Dodaj do ulubionych

dookoła byle jak

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 13:50
>przyznam się do frustracji....ale nie z powodu rachunków do zapłacenia, bo
lepiej, gorzej, ale coś sie kręci ....
>tylko z powodu wszechogarniającej bylejakości.....wielu z Państwa pyta, czy
architekci nie potrafią dobrze i pięknie projektować ? czemu te typowe domy
takie paskudne często ? czemu krajobraz architektoniczny tak wygląda jak
wygląda ?
>to proste...edukacji estetycznej brak a taniość rozwiązań wszelkich, w tym
projektowych daje często koszmarny efekt końcowy
>bywa nierzadko, ze muszę klienta bronić przed nim samym,ja o gustach
dyskutować muszę, bo tak rozumiem mój zawód
>nigdy klienta nie obrażę, ale po co mnie zatrudnia? żeby potem pochwalić się
tym domem, tym wnętrzem, więc mam to zrobić dobrze
>czasem długo przyjdzie budzić, uświadamiać i odczytywac potrzeby estetyczne,
bo ukryte są pod warstwą konwencji, przyzwyczajeń, opinii rodziny, sąsiadów
>nie raz wydatek pracy wielokrotnie przewyższał wpływy, więc z czasem
podchodzę dużo ostrożniej, bo nie stac mnie na "kredytowanie klientów", mogę
ograniczyć zakres, nie mogę wydać z siebie gniota
>nie podejmuję wysiłków by sprzedać się na siłę, bo nikogo nie uszczęśliwi
się wbrew jego woli
>wkurza mnie, ze w centrum miasta przerobiono dobrą kawiarnię na chłam nie
przystający do miejsca i czasu-pewnie było tanio
>jadę 500 km i szukam miejsca, gdzie oprócz dobrej kawy nie muszę patrzyć na
łuczki, kolumienki i fontanny, a nie jest łatwo, więc kawa chyba w termosie ?
>nadal kupuję drogą prasę i drogie książki branzowe
>a teraz zaprojektuję sobie coś "teoretycznie", będzie fajne, a na rachunki
starczą mało ambitne ale i mało odpowiedzialne drobiazgi
>pozdrowienia
Obserwuj wątek
    • Gość: architekt Re: dookoła byle jak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 14:57
      faktycznie są teraz czasy, kiedy inwestora trzeba bronić przed samym sobą -
      zdarza się, że ma taki pieniądze, nawet wie, że projekt musi kosztować, ale
      gustu nie ma taki za grosz! I niech nie pisze nikt po mnie, że "o gustach się
      nie dyskutuje", bo w przypadku architektury ma to zastosowanie dopiero od
      jakiegoś jej poziomu (poziomu dobrej architektury). Architektura jest czymś co
      żyje i oddziałuje na otoczenie, poza tym daje wizytówkę miastu czy krajowi. Co
      można na ten temat powiedzieć o Polsce?? Jakoś wszyscy architekci przechodzą
      przez studia, gdzie nikt nie uczy tego, co dzisiaj się projektuje i buduje
      (zwłaszcza w arch. jednorodzinnej i wielorodz.)- czyli architektury
      potworkowatej. Gdyby ktoś na dowolnym wydziale architektury coś takiego zrobił
      jako projekt semestralny (nawet na I sem.), wyleciałby przez ścianę, a projekt
      za nim! Wina leży tutaj chyba po stronie dzisiejszego pokolenia architektow 40-
      latków, którzy przez ostatnie 15 lat zajęli się sobą, napawali się tym, co
      udało im się zrobić (jeszcze wtedy kiedy coś się działo w inwestycjach),
      cieszyli się swoimi pracowniami (które teraz upadają albo wegetują!) i
      kompletnie pozostawili prawodawstwo i starania przeniesienia zasad
      stylistycznych z poziomu akademickiego na inwestycje, nie przewidując, ze tą
      sytuację wykorzystają pseudo-architekci, którzy nie nauczyli się niczego o
      architekturze np. skandynawskiej, holenderskiej, czy niemieckiej. Tak powstała
      możliwość wydawania katalogów domków, które jako że są w ilości masowej tam
      zamieszczane, są niedorobione estetycznie, stylistycznie, funkcjonalnie, itd.
      Takie projekty są nawet mniej warte niż 2000, czy 1500zł. Tak na prawdę powinno
      się płacić grzywnę za karzdego takiego zrealizowanego potwora (dworek
      szlachecki na 100m2, ha ha....) W architekturze wielorodzinnej rządzą z kolei
      developerzy - efekt: pastelowe, otynkowane molochy z balustradami rodem z
      Titanica, itd. Wszystko sprzedawane na etapie dziury w ziemi, albo wcześniej.
      Dla nich estetyka się nie liczy, bo wiedzą, że mieszkań tam nie będą kupować
      sami architekci, tylko lud, który lepi się do łososiowego, czy żółtego koloru
      tynku, itd.
      Apel do architektów szanujących architekturę - zróbmy coś skutecznego, co
      będzie nakazywać wszystkim z nas stosować zasady projektowania, których
      uczyliśmy się na najlepszych przykładach światowych (także w sprawie stylu i
      estetyki, a nie tylko znajomości odległości ściany od płotu, itd.)Wtedy pseudo-
      architekci od potworków i developerzy nie będą psuć otoczenia.
      • Gość: gość portalu Re: dookoła byle jak IP: *.acn.waw.pl 11.03.06, 16:07
        Bo to chamski kraj. Brud, smród i ubóstwo. Wszędzie walają się śmieci i psie
        kupy. Nie ma poszanowania cudzej własności i poczucia odpowiedzialności za
        własność publiczną. Polacy nie dbają o higienę osobistą o intelektualnej nie
        wspominając. Jakiś czas temu był w Gazecie ciekawy artykuł opisujący badania nad
        tym jak żyją Polacy. W polskich domach nie ma stołów! Jeżeli nawet nie mamy
        kultury jedzenia, która bardzo mocno wpływa na kulturę kontaktów międzyludzkich,
        to „po chu*” nam kultura architektury? ;)

        Każdy architekt powinien kiedyś wybrać się do Szwajcarii i poobserwować trochę
        tamtejszych ludzi i ich „przestrzeń do życia”, oraz ich stosunek do tej
        przestrzeni. Ciężko to opisać słowami, ale od razu nasuwają się pytania,
        dlaczego nawet niezbyt zamożna szwajcarska wioska z dala od szlaków
        turystycznych, zamieszkana przez rolników w nie remontowanych od lat słodkich
        domkach ze spadzistym dachem wyglada lepiej niż zamożna dzielnica willowa w
        Polsce. Dlaczego tamtejsze „typówki” nie są polskimi potworkami i ładnie
        harmonizują z rodzynkami wiejskich architektów takich jak np. Peter Zumthor ;)
        • Gość: moneyb Re: dookoła byle jak IP: 87.207.201.* 11.03.06, 17:41
          jakość przestrzeni publicznej, brak chodników lub kostka bauma, reklamy na domach, drzewach, tramwajach, styropianowe fasady w kolorach żywych, brak detalu architektury małej i dużej, po prostu syf polski.
          zaspokajanie potrzeby przebywania w przestrzeni miasta przez wysranie pieska i powrót przed telewizor.
          przecież tu nie ma miejsca nawet dla przeciętnej architektury bo musi ona mieć jakąś kulturową podstawę, potrzebę harmonii, ładu, czystości.
          Przestrzennym przejawem chamstwa sklepowego i pchania się na pierwszego do autobusu jest projekt typowy ciężki od symboli gdzie kasa nie przekłada się na jakość.
          stąd brak architektury tła przeciętnie ładnej, uporządkowanej wg podstawowych zasad, na której tle wartościowe budynki mogą zaistnieć. w dodatku to co jest niszczy się.
          no i lubimy ponarzekać :). możemy nie brać w tym udziału?
          • Gość: q Re: dookoła byle jak IP: *.acn.waw.pl 11.03.06, 18:50
            podpisuje sie pod tym obiema rękami..
            piekne, choc bardzo smutne slowa

            w takim kraju nam przyszlo zyc i walczmy na ile sie da
            ja widze zmiany, rowniez wsrod klientow

            q
            • Gość: agata Re: dookoła byle jak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.06, 19:06
              rzeczywiście, "wysranie pieska" i "syf polski" to piękne słowa.

              gratuluję
              • Gość: gość portalu Re: dookoła byle jak IP: *.acn.waw.pl 11.03.06, 19:51
                Gość portalu: agata napisał(a):
                > rzeczywiście, "wysranie pieska" i "syf polski" to piękne słowa.
                > gratuluję

                nie ma czego. i co z tego że mamy najpiękniejsze kobiety, matki wszechpolki
                dbające o urodę naszego języka jeśli nie radzimy sobie z defekacją? ;]
                • Gość: Gość forum*** Re: dookoła byle jak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.06, 09:57


                  Made in Poland
        • Gość: autor Re: dookoła byle jak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.06, 10:25
          Gość portalu: gość portalu napisał(a):

          > Bo to chamski kraj. Brud, smród i ubóstwo. Wszędzie walają się śmieci i psie
          > kupy. Nie ma poszanowania cudzej własności i poczucia odpowiedzialności za
          > własność publiczną. Polacy nie dbają o higienę osobistą o intelektualnej nie
          > wspominając. Jakiś czas temu był w Gazecie ciekawy artykuł opisujący badania
          na
          > d
          > tym jak żyją Polacy. W polskich domach nie ma stołów! Jeżeli nawet nie mamy
          > kultury jedzenia, która bardzo mocno wpływa na kulturę kontaktów
          międzyludzkich
          > ,
          > to „po chu*” nam kultura architektury? ;)
          >


          taki uogólnienia,generalizowanie do tego słownictwo i wnioski
          to własnie typowy przykład tego o czym sam pisze

          wszedzie ubstwo i chamstwo
          wszedzie psie kupy
          kazdy architekt powinien jechac do szwajcarii
          pomieszac w nieremontowanych od lat słodkich domkach


          nic dodac ,nic ujac
          ale pokusze sie o krótkie podsumowanie wypowiedzi mojego szanownego przedmówcy:


          a poszegł ty idioto w 3 d...upy
          moze miałbys racje gdyby to co napisąłeś nie mijło się z prawda
    • Gość: proarchitektura Re: dookoła byle jak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.06, 09:08
      o mamma mia !
      > nie o psich kupach tu dyskutować, tylko o żywotnym problemie braku
      powszechnie dostępnej dobrej architektury ( pseudodworek potworek i inne
      gargamele dookoła), braku ciągłości historycznej, braku szacunku do szczątków
      historii,
      braku prostych, skutecznych rozwiązań przestrzeni
      > nie unikniemy tu powrotu do problemu za co i ile trzeba zapłacić
      > co to znaczy "kupa kasy" za te parę kresek, jak to chętnie podchwytują
      inwestorzy przez lata wychowani w postsowieckiej pop-quasi-braku kultury
      > powszechne przekonanie, ze jak sie dorwie młody a zdolny to dzieło stworzy a
      popracuje dla chwały
      > co do szwajcarskich doświadczeń, to bywają różne, oj różne , tak jak
      niemieckie, hiszpańskie, o włoskich czy greckich nie wspominając
      > kilka lat temu inwestor zaczynał od pytania, czy posiada architekt znajomości
      w urzędzie
      > teraz zaczyna od podania orientacyjnej ceny, chociaz nie wiadomo jeszcze za
      co, potem prosi o przesłanie zdjęć - więszość rzekomo zainteresowanych nawet
      nie odpisze "dziękuję, dostałem , nie podoba mi się albo podoba"
      > panuje też dziwna sprzeczność poglądów : 1. fajne - znaczy musi byc drogie
      2. można fajnie ale tanio
      > czasem mam ochotę zaprosić inwestora na cały dzień, dać wikt , muzykę i niech
      patrzy jak przy desce i komputerze kombinuje ten "podejrzany architekt"
      > brak zaufania we wzajemnych stosunkach inwestor-projektant nie przełoży się
      na prawdziwie twórczą pracę, czego by nie dotyczyła - fabryki, domu czy
      gościnnego wc
      > zbieranie koncepcji ( proszę w ciągu 3 dni pokazać, co Państwo potrafią, to
      my sie zastanowimy), to nie jest żaden rynek - to darmowa edukacja inwestora, a
      i tak często zmarnowana
      bye, do usłyszenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka