        od tesciow do moich rodzicow, zeby wyladowac
        w tzw "letniej kuchni" u kuzynow- pomieszczenie ok 20 m2
        gdzie 20% powierzchni zajmowala kuchnia na wegiel.
        Oczywiscie o wodzie i lazience nie bylo mowy.
        Zaczynal sie okres zimowy a tu nie ma wegla.
        Jak wiemy w tym okresie PRL "byl w czolowce"
        w wydobyciu wegla. Wedlug statystyki Polska byla
        wtedy na 4 miejscu w swiecie.. a dla mnie jako jej
        obywatela nie bylo.
        Jako ze "nie mialem kontaktow", zachodniej waluty tez
        a i "kombinowac" tez nie umialem sytuacja nie byla
        wesola. Myslalem, myslalem i postanowilem napisac
        do Polskiej TV. List moj byl raczej ironiczny ale o dziwo
        otrzymalem odpowiedz a w nim KUPON na zakup
        1 tony wegla.
        To jest jedna z wielu mych "historyjek" z PRL-u
        Moze dlatego pozniej los rzucil mnie w nagrode do "cieplych krajow"??
        • sambond Re: Wspomnienia z PRL-u-Pomylka z data 05.12.04, 21:08
          ..oczywiscie Rok wtedy byl 1976.
          s.
    • raskarba Re: Wspomnienia z PRL-u 08.12.04, 03:43
      Byl rok mniej wiecej 1983-84, powoli polki w sklepach wracaly do normy i nie
      stal na nich juz tylko ocet. Przed delikatesami na krakowskim rynku, tuz
      obok "Hawelki", pewnego razu stala potezna kolejka. Okazalo sie, ze rzucili
      konserwy rybne z importu. Stanalem wiec i ja. Gdy wszedlem do srodka, moim
      oczom ukazaly sie polki zastawione niemal az po sufit puszkami. Widocznie, by
      uniknac odpowiadania w kolko na to samo pytanie, ekspedientki przyczepily do
      jednej z nizszych polek odrecznie wypisana duzymi, drukowanymi literami kartke,
      ktora z duma glosila wszem i wobec: DUNCZYK W OLEJU...
      • sambond Re: Wspomnienia z PRL-u 13.12.04, 14:17
        O ksiegarni i bibliotece w Ostrowcu...

        Jaj czasami mowie o tych przybytkach w dawnym
        PRL wywoluje to duze zdziwienie.
        Dlaczego? Otoz w bibliotece tzw Zakladowej do ktorej
        chodzilem byly dziwne (wtedy to uwazalem za normalne)
        przepisy. Polki z ksiazkami byly oddzielone
        od potencjalnych czytelnikow wielka lada.
        Nikt wtedy nie mogl marzyc o przejsciu sie
        pomiedzy polkami i tak po prostu przegladac
        tytuly. Trzeba bylo znac ksiazke ktora sie chcialo
        wypozyczyc lub korzystac z katalogow.
        Te najbardziej popularne tytuly byly dawane
        "po znajomosci"..czyli nawet i tam trzeba bylo
        uzywac lokci.. w przybytku kultury.
        Tak sam bylo w ksiegarni przy dawnej Alei 1 Maja.
        Czyz nie byl to paradoks?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka