black_nebula
18.06.07, 20:24
Witam! Od dziesięciu lat mieszkam w pokoju bez okna (za to z dwiema parami drzwi:P) i ta "nora" doprowadza mnie do szaleństwa. Cała rodzinka oczywiście (matka+brat+dziadkowie) ma normalne warunki mieszkalne. Obecnie mam 19 lat, ale nie mogę nikogo zaprosić do domu, bo wstydzę się swojego pokoju - nie dość że nie ma okna, to jeszcze jedną ścianę zajmuje stary, tandetny segment z rzeczami dziadków (zajmujących inny, normalny już pokój), oprócz tego ściany są pokryte już dwiema warstwami tapety, której kolor zżółkł,a w jednym miejscu gdzie uprzednio była wysoka szafka nadal jest tapeta sprzed 8 lat (o zupełnie innym kolorze niż ta zżółknięta ;). 'Najzabawniejsze' jest jednak to, że mój pokój służy domownikom za rupieciarnię. To tutaj stoi stara maszyna do szycia (taka wielka z pedałami), tutaj na podłodze jest nieużywany monitor. Nikt nie chce mi pomóc w dokonaniu jakichkolwiek zmian bo albo nie mają czasu albo "ja sobie coś wymyśliłam". Nienawidzę spędzać czasu w tej norze, ale przede mną 5 lat studiów więc jestem skazana na mieszkanie tutaj przez najbliższe lata...
Czy mogłby ktoś doradzić jak przekonać domowników bym mogła cokolwiek tu zmienić? No i czy ktoś może zamieszkuje pokój bez okien i jak sobie radzi z brakiem światła?
Pozdrawiam